Może dlatego, że to był 1 kwietnia, a może z uciechy
wczorajszym znaleziskiem ze świata mody, wpadłem
(lub: wzleciałem) do sławnych blogów z sąsiedztwa.
Zaczęło się nieźle:
Belgia jest krajem stosunkowo mało znanym w Polsce
i niewielu ludzi u nas mówi po belgijsku.
Święta prawda. W ogóle na świecie nie ma ludzi, co
mówią po belgijsku.
Utrzymując się na poziomie intelektualnym, wiecznie
skrząca się rodzina przyciąga do tej wymiany zdań:
on: ty po prostu jesteś jak modliszka
ja: przeciez cie nie zżarłam po zapłodnienu
on: bo zżarcie mnie z twojego punktu widzenia byłoby
bez sensu. ty jesteś modliszka na wyższym poziomie
ewolucyjnym. uzależnienie samca od siebie jest
zdecydowanie korzystniejsze od skonsumowania
go po kopulacji
Nie wszystko zrozumiałem, ale u mnie nadchodzi zima
i będę miał czas, by sobie przy kominku postudiować
psychologię. A póki co to to:
od dziś do odwołania wszystkie czytelniczki w wieku
17-20 są pod całkowitą ochroną oraz mogą liczyć na
pełne wsparcie, sympatię a w szczególnych
przypadkach także skromnej długości i grubości
przyrodzenie X-a.
Świetnie podana zwięzła reklama autora, w zasadzie
mówi wszystko w paru liniach. Nawiasem, zaledwie
parę linii jest cytowalnych tam, gdzie stoi uwaga:
święta nie powinny być tak punktowe. co innego
2-tygodniowa feta, a co innego 3 dni wpieprzania.
siły się inaczej rozkładają
(wreszcie coś mi bliskiego, ile to się napracowałem
nad tensorem rozkładu sił...), no bo inne linie zawsze
mają coś niecytowalnego. Pokolenie wychowane
w rynsztoku.
Ale nie brak miejsc uduchowionych. I zaskakujących:
może uaktywnienie Gyrus angularis otwiera drzwi
duszy by mogła wyruszyć na wędrówkę?
To nie jest z wyjątkowego wpisu, tam przez cały rok
jest prima aprilis.
Ale i tak to świat cywilizowany w porównaniu z kimś,
kto niby to robi prześmieszki, ale w istocie radośnie
powiela fajne dowcipaski (wymyślane przy pierwszych
erekcjach i pierwszych nocnych zmazach), a potem
niby nagannie powtarza tak zaczynające się świąteczne
życzenia:
Ilu czarnych padło z głodu
Ile wśród cyganów smrodu
Ciągu dalszego zaoszczędzę.
Ale nie wszystko jest smutną prozą. Jest i moment
poetycki:
Tu prawdziwek, tam znowu borowik
jakaś kurka albo inna gąska.
To już ósmy lub dziewiąty słoik
ależ będzie wyżerka niewąska!
Zgoda, gąska i niewąska się rymują. Ale borowik
i słoik nie. Warto popracować nad utworem.
Ufff. Wsi spokojna, wsi wesoła. Zasada, że ktoś
wchodzi tu tylko z zaproszeniem od znajomych
chroni przed takimi niespodziankami.