S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Weso³y, zdolny ch³opak

Opowiem pewn± historiê dwa razy, najpierw w du¿ym skrócie (i bêdzie ¶mieszna) a potem w ma³ym skrócie (i ju¿ nie bêdzie ¶mieszna). Opowiadanie jej nie jest æwiczeniem w wyci±ganiu mora³ów (kto ma³o wie du¿o siê ¶mieje, kto w sprawê wnika  temu ¶miech zanika, g³upiemu lepiej, ... wstaw dowolny mora³), opowiadanie jest celem samym w sobie. A mo¿e jest zachêt± do przeczytania historii bez skrótu.

Wiêc pewnego dnia w 1828 roku Karl Feuerbach przyszed³ na wyk³ad w Erlangen z obna¿on± szabl± i powiedzia³, ¿e obetnie g³owê ka¿demu studentowi, który nie rozwi±¿e równañ z tablicy. Technika dydaktyczna nie by³a testowana, bo go odsuniêto od uczenia.

W wersji ze skrótem mniejszym trzeba powiedzieæ, ¿e to Feuerbach od s³ynnego okrêgu dziewiêciu punktów i napisa³ o problemie w ksi±¿eczce z 1822 roku, która by³a jego rozpraw± doktorsk± albo i nie, tego nikt nie wie. I mia³ wtedy 22 lata.

Ca³a rodzina mia³a wielkie talenty. Tata Paul by³ tak s³ynnym prawnikiem, ¿e bawarski król Maksymilian Józef nada³ mu szlachectwo i pokry³ koszty uniwersyteckiego wykszta³cenia jego piêciu synów. (Nic nie wie siê czy talenty trzech córek te¿ by³y rozwijane.) No i Joseph Anselm zosta³ filologiem i archeologiem (a jego syn Anselm Friedrich malarzem), Karl matematykiem, Eduard profesorem prawa, Ludwig filozofem oraz Friedrich orientalist±.

Tu jest w³a¶ciwe miejsce na przerywnik, w którym wyznam, ¿e gdy Jurek K. pokaza³ sw± rekonstrukcjê drzewa genealogicznego Minkowskich, a to z powodu Sinfonia Varsovia, przypomnia³em  sobie cykl Rody uczone z Forum Akademickiego, a potem ten artyku³ o Feuerbachu.

I wszystko sz³o w karierze Karla wspaniale, ale znienacka w 1824 roku zaaresztowa³a go z grup± innych 19 studentów policja i 14 miesiêcy spêdzi³ w wiêzieniu. Nie udowodniono oskar¿eñ o dzia³alno¶æ wywrotow± i s± podejrzenia, ¿e by³a to intryga wrogów politycznych jego ojca. W wiêzieniu Karl przej±³ siê ide±, ¿e tylko jego ¶mieræ uwolni jego kolegów. Prze¿y³ dwie próby samobójstwa, ale po wyj¶ciu z wiêzienia potrzebowa³ roku, by doj¶æ do siebie.

Wydawa³o siê, ¿e doszed³. Napisa³ nowe i odkrywcze prace z geometrii i wróci³ do nauczania w Gimnazjum w Erlangen. Ale pewnego dnia w 1828 roku Karl przyszed³ na swój wyk³ad z obna¿on± szabl± i zapowiedzia³, ¿e obetnie g³owê ka¿demu studentowi, który nie rozwi±¿e równañ z tablicy. Zosta³ odsuniêty od nauczania, jego stan psychiczny pogarsza³ siê z czasem i po 6 latach, w 1834 roku m³ody matematyk umar³. I nie wiedziano prawie nic o nim, tylko o jego twierdzeniach, ale w roku 1953 matematyczka i historyczka nauki, Laura Guggenbuhl wyg³osi³a referat o Karlu na konferencji, i ten referat zosta³ opublikowany w The Scientific Monthly w 1955. I tylko historycy by go odszukiwali, gdyby Dan Pedoe nie w³±czy³ go jako dodatku do swojej piêknej ksi±¿eczki Circles. Jasne, ¿e to jest zachêt± do kupienia jej, ale to mo¿e byæ do¶æ trudne (choæ bywaj± nowe nak³ady), ale mo¿na jej artyku³ znale¼æ w Sieci. Nie wiem jak d³ugo bêdzie tam sta³, bo to jest witryna s³ynnego hiszpañskiego matematyka i pedagoga Miguel de Guzmán, który zmar³ przed czterema laty. Witryna jest zachowana. ¯yczê witrynie wiecznego ¿ycia, ale gdyby znik³a, natychmiast wystawiê ten artyku³ u mnie.

Wzrusza mnie, ¿e praca i wysi³ek (no bo takie artyku³y nie powstaj± same z siebie) Laury Guggehbuhl pomog³y chroniæ pamiêæ o Karlu Feuerbachu przed zapomnieniem.

pi±tek, 11 kwietnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/04/11 20:01:29
Skoro ju¿ mowa o cyklu "Rody uczone" z Forum Akademickiego...
Przeczyta³am tam raz biografiê jednego znajomego m³odego profesora i umar³am ze ¶miechu. Napisano j± w stylu XIX-wiecznych hagiografii uczonych, co to ca³e swe ¿ycie po¶wiêcaj± na o³tarzu idei... Gdybym go nie zna³a, to wyobrazi³abym go sobie jako czcigodnego starca z d³ug± brod± i w surducie, któremu nawet w³asna ¿ona k³ania siê w pas.

Tymczasem on jest dok³adnym przeciwieñstwem tego, jak przedstawiono go w artykule. Ten dysonans jest wrêcz komiczny. To jest nies³ychanie odjechany cz³owiek i luzak, z dystansem do siebie i nie usi³uj±cy kreowaæ wokó³ siebie ¶ciemnionej atmosfery "jaki to ja jestem wielki". Jeden charakterystyczny przyk³ad: Widzia³am jego dyskusjê z w³asnym doktorantem. Doktorant krzycza³ na niego - "chyba ciê popierdoli³o!", a on zreszt± nie pozostawa³ d³u¿ny. Chyba mia³ go¶æ niez³y ubaw jak czyta³ ten tekst o sobie.
-
2008/04/11 23:50:22
W istocie, zabawna historyjka. Ciekawe, nie odczu³em tego nastroju szacunku dla nauki przez du¿e en w tekstach pani Magdaleny Bajer - czy inne s± pozbawione tego czy te¿ po prostu inne elementy artykulów przyci±ga³y moj± uwagê? (Je¶li to ta druga mo¿liwo¶æ, to rozumiem, ¿e trudno bêdzie Tobie odpowiedzieæ mi :) ) Ale sam pomys³ cyklu jest fascynuj±cy, prawda?
-
2008/04/12 01:04:13
Ee... Otworzy³am pierwszy lepszy artyku³ z tego cyklu znaleziony w góglach. Niestety obawiam siê, ¿e ten XIX-wieczny dostojny styl to jego cecha charakterystyczna.
-
2008/04/12 01:17:25
Czy ja wiem.. a mo¿e ona ma racjê i nie powinni¶my siê opieraæ... Kupiê sobie smoking, a Ty? Co¶ z koronkami u szyi?
-
2008/04/12 14:21:06
Taa... i przede wszystkim gorset.