Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Dzielny gołąbek (3)

Latał gołąbek tu i tam beztrosko, wielce się dziwował, ale jako amator, nie zawodowy latawiec. Po prostu laik intergołąbek. A tu redaktor naczelny pisma „Świat wiary nie do wiary” go woła i pyta:

– Chcesz pracować dla mnie jako free-skrzydełko?

– A za ile? – zapytał gołąbek. Odpowiedź go wzruszyła, więc poprosił o podwyżkę.
– Dobrze – zgodził się naczelny. Jaki lot, taka płaca. Leć pisać o życiu małżeńskim pewnej pary.

– Ktoś sławny?

– Oj tak. Na początek arcybiskup...

– To on sam?!

– Gołąbku, przestań żartować. Na początek arcybiskup ci pomoże z sesją zdjęć. On to lubi. A potem, sam wiesz, ogólny  klimat, opinie przyjaciół, wrogów. Czy potrafisz zająć się tym z szacunkiem, bez prześmieszek?

– Gołębie nie mają mięśni twarzy potrzebnych do śmiechu.

– Ale tu trzeba głębokiego zrozumienia sytuacji. To nie jest codzienna rodzina.

– Rozumiem, ale u mnie to genetyczne. Synagorlica, to coś panu mówi?

– No dobrze. Więc rodzina od samego początku jest trochę skomplikowana. Nie wszyscy wierzą, że oblubieniec istnieje. Inni wątpią, że miał braci. I w Kraju ma już 60 oblubienic. Wszystkie żyją same.

– Rozumiem. Ile znaków?

– Poniżej 10 Kb, nikt nie wytrzyma więcej. Ale o jednym muszę ci powiedzieć przed odlotem. Są pewne granice. Wolę ci nie mówić co z ciebie zrobię jeśli zająkniesz się słowem o dziewicach u Azteków. To będzie to twój ostatni w życiu lot.

– Szefie – gołąbek dziobnął naczelnego z szacunkiem w ramię – ja jestem gołąbkiem pokoju. Ale pomyślawszy nieco o tym skromnym honorarium... Może powinienem wrócić do domu i zająć się własnymi, gołębimi jajami?

czwartek, 10 kwietnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/04/10 07:51:45
powstrzymam chęć napisania o kocie dziewicy konsekrowanej, chciałem natomiast zauważać, że dostrzeżona przez gołąbka przy drugim wylocie krakowska Akademia Pedagogiczna znowu słynna:
Najmilsza studentka nie musi się golić.
Gołąbek ma dzioba!
-
2008/04/10 11:13:42
To wszystko nic w porownaniu z zawzietoscia Wszechswiata:
www.dziennik.pl/swiat/article152047/Kosmici_uwzieli_sie_na_Bosniaka.html
;-) MEP.
-
2008/04/13 06:55:12
@Kwik: mi tam sympatia kojarzy się z minami, a bobry mają mimikę dość ograniczoną...

@MEP: skojarzyłaś mi to z tamtym i sobie pomyślałem: a czemu nie zrobię sobie dobrego bloga o dziwych dziwnościach (oj, miałby ze mną mlodyfizyk dużo roboty...), czasem bym se jakimiś tytułami machnął, czasem do kolaboracji z Andromedy się odwołał, tu i tam regularnościami w ciągu liczb pierwszych bym zagmatwał i za parę miesięcy w Kościele Dobrej Myśli Logicznej za biskupa był robił... Jakie tam robił. Nic nie robił, tylko pieniążki odprowadzał...

Ale jeśli od tylu lat o tym myślę i do zakładania Kościoła się nie wziąłem, to chyba nie mam talentów do supernaturalności.