Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
A korzenie takie, że strach

Gdy Michał Babilas przykazał mi (było to ponad rok temu) przeczytać artykuł „Czystość, dziewictwo, potęga”, zostałem wytrwałym przeglądaczem pisma Prosto z Mostu. Nie nazwę się jego czytelnikiem, bo nie znajduję czasu na systematyczne odczytanie tej twórczości, która pojawiała się w ciągu prawie 5 lat. Ale wracam tu często. Podrzuca mną prawie każdym artykułem, ale dzięki tym wstrząsom nieco lepiej rozumiem wiele naszych fobii, manii i obsesji. Imponuje ciągłość i niezmienność głupoty.

Parę dni temu wróciłem do owego artykułu, którym wszedłem do Prosto z Mostu. Nadal robi on bardzo silne wrażenie. Wówczas pokpiwaliśmy sobie wśród znajomych, że powinien był stać się obowiązkową szkolną lekturą (a czasy były takie, że z niejakim ministrem Giertychem wszystkie okropności były do pomyślenia, więc był to czarny humor). Tym razem postanowiłem sprawdzić kim był autor nieco obłąkanych tez: mieliśmy unikać nieczystości poza małżeństwem, ale w nim bardzo intensywnie się rozmnażać, żeby sprostać wymiarom populacji rosyjskiej i niemieckiej; a był to rok 1939...

Wyobrażałem sobie, że trudno będzie go odnaleźć. Co za niespodzianka... Ale najpierw parę cytatów. Niektóre tezy są tak szokujące, że przypisami autor prowadzi prewencyjną obronę.

Co kosztowałoby na ten przykład obciąć samotnym zarobki o 50%, natomiast rodzinnych obdzielić tymi 50%?

Przypis: Taki projekt wysuwa ks. proboszcz Biały z Przasnyckiego.

Owóż żydki wlazły nam nie jeno w handel i t. d., ale i w
obyczaj. Mianowicie: nauczyli nas wstydzić się ... wstydu.

(Stoi tam „owóż”, to niech i tu stoi.)

No jasne, nie rozmnażaliśmy się jak należy przez Żydów, ale trzeba jeszcze wyjaśnić dlaczego. Otóż to: wprowadzili nam bezwstyd i od tego bezwstydu nie rozmnażaliśmy się.

Znamy dobrze truizm: nasza wieś głoduje. Ale mimo to nasza wieś jest najtęższa fizycznie. Bo się najmniej wyżywa w rozpuście. Kto zliczy, jak nasz niedożywiony naród wyczerpuje onania młodzieży?

Przypis: Tę dziedzinę życia naszej młodzieży naświetlił w swoim czasie dość przerażająco zjazd katolicki, odbyty w stolicy z racji sprowadzenia do Polski relikwii św. Stanisława Kostki.

Tiaaa... to z powodu onanii przegraliśmy wojnę. I gdyby nasza armia była bardziej wiejska, mniej zepsuta...

A wiecie co się dziś przytacza na korzyść naszej armii? – Że aż 70% młodzieży niemieckiej choruje wenerycznie.

Trzy tygodnie później ci wenerycy w czołgach i samolotach przetoczyli się przez nasz Kraj...

Czy to prawda, że w Akademii Wychowania Fizycznego na Bielanach rok szkolny kończy się rewią pokazów, którym towarzyszy beztroska nagość obu ćwiczących płci?

Przypis: Nagość – dzięki frywolnym, „przyjętym” obecnie, kostiumom ćwiczebnym.

Wszystkiemu winni byli

[...] spece od zdrowia. Pienią się, żeby budować nowe zakłady dla wariatów i nowe szpitale dla weneryków, ale nie żądają otwarcia na naszych studiach wychowania fizycznego – katedr uczących ile zdrowia daje młodzieży – dziewictwo, a żonatym – czystość małżeńska i co w tym celu robić.

Tu miałem kłopoty ze zrozumieniem jak łączyć intensywne rozmnażanie się z czystością małżeńską, ale znalazłem urywek prowadzący we właściwym kierunku:

Fizjologowie stwierdzają dziś jednogłośnie, że nieużyty materiał w zakresie płciowym zostaje wessany i oddaje usługi pracy mózgu przy wytężonej duchowej działalności.

Nienazwany a wessany materiał to zapewne nasienie, ale co miały robić kobiety, nie produkujące spermy? A może ten człowiek postulował unikanie menstruacji i wessanie jej dla dobra mózgu? Ach, nie. Kobieta mu się nie liczyła. Do pracy mózgu był mężczyzna.

No więc, panowie panie, uwaga, uwaga: to nie był jakiś uciekinier ze szpitala psychiatrycznego. To wielce do dziś szanowany jako pionier pro-życiowej opcji pisarz. Rzekomo znany, płodny i katolicki. Walenty Majdański (1899-1972). Opiewany w ponad 1000 stronach polskiej Sieci.

Obsesja Żydami nie była przypadkowa a systematyczna. W latach 50-tych założył Ligę Narodowo-Demokratyczna, z ideologią opartą na pomysłach Feliksa Konecznego. Była bardzo tajna, tak tajna, że nie odkryto założyciela, ale paru młodych ludzi, którzy wdali się w te pomysły, spędziło wiele lat w ubeckich więzieniach. Jest autorem „Modlitwy za dzieci zagrożone” („modlitwa za dzieci nienarodzone i wezwanie do ratowania ich, gdy grozi im śmierć.”) A idee o życiu poczętym nie tylko spisał, ale i dostarczył papieżowi Pawłowi VI. Nawet dostał za to jakieś odznaczenia. Oraz – a teraz szczególna uwaga:

A oto jak o nim pisał kardynał Karol Wojtyła – późniejszy papież Jan Paweł II: „Walenty Majdański stawiał sobie zawsze jasno z wielka odwagą najtrudniejsze problemy naszego polskiego życia. Małżeństwo, rodzina, wychowanie, przyszłość narodu nie przestawały być głównymi tematami jego publikacji. Choć od dawna nie mogą oglądać światła dziennego, to stale tworzą kapitał myśli i zaangażowania w najtrudniejsze sprawy naszego życia”

Oj tworzą, tworzą. To widać nawet gołym okiem.

niedziela, 20 kwietnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/04/20 12:09:33
Dwa razy musiałam przeczytać artykuł, żeby uwierzyć, że to na serio....
"Im bardziej jest bez wstydu, tym bardziej kupuje u Żyda". Odwrotnie też? Byłby to niezły instrument na mierzenie "wstydu poziomu".
No i wreszcie ktoś jasno wytłumaczył, jak to z tą cywilizacją helleńską było! "I zginął ten naród właśnie z niemocy... nagość dała mu brak wstydu... i brak dzieci... Tak ozdrowieli, że ich diabli wzięli." (to ostatnie prawie na mierę Leca! zaadoptuję :)

Za wiele tam kwiatków takich, by cytować.
Ciekawam, czy tok myślenia Majdańskiego wyjątkiem był, czy normą w Polsce przedwojennej? Bez wątpienia owoce przynosi, o której to "ciągłości" wspominasz Andsolu, a i JP II (Wielki Autorytet Moralny) swoimi słowami: "stale
tworzą (tematy publikacji Majdańskiego) kapitał myśli i zaangażowania w najtrudniejsze sprawy naszego życia", potwierdza.
-
2008/04/20 14:52:50
Reniferiado, coraz bardziej zależymy od lektur. Coraz mniej jest osób, które pamiętaja. A nawet jeśli pamiętają... paru mi bliskich (i bliskich dziewięćdziesięciu lat), którzy mają doskonałe głowy (tak pamięć jak i rozumowania) nie mówią o tym. Może nie chcą pamiętać, może nie to mają za swoje najważniejsze doświadczenia. Nie ośmieliłbym się nalegać i wypytywać.

Ale zbierając w składny obraz wszystko, czego kiedyś się nasłuchałem, chyba nie było dobrze. Począwszy od terminu żydek, który bywał pisany i wymawiany z małej litery. Ale nawet gdyby czule go wyśpiewać, nadal będzie niósł ładunek lekceważenia i odtrącenia. Nie nazywano nas na ulicy polaczkami, więc nie czujemy tego. Ludzie szczycący się tolerancją, bo traktowali kogoś dobrze mimo że był Żydem.... Chory świat i chory jego spadek.

Cytat, który Cię zauroczył... Denna prawica zawsze operowała logiką Monty Pythona. Ona jej nie zapożyczyła sobie, ona ją wynalazła.

Rozumiem, że kościelny dostojnik, podżyrowujący pozycje moralnne i społeczne owego pisarza, był wówczas jeszcze kardynałem, nie papieżem. Ale czym skorupka za młodu nasiąknie...
-
2008/04/20 15:24:57
Jejku, aż wezwać Jakieś Ważne Imię nadaremno mi się zachciało...
-
2008/04/20 17:14:33
@Szukajmysie: wiem jakie! O, Mrożku!
-
2008/04/20 20:22:47
Jejku, po prostu odleciałem. Pierwszy numer przeczytany. Uwielbiam takie rzeczy ;-)
-
2008/04/20 20:54:53
@Czarnyreporter: witaj i czuj się dobrze. Tu nie ma tłoku i choć tematy czasami bywają nielekkie, udaje się utrzymać nastrój bezpyskówkowy. Opis archiwów chyba Ci pomoże w wybraniu tego, co było i może mieć dla Ciebie urok mimo mijania czasu. Wprawdzie ma lukę z ostatnich dwóch miesięcy (które miały dni dziwnie krótkie i nie nadające się do niczego ambitniejszego), ale właśnie zabrałem się do doprowadzania tego do porządku.
-
2008/04/20 22:28:26
Szanowny Gospodarzu - jestem tu zadomowiony, że się tak wyrażę :-) Korzystam i znajduję przyjemność. Pozdrawiam. Xanadu.
-
2008/04/21 02:34:03
nie dziś i nie do całości powyższych "tworzących kapitał" (brrr...) myśli - ale odniosę się na pewno, jeśli nie u Ciebie, to u siebie, na dniach, po odrobieniu najpilniejszych obowiązków. Bo taka argumentacja w sprawie onanii to rzecz nie nowa. A że jestem świeżo po bardzo interesującej konferencji na temat metodologii badań nad historią seksualności, i w trakcie lektury M. Foucaulta, to chętnie na ten temat skrobnę co nieco. Na razie pozdrawiam i zmykam
-
2008/04/21 03:55:16
Pisząc tu, Kabirio, masz bardzo ograniczone (i uciążliwie wprowadzane) graficzne elementy. Ale napisawszy to u siebie, proszę grzecznie, doślij tu trackbacka, to na pewno pomaga wiązać informacje i opinie... Dzięki za wizytę, mimo zabiegania. Wiem co to znaczy, też byłem młodą matką.
-
2008/04/21 08:42:34
Andsol: ja uwielbiam dziewięćdziesięciolatków słuchać. Znam taką panią Wiktorię, ileż ona ma historii w zanadrzu! Dla potomności oraz pamięci naszej zrobiliśmy kiedyś kilkugodzinny zapis video jej opowieści.
A ostatnio ni z tego ni z owego poruszony burzą wokół książki Grossa odezwał się ojciec mojej koleżanki, wiedzieliśmy wszak z Kielc się wywodził, że on był i widział! Lat kilkanaście miał. Ale trudno z niego cokolwiek wyciagnąć, bo gbur i milczek, trzeba metodą z piosenki Turnau'a "od słowa do słowa..." Niekiedy oczy trzeba tylko szerzej otworzyć i uszy nastawić... :)