Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Zbliżenia

Około 1935 r. New Yorker opublikował esej na temat
doświadczeń młodej damy starającej się wyjaśnić
jej uczniom czwartej klasy, pochodzących z wyższej
klasy, problemy ubóstwa [...] kobieta o wielkim
zasobie dobrej woli odkryła, że jej wychowankowie,
żyjący w eleganckich domach, dowożeni i odwożeni
ze szkoły przez szoferów, nie uświadamiali sobie, że
Stany Zjednoczone były w głębokiej depresji, ponad
12 milionów osób było bez pracy i miliony borykały
się ze straszną nędzą. W istocie, żaden z nich nie
pojmował znaczenia słowa bieda czy typu życia, które
wówczas wiele amerykańskich dzieci musiało znosić.
Dlatego w jej postępowej szkole sześciotygodniowy
okres poświęciła studiowaniu głodu, mizernego
zamieszkania, beznadziei i innych nieszczęść, które
depresja potęgowała. Jej czwartoklasiści czytali
wiadomości o szczególnie tragicznych zdarzeniach,
pokazywano im slumsy, kolejki za chlebem i puste
fabryki i prowadzono do zetknięcia się z ponurymi
doświadczeniami życia w okresie depresji.

Pierwsze wypracowanie, które przeczytała, przeraziło
ją [...] nazywało się „Krótkie opowiadanie o biedzie”
i tak się zaczynało: „Pewnego razu była sobie biedna
rodzina. Matka była biedna, ojciec był biedny,
kucharka była biedna, zarządca był biedny...”

Robert F.Byrnes, „Moscow Revisited”, Survey, p.1 (vol.23),
1977-78

wtorek, 18 marca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/03/18 09:06:30
W Polsce by się przydały takie lekcje w niektórych szkołach, może by się ktoś coś nauczył :)
-
2008/03/18 11:46:03
Efekt byłby taki sam a może jeszcze gorszy. To trzeba samemu dotknąc. Pokazówka niczego nie nauczy a zwłaszcza empatii.
-
2008/03/18 11:57:01
Dobrą "szkołą" jest wolontariat. Zauważyłam, że na "Zachodzie" (Europy) wielu młodych ludzi po studiach, czy w trakcie wyjeżdża, by pomagać w jakimś świata zakątku,to ich zmienia, uwrażliwia.
-
2008/03/18 12:23:56
Tak, tylko wybierając wolontariat empatię już trzeba mieć. Nie przyjdzie wraz z odbębnieniem wolontariatu. Oni pomagają ale cały czas wiedzą ,że są "lepsi'?A po powrocie wszystko się zmieni. Znam przykłady . Najlepsi wolontariusze to "biedni" wolontariusze. Wiedzą czym to "się je".
-
2008/03/18 13:50:20
Spotkałem w ciągu lat sporą ilość Amerykanów, którzy wiele o świecie zrozumieli działając w różnych krajach w Peace Corps. Nie potrafię powiedzieć co ich doprowadziło do wolontariatu ani jakie było społeczne i materialne warunki, w których dojrzewali, to ciekawe pytanie...
-
2008/03/18 20:19:48
No nie wiem. Ja takim prawdziwym, "pełnoetatowym" wolontariuszem nigdy nie byłam, jednak chcę wierzyć, że doświadczenia "inności", nawet jeśli nie permanentne, mają moc zmieniania człowieka, jego stosunku do świata, innych, siebie...
-
2008/03/22 01:12:33
W Wielkiej Brytanii wolontariat jest czesciowo wymuszany przez rynek pracy. Samo wyksztalcenie, bez doswiadczenia, niewiele tutaj znaczy, stad mlodzi ludzie 'zaciagaja' sie do prac wolontaryjnych wlasnie w celu zdobycia doswiadczenia.
-
2008/03/22 02:05:58
@Vierablu: czyli jakby bezpłatny staż? Niełatwo to ocenić bez dobrego wglądu, czysto teoretycznie, bo (pierwsze co przychodzi do głowy) wielu młodych musi natychmiast po szkole zacząć zarabiać pieniądze, czyli takie staże nie są dla wszystkich...