|
Blog > Komentarze do wpisu
Zbliżenia
Około 1935 r. New Yorker opublikował esej na temat wtorek, 18 marca 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: abiekt, aazs124.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/18 09:06:30
W Polsce by się przydały takie lekcje w niektórych szkołach, może by się ktoś coś nauczył :)
2008/03/18 11:46:03
Efekt byłby taki sam a może jeszcze gorszy. To trzeba samemu dotknąc. Pokazówka niczego nie nauczy a zwłaszcza empatii.
2008/03/18 11:57:01
Dobrą "szkołą" jest wolontariat. Zauważyłam, że na "Zachodzie" (Europy) wielu młodych ludzi po studiach, czy w trakcie wyjeżdża, by pomagać w jakimś świata zakątku,to ich zmienia, uwrażliwia.
2008/03/18 12:23:56
Tak, tylko wybierając wolontariat empatię już trzeba mieć. Nie przyjdzie wraz z odbębnieniem wolontariatu. Oni pomagają ale cały czas wiedzą ,że są "lepsi'?A po powrocie wszystko się zmieni. Znam przykłady . Najlepsi wolontariusze to "biedni" wolontariusze. Wiedzą czym to "się je".
2008/03/18 13:50:20
Spotkałem w ciągu lat sporą ilość Amerykanów, którzy wiele o świecie zrozumieli działając w różnych krajach w Peace Corps. Nie potrafię powiedzieć co ich doprowadziło do wolontariatu ani jakie było społeczne i materialne warunki, w których dojrzewali, to ciekawe pytanie...
2008/03/18 20:19:48
No nie wiem. Ja takim prawdziwym, "pełnoetatowym" wolontariuszem nigdy nie byłam, jednak chcę wierzyć, że doświadczenia "inności", nawet jeśli nie permanentne, mają moc zmieniania człowieka, jego stosunku do świata, innych, siebie...
2008/03/22 01:12:33
W Wielkiej Brytanii wolontariat jest czesciowo wymuszany przez rynek pracy. Samo wyksztalcenie, bez doswiadczenia, niewiele tutaj znaczy, stad mlodzi ludzie 'zaciagaja' sie do prac wolontaryjnych wlasnie w celu zdobycia doswiadczenia.
2008/03/22 02:05:58
@Vierablu: czyli jakby bezpłatny staż? Niełatwo to ocenić bez dobrego wglądu, czysto teoretycznie, bo (pierwsze co przychodzi do głowy) wielu młodych musi natychmiast po szkole zacząć zarabiać pieniądze, czyli takie staże nie są dla wszystkich...
|
|