Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Stężenie bredni

Tzw. działacze sportowi zaczynają straszyć sportowców,
którym sumienie doskwiera i przemyśliwują o zrobieniu
tego, co wydaje im się słuszne. Zasadniczy argument
straszących: nie wolno mieszać sportu i polityki. Ale
jeśli potraktować to poważnie, należy całą tę bandę
natychmiast pozbawić kontaktu ze sportem, bo wybór
Chin na siedzibę igrzysk miał w sobie niewiele poza
polityką. Owo niewiele nie było sportem, a pieniądzem.

Chińska dyktatura wprowadziła tak rozwiniętą technikę
masowych morderstw (jedyny możliwy termin na
wymuszone aborty bardzo zaawansowanych ciąż) i tak
intensywnie niszczyła instytucję rodziny, że liczenie
na ich cywilizowane reakcje ma tyle sensu co domagać
się codziennych zasad dobrego wychowania u więźniów
obozu koncentracyjnego z WWII. Nic od wewnątrz
nie powstrzyma ich od mordowania tych, których mają
za swoich obywateli. A Darfur to zbyt mały element
w ich rachunkach, by się tym przejmowali. Więc nie
myślmy o zbawianiu Chińczyków przez bojkoty, bo to
rzeczywiście nie ma żadnego sensu. Natomiast warto
starać się o zachowanie u nas postaw etycznych, które
rzekomo podtrzymują naszą zachodnią cywilizację.

Kto to rozsławi jako motyw godny działania w naszym
świecie? Nikt. Symbolem międzynarodowych działań
wielkich korporacji (a to tylko i wyłącznie one mogłyby
coś tu zdziałać) był IBM dostarczający nazistowskim
Niemcom pomocy w sprawnym przygotowywaniu
spisów dla kolejek do zagłady. Niewiele zmieniło się
w ciągu tych sześćdziesięciu paru lat. Nadal jedynym
właściwym nastawieniem jest podjęcie własnych,
małych decyzji
, bez oglądania się na organizacje
przemysłowe czy polityczne. Dziś nie ma wahań „czy
przyjąć na przechowanie nieznanego Żyda”. Teraz
decyzje nie niosą niebezpieczeństwa i nikt nie da za
nie dyplomu. Pytanie dziś w tym czy włączymy tv
i będziemy cieszyli oko i ducha tańcem na cmentarzu.
We własnym domu każdy sam sobie powie czy bliżej
mu do kata czy do ofiary.

wtorek, 25 marca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/03/25 10:46:55
BRAWO!
-
2008/03/25 11:01:09
Zastanawiam się nad tym i nazastanawiać nie mogę. Czy ktoś jest szczerze przekonany, że bojkot wpłynie na zmianę postępowania Chin w stosunku do czegokolwiek?
-
2008/03/25 14:47:06
@Praetekstus: jeśli przeczytasz ten sympatyczny wpis: bogdan.wordpress.com/2008/02/21/bojkot-olimpiady-czyli-poroniony-pomysl/ , (który był mi nieco motywacją) to wtedy użyjesz majuskuł :(

@Gabrielle: to uwaga przy okazji ale nie na temat mojego wpisu, prawda? Bo piszę tak jasno jak potrafię, że Chińczyków to nie zmieni, ale mnie - owszem, trochę. Myślę, że szukając jasności w kwestii "zło - dobro", nie szukamy ratunku dla świata, ale dla siebie...
-
Gość: , ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/25 17:57:11
Dawnu temu przestałem pasjonować się sportem. Bo przestał być nim w momencie wejłścia PIENIĄDZA do intersu. Stąd już były tylko malutkie kroczki do "koksu" pod każdą postacią, byle nie wykrywanego zbyt łatwo.
Kiedyś rozumiaem nawet rolę nagród w kopertach, choć to już zaczęło pachnieć odchodzeniem od ideii Sportu.
Dziś sport to WIELKI INTERES. Na nim trzeba zarobić a nie zawracać sobie głowę moralizatorstwem, idaemi praw do i nie do. Jest interes i trzeba zarobić. Zatem wybiera się miejsca, środki, techniki i technologie dające gwarancję że się nie straci. Stąd i wybory miejsca na imprezę. Czasami 'ktoś' wyda nawet duże pieniądze mając na widoku cele ideologiczne, polityczne, wykazanie się wyższościa nad innymi, i nie ma to nic wspólnego ze sportową rywalizacją. Jest w tym więcej nacjonalizmu niż sportu. A najwięcej jest geszeftu.
Nie spodziewam się większych protestów w tej sprawie niż pomarańczowe, dyskretne, malutkie kokardki u kilkuset kibiców i może dziesiątek sportowców. Wszystko malutkie i dyskretne by nie urazić gospodarzy.
Tak więc, nie będę oglądał otwarcia, zamknięcia i środka , choć dziać się to będzie w Państwie Środka.
Wiechu.
-
2008/03/25 19:49:28
Bojot tak! Ale nie Igrzysk, tylko ich sponsorów. A tu spotykamy stare dobre towarzystwo. Coca-Cola, Adidas, McDonald's. Są tez nowi. Johnsons and Johnson, lenovo, Volkswagen, Kodak, Panasonic, Samsung itp. Gdyby można było utłuc trochę forsy na dachu komory gazowej, utłukliby. Gdyby nam, szarym ludkom udało się przekonać ich, że sponsorując tę ponurą imprezę zrobili zły interes, coś mogłoby się zmienić.
-
2008/03/25 20:57:59
@Placownik: przypomniałem owe miłe towarzystwo we wpisie andsol.blox.pl/2008/02/Wspolczujmy-biedactwom.html . Szlachetnych dwunastu. (VW tam nie widzę...) Prawdziwy globalny bojkot? To jakby Murzyni w Alabamie w 1955 do bojkotu autobusów dorzucili domy budowane przez białych, jedzenie od białych rolników itd. Ile to firm mimo odmiennej nazwy nie stanowi części takiego konglomeratu jak Coca-Cola... Nawiasem, wiązać ten napój ze zdrowiem za jakiś czas będzie zdumiewało ludzi nie mniej niż to, że na początku zawierał on narkotyki.

@Wiesiek: tam też proponuję (w komentarzu), by zapomnieć o powiązaniach ze zdrowiem i jechać na haśle "sport to pieniądz". Widzów nie stracą, ludzie lubią oglądać pieniądze.

Ale, z uporem maniaka, powtórzę: ja nie o naprawie świata. Często pokpiwam sobie, że Jezus miał pomoc z innego świata i niby co tu naprawił? Więc co ja tu mogę. Ale mogę siebie poprawić. To jest mininalny, ale wykonalny program. A jak spodziewać się, że sportowiec zrezygnuje z wyjazdu, jeśli ja nie rezygnuję z oglądania tych, co jednak pojadą?
-
Gość: , ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/25 22:07:52
Było to tak dawno, że najstarsi już nie pamiętaja. A było tak:
Kryterium uliczne w Pr. Wyścig fajny, trudny bo zjazdy i podjazdy, zakrętów sporo. Bruk i kostaka. Wspaniała publiczność. Dziewczyny z kwiatkami. Tylko zgrzyt był przy rozdawaniu dyplomów i nagród.
Organizator zapomniał (?) zakupić nagrody ( rzeczowe, zawszeć to pamiatka) i w kopertach próbował wręczać ich równoważność. Obraził tym zawodników, a ci wyrazili to nie wzięciem kopert. Dyplomy owszem, kwiatki od dziewczyn oczywista że owszem. Ale koperty? Oj to już nie.
Mam taki ręcznie malowany dyplom z tego wyścigu.
Wiechu.
PS. A te tam Adidasy, Coco-cole to jedna transza interesu. Druga to ci co na budowaniu i nie tylko na nim zarobią. A wybudować, nawet w Państwie Środka, trzeba wiele . Całą tzw.infrastrukturę. jest co robić w takich przypadkach. Oni już pewnie swoją dolę mają w kieszeniach.
-
2008/03/25 22:45:33
oglądałam wywiad z Moniką Pyrek-naszą doskonałą lekkoatletką(tyczkarką), którą pan redaktor koniecznie chciał naciągnąc na jakis tekst w stylu:"Sportowcy powinni bojkotować olimpiadę".
A tu nie. Kilka razy powtórzyła,że sportowcy trenują morderczo,żeby wystąpić na takich imprezach jak olimpiady i trudno od nich wymagać,żeby to,o czym marzą-bojkotowali. Miała rację ,trzeba to zrozumieć.Sportowcy powinni stać ponad polityką.
Tak sobie myślę,że gdyby bojkot ogłosiły WSZYSTKIE kraje mające wziąć w Olimpiadzie udział-może miałoby to jakiś sens-wiadomoe: w jedności siła. Ale takiej jedności nie było i nie będzie.
-
2008/03/25 23:14:07
@Wiesiek: nie wiem czy np. koszykarki uważałyby, ze dziewczyny z kwiatkami to wspaniała publiczność, może mają inne upodobania... To znaczy, niektóre tak, a inne wolą brody zamiast kwiatków.

@Surfinia: być ponad polityką znaczyłoby: nie brać od państwa pieniędzy. Mało dziedzin sportu żyje z kibiców, jeszcze mniej nie potrzebuje sporych sum. A skończyć z tymi dziwolągami, jednostronnymi i zawsze psującymi zdrowie. To już konkursy na rozciągnięcie najdłuższej nitki z gumy do żucia miałyby więcej sensu... Pięcio i dziesięcioboje to owszem, czymś podobne do sportu, o ile bez specjalnych odżywek.

Co do bojkotu, stare (i podobno japońskie): jeśli nie masz czasu, by to zrobić porządnie, to skąd go weźmiesz, by to naprawić? Dennym pomysłem jest danie organizacji Olimpiady jakiejkolwiek dyktaturze, reszta jest tylko resztą...
-
2008/03/26 12:15:07
Ansol kolejny raz proponujesz rewolucję moralną odśrodkową :) Ładne to, ale mało realistyczne. A paplanie o bojkocie olimpiady to przecież takie medialne. Czy od dzisiaj wiemy, ze Pekin bedzie goscil sportowców? Gdy przyznawano mu organizacją zawodów jakoś mało było głosów protestu, a raczej zachwyt. Mamy opóźnioną moralność.
-
2008/03/27 12:24:39
Niestety u mnie trackback nie działa więc zamieszczam mój komentarzyk w ten oto sposób:

przemyslenia.blogspot.com/2008/03/free-tibet-szanta-moralny.html
-
2008/03/27 17:24:54
Drogi Krzysztofie, dziękuję za skierowanie do Twoich uwag, które z kolei prowadzą do celnych i ciekawych sformułowań u Igora a także bardziej emocjonalnie naładowanych sformułowań Łukasza Sobka. U tego ostatniego mam za zaskakującą deklarację o braku zainteresowania wolnością Tybetu, bo wolny Tybet jest państwem religijnym.
Przypuszczam, że będąc wolnym, sam Tybet (a nie my czy Chiny) by zdecydował jakiego typu państwem chce być. Domyślam się też, że niechęć do istnienia państw religijnych wynika z jakiejś rozwiniętej i umotywowanej teorii, ale strasznie to silna teoria, skoro woli jako alternatywę poddanie państwa (za karę?) dyktaturze całkiem obcej cywilizacji.

Muszę też odreagować na jego słowa:

Protest typu Nie oglądam, nie zabijam należy moim zdaniem do grupy pomysłów chybionych. Jeśli nie widzę tego, co się dzieje, nie mam informacji o tym co się dzieje. Znaczy to tyle, że może się dziać cokolwiek - ja i tak nie będę o tym wiedział i co ważniejsze, nie będę w stanie zareagować.

bo choć linka idzie do bloga Kazanowskiego, moja pozycja nie jest zbyt odmienna (Kazanowski pisze: Nie oglądać transmisji z olimpiady w telewizji to może zrobić każdy z nas i namówić swoich znajomych. - ja nie wchodzę w tak rozwinięte działania jak namawianie kogokolwiek do czegokolwiek :) ). W zacytowanym zdaniu Sobek nadmiernie zagmatwał różne rzeczy (przy oglądaniu tzw. igrzysk nie dowiem się o rzeczach, które myślący człowiek obowiązkowo powienien wiedzieć, a czy inne fakty poznawszy, powinien zareagować to temat na inne i długie sympozjum) a jego krytyka nijak nie ma się do tego o czym od początku, jednostajnie i ciągle mówię.

A o czym mówię? Najbliżej komentowania mnie z jednoczesnym czytaniem tekstu jest Abiekt, któremu dziękuję za łączenie tego z dużymi słowami (choć nie jest przecież to potrzebne, nie przy każdej małej decyzji na temat "co tu powinienem zrobić" warto inwokować zasady moralne czy antecypować ruchy społeczne), ale i on wykrzywia mi tor mówiąc o czymś realistycznym. Ale w pełni jesteśmy zsyntonizowani zauważając, że problem powstał gdy banda hipokrytów z obleśnie uśmiechniętymi gębami oznajmiła, że złączy się słowa Olimpiada i Beijing.

Kochani, nie ma u mnie wezwań do działań publicznych, przepisów na ratowanie utopionych Atlantyd, recept na polepszenie jakości świata czy przewidywań kogo, gdzie i jak bić po kieszeni, żeby mu zaktywizować neurony. Ja przecież mówię na innym poziomie i o czymś innym. O ratowaniu jednostki zwanej andsol. Oczywiście wystawianie refleksji andsola na ogląd publiczny jest formą działania społecznego, ale nie jest apelem, wezwaniem do bojkotu, obliczaniem szans na zmiażdżenie przez rozgadane w kuchni mrówki stada buhajów. Próba zrozumienia ogólnej sytuacji służy mi do podjęcia decyzji: co ja ma zrobić, by nie włączać się do czynienia zła. Kropeczka, pozdrowionko.
-
2008/03/27 19:13:02
co ja ma zrobić, by nie włączać się do czynienia zła

Daj się namówić do bojkotu.

www.tvn24.pl/12692,1543786,wiadomosc.html

A poinformowanie o tym fakcie zainteresowanych (mail), też nie byłoby chyba od rzeczy.
Ciekawe mogłoby też być zadanie dla studentów, po ilu dniach taki mailowy łańcuszek Św. Antoniego dałby liczbę maili większą od np. 100 000?

40 lat temu nasz wspólny znajomy dawał studentom do rozwiązania zadanie o czołgach...

Pozdrawiam
-
2008/03/28 01:09:21
Placowniku, o tym bojkocie to długo by pisać, spróbuję streścić:

1. Gdy jest jakakolwiek akcja i pierwsze podpisy mają po sobie skróty partii politycznych, to mnie tam nie będzie. Ja jestem obojętnik partyjny.

2. Groźba bojkotu poskutkuje i Coca-Cola odłączy swoje imię od Olimpiady 2008. No i co, będę musiał ją pić? A za jakie grzechy??

Niedawno pisałem do przyjaciela: Nie mieszaj Coca-Coli ze sportem wyczynowym, utrudnisz lekarzom ustalenie przyczyny zgonu. To oddaje wiernie moje przekonania o wartości obu zjawisk.

3. Z Adidasami to by był blef pokerowy, a nie jestem w tym dobry. Przyjdzie do mnie przedstawiciel firmy i spyta: "ile par Adidasów pańska rodzina kupiła w ostatnich 20 latach?" Odpowiedź: "ani jednej". "A ile ma zamiar kupić przed zgonem?" Odpowiedź: "jak dobrze pójdzie, to ani jednej". Więc co niby miałby znaczyć mój bojkot?

4. Co do zadania Jasia o czołgach wyjeżdżającymi o świcie z Ojczyzny Postępowego Proletariatu, on nie zamierzał wpłynąć na Breżniewa (inwazja na Czechosłowację już się skończyła), a mówił, że ma Największą Armię Świata w dupie. Takie drobiazgi poprawiają dobre samopoczucie, szczególnie gdy nie płaci się za nie więzieniem...

5. Na niedawno kupionym skanerze HP odkryłem napis Made in China. Przypuszczam, że podobne napisy odkryłbym w wielu miejscach rozkręcając mój samochód na elementy pierwsze. Ale czy dostrzegę go w mleku krowy, jeśli fosfaty są z Chin?

Podsumowanie: w znacznej mierze byłem we władzy Rosjan. Rubel im padł i przejęli mnie Amerykanie z Północy. Coś im dolar pada i zdaje się zostanę własnością Chińczyków. Będę dostawał pensję w yuanach? Dobra, już się uczę liczebników chińskich. Ale z pewnością daruję sobie oglądanie ich parad, olimpiad i dzienników tv.