S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Ma³o ¿e sinus, to hiperboliczny (2)

(dokoñczenie)

6. Transponowanie. Wiersz czy kolumna? Oba uk³ady danych s± dobre i czasami chcemy przej¶æ od jednego do drugiego. Takie „przewracanie” tabelki z danymi (czyli macierzy) nazywa siê transpozycj± i jest ³atwe do uwidocznienia bior±c j± zapisan± na pó³przezroczystej kartce, chwytaj±c jej lewy górny i prawy dolny róg (odró¿niasz prawe i lewe? Bo górê i dó³ biologia u³atwia ci odró¿niæ) i obracasz j± na drug± stronê. Je¶li M jest macierz±, jej transpozycjê zapisujê tak: MT. Wygodny pomys³, bo mogê u¿ywaj±c go pisaæ wspó³rzêdne wektora w linii: je¶li v to kolumna wektora (macierz „dwa na jeden”) to vT jest lini±.

Aha, proste do sprawdzenia, a wa¿ne: (MN)T=NTMT. Czyli przy transponowanie iloczynu to iloczyn czynników w odwrotnej kolejno¶ci. No i jest zupe³nie oczywiste, ¿e (MT)T=M.

7. Forma kwadratowa. Macierze zrobiono dla zapisu przekszta³ceñ liniowych: pierwsza kolumna mówi czym siê sta³ pierwszy wektor bazy, druga mówi o drugim (i tak dalej, je¶li nie dzia³amy na p³aszczy¼nie a w przestrzeni maj±cej wiêcej wymiarów). Czyli, mówi±c technicznie, do zapisu jednorodnych wielomianów piewrszego stopnia (zmienne mno¿one przez liczby, sumy takich iloczynów). Zaskakuje mile mo¿liwo¶æ u¿ycia ich do zgrabnego zapisania jednorodnych wielomianów drugiego stopnia (pary zmiennych mno¿one przez liczby i dodane). Na czym to polega? Ano, zapiszmy twierdzenie Pitagorasa w ten sposób:
macierzowy zapis twierdzenia Pitagorasa
Ta macierz I po ¶rodku wygl±da na co¶ zbêdnego. Intryguj±ce dziwactwo, prawda? Mo¿e co¶ genialnego, mo¿e g³upotka. Jak odró¿niæ? (To okazja do pokpienia z mistyków.) Prosto: je¶li mijaj± lata i nie widaæ po¿ytku, to g³upotka. A tu po¿ytki a¿ siê przepychaj± w kolejce.

Otó¿ ka¿d± formê kwadratow± (jednorodny wielomian drugiego stopnia) zapiszê w podobny sposób u¿ywaj±c macierz i je¶li sprytnie do tego siê zabiorê, to mogê wzi±æ macierz symetryczn±: M = MT (wiersze i kolumny s± nieodró¿nialne). Równanie okrêgu u¿y³o najprostrzej mo¿liwej macierzy I. Ona tylko wygl±da tak niewinnie, w gruncie rzeczy jest czym¶ ca³kiem wyrafinowanym: to macierz [u w][u w]T iloczynów wewnêtrznych, mówi±cych o d³ugo¶ciach u, w i k±tach miêdzy nimi. Ale to te¿ temat na inn± rozmowê.

8. Przysz³a chwila na zaj±ca. Won z cylindra: jakie przekszta³cenie liniowe nie psuje moich kó³ek? Sprawa oczywista, muszê okrêcaæ bazê, nie rozci±gaæ jej wektorów i nie psuæ k±ta prostego miêdzy jej wektorami. Za³ó¿my, ¿e nie „obracamy p³aszczyzny na drug± stronê”, czyli zachowana jest jej orientacja.  Je¶li r=1, d³ugo¶æ k ³uku od pierwszego wektora do punktu odpowiadaj±cemu liczbom (x,y), mierzona  w kierunku nie-zegarowym, to K¡T i y nazywamy sinusem liczby k, y=sin(k) a x – cosinusem
tej liczby, x=cos(k). Czyli obrócony pierwszy wektor stanie siê (cos(k) sin(k))T, a drugi – (-sin(k) cos(k))T. Gdyby¶ nie chcia³ my¶leæ geometrycznie, ten wniosek mo¿esz wymusiæ rachunkami: wstaw do szukanej macierzy M cztery zmienne a,b,c,d.

Skoro (x y)T = M(X Y)T, to dostaniemy (X Y)MTIM(X Y)T=r². Ale to ma byæ X²+Y²=r² (nowe wspó³rzêdne le¿± na tym samym kó³ku), wiêc musi byæ tak, ¿e MTIM=I i proste rachunki daj± a²+b²=1, c=-b, d=a, czyli mo¿na znale¼æ taki k±t k, ¿e a=cos(k) i b=sin(k).

Czy ja ju¿ mówi³em, ¿e te nazwy „sinus, cosinus” to okropna bzdura, ale ¿e b³±d zosta³ pope³niony 900 lat temu, to wszyscy odnosz± siê do niego z szacunkiem?

9. Hiperbola. Ustali³em dwie pineski na p³aszczy¼nie  i biorê takie punkty, ¿e ró¿nica odleg³o¶ci od pinesek jest taka sama. Figura ma dwa ramiona, bo zale¿y któr± odleg³o¶æ od której odejmujê.

Je¶li poustawiam pineski na linii poziomej (lub pionowej), symetrycznie wzglêdem punktu ich styku, dostanê takie hiperbole:

dwie rodziny hiperbol

Ich liczbowy opis (w uk³adzie wspó³rzêdnych) jest bardzo podobny do opisu kó³ek:

x² - y² = r

– czerwone dostanê dla r>0, niebieskie dla r<0, ka¿dy punkt obszaru miêdzy zielonym krzy¿em le¿y na jednej jedynej hiperboli. Zielony krzy¿ ma inny opis, „zdegenerowanej” hiperboli: x² - y² = 0. Wszystko bardzo podobne do roz³o¿enia p³aszczyzny na koncentryczne kó³ka.

10. Ujemne d³ugo¶ci. Co stanie siê gdy przyjmê, ¿e drugi wektor bazy ma d³ugo¶æ minus jeden? Proszê nie wypyszczaæ siê, ¿e nie wolno. A wolno wydawaæ za m±¿ córkê p³ac±c za to trzy krowy? To mi siê wydaje du¿o g³upszym pomys³em, a nikt siê nie oburza. Wiêc spoko, d³ugo¶æ w to -1 i kropka. A równania hiperbol ³adnie zapisuje siê u¿ywaj±c macierzy J, bliskiej krewnej macierzy I:

iloczyn wewnêtrzny p³aszczyzny hiperbolicznej

Jakie bêd± teraz macierze M „sztywnych ruchów”, które zapewniaj±, ¿e wektor nie zmieni³ d³ugo¶ci? Ma³y rachunek, nieomal automatyczna powtórka zrobionego uprzednio:

(X Y)MTJM(X Y)T=r MTJM=J

daje podobne, ale nie to¿same z uprzednimi, wyniki: a²-b²=1, c=b, d=a i skoro poprzednie wyra¿enia nazwali¶my (kolistymi) cosinusem i sinusem, te nowe nazywamy hiperbolicznym cosinusem i sinusem.

Moment wahania: a istnieje ten zwierz? To zale¿y od poziomu wykszta³cenia. Kto zna funkcjê wyk³adnicz± z naturaln± baz± e (nazwa brzydka i krótka, ale gdyby nazwa odpowiada³a zas³ugom, to nazwa tej liczby nie mie¶ci³aby siê na jednej stronie) ju¿ spotka³ siê z czym¶ takim:

a = cosh(k) = (ek+e-k)/2, b = sinh(k) = (ek-e-k)/2

i wie, ¿e wszystko siê zgadza. Ot, cosinus i sinus, tyle, ¿e kó³ko zdziwacza³o.

¶roda, 12 marca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: Wiechu, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/12 11:01:23
Pikne jak nie wiem co !

Wiechu.
-
2008/03/12 21:28:41
Piêknie dziêkujê. :)