S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Ma³o ¿e sinus, to hiperboliczny (1)

Dla Szukajmysie

Gdyby wszystko by³o wprowadzane w nale¿ytym porz±dku, sinus i kosinus hiperboliczny pojawi³by siê pod koniec rozmowy o algebrze liniowej, rozpisanej na kilkadziesi±t godzin. A jak to zrobiæ bez takiego porz±dku, ale jednak uczciwie i du¿o szybciej?

Mo¿e przeskakuj±c przez spore kawa³ki, mówi±c mniej wiêcej o co tam chodzi i obiecuj±c, ¿e przy innej okazji uzupe³ni siê luki? Powa¿ne ograniczenie, które siê samo nasuwa, to opowiedzieæ historiê z tak ma³± ilo¶ci± terminów technicznych jak siê da. Ale czy da siê? Bo funkcja jest wa¿nym pojêciem w matematyce – ale niejeden dostaje szczêko¶cisku od samego brzmienia tego s³owa. Có¿, s³ownictwo jest wybrane tak, ¿eby odrzuciæ jak najszybciej jak najwiêksz± ilo¶æ osób. Chwilowo rozwi±¿ê to unikaj±c go i mówi±c o przekszta³ceniu.

Rzecz dzieje siê na p³aszczy¼nie i przedstawienie niekiedy nosi tytu³ algebry liniowej. Bywa, ¿e to nazywaj± geometri± analityczn±. W zasadzie to jest to samo, dziêki podwójnym nazwom mo¿na dwukrotnie sprzedawaæ ten sam towar, a ¿e u¿ywa siê przy tym trochê ró¿nego s³ownictwa, biedny klient nawet nie u¶wiadamia sobie, ¿e robi± go w balona.

1. Wspó³rzêdne. Jak odnale¼æ na p³aszczy¼nie jakie¶ miejsce? Je¶li nie dostanê punktów orientacyjnych, bêdê zgubiony jak misiu na pustyni. Muszê mieæ co najmniej dwa ustalone punkty i umieæ mierzyæ od nich odleg³o¶ci. Kiedy¶ pogadamy o tym, to bardzo ciekawy i ma³o rozwa¿any w szkole system odniesieñ. Prawie ca³y czas oddaje siê mniej intuicyjnej idei, dwóch prostych wychodz±cych z jednego punktu. Tak naprawdê nie potrzebujê prostych, a dwie strza³ki (czy mogê je nazwaæ wektorami czy te¿ za karê za ten pomys³ zostanê tu opuszczony przez czytelników?) wychodz±ce w odmiennych kierunkach. To znaczy: wychodz±c z jednego punktu nie mog± le¿eæ na jednej prostej. Oczywi¶cie posuwaj±c siê wzd³u¿ nich w obie strony i ³±cz±c takie ruchy (zamiast mówiæ o ³±czeniu spacerów po nakazanych prostych bêdziemy mówili  o kombinacji liniowej wektorów) mo¿emy dotrzeæ do ka¿dego punktu p³aszczyzny, wiêc mo¿na zrozumieæ czemu taki zestaw dwóch wektorów nazywamy baz± (baza jest uporz±dkowanym zestawem, wiem, który wektor jest pierwszy).

(Zamierzam byæ zwiêz³y i szybki i nie mogê tym razem zatrzymywaæ siê przy najciekawszych rzeczach, jak na przyk³ad: jak doj¶æ do miejsca ³±cz±cego oba wektory bazy?)

W szkole rysuj± od razu dwa wektory równej d³ugo¶ci i prostopad³e do siebie, tak jak ucz±c polskiego zaczynali od Ala ma kota, ale oczywi¶cie nauczyciel matematyki ma kota, bo jakiekolwiek d³ugo¶ci (byle nie zero) i jakiekolwiek k±ty miêdzy nimi (byle nie zero albo π) wiernie s³u¿± sprawie.

No dobrze, powiedzmy, ¿eby jechaæ ubitym traktem, ¿e oba wektory maj± d³ugo¶æ 1 i tworz± prosty k±t. W miejscu, gdzie siê spotykaj± (pocz±tek systemu wspó³rzêdnych, dla przyjació³: wektor zero lub zero) osadzamy centra kó³ek. Czyli one s± koncentryczne.

okrêgi

Twierdzenie Pitagorasa mówi, ¿e d³ugo¶ci x,y rzutów ich punktów na linie wybranych wektorów s± zwi±zane ze sob± liczb±, która zale¿y tylko i wy³±cznie od kó³ka, od promienia r. Zwi±zek jest ten:

x² + y² = r²


2. Przekszta³cenia liniowe.
Mogê p³aszczyznê przekszta³ciæ na now± poddaj±c j± ró¿nym przemianom, sk³adaæ, rozrywaæ tu i tam, brzydko rozci±gaæ i w ogóle dokazywaæ do woli. Najmilej zajmowaæ siê tym, co jest naj³atwiejsze do opisania, czyli takimi przemianami, które prostych nie wykrzywiaj± i z równoleg³oboków robi± inne równoleg³oboki. Prostota tego wys³owienia to spore osi±gniêcie algebry i ³adnie te¿ to siê zapisuje. Umówmy siê, ¿e a to liczba, u, w to wektory, p to nazwa przekszta³cenia. Mam nadziejê, ¿e zapis au jest do¶æ jasny, rozci±gamy czy skracamy u i stosunek d³ugo¶ci au i u jest taki ja stosunek liczb a i 1. Pierwszy warunek, by p by³o liniowe tak siê zapisuje:

p(au) = ap(u)

a drugi

p(u+w) = p(u) + p(w).

Sprytne i krótkie.

3. Sztywne przekszta³cenia.
To jêzyk fizyki, nie matematyki, ale ³atwiejszy do wytrzymania. Matematyk by powiedzia³: przekszta³cenia ortogonalne. ¦cis³o¶æ wyra¿enia wychodzi bokiem, bo straszy ucz±cego siê. A chodzi w³a¶nie o to, by w¶ród wszelkich liniowych przekszta³ceñ wyodrêbniæ takie, które nie zmieniaj± charakteru figur. Mo¿na by sobie pomy¶leæ, ¿e po  przekszta³ceniu liniowym p³aszczyzny widzê j± jakby by³a na kartce usytuowanej nieco dziwnie w stosunku do linii oka i z moje poprzednie okrêgi widzê tak:

 z kó³ek elipsy

– czyli sta³y siê elipsami. Nie pamiêtasz co to jest elipsa? Dwie pineski, sznurek umocowany nimi w dwóch punktach, naci±gnij sznurek o³ówkiem tak, by sta³ siê (sznurek, nie o³ówek) dwoma odcinkami. Te punkty, których siêgniesz, le¿± na elipsie. Je¶li wyj¶ciowe puntky s± bliskie siebie, elipsa jest prawie nieodró¿nialna od okrêgu. Poszukaj w google'u historii o ko³ach, elipsach, psach, Paw³owach... przepraszam, Paw³owie i schizofrenii.

Nie chcê elips. Chcê, ¿eby okr±g zosta³ okrêgiem, ¿eby przekszta³cenie nie zmienia³o odleg³o¶ci i k±tów. ¯eby by³o sztywne.

4. Zapis przekszta³ceñ liniowych. Starczy wiedzieæ co zrobi³em z pierwszym wektorem (jakie s± jego nowe dwie wspó³rzêdne) i co zrobi³em z drugim. Genialny zapis „wiersz razy kolumna” upraszcza wszystko. Nie piszê nowych wektorów U, W tak:

U=au+bw , W=cu+dw,

ale tak:

zapis macierzowy

czyli

krótszy zapis

i je¶li umówimy siê, ¿e ten blok z liczbami a, b, c, d oznaczê liter± M i nazwê macierz± przekszta³cenia  (czy zmiany bazy), powi±zanie baz tak zapisujê:

[U W] = [u w]M.

Po³owa sztuczki polega na u¿yciu tych kwadratowych nawiasów, mówi±cych: w ¶rodku s± dwa wektory bazy.

5. Zmiana bazy i wspó³rzêdnych. Powiedzmy, ¿e wektor z zapisujê dwa razy, w nowej i w starej bazie.

dwie bazy

Wiemy ju¿ jak zapisaæ powi±zanie starej i nowej bazy, chcemy umieæ zapisaæ powi±zanie wspó³rzêdnych. Tutaj zwyciêsk± sztuczk± jest umiejêtno¶æ zapisania „nic nie robienia” czyli macierzy I wyra¿aj±cej przekszta³cenie identyczno¶ciowe (takie, które nic nie zmienia):

macierz identyczno¶ciowa

Uwierzmy, ¿e „przyzwoita” macierz M ma odwrotn± M-1, czyli tak±, ¿e M·M-1=I. (Rzecz w wyznaczniku, przyzwoita macierz ma wyznacznik niezerowy, ale  o tym kiedy¶.) No i robimy przyg³upio wygl±daj±ce mno¿enie przez 1, które jest ca³kiem m±dre, bo uwalnia nas od okropnej ilo¶ci obliczeñ:

porównanie zapisów


Porównajmy te „zielone” kawa³ki:

przej¶cie miêdzy wspó³rzêdnymi

Proste i tanie odkrycie: je¶li macierz M prowadzi od starej bazy do nowej, prowadzi te¿ od nowych wspó³rzêdnych do starych. Nigdy nie zgadniesz ile studento-godzin mo¿na upchn±æ w to odkrycie, jak nie ma siê nic lepszego do roboty.

Jeste¶my du¿o bli¿ej sinusa hiperbolicznego ni¿ to sobie wyobra¿asz, zrobili¶my ju¿ pó³ kursu algebry liniowej. Nie da siê zrobiæ wszystkiego w jednym kawa³ku nie tyle ze wzglêdu na Twoj± wytrzyma³o¶æ, co z powodu niemi³ych uwag Bloxa, który nie lubi d³ugich opowiadañ. Wiêc reszta pójdzie jutro, dobrze?

poniedzia³ek, 10 marca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/03/10 07:11:50
No proszê, wczoraj napisa³em, ¿e przyda³oby sie trochê matematyki i jest na dodatek algebra liniowa! Tylko czy Szukajmysie bêdzie zadowolona z takiego wstêpu? :)
-
2008/03/10 11:25:35
Zamówi³a sobie skomplikowany prezent to ma ma³y wybór min...
-
2008/03/10 14:38:41
Ja bym jej tego hiperbolicznego sinusa próbowa³ jednak wy³o¿yæ "normalnie" czyli geometrycznie, z obrazkami.
Z do¶wiadczenia wiem, ¿e jak zaczynam mówiæ macierzach to mi po³owa s³uchaczy "wybywa"
-
2008/03/10 16:26:39
Andsol, dziêkujê :)))) Wiele rado¶ci mi sprawi³e¶ :))) Co do macierzy, wektorów... mniam :)) Jestem w domu. Niecierpliwie czekam na ci±g dalszy...
-
2008/03/10 16:28:07
wyciê³o mi kawa³ek wpisu... mia³o byc dalej w nawiasach ostrych (tak wiem, g³upie zabezpieczenie):
roze¶miana patrzy wzrokiem dziêkczynnym i rozpromienionym
-
Go¶æ: Wiechu, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/10 18:25:40
FredF pisze, ¿e jak zaczyna pokaz przy pomocy macierzy to polowa s³uchaczy 'wybywa'.
Wybywa cia³em czy duchem ?
W obu przypadkach jest to równoznaczne bo nie ma do nich doj¶cia.
A powód, moim zdaniem, jest do¶æ prosty. Nie wielu wie co to jest ta macierz. Niby taka tablica, jaki¶ taki operator, ale co sob± przedstawia to ju¿ nie wielu czuje. Nawet nie wielu czuje wyznacznik. Tego nie pokazuje siê na wyk³adach, w ksi±¿kach te¿ tylko formalnie. Ot jest. Tak jak to z t± parabol± u artylerzystów. Jest, a nie widno .
Taki esej o macierzach, co to one za¶ s±, co sob± przedstawiaj±, i dla czego tak a nie inaczej siê mno¿y, my¶lê ¿e by³by w cenie.
Andrzeju, Ty umiesz napisaæ takie cudo. Napisz. A ja rozpropaguje w¶ród znajomych studentów.
Wiechu.
-
2008/03/10 22:48:04
W ostatnich czasach pewne zainteresowanie macierzami w¶ród m³odych ludzi mo¿na wywo³aæ (niestety to dosyæ krótko trwa) gdy przywo³a siê angielska nazwê "matrix".
Po chwili widaæ, ¿e publiczno¶æ spodziewa³a siê czego¶ innego a tu znowu te tablice, wektory - nuda, panie, nuda... jak w Rejsie....