|
Blog > Komentarze do wpisu
Ma³o ¿e sinus, to hiperboliczny (1)
Dla Szukajmysie Mo¿e przeskakuj±c przez spore kawa³ki, mówi±c mniej wiêcej o co tam chodzi i obiecuj±c, ¿e przy innej okazji uzupe³ni siê luki? Powa¿ne ograniczenie, które siê samo nasuwa, to opowiedzieæ historiê z tak ma³± ilo¶ci± terminów technicznych jak siê da. Ale czy da siê? Bo funkcja jest wa¿nym pojêciem w matematyce – ale niejeden dostaje szczêko¶cisku od samego brzmienia tego s³owa. Có¿, s³ownictwo jest wybrane tak, ¿eby odrzuciæ jak najszybciej jak najwiêksz± ilo¶æ osób. Chwilowo rozwi±¿ê to unikaj±c go i mówi±c o przekszta³ceniu. Rzecz dzieje siê na p³aszczy¼nie i przedstawienie niekiedy nosi tytu³ algebry liniowej. Bywa, ¿e to nazywaj± geometri± analityczn±. W zasadzie to jest to samo, dziêki podwójnym nazwom mo¿na dwukrotnie sprzedawaæ ten sam towar, a ¿e u¿ywa siê przy tym trochê ró¿nego s³ownictwa, biedny klient nawet nie u¶wiadamia sobie, ¿e robi± go w balona. (Zamierzam byæ zwiêz³y i szybki i nie mogê tym razem zatrzymywaæ siê przy najciekawszych rzeczach, jak na przyk³ad: jak doj¶æ do miejsca ³±cz±cego oba wektory bazy?) W szkole rysuj± od razu dwa wektory równej d³ugo¶ci i prostopad³e do siebie, tak jak ucz±c polskiego zaczynali od Ala ma kota, ale oczywi¶cie nauczyciel matematyki ma kota, bo jakiekolwiek d³ugo¶ci (byle nie zero) i jakiekolwiek k±ty miêdzy nimi (byle nie zero albo π) wiernie s³u¿± sprawie. No dobrze, powiedzmy, ¿eby jechaæ ubitym traktem, ¿e oba wektory maj± d³ugo¶æ 1 i tworz± prosty k±t. W miejscu, gdzie siê spotykaj± (pocz±tek systemu wspó³rzêdnych, dla przyjació³: wektor zero lub zero) osadzamy centra kó³ek. Czyli one s± koncentryczne. Twierdzenie Pitagorasa mówi, ¿e d³ugo¶ci x,y rzutów ich punktów na linie wybranych wektorów s± zwi±zane ze sob± liczb±, która zale¿y tylko i wy³±cznie od kó³ka, od promienia r. Zwi±zek jest ten: x² + y² = r²
p(au) = ap(u) a drugi p(u+w) = p(u) + p(w). Sprytne i krótkie. – czyli sta³y siê elipsami. Nie pamiêtasz co to jest elipsa? Dwie pineski, sznurek umocowany nimi w dwóch punktach, naci±gnij sznurek o³ówkiem tak, by sta³ siê (sznurek, nie o³ówek) dwoma odcinkami. Te punkty, których siêgniesz, le¿± na elipsie. Je¶li wyj¶ciowe puntky s± bliskie siebie, elipsa jest prawie nieodró¿nialna od okrêgu. Poszukaj w google'u historii o ko³ach, elipsach, psach, Paw³owach... przepraszam, Paw³owie i schizofrenii. Nie chcê elips. Chcê, ¿eby okr±g zosta³ okrêgiem, ¿eby przekszta³cenie nie zmienia³o odleg³o¶ci i k±tów. ¯eby by³o sztywne.
ale tak: czyli i je¶li umówimy siê, ¿e ten blok z liczbami a, b, c, d oznaczê liter± M i nazwê macierz± przekszta³cenia (czy zmiany bazy), powi±zanie baz tak zapisujê: [U W] = [u w]M. Po³owa sztuczki polega na u¿yciu tych kwadratowych nawiasów, mówi±cych: w ¶rodku s± dwa wektory bazy. Wiemy ju¿ jak zapisaæ powi±zanie starej i nowej bazy, chcemy umieæ zapisaæ powi±zanie wspó³rzêdnych. Tutaj zwyciêsk± sztuczk± jest umiejêtno¶æ zapisania „nic nie robienia” czyli macierzy I wyra¿aj±cej przekszta³cenie identyczno¶ciowe (takie, które nic nie zmienia): Uwierzmy, ¿e „przyzwoita” macierz M ma odwrotn± M-1, czyli tak±, ¿e M·M-1=I. (Rzecz w wyznaczniku, przyzwoita macierz ma wyznacznik niezerowy, ale o tym kiedy¶.) No i robimy przyg³upio wygl±daj±ce mno¿enie przez 1, które jest ca³kiem m±dre, bo uwalnia nas od okropnej ilo¶ci obliczeñ: Proste i tanie odkrycie: je¶li macierz M prowadzi od starej bazy do nowej, prowadzi te¿ od nowych wspó³rzêdnych do starych. Nigdy nie zgadniesz ile studento-godzin mo¿na upchn±æ w to odkrycie, jak nie ma siê nic lepszego do roboty. Jeste¶my du¿o bli¿ej sinusa hiperbolicznego ni¿ to sobie wyobra¿asz, zrobili¶my ju¿ pó³ kursu algebry liniowej. Nie da siê zrobiæ wszystkiego w jednym kawa³ku nie tyle ze wzglêdu na Twoj± wytrzyma³o¶æ, co z powodu niemi³ych uwag Bloxa, który nie lubi d³ugich opowiadañ. Wiêc reszta pójdzie jutro, dobrze? poniedzia³ek, 10 marca 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
fredf
2008/03/10 07:11:50
No proszê, wczoraj napisa³em, ¿e przyda³oby sie trochê matematyki i jest na dodatek algebra liniowa! Tylko czy Szukajmysie bêdzie zadowolona z takiego wstêpu? :)
2008/03/10 14:38:41
Ja bym jej tego hiperbolicznego sinusa próbowa³ jednak wy³o¿yæ "normalnie" czyli geometrycznie, z obrazkami.
Z do¶wiadczenia wiem, ¿e jak zaczynam mówiæ macierzach to mi po³owa s³uchaczy "wybywa" 2008/03/10 16:26:39
Andsol, dziêkujê :)))) Wiele rado¶ci mi sprawi³e¶ :))) Co do macierzy, wektorów... mniam :)) Jestem w domu. Niecierpliwie czekam na ci±g dalszy...
2008/03/10 16:28:07
wyciê³o mi kawa³ek wpisu... mia³o byc dalej w nawiasach ostrych (tak wiem, g³upie zabezpieczenie):
roze¶miana patrzy wzrokiem dziêkczynnym i rozpromienionym
Go¶æ: Wiechu, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/10 18:25:40
FredF pisze, ¿e jak zaczyna pokaz przy pomocy macierzy to polowa s³uchaczy 'wybywa'.
Wybywa cia³em czy duchem ? W obu przypadkach jest to równoznaczne bo nie ma do nich doj¶cia. A powód, moim zdaniem, jest do¶æ prosty. Nie wielu wie co to jest ta macierz. Niby taka tablica, jaki¶ taki operator, ale co sob± przedstawia to ju¿ nie wielu czuje. Nawet nie wielu czuje wyznacznik. Tego nie pokazuje siê na wyk³adach, w ksi±¿kach te¿ tylko formalnie. Ot jest. Tak jak to z t± parabol± u artylerzystów. Jest, a nie widno . Taki esej o macierzach, co to one za¶ s±, co sob± przedstawiaj±, i dla czego tak a nie inaczej siê mno¿y, my¶lê ¿e by³by w cenie. Andrzeju, Ty umiesz napisaæ takie cudo. Napisz. A ja rozpropaguje w¶ród znajomych studentów. Wiechu. 2008/03/10 22:48:04
W ostatnich czasach pewne zainteresowanie macierzami w¶ród m³odych ludzi mo¿na wywo³aæ (niestety to dosyæ krótko trwa) gdy przywo³a siê angielska nazwê "matrix".
Po chwili widaæ, ¿e publiczno¶æ spodziewa³a siê czego¶ innego a tu znowu te tablice, wektory - nuda, panie, nuda... jak w Rejsie.... |
|