S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
A u Nawratka...

Na swoim blogu Krzysztof Nawratek cieszy siê swoj± ksi±¿k± i pokaza³ jej ok³adkê. Sygna³y przed lektur± wskazuj±, ¿e ksi±¿ka jest bezdyskusyjnie dobra, ale ogl±d ok³adki niekoniecznie wywo³uje jednomy¶lno¶æ. A ¿e Krzysztof zapyta³ czytelników co o niej my¶l±, pojawi³o siê parê opinii. Mojej, krytycznej, nie przywita³ rado¶nie. Wola³bym, by zawierzy³ mojemu gustowi plastycznemu (tak, tu osoby bez poczucia humoru powinny ujrzeæ emotikon) i zacz±³ zalepiaæ wszystkie ok³adki czym¶ innym, ale postanowi³ i¶æ za wiêkszo¶ci± i broni dzie³a. Poniewa¿ przesta³o byæ to spraw± „lubiê – nie lubiê” i argumenty rzeczowe s± na miejscu, zapyta³em dwóch znajomych grafików, do których mog³em szybko doj¶æ przez Sieæ, co o tym my¶l± (naturalnie, bez czytania stoj±cych w blogu komentarzy). W³a¶ciwe by by³o do³±czenie ich uwag na blogu Krzysztofa, ale: 1. on ju¿ zamkn±³ temat, 2. Blox nie przepu¶ci tak d³ugich uwag jako komentarza, 3. jako temat niezale¿ny od konkretnej ksi±¿ki, uwagi fachowców s± ciekawe i godne czytania. Wiêc je tu reprodukujê (ich kolejno¶æ ustali³a regu³a FIFO: first in, first out).

Opinia 1

Mogê siê wypowiedzieæ tylko o moim wra¿eniu estetycznym z pozycji grafika. Mnie osobi¶cie ta ok³adka siê nie podoba. Jestem zdania, ¿e sam kszta³t puzli wystarczy³by jako sybolika czego¶, co tam sobie twórca pomy¶la³, za¶ dok³adanie do nich przynajmniej tuzina kolorów wprowadza przesyt, co zwraca na siebie uwagê, ale raczej w negatywnym tego s³owa znaczeniu. Naturalnie przesyt nie zawsze musi byæ z³y. S± i dobre przyk³ady, ¿e przytoczê seriê p³yt Pata Metheny. Jestem jednak zwolennikiem graficznej zasady: ma³o, jest te¿ za du¿o. Jak czyta³em w komentarzach, autor na ok³adkê wp³ywu nie mia³. Ma on jednak decyduj±ce zdanie, czy ok³adkê chce, czy nie. Poza tym, autor dostaje od grafika kilka ró¿nych projektów i SAM w zasadzie wybiera najbardziej jemu odpowiadaj±cy, wiêc nie mo¿na stwierdziæ, ¿e nic do powiedzenia nie mia³.

Summa summarum ok³adka rzuci siê w oczy przechodniom w takim samym stopniu jak le¿±ca w oknie wystawowym policyjna seledynowa kamizelka i tyle samo wzbudzaæ bêdzie zainteresowania. Ale to moje prywatne zdanie.

Czyta³em przedmowê Staniszkis i uwa¿am, ¿e do tej ksi±¿ki mo¿na by³o zrobiæ du¿o ciekawsz± ok³adkê doskonale oddaj±c± my¶l autora.

Spyta³em autora tych uwag czy mogê je przedstawiæ na blogu. Odrzek³:

Naturalnie, ¿e moje zdanie mo¿esz cytowaæ. Podawanie za¶ mojej to¿samo¶ci jest tutaj zbêdne, gdy¿ jest to opinia osoby prywatnej nie bêd±cej autorytetem w dziedzinie. Gdybym by³ profesorem Institut für Graphik Design móg³by¶ siê na mnie ¶mia³o powo³ywaæ, ale w tym wypadku nazwisko nie ma znaczenia. Co za¶ siê tyczy profesorów tego instytutu, to uczyli mnie, ¿e ok³adka ksi±¿ki jest form± reklamy. Powinna co nieco o tre¶ci powiedzieæ równie¿ w ten sposób, aby czytelnikowi upro¶ciæ wybór. Zmuszanie odbiorcy do odszyfrowywania g³êbi my¶li twórcy projektu ok³adki jest czyst± strat± czasu, a czasem wrêcz zniechêcaniem czytelnika.

Opinia 2

Powiem, jako grafik ;) zapewne autora ok³adki staæ by by³o na wiêcej inwencji twórczej, tudzie¿ twórczego mozo³u. ¯adne t³umaczenie tu nie skutkuje. Zawsze staram siê wydrzeæ od klienta jak najwiêcej kasy za projekt, natomiast nic nie zwalnia mnie od geniuszu. Zawsze staram siê ¿eby by³ to towar z najwy¿szej pó³ki niezale¿nie od ceny. Mam w swoim fotoszopie plagina, który generuje 100 takich puzzli na minutê... albo i lepszych. Robota jest spaprana i nie ma siê z czego cieszyæ. Kompozycja banalna i bez bigla. Nie wiem co to bigiel ale mój dziadek tak mówi³, kiedy co¶ nie mia³o jaj a ja tylko powtarzam za dziadkiem jak za pani± matk±. Czasem g³upio zrobiona etykietka przypiêta do gaci mo¿e obrzydziæ. Pamiêtasz pewnie nazwê krawata z okresu króla Gierka: „zdobny zwis przedni mêski”. To tak w tym przypadku wygl±da. Sugerowanie tre¶ci ksi±¿ki puzzlami mo¿e tylko j± tylko banalizowaæ... i nawet kompozycja kolorystyczna nie urzeka. Nie chcia³oby mi siê trzymaæ czego¶ takiego w rêku.

w chwilê potem... doda³bym jeszcze, do poprzedniego, ¿e projektowanie opakowañ (bo literki, tre¶æ ksi±¿ki jest opakowana ok³adk±) jest sztuk±. Dawniej zawija³o siê w sklepie ¶ledzia w gazetê i niezale¿nie od jej tre¶ci w ¶rodku by³ ¶led¼.... itd Teraz jest tak, ¿e nie wiesz co jest w ¶rodku. Puzzle? hihihi

poniedzia³ek, 31 marca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/03/31 00:57:37
Ca³a ta seria ha!artu ma ok³adki tapetoidalne, przera¼liwie nudne (wyj±tkiem jest ksi±¿ka zapowiadana na maj, Rafa³a Górskiego, ale nie by³bym pewien, ¿e ta ok³adka siê utrzyma). Proponowa³bym zatem, by rozpatrywaæ ok³adkê do ksi±¿ki Krzysztofa na tle serii albo wcale. Schemat ok³adek serii, z nieergonomicznie (i antymarketingowo) wmonotowan± nalepk± eksponuj±c± autora i skrywaj±c± tytu³, ten schemat to pora¿ka. Mam uzasadniaæ? Na tym tle ta konkretna ok³adka ma przynajmniej trochê ¿ywych kolorów, epatuje wiêc g³ównie brakiem pomys³u, a w mniejszym stopniu ostentacyjn± brzydot±. Mog³o byæ gorzej, trudno siê dziwiæ zadowoleniu autora ;)
-
2008/03/31 01:14:45
Nie jestem grafikiem, ale mam trochê pojêcia o tego rodzaju PR. Ok³adka jest infantylna, nie wi±¿e siê z tytu³em i bêdzie przyci±gaæ g³ównie uwagê dzieci. :)
-
2008/03/31 07:33:35
Andsol: no jestem wzruszony uwaga i czasem jaki poswiecasz mojej ksiazce (jak to mowia - nie wazne co, wazne by mowili?)
jak slusznie tu zostalo powiedziane - okladka nalezy do serii, wiec powtarzalnosc elementow wynika z konwencji.
to ze nie powitalem Twoich uwaga z radoscia nie powinno Cie dziwic - Ty tez nie bylbys zachwycony, gdyby napisal co mysle o wyrazie plastycznym Twojego bloga ;))
zdania na temat okladki sa podzielone i takze podzielone - nie mam watpliwosci - beda zdania na temat ksiazki. cel okladki jest marketingowy - ma sie rzucic w oczy.
gdy delikwent wezmie ja w reke, obroci i przeczyta fragment wstepu i zachete profesor Staniszkis - podejmie decyzje. na podstawie TRESCI a nie okladki.
przynajmniej ja tak kupuje ksiazki - gdyby kupowal tylko ladne okladki, moja biblioteka wygladalaby zuuuupelnie inaczej :))

oczywiscie szanuje opinie i Twoja i Twoich znajomych i komentatorow - ale znam rowniez opinie przeciwne i tez je szanuje :)
-
2008/03/31 07:41:59
Andsol: teraz dopiero do mnie dotarlo (sorry, jest wczesnie;))
wiesz, jak chcesz ta ksiazke bym Ci wyslal, to wystarczy napisac - nie trzeba robic takich akcji ;)
-
2008/03/31 08:51:06
Zachowanie autora w ca³ej sprawie najciekawsze, a ok³adka do bani - zamiast przyciagac uwagê to odstrasza od patrzenia na ni±. Ale de gustibus :)
-
Go¶æ: wruszkazembuszka, 212.76.37.21*
2008/03/31 11:04:33
ABIEKT - masz racjê. Swoj± drog± autor powinien byc zadowolony z darmowej reklamy
sam mówi: "jak to mowia - nie wazne co, wazne by mowili". czyli sukces
-
Go¶æ: Wojciech Kubalewski, smtp.vector-polska.pl
2008/03/31 13:47:48
Inkryminowana ok³adka zebra³a w moim biurze oko³o po³owy ocen pozytywnych (pozosta³e by³y negatywne, dodam dla porz±dku). Bana³. Nuda. Zepsujê zabawê estetom cierpi±cym na brak zajêæ istotnych: warto¶æ ksi±¿ki ci±gle jeszcze (czy stajê siê staromodny?) oceniam po zawarto¶ci, choæ wra¿enia haptyczne i optyczne maj± swój skromny wp³yw na moj± decyzjê o wydaniu pieniêdzy. Rozumiem, zacny Andsol-u, ¿e inkryminowana ok³adka nijak nie pasuje do meblo¶cianki?

Wojciech Kubalewski / wojciech at kubalewski kropka com
-
2008/03/31 13:55:25
Krzysztofie, nie zrozumia³em, ¿e jak chcesz ta ksiazke bym Ci wyslal, to wystarczy napisac - przecie¿ jak j± napiszê to ju¿ jej nie bêdziesz potrzebowa³ wysy³aæ, bo bêdzie w moim komputerze... A je¶li chodzi o wysy³anie ksi±¿ek ju¿ napisanych, dziêkujê, ale by je otrzymaæ, to znam metody prostsze ni¿ poczt± od autora. Na przyk³ad gdy mnie zachêci³e¶ do Micha³a Herera - pamiêtasz, w komentarzach do
andsol.blox.pl/2007/10/Choroba-niechoroba.html ? Poszuka³em, potrwa³o, ale dos³ali. Czytam powoli, bardzo mi siê nie podoba, zbiera³em uwagi na wpis, ale teraz my¶lê: czy krytykê ksi±¿ki przez Ciebie polecanej (rzeczow±, z argumentami) potraktujesz jako atak osobisty? Anty-alienacja?

W Twoim pierwszym wpisie nie masz racje, mówi±c o czasie jaki po¶wiêcam Twojej ksia¿ce - nie po¶wiêci³em jej dot±d ani sekundy, choæ zamierzam j± kupiæ i przeczytaæ, zachêta Jadwigi Staniszkis ma dla mnie du¿± wagê - zajmowa³em siê jedynie jej ok³adk± jako elementem uzupe³niaj±cym ksi±¿kê, i to na Twoje wyra¼nie i niedwuznaczne zaproszenie. Wniosek: brzydcy ch³opcy mog± sobie dobrze radziæ w ¿yciu (co¶ o tym wiem...), ale nie powinni pytaæ na ulicy: ¶liczny jestem, nie?

@Abiekt: prawdziwe nied¼wiedzie poznaje siê w biedzie, jak to by³o?
-
2008/03/31 13:59:25
@Wojtku, musisz do mnie wpa¶æ, by siê przekonaæ, ¿e tradycyjnym obyczajem u mnie na regale ksi±¿ki pokazuj± grzbiety a nie dzioby... Ale pospiesz siê, bo caipirinha stygnie.
-
Go¶æ: Wojciech Kubalewski, smtp.vector-polska.pl
2008/03/31 14:08:26
Gorza³kê wypijemy, ale jestem nieprzekupny: walory estetyczne ok³adki - nawet po wypiciu ca³ej butelki - nie bêd± dla mnie wa¿niejsze od tre¶ci, ni¿ s± (nie)wa¿ne na trze¼wo. Czy Ty przypadkiem nie masz 'jesiennego bluesa'. Na marginesie w±tku g³ównego: opinia Pani Staniszkis tak wiele dla Ciebie wa¿y? Przyznam, ¿e mnie to dziwi.

Wojciech Kubalewski
-
2008/03/31 14:26:50
Wojtku, mêskie pytanie, wiêc i mêska odpowied¼. Zbli¿enie w stylu Clark Gable, stalowo patrz±ce oczy lekko zwê¿aj± siê, najazd na wyraziste usta, gdy wypowiadaj±: yes.
-
2008/03/31 14:27:33
A jak caipirinhê nazywasz gorza³±, to jej nie dostaniesz.
-
2008/03/31 15:05:27
Andsol: alez ja nie odebralem Twoich uwag na temat okladki osobiscie! ba! zakladam rowniez, ze sama zawartosc moze Ci nie przypasc do gustu i tez nie odbiore Twojej krytycznej opinii o ksiazce (a nie tylko okladce) osobiscie.
Moj swietej pamieci ojciec (byl architektem) gdy pracowal nad projektem, mial ze swoimi wspolpracownikami zwyczaj klocic sie niemilosiernie. Uzywal wyrazow powszechnie uznanych za obelzywe a oni nie pozostawali mu dluzni. A potem, szli razem pograc w tenisa lub po prostu na kawe. I do smierci mojego ojca byli z nim bardzo zaprzyjaznieni.
Ja wiec odrozniam to co wyprodukuje od samego siebie - choc oczywiscie zaraz po "porodzie" moj stosunek do "dziela" jest bardziej emocjonalny i trudniej mi znosic krytyke.
Z wielka ciekawoscia czekam na Twoja krytyke ksiazki Herera! Ta ksiazki mi sie podobala - ale bylaby to jednak fiksacja gdybym, gdybym czul sie z nia emocjonalnie zwiazany.

I jestem Ci na prawde wdzieczny, ze poswiecasz tyle czasu i uwagi OKLADCE mojej ksiazki. Nigdy wczesniej mi sie nie przytrafilo takie zainteresowanie - wiec wybacz jesli zachowuje sie nie do konca tak jak powinienem.
-
2008/03/31 16:42:45
Powinna tu odchodziæ obszczaja rukopasznaja schwatka, a tymczasem... rozczarowanie ;). Dolejê wiêc trochê oliwy. Odno¶nie ok³adki jako takiej (tj. nie na tle serii).

Puzzle polegaj± na tym, ¿e z kawa³ków uk³ada siê obrazek (znany sk±din±d, z góry). Jest to jak budowanie z klocków, ale niepowtarzalnych (choæ czêsto-gêsto bardzo lokalnie podobnych). Tu tymczasem obrazka nie ma. I nie dlatego, ¿e go nie widaæ, bo na przyk³ad nie ogarniamy dostatecznie rozleg³ego obszaru. A dlatego, ¿e "farba" urywa siê równo z krawêdzi± puzzlowych elementów; s± one pokolorowane jednolicie, ka¿dy z osobna. Co to znaczy? Ano to, ¿e mo¿na owszem zabudowaæ gêsto i bez dziur przestrzeñ (tu: p³aszczyznê), ale na pojawienie siê jakiegokolwiek obrazka nie ma co liczyæ. Miasto okazuje siê (w tej "ok³adkowej interpretacji") mechanicznie skonstruowanym zagêszczeniem, "zabudowaniem" [przestrzeni], które dokona³o siê bez ¿adnej idei nadrzêdnej (w szczególno¶ci za¶ politycznej); przypomnê, ¿e tytu³ brzmi Miasto jako idea polityczna.

I nawet je¶li ksi±¿ka po¶wiêcona jest w jakiej¶ mierze diagnozie braku dobrej idei (politycznej) wspó³czesnego miasta,, to przecie¿ ten przekaz p³yn±cy z ok³adki (¿adnej idei, zero; bez³ad w akcji) jest, delikatnie mówi±c, myl±cy, sprzeczny z tytu³em i powa¿nie redukuj±cy tre¶æ ksi±¿ki. Chyba ¿e tylko mnie rzuca siê w oczy nadzwyczajna dziwno¶æ tego u³o¿onego (podkre¶lam to, klocki nie s± w rozsypce, przylegaj± idealnie) fragmentu puzzla, jego "bezobrazkowo¶æ".
-
2008/03/31 17:35:28
Nameste: a moze okladka mowi o tym, ze zupelnie rozne (ze wzgledu na kolor) kawalki jednak w miescie do siebie moga (musza?) sie dopasowac? a biale fragmenty to zaproszenie do wspoluczestnictwa w miescie? do "zakolorywania" kolejnych kawalkow wedlug swojego gustu? he?
(przypomina mi sie Sniadanie Mistrzow ;))
-
2008/04/01 08:44:23
Sêk w tym, ¿e kawa³ki dopasowuj± siê bez ¿adnego k³opotu, s± doskonale wymienne, maj± ten sam kszta³t (inaczej ni¿ w "prawdziwym" puzzlu), a kolor nie podlega na oko ¿adnym kryteriom "pasowania". Nie widaæ idei. Ani "wspó³uczestnictwa" (to ju¿ nadinterpretacja ¿yczeniowa, sorry). Gdyby z kolorowych kawa³ków uk³ada³ siê jaki¶, byæ mo¿e mglisty, fragment planu (miasta; co¶, co sugerowa³oby jak±kolwiek konkretyzacjê tej puzzlowej abstrakcji), to uzna³bym, ¿e Twoje sugestie interpretacyjne maj± podstawy. A i tak droga od "idei urbanistycznej" (któr± by wówczas ew. sygnalizowa³a ok³adka) do "idei politycznej" droga daleka.

Ca³y czas nad puzzlow± metafor± (wizualn±) wisi brak obrazka [do u³o¿enia]. Klocki Lego by³yby bezpieczniejsze ;)
-
2008/04/01 15:25:15
Nameste: wybacz, ale Twoje poszukiwanie metafory planu miasta w okladce niesamowicie trywializuja Miasto. Piszesz, jak - wybacz obelge - architekt jakis... ;)
-
2008/04/01 16:31:40
Krzysztofie, Ty tak na prima-aprilis czy na sta³e?

1. Nameste mówi o "ok³adkowej interpretacji" miasta, nie zaprzeczasz, a nawet rozwijasz, on pokazuje niezborno¶æ rozwiniêcia, Ty odwo³ujesz zgodê na owe rozumienie ok³adki. "Jest i inie jest" zale¿nie od nastroju?

2. Pro¶ba o krytyki jest m±dra. Bronienie siê przed krytykami nie jest m±dre.

3. M³ynarski ju¿ pisa³ o tym:
Krechê ma u rena koza,
Ren ma ranne ramiê, koza - guza i nic poza
Guzem ze wzgórz ta koza!
Denna morena.


-
2008/04/01 18:38:55
@Krzysztof: tak, to prawda, mam mglist± ¶wiadomo¶æ trywializacji :) [mniej mglist±, zak³adam, mia³bym po ew. lekturze Twojej ksi±¿ki]. Za to krystalizuje mi siê mniemanie, ¿e zrobienie dobrej ok³adki do tego typu ksi±¿ki to sprawa ca³kiem nieprosta, mo¿e dlatego ok³adka do Sharon Zukin jest taka... ca³a w bana³.
-
2008/04/02 04:13:37
Do wszystkich, którzy ¶wiêcie wierzyli, ¿e jest blog o ok³adkach: mieli¶cie racjê. To judgeabook.blogspot.com/ i nazywa siê "Judge a Book by its Cover". £atwo te¿ zgadn±æ, ¿e g³ównie zje¿d¿a je, a szczególnie te z SF, ale Solaris prze¿y³o ogl±d...