S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Skok wstecz
Parê refleksji, stanowi±cych czê¶æ dawnej (z 1979 roku)
polemiki, wówczas nieopublikowanej (wstawi³em j± na
moj± stronê chyba 10 czy 12 lat temu) przedk³adam tu
jako dowód, ¿e i wtedy pojmowa³em wagê poruszonych
tu wczoraj tematów, choæ wówczas najciemniejsze
przewidywania nie nasunê³yby mi wizji sesji nienawi¶ci,
które po latach mia³em poznaæ choæby w Forum GW.
Przypomnê, ¿e odniesienia do PRL s± nieuchronne, tak
wówczas nazywa³ siê Kraj, z którego parê lat wcze¶niej
wydosta³em siê.

¯ydzi.

D³u¿sza sprawa (parê tysiêcy lat). Zacznê chyba od
Czarnych. W tygodniku „Time” z 24 wrze¶nia odgrzewaj±
niejakiego Arthura Jensena, który nawet pod gro¼b±
pos±dzenia o rasizm nie odst±pi od prawdy, która brzmi:
w testach na IQ Czarni zarabiaj± ¶rednio po kilkana¶cie
punktów mniej ni¿ Biali. Ów Rycerz Prawdy tak siê
zapatrzy³ w niezbijalno¶æ swojego odkrycia, ¿e przeoczy³
parê drobiazgów, a mianowicie: polowano na ludzi
ró¿nych kultur, jêzyków, religii, cech fizycznych –
a powi±zanych ze sob± jedynie odmienno¶ci± ich kolorów
skóry (okre¶lanych zbiorczo: czarny) od karnacji
¿ó³tawo-ró¿owych (zbiorczo: bia³y). Przewieziono ich
jak byd³o za ocean. U¿ywano do ciê¿kich prac, nie
pozostawiaj±c ¿adnych nadziei indywidualnych czy
spo³ecznych. Zmuszano do przyjêcia nowego jêzyka,
religii, a tak¿e nêdzy i mentalno¶ci niewolniczej.
Przymuszano kobiety do aktów seksualnych a ¿ywe
konsekwencje tych aktów traktowano jak jakikolwiek
pomiot w zagrodzie, do u¿ycia w gospodarstwie lub do
sprzedania. Fakt, ¿e ¼le przyjmowali to co ich
oczekiwa³o by³ dowodem na ich g³upotê. Którego¶ dzionka,
nieco ponad 100 lat temu, formalnie ich ucz³owieczono
(wcale nie z przyczyn humanitarnych) a oni pozostali
biedni, i nadal odrzucali wewnêtrznie swoje „otoczenie”.
Ca³kiem naturalne, ¿e przenikaj±ca kolejne pokolenia
powszechna utrata wszelkich warto¶ci: dawnej
to¿samo¶ci, tkanki rodzinnej i spo³ecznej, wiary
i nadziei, wp³ywa³a na ich dwu czy trzyletnie dzieci,
czyli osoby w tym wieku, w którym decyduje siê co
z wrodzonych predyspozycji bêdzie mia³o szansê na
realizacjê w walorach wymierzalnych przez IQ. ¯e
wiêkszo¶æ Czarnych do dzi¶ nosi w sobie ¶lady tego
historycznego procesu? Przecie¿ by³by to cud na miarê
wy³onienia siê Atlantydy gdyby ¶lady te zanik³y ju¿
po 8 – 12 pokoleniach.

Odkrycia typu „Czarni gorsi” maj± spory rezonans
w bia³ej czê¶ci amerykañskiego spo³eczeñstwa, co
wykazuje, ¿e Polacy nie maj± monopolu na g³upotê.
¯ydom zarzuca siê czê¶ciej nadmiar ni¿ niedomiar
inteligencji, ale schematy rasizmu i antysemityzmu
s± te same: inni ergo winni.

Raz na 5 lat pojawia siê w PRL w mininalnym nak³adzie
esej czy artyku³ wyja¶niaj±cy cz±stkê procesów
historycznych, które wyznaczy³y los ¯ydów, ale zasypuje
go ha³da oficjalnych brudów antysemickich. Przy tym
ci¶nieniu rzeczywisto¶ci przeciêtny Polak na mizerne
szanse na wygrzebanie siê spod steku bzdur i antysemityzm
w postaci przetrwalnikowej istnieje w sporej czê¶ci
PRL-owskiego spo³eczeñstwa, wy¶mienicie
reprezentowanej przez tzw. „inteligentów” a nierzadko
i przez intelektualistów. [...pan B.] wyra¿a istniej±cy
nurt polskich zapatrywañ spo³ecznych i nie nale¿y
siê z niego ¶miaæ tylko leczyæ tê zastarza³± chorobê. Jak?
A czemu by nie zachêciæ go na przyk³ad do zreferowania
jego wiedzy o ¯ydach na Lataj±cym Uniwersytecie? Nie
wyk³ad, referat na seminarium, z dyskusj± pozbawion±
wyzwisk. My¶lê, ¿e reakcje s³uchaczy mog³y by wykazaæ
piln± potrzebê cyklu wyk³adów o historii i losach ¯ydów.

Szerokie nauczanie spo³eczne w tej materii mam za
sprawê niezwykle wa¿n± – i to wcale nie z przyczyn
historyczno-poznawczych. Jest to niezbêdne dla trze¼wego
my¶lenia o Izraelu, co z kolei mo¿e stanowiæ niezgorsz±
odno¶niê do przemy¶leñ nad spraw± Ziem Zachodnich
(primo voto: Ziem Odzyskanych). W tej dziedzinie nasz
przeciêtny rodak na w g³owie mêtlik nie do opisania.

Z polskiej perspektywy zanik³ zupe³nie fakt, ¿e
powstanie Izraela nie wynik³o z ¿ydowskiej hekatomby
z lat 1933 – 1945 i ¿e cykl wojen, które nast±pi³y
na Bliskim Wschodzie wyrós³ g³ównie z fanatyzmów
religijnych (vide uczestnictwo w walkach z 1947 –
1948
jugos³owiañskich partyzantów-muzu³manów po stronie
Palestyñczyków-Arabów i nieomal nieistnienie
¯ydów-komunistów po stronie Palestyñczyków-¯ydów).

Przeciêtnemu rodakowi do automatycznego opowiedzenia
siê za jednym z wojuj±cych fanatyzmów wystarcza, ¿e
rz±dowa propaganda wpycha go w uwielbianie Arabów,
ale postawa ta jest bardzo wzmocniona powierzchownym
wyt³umianiem erupcji antysemickich. Jak gdyby sympatia
dla bitno¶ci armii jakiego¶ pañstwa mog³a komu¶ odkupiæ
grzech wyznawania przes±dów w stosunku do nieznanych
mu przedstawicieli jakiego¶ narodu.

Nie zachêcam do plucia na francusk± ziemiê przy
przechodzeniu przez Place de la Concorde ale uwa¿am,
¿e trzeba pamiêtaæ, ¿e stoj±cy tam obelisk zrabowa³
w Egipcie jaki¶ korsykañski genera³. Mo¿na zachwycaæ
siê przemys³em i rolnictwem Kalifornii ale czasami
warto przypomnieæ sobie, ¿e wyros³o to na cmentarzu
wielu narodów ¿yj±cych tam uprzednio. Byæ mo¿e po
przemy¶leniu sprawy typowy Polak zachowa jednak swoje
uznanie i sympatiê dla Izraela, ale dopóki bêd± one
tak spontaniczne i bezrefleksyjne, bêdê w nich widzia³
niedzielne wdzianko przyt³amszonego antysemity.
sobota, 16 lutego 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2008/02/16 02:54:42
hm, ale z tymi murzynami to nie rozumiem - autor pisze ze od pokolen hodowano ich na gorszych i ze efekt tego nie moze zniknac ot tak od razu po ich formalnym "uczlowieczeniu" - a rownoczesnie twierdzenie "czarny gorszy" jest swiadectwem glupoty polaków (czy kogostam)? wiec chyba nie glupoty a przenikliwosci i madrosci? :->
-
2008/02/16 03:39:07
@Sz: autor (w dalszych s³owach ukrywaj±cy siê pod ksywk± „ja”) rzecze co nastêpuje, tak przed 29 laty jak i dzisiaj: ich nie hodowano na gorszych lecz ich kompletnie olewano. Jest wiele ró¿nic miêdzy Stanami a Brazyli±, szczególnie instytucja quilombo, wiosek uciekinierów, oraz uznawanie mieszanego potomstwa za swoje dzieci, minimalnie odbi³a Brazyliê ku pozytywnym rozwi±zaniom i dlatego tu z czasem mo¿e nast±piæ rasowy ³ad. Ale handidcap jest potworny i odkrywanie go w formie jego konsekwencji jest zwyk³ym debilizmem. Okre¶lam tak nie stwierdzanie nierówno¶ci niekorzystnie przedstawiaj±cych czarne dzieci czy czarnych doros³ych, bo nawet po odliczeniu kulturowych b³êdów metodologii badañ takie wyniki mog± siê pojawiæ, a zapominanie, ¿e od pierwszych dni po narodzeniu czarne dziecko z biedoty ma tylko cz±stkê tych bod¼ców i ¶rodków, które dostaj± inne dzieci. Ju¿ pisz±c kiedy¶ o fawelach mówi³em o ludziach, którzy studiuj± rozwi±zania my¶l±c, ¿e zajmuj± siê problemami. Nastolatka, która jest na dnie i ma za swe tanie rozrywki crack i seks, ³atwiej
i czê¶ciej urodzi bêd±c mentalnie dzieckiem, a edukacyjnie nieprzygotowana do ¿ycia w spo³eczeñstwie, i od pierwszego dnia bêdzie obni¿a³a szanse sukcesu swojego dziecka. Fakt, ¿e dzia³acze napêdzani teologi± wyzwolenia docierali do takich matek by³ argumentem przeciw ich rzekomej ¼le pojêtej religijno¶ci, bo zamiast przymusiæ tak± matkê do znalezienia ojca dziecka i wyj¶cia za niego za m±¿, dzia³acze nawet nie wspominali tego problemu...

A wiêc g³upota nie jest w odkrywaniu faktów a w przypisywaniu im znaczenia etnicznego i upartemu niedostrzeganiu ci±g³o¶ci dzia³añ i braku dzia³añ z przesz³o¶ci.

Czy zdo³a³em wyja¶niæ mój pogl±d? (Nie pytam czy go przyjmujesz, ale czy dostrzegasz liniê my¶li bez pozornych sprzeczno¶ci.)
-
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2008/02/17 14:50:38
czy chodzi ci o to, ¿e wola³by¶ zamiast kryterium rasy wstawiæ na przyk³ad stopieñ zamo¿no¶ci (¿eby wysz³o ¿e biedni s± g³upsi?). czyli ¿e wi±zanie jaki¶ cech akurat z ras± jest z zasady niew³a¶ciwe?
ja akurat wcale nie nalegam ¿e czarna rasa jest gorsza tylko reagujê matematycznie precyzyjnym wnioskowaniem na dwa stwierdzenia z cytowanego tekstu:

1.uwa¿am ¿e murzyni s± g³upsi
2.uwa¿am ¿e uwa¿anie murzynów za g³upszych to g³upota i debilizm

z czego bezsprzeczne wynika:

3.jestem g³upim debilem

a poniewa¿ nie uwa¿am ciê za g³upiego debila, wiêc pozwoli³em sobie zg³osiæ zastrze¿enia do tekstu :-)
-
2008/02/17 15:41:35
Sz., u³atwi rozmowê techniczne za³o¿enie, ¿e z mojej winy jakie¶ terminy nie zosta³y dobrze przedstawione, wiêc jed¼my jeszcze raz po ca³o¶ci, gdzie odniesienia do „g³upoty” pojawiaj± siê.

** Zauwa¿am, ¿e nieprzystosowanie siê niewolników do ich statusu (bo nie umieli byæ dobrymi niewolnikami) by³ dla ich w³a¶cicieli dowodem ich g³upoty (niezdolno¶ci rozumienia rozkazów).

** Autor A.J. stwierdzi³, ¿e Czarni maj± przy mierzeniu IQ kilkana¶cie punktów mniej ni¿ biali. Potwierdzam, ¿e biali Amerykanie maj± takie odkrycia za dowód, ¿e Czarni s± g³upsi (w znaczeniu: mniej przystosowani do dzia³ania we wspó³czesnym spo³eczeñstwie).

** Okre¶lam te ostatnie wnioski jako g³upotê (w klasycznym sensie s³owa: szkodziæ komu¶ nic na tym nie zyskuj±c).

** Debilizm dla mnie to niedostrzeganie handicapu wielu Czarnych. Samych konsekwencji zmniejszenia ich szans nie wyceniam przymiotnikami, bo mam pomiary IQ za narzêdzie sprawdzaj±ce czyje¶ szanse sukcesu w uznanych formalnie strukturach spo³eczeñstwa i szanowanych jako oficjalne walory cywilizacyjne. Ale je¶li my¶leæ o inteligencji jako umiejêtno¶ci przetrwania we wrogim otoczeniu, to czarna biedota, prze¿ywaj±ca w¶ród ¶cieków, wrogich pojazdów, wrogiej policji, nie maj±c dobrych ¼róde³ utrzymania, wykazuje dostateczne zasoby inteligencji.

** Wi±zanie czegokolwiek z ras± nie ma sensu, bo nie istnieje sensowna definicja rasy ludzkiej, w odró¿nieniu od raz psów czy kotów. (A nie ma rasy czarnych kotów, prawda?)

** Nie znam badañ porównuj±cych IQ ciemnoskórych uczniów z ekonomicznej „klasy ¶redniej”, przypuszczalnie nie ma ¶rodowisk zainteresowanych w do¶æ ³atwo przewidywalnych wynikach takich badañ (które by pokaza³y, ¿e kolor skóry nie odzwierciedla siê w punktach).

** Nie wiem co to jest „matematycznie precyzyjne wnioskowanie”. Albo jest wnioskowanie, albo nie ma wnioskowania.

Czy nadal uwa¿asz, ¿e prowadzê do jakich¶ emocjonalnie na³adowanych konkluzji?
-
2008/02/17 15:46:13
Oczywiste korekty: w pierwszym **: "by³o", nie "by³", w trzecim od koñca **: "ras", nie "raz". A tak w ogóle na zmy³ki (w³asne i cudze) w komentarzach nie zwracam wiêkszej uwagi, bo nie ma tu mechanizmu na wnoszenie poprawek.
-
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2008/02/17 23:55:51
zestawienie "g³upot" jest owszem bardzo po¿yteczne, jednak nie przekonuje mnie do stanowiska, ¿e stwierdzenie faktu potwierdzonego badaniami inteligencji mia³oby byæ g³upot± albo debilizmem. na pewno z takiej informacji mo¿na wyci±gn±æ ca³± masê g³upich wniosków, ale sama informacja g³upia nie jest.
czy moge podaæ informacjê ¿e wiejskie dzieci maj± wiêcej dziur w zêbach? a moze bedzie to potraktowane jako debilizm?
w polsce nie ma co prawda wielu ras ale sa np. alkoholicy i tez mozna badac im inteligencje i inteligencje ich dzieci i prognozowac szanse sukcesu bez niebezpieczenstwa zabrniecia w debilizmy. dlaczego z murzynami jest inaczej?

przy okazji zabrn±³e¶ niestety w drug± sprzeczno¶æ: u¿ywasz s³owa "czarny", "rasa", "ciemnoskóry" a równocze¶nie o¶wiadczenie ¿e nie mo¿na niczego wi±zaæ z ras± bo nie istnieje sensowna definicja... wiêc jak to jest? bo jak widaæ doskonale mo¿na o rasach mówiæ.
(a koñ jak jest ka¿dy widzi)

a "matematycznie precyzyjne wnioskowanie" to okre¶lenie k³ad±ce nacisk na bezstronno¶æ i oparcie sie tylko na tych dwóch zdaniach 1. i 2. z których wyci±gn±³em wniosek 3. (nie u¿ywaj±c niejawnych za³o¿eñ i nieprecyzyjnej wiedzy zdroworozs±dkowej których u¿ywanie we wnioskowaniach ¿ycia codziennego powoduje ¿e ka¿de z nich mo¿na podwa¿yæ naginaj±c to i owo)
-
2008/02/18 02:18:50
Dobrze, bêdziemy u¶ci¶lali:

1. Wiem, ¿e takie badania maj± w nazwie „iloraz inteligencji” ale nie akceptujê konkluzji, ¿e mierz± one jak±¶ „inteligencjê”. Próby zdefiniowania tego pojêcia bez nas±czenia go przekonaniem o wy¿szo¶ci naszej (zachodniej) kultury nie maj± wielkich szans na dopasowanie go do jakiej¶ uniwersalnej skali z wymiarami; w³a¶nie dlatego, ¿e dostrzegaj± niejednorodne wymogi dla ¿ycia i rozwoju w ró¿nych kulturach. A my¶l o ustalaniu równowa¿no¶ci miêdzy odmiennymi miarami jest wrêcz ¶mieszna. A wiêc owe badania stwierdzaj±, ¿e je¶li kto¶ jest biedny i czarny to bardzo czêsto nie ma szans na doj¶cie do przeciêtnego poziomu w naszym ¶wiecie – i to jest oczywiste bez badañ. Takie badanie nie jest dzia³aniem inteligentnym.

2. Przyjêcie, ¿e warunki ¿ycia grup czarnej biedoty odbi³y siê w wymiernych cechach osobowo¶ci w ca³ej grupie (jak u alkoholików) to ju¿ nie teoria o rasach ale rasizm.

3. Winien mi jeste¶ dowodu, ¿e wpad³em w jak±¶ sprzeczno¶æ. U¿ywanie przeze mnie s³ów Czarny czy ciemnoskóry jest okre¶leniem widocznej dla ka¿dego cechy fizycznej sporej ilo¶ci potomków niewolników z Nowego ¦wiata. To nie jest przyjêcie jakiej¶ teorii o istnieniu ras. Owszem, u¿y³em S£OWA rasa (nie pojêcia rasy), przeczytaj, proszê, jeszcze raz ten punkt, to trzecie gwiazdki od do³u. NIE MA w antropologii definicji ludzkiej rasy odnosz±cej siê do koloru skóry. Ciekawe próby nie-kolorystyczne podejmowali kiedy¶ Czekanowski i Wanke. Próba wci¶niêcia wszystkich wywodz±cych siê z dawnych niewolników w jak±¶ „rasê” ma do¶æ dok³adny odpowiednik w obyczajach z Forum GW z przypisywaniem do ¯ydów wszelkich adwersarzy nauk OjDyra. Zerknij na zdjêcia z National Geographic
i spróbuj opisaæ bez u¿ycia s³owa „czarny” co wi±¿e Hausa, Fulani, Zulu, Hutu, Nubian i Masajów...

Wiêc je¶li upierasz siê przy jakim¶ anachroniczym pojêciu „czarnej rasy” taktownie zmilczê, ale nie wrabiaj mnie w tê awanturê.
-
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2008/02/18 05:22:02
1.
to ze jest problem z okresleniem co wlasciwie mierzy "iloraz inteligencji" nie znaczy jeszcze ze test nie ma sensu. to po prostu jeszcze jedna cecha ktora mozna sprawdzic i zbadac korelacje tego i owego. oprocz testow na inteligencje sa tez testy w szkolach i tez na pewno sa nasaczone przekonaniem o wyzszosci rasy zachodniej :-P w koncu ich zadaniem jest sprawdzenie na ile uczen wchlonal w siebie fragment tej cywilizacji. to zaleta a nie wada. czy w tescie z matematyki dajesz dodatkowe punkty za umiejetnosc przezywania we wrogim otoczeniu i wsrod wrogiej policji?

2.
jezeli przyjecie do wiadomosci informacji statystycznej (na przyklad o poziomie zycia z podzialem na rasy) to juz rasizm to niestety, nie mam wyjscia, musze byc rasita. albo musisz zmienic definicje rasizmu. chyba ze zalatwi to wielki brat jak w 1984 i patrzac na 3 palce bede widzial 2 albo 4. bo niestety jest tu sprzecznosc - albo prawda albo "poprawnosc polityczna". jezeli "dostrzegam handicap czarnych" to jestem rasista, jezeli nie dostrzegam - jestem debilem (twoje slowa).


3.
uzywasz slowa "rasa" i uzywasz okreslen rasowych, np. "czarna biedota" wiec jaki sens ma dowodzenie ze nie ma takiego pojecia? rasa wystepuje w spisach ludnosci, w polityce, kulturze, socjologii, historii - wiec nawet jezeli wspolczesna biologia dzieli populacje troche inaczej to i tak nie uciekniesz przed tym pojeciem.
nie jestem antropologiem i nie wiem jaka tam obowiazuje terminologia. uzywam slowa rasa w normalnym potocznym znaczeniu i ty chyba tez.
(a w nauce owszem, rasa tez wystepuje, np. dzialanie lekow w zaleznosci od rasy, albo np. wiekszosc doroslych rasy zoltej nie trawi mleka a wiekszosc doroslych rasy bialej moze pic mleko)
-
2008/02/18 15:12:01
Sz, proszê Ciê, nie wpychaj rozmowy w nieoczekiwanie emocjonalne i osobiste tony i nie wpieraj mi, ¿e Twoje pogl±dy i terminy s± moimi. O rasie mówiê od pocz±tku, ¿e je¶li próbowaæ zastosowaæ to pojêcie z biologicznej taksonomii do ludzkich populacji opieraj±c je na kolorze skóry to wychodzi tylko i wy³±cznie bzdura. Przeczytaj jeszcze raz: nie istniej czarna rasa.

Okre¶lenie „ciemnoskóra biedota” nie ma sensu rasowego, bo nie przypisujê tym ludziom wewnêtrznych, genetycznie przekazywalnych walorów. Jak wyjdzie z faweli i zamieszka w do¶æ drogim domku, staje siê (tu przynajmniej, nie mówiê o Stanach, których nie znam z w³asnych do¶wiadczeñ) obywatelem, który posy³a dzieci do drogiej, prywatnej szko³y, kupuje dobry wóz itd i nic go nie odró¿nia od s±siadów. Jak cyniczne powiedzonku tu mówi: „pieni±dz wybiela”. Sprawa jest w bagnie, rodzinnym, pojêciowym, kulturowym, finansowym, w które wepchano 120 lat temu masy niewolników formalnie oddaj±c im wolno¶æ. Prawie wszyscy czarni tutaj s± potomkami niewolników i s³owo „niewolnik”, nie s³owo „czarny” jest tu kluczowe.

Statystyczne informacje o testach na IQ mog± mieæ znaczenie ekonomiczne czy polityczne, ale nie antropologiczne czy biologiczne. Koniec, kropka.

Gdy uczê matematyki nie ogl±dam koloru skóry studenta, to oczywiste. Ale masz jakie¶ trudno¶ci ze zrozumieniem innej oczywisto¶ci: gdybym by³ wodzem (cacique) grupy Indian ¿yj±cych ci±gle daleko od kolonizowanych terenów, o kant dupy mo¿na by by³o roztrzaskaæ moj± umiejêtno¶æ liczenia grup homotopii, tam by by³o wa¿ne czy czujê zwierzynê i ludzi z odleg³o¶ci 10 km i czy wiem na jakim odcinku rzeki ile ryb moga grupa mo¿e i powinna wy³owiæ.

A ¿e rozmowa przybiera obrót, który nie prowadzi do m±drych rzeczy, chcê Ciê poprosiæ o dzieñ-dwa cierpliwo¶ci, odszukam pewne materia³y z dyskusji sprzed 4 lat na pewnej li¶cie, przet³umaczê na nasze i wtedy bêdzie mo¿na powi±zaæ z do¶æ pustymi terminami rasy czy biedoty bardzo konkretne relacje z nieodleg³ej historii na temat dzia³añ a nie badañ nad IQ.
-
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2008/02/19 01:43:27
ja nic nie wpieram, najwy¿ej inaczej rozumiem to co piszesz :-P

okej, chodzi ci o to, ¿e rasa ma znaczenie tylko spo³eczne a nie biologiczne. co¶ jak "kowalscy"... (oczywiscie nale¿a³oby to najpierw udowodniæ, tylko jak)
jednak czy mo¿na powiedzieæ ¿e co¶ jest TYLKO spo³eczne? to tak jak bym powiedzia³ ¿e co¶ jest wa¿ne TYLKO dla 90% ludzi, drobnostka.

"ciemnoskóra biedota" ma niestety charakter rasowy (tu mam na my¶li s³owo, nie genetykê). nawet je¿eli jeste¶ daleki od wi±zania ich cech osobowo¶ci z ras± to samo funkcjonowanie takich okre¶leñ utrwala powszechn± opiniê ¿e czarnoskóry =~ gorszy.

nie wiem jak mo¿na skierowaæ tê rozmowê na jaki¶ p³odny teren, najlepiej gdyby uda³o siê znale¼æ nie-rasow± analogiê tej sytuacji która by³aby wolna od uprzedzeñ ideologicznych i przejrzysta. naród wydaje siê ciekaw± analogi±... ale tu te¿ czaj± sie pu³apki ideologiczne.
-
2008/02/19 02:40:42
No i popatrz do czego prowadzi niecierpliwo¶æ – proponujesz czasowe przyklejanie opisu rasy do cz³owieka, to jakby dzi¶ kalafiorowa, a jutro rybna... Czemu taki opór przeciw przyjêciu, ¿e grupa osób biednych mo¿e mieæ podobne zachowania czy po¿±dania, a grupa osób o podobnej karnacji skóry przypuszczalnie nie?

No i prosi³em Ciê, daj mi parê dni...
-
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2008/02/20 02:23:06
piêknie! kolejna hipoteza na temat twojego rozumienia pojêcia "rasa" leg³a w gruzach...

ale¿ ja ciê wcale nie poganiam, chcesz paru dni to je masz.
-
2008/02/20 02:48:14
Sz., nie wiem jakie hipotezy na temat "mojego rozumienia pojêcia rasa" konstruujesz, zamiast (o co ju¿ parê razy tu Ciê prosi³em) przeczytaæ co piszê i przyj±æ za fakt: nie uznajê ¿adnego pojêcia "rasy" zastosowanego do populacji ludzkich, które by by³o oparte na kolorze skóry. Dostrzeganie koloru skóry nie jest uznaniem teorii o kolorowych rasach. Znajomo¶æ podobieñstwa losu wielu osobników o tym kolorze skóry nie jest ani akceptacj± teorii rasy ani rasizmem. Nie rozumiem czemu przypisujesz mi jakie¶ zdech³e teorie z XIX w.

Je¶li chcesz je wskrzesiæ i podyskutowaæ sobie o kolorowych rasach i wy¿szo¶ci jednych nad innymi, zarêczam Ci, ¿e jest multum witryn, które tym ¿yj±, ale u mnie nie znajdziesz przestrzeni na rozwój takich tez, bo (jeszcze raz, ale trzykrotnie) Ci powtórzê:

nie ma ludzi czarnej rasy
nie ma ludzi czarnej rasy
nie ma ludzi czarnej rasy.

I niski uk³on.