0. Odchodz± wojskowi (1984 - 1985)
1. José Sarney (III/1985 -III/1990)
2a. Fernando Collor de Mello (1989, wybory)
2b. Fernando Collor de Mello (III/1990 - X/1992)
3. Itamar Franco (X/1992 - XII/1994)
4. Fernando Henrique Cardoso (I/1995 - XII/2002)
2a. Fernando Collor de Mello
Pi±ty rok w³adzy prezydenta Sarney wychodzi bokiem
prezydentowi i ludowi. Kandydatów na zbawienie
kraju jawi siê wielu, ale tylko dwóch przejdzie do
drugiej tury. Urny potwierdzaj± oczekiwania: s± to
Fernando Collor (ko³o 22 milionów g³osów) i Lula
(ko³o 12 milionów). Rosn±ce ale rozproszone centrum
i lewica przekazuj± poparcie Luli i zaczyna siê cyrk.
O Luli bêdzie ma³o, bo mo¿e dostanie epilog tej serii.
W owym czasie by³ pos³em federalnym, w 1986 roku
otrzyma³ najwiêksz± w historii parlamentu ilo¶æ g³osów.
Dzi¶ dodam jeszcze, ¿e s³yszê od lat, ¿e to lewicowiec,
o ile nie gorzej. Ciekawi mnie mechanizm zobowi±zuj±cy
polskich dziennikarzy politycznych do robienia z siebie
durni, ale to ich sprawa, mo¿e tak lubi±. Nikomu zdania
odmieniaæ nie zamierzam, jedynie uprzejmie podsuwam
niepopularne lub nieistniej±ce w Polsce informacje:
prowadzi³ federacjê najbardziej dojrza³ych politycznie
zwi±zków zawodowych z najbardziej uprzemys³owionego
stanu São Paulo. Sprawno¶æ jego dzia³añ mia³a zwi±zek
ze szkoleniami, które otrzyma³ w Stanach od AFL-CIO.
Amerykañska federacja bardzo wyra¼nie opowiedzia³a
sie w 1981 roku za Lul± i jego zwi±zkowymi kolegami,
których dyktatura chcia³a wsadziæ do wiêzienia. Je¶li
kto¶ uwa¿a, ¿e AFL-CIO zwyk³a by³a broniæ lewicy, to
wzrusza mnie ta wiedza o ¶wiecie. Gdyby doda³, ¿e to
po prostu lewica, pozostanê jeszcze bardziej wzruszony
i tu bêdzie koniec naszej politycznej gawêdy. Skoro te
banialuki i przypisywanie mu wiecznej przyja¼ni
z Fidelem i z Chavezem nie szkodzi Luli, to niby czemu
ja mam siê tym przejmowaæ.
Nie, wcale nie uciekam od wyra¿ania w³asnej opinii.
My¶lê, ¿e tej samej pogardy dla robola, któr± ok³adano
Wa³êsê, starczy³o i dla brazylijskiego tokarza. Jak ci
podludzie bez tytu³u adwokata czy lekarza o¶mielaj± siê!
Chcê uwypukliæ trzy daty: daleko od Brazylii 9/XI/1989
noc± pada w Berlinie mur. Wybory 15/XI/1989 (pierwsza
tura), 17/XII/1989 (druga tura). Jasne, ¿e jak nigdy,
w owym momencie przylepienie kandydatowi etykietki
socjalisty czy komunisty by³o samograjem.
O zwyciêzcy nale¿y powiedzieæ wiêcej. Nawet i o jego
tacie, senatorze Arnon Afonso de Farias Melo. S³ynny
jako nêdzny strzelec w 1963 roku. W ¶rodku Senatu
wyci±ga pistolet i z 5 metrów strzela do przeciwnika
politycznego, te¿ senatora Silvestre Péricles. Ten
uchyla siê i martwym pada zupe³nie inny senator. Tata
de Mello jest wyrzucony z Senatu, ale wraca tam ju¿
w 1970 roku. Umar³ jako (bynajmniej nie zastrzelony)
senator w 1984 roku.
(Panowie mieli ró¿ne stare porachunki. Gdy Silvestre
odchodzi³ z rz±du stanowego w Alagoas kilkana¶cie
lat wcze¶niej, nie przekaza³ w³adzy, ale za to obkaka³
pa³ac prezydencki. Czego siê nie robi dla ludu.)
Widaæ wiêc, ¿e rodzina by³a znacz±ca, nie daj±ca sobie
w kaszê dmuchaæ – a ponadto bogata. A Fernando
by³ te¿ ¶liczny. I m³ody.
Jako gubernator Alagoas (u nich to by³o genetyczne)
zas³yn±³ na ca³y kraj dwoma akcjami. W obu ryzykowa³
utratê mandatu, bo dzia³a³ bezprawnie, ale zyska³
popularno¶æ. Na³o¿y³ jakie¶ milionowe kary na
obszarników (adwokaci za³atwili im sprawê) i zwalcza³
rozkoszne zarobki wysokich funkcjonariuszy (zarobki
ob³êdne, ale ob³êd sankcjonowany ob³êdnym prawem).
Ta akcja pozwoli³a mu przylepiæ do nazwiska ksywkê
„caçador de marajás” (³owca maharad¿ów) i lud to
uwielbia³. Zwalnianie urzêdników, kontrolowanie
godziny wej¶cia do biura, zwalczanie korupcji. Sam
miód. Maszyna pañstwowa kompletnie stanê³a? Ale
przynajmniej telewizja mia³a do woli materia³ów z tego
malutkiego, zacofanego stanu.
Prawica nie mia³a dobrych kandydatów. Próbowano
wetkn±æ w tê rolê cz³owieka, który by³ miejscowym Kub±
Wojewódzkim z pieniêdzmi Kulczyka (w³a¶ciciel sieci tv)
ale konkurencyjna sieæ Rede Globo tego by nie znios³a.
A ona rozdawa³a karty. Pogodzono siê z perspektyw±
rz±dów playboya. Nigdy nie sprzedawa³o siê tak dobrze
jet-ski w Brazylii jak wtedy. I nawet wojskowego jeta
prowadzi³ ch³opty¶, a w rêce miewa³ tom Webera.
Mo¿na za³o¿yæ siê, ¿e Lula Webera nie czytywa³.
Na szczê¶cie gra³ brudno i Lula nie wygra³, a w owym
czasie Lula jeszcze my¶la³, ¿e by³ supermanem. Wiem jak
by to siê skoñczy³o. I tak siê ¼le skoñczy³o, bo drugi
te¿ by³ supermanem. I u¿ywa³ technik i u¶miechu JFK,
torebek wyborczych z kompletem materialików, ale co
najwa¿niejsze, mia³ za sob± Rede Globo. Mimo tego
zdawa³o siê, ¿e przegra, Lula zdobywa³ poparcie, ale...
Najpierw wielki przemys³owiec, szef konfederacji tych,
co skupiali pó³ przychodu narodowego, og³osi³, ¿e je¶li
Lula wygra to 100 tysiêcy przemys³owców wyemigruje.
Nie og³osi³ dok±d i czy pañstwo pozwoli im wyjechaæ
z maj±teczkami, ale zabrzmia³o to dobrze a subtelnie.
Potem policja uwolni³a porwanego przemys³owca Abílio
Diniz (jakie¶ chilijsko-kanadyjskie stowarzyszenie
lewicowe potrzebowa³o funduszy i przyjecha³o je zebraæ
w Brazylii) i okaza³o siê, ¿e porywacze go ubrali
w czerwon± koszulê z literami PT, znakiem partii Luli.
Potem i porywacze pojawili siê w tych gustownych
ubrankach, zapewne jedyny na ¶wiecie kostiumowy
konsensus porwanego i porywaj±cych. Ale ci±gle nie
by³o dobrze, Lula prowadzi³. I na 4 dni przed drug±
tur± zjawi³a siê sensacja: Mirian Cordeiro, by³a mi³o¶æ
Luli, opowiada³a dr¿±cym g³osem jak jej ukochany
bi³ j± w³asnorêcznie i sk³ania³ j± do abortu, ale ona
nie da³a siê, i dlatego teraz ma tê kochan± córkê
Lurian, co widaæ na obrazku.
Tu intermezzo. Lurian, doros³a, z 8-letni± córk± i z
mê¿em, mieszkaj± parê kilometrów ode mnie, w blokach,
gdzie mamy znajom±. I ta znajoma pewnego dnia idzie
korytarzem z synem, a ten wrzeszczy: „o, Lula, Lula!”
a Lula, bez obstawy ale z u¶miechem potwierdza, ¿e
jest sob±. Znajoma ma refleks, wyci±ga aparat i pyta
czy mo¿na fotografowaæ, Lula przyci±ga jej syna,
obejmuje i ch³opak teraz jest królem swojej klasy
i sprzedaje kopie zdjêcia z Lul± i swego zdjêcia z tym,
kto sobie tego ¿yczy.
Zaczyna³o byæ dobrze, naród by³ oburzony, bo choæ
bicie swoich kobiet ma spore poparcie w ludzie, to
jest nie do pomy¶lenia, ¿eby to robi³ robol chc±cy
byæ prezydentem. Aha, w 2005 roku Mirian wys³a³a
do tv Globo list przepraszaj±cy i pytaj±cy czym mo¿e
odkupiæ swoje winy wzglêdem Luli i dzieci, ale rzecz
jasna nie mo¿e. Nawet mi mówiono ile da³ jej Collor,
ale my¶lê, ¿e ju¿ wyda³a. ¯ycie jest drogie.
Wiêc by³o dobrze, ale nadal ryzykownie. I wtedy
Rede Globo po ostatniej debacie miêdzy kandydatami
pokaza³o parê razy jej kompakt. Cel by³ szlachetny,
by nie zajmowaæ ludziom czasu zbêdnymi szczegó³ami.
Podobno to jest dzie³o sztuki zawodowej i nawet Canal4
(Simon Hartog, UK) zrobi³ o tym ca³y film, Brazil:
Beyond Citizen Kane. Rede Globo s±downie zabroni³a
rozpowszechniania i wy¶wietlania go na terenie kraju.
Ale dzi¶ jest gdzie¶ w YouTube.
Pierwsze demokratyczne po okresie dyktatury wybory
wygra³ kandydat lepiej przygotowany do demokracji.
Koñcowy wynik meczu Collor – Lula: 35 do 31
milionów. Nadchodzi³a era importowanych jet-ski
i luksusowych samochodów.
Cdn.