Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Pękam z dumy

Afgańska prasa donosi:

Afgańczycy mogą być dumni ze swoich żołnierzy.
Wykonują w Małopolsce świetną robotę. Blisko
współpracują ze swoimi amerykańskimi braćmi.
Uważam więc, że bez przeszkód mogą pracować bez
nadzoru amerykańskiego komandora
– powiedział
generał Dan Mc Neill.


Coś mi się poprzestawiało? No, co za przykrość. To
z irytacji. Tak silnej, że wlewa się tzw. bieżączka,
o paskudnej treści.

A może godnej? Przecież to nasza duma i honor? Ale
ja nie potrafie nic takiego odczuć. Fascynują mnie
jednostki, nigdy tłum. Jeśli jest tam tego dużo, to są
wymienialni. Jak w paradach. Ładnie machają czapkami
górnicy, ale zamień jedną kopalnię na drugą, a efekt
estetyczny będzie ten sam.

Nie oceniam negatywnie młodych nieznanych mi ludzi
tylko dlatego, że wybrali sobie jako zawód zabijanie.
Podobno ktoś to musi robić. Może są wśród nich zdolni
do złożenia sensownego zdania do kupy, z talentem
piosenkarskim, żartownisie... ale jeśli mam oceniać
tylko za symbol, choć z bliska nie znam, to wolę już
być dumny z kardynała Dziwisza. Zna języki, pisze
książki, nie odzywa się rynsztokowym językiem. Pan
generał gada bzdury, bo jest po wylewie czy mu za to
płacą?

Ach, tak. Tarcza. Słyszałem pana Sikorskiego jak po
angielsku ładnie tłumaczył. Że potrzebne nam, bo Iran
może posłać nam rakiety. Chwileczkę, Amerykanom może
takie kaczany zasadzać, bo oni myślą, że Iran jest
w Afryce, ale niech mi on to po polsku i z mapą w ręce
powtórzy. Patrzę i patrzę i nic nie rozumiem. Przecież
Żydzi już wyjechali z Dzierżoniowa, Iran może razem
z ONR posłać jedną delegację do ONZ, więc po co by
nam słał rakietę? Chyba pan S. za długo pijał Cola-Colę,
coś mu porobiła w głowie.

Podobno są panie, które oddają swoje uroki za forsę.
Podobno są kraje, które oddają swoje uroki za forsę.
Ciekawość mnie zebrała: a co ja z tego będę miał?

wtorek, 26 lutego 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/26 16:39:07
Wychodzi mężczyzna z burdelu i spokojnie idzie sobie ulicą. Nagle wypada za nim burdelmama i się drze:
- Panie, panie, pieniążki...
Człowiek odwraca się spokojnie i mówi:
- Za pieniążki dziękuję, ale herbatki, to bym się napił...

Herbatki?
:)
-
2008/02/26 17:07:15
@S_m: no to mamy wesołe perspektywy... Ale można było się tego domyślić.
-
Gość: Wiechu., ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/02/26 18:21:46
Szyld, a pod szyldem .... (tytuł komentarza ode mnie)

Żółtko jest komiwojażerem, przyjechał pierwszy raz do małego miastczka. Pech chciał, że zepsuł mu sie zegaerek.
................................
Nagle widzi w oknie wystawowym duży zegar. Wchodzi do środka.
Wewnątrz pusty pokój, lada, a za nia stary Żyd.
Dzień dobry panu.
Dzień dobry
Chciałbym zreperować zegarek.
A co mnie to obchodzi ?
Jak to ? Pan nie jest zegarmistrzem?
Nie.
A co tu jest ?
Tu jest burdel.
To po co pan powiesił zegar w oknie?
A co miałem wywiesić ?

(Tylko bez cudów, humor żydowski, Agencja Omnipress`85 )
To tak dla inormacji by nie być ciąganym za konsekwencje.

Wiechu.
-
2008/02/26 22:57:46
Czym różni się programista od polityka?
- Programiście płacą pieniądze tylko za programy, które dają jakiś efekt.
-
2008/02/27 00:18:33
Z pięciu dowcipów (od Mc Neilla do Szukajmysie) znałem tylko jeden, Wieśkowy, ale z wariantem o parówce na wystawie. Być może była to twórcza przeróbka brazylijska, bo tu "comer" znaczy "jeść", ale ma i inne znaczenie.
-
Gość: Wiechu., ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/02/27 09:45:35
Moj dowcip wcale nie jest mój. Część dowcipu przepisałem z zapodanej wyżej książeczki będącej "wyborem i opracowaniem" ( z humoru żydowskiego ) Rajmunda Florasa z ilustracjami Szymona Kobylińskiego.
A nie dotyczy on ni wpisu wcześniejszego o pieniążkach i herbatce, ni otatnich wierszy tekstu Andsola.
Wiechu.
-
2008/02/27 11:29:37
Ależ Wieśku, zaimek dzierżawczy został użyty li tylko w sensie porządkowym (pierwszy Mc Neilla, drugi Sikorskiego itp) i nie zamierza autorstwa rozstrzygać. Zresztą bardzo jasno napisałeś od razu skąd bierzesz anegdotę. Ja nawet nie myślę, by Sikorski opowiadał swój własny dowcip, raczej sądzę, że kazali mu powtarzać stare Bushowe wymysły.