Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Jurkowe opowieści (1)
Historia straszna
albo i nie, to zależy od tego
czy ją wziąć od początku czy od końca

Jestem gadułą, a gaduły przyciągają podobne do siebie duchy i dlatego spędzam dni słuchając. Przez to mam wiele historyjek do opowiedzenia, ale nie otworzę na nie innego bloga, bo wkrótce każdy z blogów też by chciał się rozmnożyć i to by nie miało dobrego końca. Lepiej zrobić nowy cykl i czasami odplotkować co słyszę od Jurka.

Ten Jurek ma takie jak ja nazwisko i przypuszczalnie jest moim dalekim kuzynem, bo jest miłym człowiekiem, ale mieszka daleko i nigdy nie spotkaliśmy się. Nawet gdybym pojechał do Kanady, nie wiem czy bym go spotkał, bo on ciągle jeździ. Ma behemota, w którym przebiega Stany wożąc co podleci, a w kabinie elektroniki ma tyle, że mu żona zdalnie kanapki przygotowuje, a on jeździ i myśli i dużo mi opowiada. Ostatnio rozmawialiśmy o dobrych sąsiadach i mówiłem, że chętnie bym wrócił do stanu Ceará, bo miałem tam wielu dobrych sąsiadów i on mi opowiedział o dobrym uczynku dobrej sąsiadki i ja bardzo takie historie lubię, bo one zawsze dobrze się kończą i ja od razu wiem dla kogo.

Jego dobra sąsiadka zdziwiła się widząc go pieszo, bo normalnie wita ją z behemota z wysokości trzeciego piętra, albo z jego wozu, albo z wozu żony i tak dalej, ale tego dnia jego samochód był w naprawie, a gdyby pojechał do supermarketu behemotem to by myśleli, że chce wywieźć sklep. Więc sąsiadka powiedziała: Dżer-zi, weź mój samochód, o, tu są kluczyki.

I gdy wrócił z samochodem, kluczykami i jedzeniem powiedział... Ale zanim powiem, co powiedział wyjaśnię, że w Polsce zrobił technikum samochodowe i zna się jak mało kto nie tylko na kierowaniu ale i na mechanice. Więc powiedział: „sąsiadko, motor ma dziwne hałasy, kiedy pani zmieniła ostatni raz olej?” „Co to znaczy?” zainteresowała się sąsiadka. „Czasami mi na stacjach dolewają czegoś do motoru, to jest chyba olej?” Więc ten samochód nigdy nie doznał wymiany oleju, a miał za sobą prawie sto tysięcy mil i aż strach powiedzieć ile to jest w kilometrach. I Jurek szybko wymienił olej, dzięki czemu sąsiadka do dzisiaj ma samochód, a w nim motor, i to w oleju.

sobota, 23 lutego 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/23 12:39:15
A więc to działa? Jeśli tak, to będę uczynny dla przyszłych korzyści!
renifer, sąsiadom obojętny
-
2008/02/23 12:49:30
A we Włoszech nie ma przysłowia "Sąsiad Sąsiadowi Reniferem"?
-
2008/02/23 17:22:54
Jest tylko "renifer reniferowi sąsiadem", a że renifera różnego ode mnie ze świecą szukać...
renifer
-
2008/02/23 19:06:21
Mnie nawet ciekawość zbierała co do reniferów, bo to je widzi człowiek w biegu i raz na rok i z daleka nawet płci nie odróżnia. I parę razy słówko do pudełka korespondencyjnego u Renifera wrzuciłem, ale nie mam żadnej pewności, że to dotarło.
-
2008/02/24 00:12:33
O jak ładnie, samochodowo :) Dzisiaj brałam udział w spektaklu pt. o_kurde_fura_sie_jara i całkiem porządnie udało mi się to udokumentować... Straż to już nie miała za bardzo czego gasić, ale dobrze, że przyjechali, bo groziło wybuchem, pożarem poligonu (jak ten ogień w trawę do kolan poszedł i jak ten wiatr zawiał...) i okolicznego lasu... jakaś popierdółka mu pękła w silniku i się zapaliło... ale jak!! Kierowca na szczęście cały i zdrowy. I biedniejszy o 100.000 euro.
Jak pokonam lenia olbrzymiego, to może zdjęcia wrzucę... ale mi sie wtedy profil bloga zmieni na lekko pożarniczy...
-
2008/02/24 00:13:04
i, o jeny, co oni z tymi komentarzami namieszali??
-
2008/02/24 00:32:17
@Szukajmysie: tak, czytałem już u Ciebie o Twoich przygodach... Właśnie, nie przypominam sobie, byś kiedykolwiek wstawiała obrazki. To zaczniesz z hałasem :)

A o tych komentarzach to nawet gęby nie chce się strzępić. Macho nie będzie płakał. Jak macho się wkurzy to pójdzie na blogspota i już.
-
2008/02/24 11:00:43
Oj, to renifer biegnie pudełko przeszukać! Pudełko korespondencyjne założył, bo wymóg był taki, ale na co dzień innego używa...
-
2008/02/24 12:23:46
No wstawiłam obrazki... trochę skokowo, ale nie mam cierpliwości do zmniejszania, wgrywania i takich tam... Ale chyba to jednorazowa akcja... Jakoś mi sie kłóci z profilem bloga... taka kawa na ławę, bez odrobiny tajemnicy, bez wzdechów... może sobie nowego bloga do zdjęć założę? No nie wiem...
-
2008/02/24 12:54:43
@Szukajmysie: ale poradziłaś sobie bez kłopotów :) Zresztą, co dziwnego, informatyczka. Co do innego bloga: jak przekonać ludzi, żeby i tam zaglądali? A profil... ciężki problem, ale w "normalnym życiu" też wszystko jest przemieszane...