|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzielny gołąbek (2)
Uciśnionym studentom szczerze współczujący, za cnotę skrzydełko
nastawiający, Intergołąbek leci gdzie trzeba i o prawdzie śpiewa. Intergołąbek do wiadomości z 21 kwietnia 2007 zerknął: Bez ślubu student nie może... i prawie nad niczego niewinną gazetą siusiu zrobił. Bo takie coś tam stało. Marek Zakrzewski, prorektor ds. studenckich Akademii Pedagogicznej w Krakowie przekonuje, że zakaz musi być i kropka. Przyszły pedagog musi mieć morale. Jeśli pozwolimy im żyć na kocią łapę, dopiero się problemy posypią - zaznacza prorektor. A chodziło tam o to, że studenci różnych, całkiem różnych, stuprocentowo różnych płci w jednym pokoju wspólnie mieszkać zamierzali. I gołąbek nie wnika w sedno czy jak ongiś studenci w indywidualnych celach żyć mieli czy raczej na pryczach nauka ich złączyć powinna, ale ta kocia łapa do rozrzewnienia mu jelita przywiodła. Smutek nad losem prorektora Zakrzewskiego duszę mu ścisnął, bo dobry człowiek raz coś takiego z siebie wydobył a na zawsze mu to Internet zapamięta. Kocia łapa to początek. wtorek, 19 lutego 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2008/02/19 02:32:58
Karta wstępu” bardzo mi się podoba. Powinna mieć ważność na 3 półtoragodzinne sesje łóżkowe i podobne 3 dla ćwiczeń wolnych.
Czy to nie Kapuściński gdzieś napisał, że noc w afrykańskiej wiosce bulgocze plotkami kto, z kim i jak? To by potwierdzało, że wywodzimy się z Afryki. 2008/02/19 20:51:44
mlodziez dzisiaj nierozwazna
nie nauka jest dlan wazna, ze to tylko kocia lapa - mlodziez mysli lecz co na mysli mlodziez ma to Rektor smialy dobrze zna wypedzi diabla, po lapie da co kocia jest... ps. przepraszam za brak polskiej czcionki. pozdrawiam serdecznie:))) kab 2008/02/19 21:09:50
Ja też bym chciał być daleko od polskich czcionek i korzystać z tego nadmiaru samogłosek: tea, pie, ale...
|
|
A było tak:
ha ha ha! Przypomniała mi się sytuacja zaistniała w mojej Akademii, gdy powstał problem, czy studenci z jednego akademika mogli bezwarunkowo odwiedzać tych z drugiego. Pan Prorektor (OSS - Od Spraw Studenckich) wymyślił "kartę wstępu", na której nanoszono by godziny wejscia i wyjścia (do 22 00) oraz funkcję "dyżurnego", który wypraszałby "zapóźnionych". Rzecz działa się podczas ogólno-studenckiego zebrania. Nikt słowem nie pisnął, więc ja, w całym moim pierwszorocznym idealizmie, poczuciu sprawiedliwosci oraz "dorosłości" zabrałam głos i zapytałam, czy nie uważał za stosowne również weryfikowania, czy "wszyscy leżą grzecznie we WŁASNYCH łóżeczkach". Prorektor się zagotował, ale opanował. Odbił sobie na moim egzaminie -był przewodniczącym komisji....