Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Dzielny gołąbek (2)
Uciśnionym studentom szczerze współczujący, za cnotę skrzydełko
nastawiający, Intergołąbek leci gdzie trzeba i o prawdzie śpiewa.


Intergołąbek do wiadomości z 21 kwietnia 2007 zerknął:

Bez ślubu student nie może...

i prawie nad niczego niewinną gazetą siusiu zrobił.
Bo takie coś tam stało.


Marek Zakrzewski, prorektor ds. studenckich Akademii
Pedagogicznej w Krakowie przekonuje, że zakaz musi
być i kropka. Przyszły pedagog musi mieć morale.
Jeśli pozwolimy im żyć na kocią łapę, dopiero się
problemy posypią
- zaznacza prorektor.

A chodziło tam o to, że studenci różnych, całkiem
różnych, stuprocentowo różnych płci w jednym pokoju
wspólnie mieszkać zamierzali. I gołąbek nie wnika
w sedno czy jak ongiś studenci w indywidualnych celach
żyć mieli czy raczej na pryczach nauka ich złączyć
powinna, ale ta kocia łapa do rozrzewnienia mu jelita
przywiodła. Smutek nad losem prorektora Zakrzewskiego
duszę mu ścisnął, bo dobry człowiek raz coś takiego
z siebie wydobył a na zawsze mu to Internet zapamięta.

Kocia łapa to początek.
Za nią cały kot się wciska
Ale dziwnie duży on ci.
Tak z surdutu jak z nazwiska
Rozpoznaje go prorektor
Że to przecież czort Boruta.
A to skandal! W Akademii
Miast morale jest poruta...

wtorek, 19 lutego 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/19 01:34:29
Już mi dwa razy "zażarło " wpis. Jak teraz zeżre, to ja się nie bawię!
A było tak:
ha ha ha! Przypomniała mi się sytuacja zaistniała w mojej Akademii, gdy powstał problem, czy studenci z jednego akademika mogli bezwarunkowo odwiedzać tych z drugiego. Pan Prorektor (OSS - Od Spraw Studenckich) wymyślił "kartę wstępu", na której nanoszono by godziny wejscia i wyjścia (do 22 00) oraz funkcję "dyżurnego", który wypraszałby "zapóźnionych". Rzecz działa się podczas ogólno-studenckiego zebrania. Nikt słowem nie pisnął, więc ja, w całym moim pierwszorocznym idealizmie, poczuciu sprawiedliwosci oraz "dorosłości" zabrałam głos i zapytałam, czy nie uważał za stosowne również weryfikowania, czy "wszyscy leżą grzecznie we WŁASNYCH łóżeczkach". Prorektor się zagotował, ale opanował. Odbił sobie na moim egzaminie -był przewodniczącym komisji....
-
2008/02/19 02:32:58
„Karta wstępu” bardzo mi się podoba. Powinna mieć ważność na 3 półtoragodzinne sesje łóżkowe i podobne 3 dla ćwiczeń wolnych.

Czy to nie Kapuściński gdzieś napisał, że noc w afrykańskiej wiosce bulgocze plotkami kto, z kim i jak? To by potwierdzało, że wywodzimy się z Afryki.
-
2008/02/19 20:51:44
mlodziez dzisiaj nierozwazna
nie nauka jest dlan wazna,
ze to tylko kocia lapa
- mlodziez mysli
lecz co na mysli mlodziez ma
to Rektor smialy dobrze zna
wypedzi diabla, po lapie da
co kocia jest...

ps. przepraszam za brak polskiej czcionki. pozdrawiam serdecznie:)))
kab

-
2008/02/19 21:09:50
Ja też bym chciał być daleko od polskich czcionek i korzystać z tego nadmiaru samogłosek: tea, pie, ale...