To portugalskie słowo znaczące zniesienie nie wymaga
w Brazylii dopełnienia. Przychodzi ono samo na myśl:
zniesienie niewolnictwa. Nie wiem ilu Polaków zna po
trosze tę stronę brazylijskiej historii, ale myślę,
że jednym wpisem na blogu mogę podwoić ich ilość.
Za chwilę będzie jasne czemu zaczynam od Królestwa
Wielkiej Brytanii, które przemieniło się w roku 1801
w Zjednoczone Królestwo. Jakie motywacje miały tam
siły, które nalegały na społeczeństwo i na władze, by tę
historyczną hańbę zakończyć? Łatwo jest dać bardzo
odmienne odpowiedzi: jedne znajdują źródła odmiany
w religijnych ruchach XVIII wieku, każących widzieć
w niewolnikach braci. Inne wskazują, że własnych
niewolników nie opłacało się utrzymywać, a cudzych,
tańszych w eksploatacji, należało odsunąć od produkcji,
dla dobra eksportu własnych produktów. Gdzie leży
prawda?
Myślę, że wszędzie, prawd nigdy na świecie nie brakło.
Proponuję przypomnieć przechowywanie Żydów pod
niemiecką okupacją w Polsce. Jedni to robili z powodu
przekonań osobistych, drudzy traktowali to jako zawód.
Mogła być zbieżność celów i metod, choć nie powodów.
Zostawiwszy na boku wcześniejsze inicjatywy duńskie
oraz porewolucyjną (no tak, ateiści) decyzję francuską,
trzy uwagi od razu nasuwają się: katolickie Hiszpania,
Portugalia i Francja (po odnowieniu obyczajów przez
prawodawcę Napoleona) najdłużej tkwiły w tym
bagnie. Ideowe ruchy były równie często kierowane
moralnymi nastawieniami Oświecenia jak sposobem
interpretowania chrześcijaństwa przez protestantów.
I w końcu, w Anglii proletariat (do którego wstępowało
się z racji urodzenia już od szóstego roku życia) był
tańszy od niewolników i sam musiał dbać o pożywienie
i mieszkanie.
Splot okoliczności sprawia, że w tym samym roku
1807 następują dwie rzeczy. Zjednoczone Królestwo
(skracane tu do UK) zabrania handlu niewolnikami
w swoim Imperium z jasnym rozumieniem, że jest nim
cały świat. Dzięki temu British West Africa Squadron
patroluje całe wybrzeże Zachodniej Afryki i od razu
jest w tym bardzo sprawne. (Dla porównania, wiele
aktów prawnych o zakazie pracy dzieci w UK istnieje
pro forma aż do roku 1833, gdy wreszcie powołani są
inspektorzy kontrolujący wnętrza fabryk.) A drugi fakt
to ucieczka portugalskiego króla przed Napoleonem do
Brazylii, swojej kolonii. Ucieczka w eskorcie wojennych
okrętów Zjednoczonego Królestwa. Dzięki temu gestowi
bezinteresownej przyjaźni powstałe wkrótce Imperium
Brazylii (bo król postanowił nie wracać do Europy)
przyznało UK aż do XX wieku zasadniczy głos w prawie
wszelkich swoich wewnętrznych kwestiach. Gdyby UK
musiało utrzymywać brazylijskich urzędników, stało by
w historii, że była to kolonia brytyjska. A tak to
wszyscy wiedzą, że to wcale nie była kolonia tylko
suwerenne Imperium.
Skoro w Brazylii prawie nie było obywateli UK (inaczej
niż w Argentynie, z tak znaczącą reprezentacją
hodowców owiec, plantatorów i przemysłowców,
kierujących tak wielu sprawami, że była ona uważana
za nieformalną część Imperium brytyjskiego) nie było
zbędnych sentymentów w rozstrzyganiu brazylijskich
kwestii, działano głównie poleceniami i zakazami.
Niektóre przedłużały narzucone przez Portugalię
struktury (brak manufaktur, drukarni, uczelni), inne
sprawiały, że Brazylijczyk używał cukru nie własnego
a pochodzącego z brytyjskich kolonii – albo otwierały
niechętne uprzednio rynki. Mówię tu o wojnie Brazylii,
Argentyny i Urugwaju, bez udziału brytyjskich wojsk,
przeciw Paragwajowi w latach 1865-1870. Paragwaj
miał wówczas w UK prasę tak dobrą jak dziś Kuba
w USA. Wojna pomniejszyła o prawie pół miliona ilość
żywych w owych okolicach. Głównie Paragwajczyków.
Brazylijczycy czasami po swojemu spełniali brytyjskie
polecenia, czego dobrym dowodem jest powszechnie
do dziś używany zwrot „para inglês ver” – „żeby Anglik
zobaczył” czyli „na niby”.
Więc trwał handel niewolnikami, choć pokątny. Do dziś
pokątność pozostała brazylijską specyfiką. Szacuje się,
że 1/3 brazylijskiej ekonomii znika z oficjalnych
pomiarów, co częściowo wyjaśnia fakt, że przy bardzo
niskich społecznych miernikach Brazylijczycy żyją i w
dodatku uśmiechają się.
(---> dokończenie )
Zawsze mialem watpliwosci, czy to ilosc, czy liczbe ludzi sie
podwaja (lub robi z nia cos innego).
Teraz juz wiem (no bo przeciez Ty sie nie mozesz mylic)
jak to z tymi ludzmi jest.