Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Żaba w lagunie

Zabawny przepis na radzenie sobie z niemiłymi tekstami,
w blogu Kwika, przypomniał mi brazylijską dziecięcą
śpiewkę, z ostrym rytmem (i akcentami na końcu
linii) o żabie w lagunie. Kwikowi nie zajęło wiele
czasu odnalezienie tekstu w Sieci i pomyślałem, że
odliczywszy jedno słowo, znający łacinę nie miałby
trudności ze zrozumieniem tekstu. Więc właśnie to
słowo jest ciekawe, choć nie w dobrym smaku.

Wdam się z nim na tereny łowów Antrima, licząc, że
nie tylko mnie nie przegna ale może i coś ciekawego
doda (to pleonazm; jak on doda, to ciekawego. I to jest
przypadek gdy ciekawe i doda sensownie się łączy).

Oto przyśpiewka Sapo na lagoa:

O sapo năo lava o pé
Năo lava porque năo quer
Ele mora lá na lagoa
Năo lava o pé porque năo quer

Mas que chulé!!!


Mój słownik pt-pl pomija chulé. Zerknąłem do pt-en,
radzi sobie opisem „rank smell of feet”. A pt-pt?
„1. Brud utworzony przez pot stóp. 2. Smród, który
on rozsiewa.”
Pochodne słowo, często używane jako
oznaczenie w słownikach, to przymiotnik chulo, czyli
grubiański, ordynarny”. To też z okolic Rzymu, okrężną
drogą. Przyszło z hiszpańskiego chulo, gdzie znaczyło
„wyrażający się nieprzyzwoicie” – a tam
zawędrowało
z włoskiego ciullo, skrót od fanciullo, po prostu
„dziecko, chłopak”. Nie umiem dotrzeć z tym do łaciny,
czy ktoś tu zna włoski?

Więc śpiewają dzieci, że

Żaba nie myje nóg
Nie myje bo jej się nie chce
Mieszka w lagunie
I nie myje nóg, bo nie chce
Ach, co za smród!


Warto by było poetycko to opracować i dydaktycznie
wywiesić po tramwajach. Bo ze smrodem problem jest
duży i narodowy. I niemodny...

niedziela, 20 stycznia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Unouhu, geht.ab.auf.techno4ever.net
2008/01/20 01:48:05
Napisales:
z hiszpańskiego chulo, gdzie znaczyło
„wyrażający się nieprzyzwoicie” – a tam zawędrowało z włoskiego ciullo,
i:
Nie umiem dotrzeć z tym do łaciny,
czy ktoś tu zna włoski?

Nie znam wloskiego ale mi sie z polskim
ciulem skojarzylo
-
2008/01/20 02:01:21
Oczywiście i mi, ale nie widzę uzasadnień...
-
2008/01/20 05:31:23
Tak było, gugletłumacz nie chciał przetłumaczyć chulé, ale w końcu znalazłem. Miałem łacinę w liceum, nie korzystałem co prawda jak należy, ale i tak piąte przez dziesiąte z pisanego portugalskiego rozumiem. A z mówionego nic.
-
2008/01/20 05:51:45
Tutejszy mówiony jest user-friendly. Spokojniejszy, mniej twardy. Dla przykładu: „bom dia” wymawia się jak nasze „bą dzija” – i to nie za szybko.
-
2008/01/20 13:50:29
Widzę, że mnie dobrze znasz i wiesz co lubię.:)Najciekawsze jest to, że to słowo w licznych odmianach cofa nas do tych odległych czasów, gdy węch był konieczny do poznawania wroga/swojego.
Feromony! Pień w protoindo:-skju, ale w licznych wędrówkach "s" odpadło. Łac. caveo- czuwam, strzegę się;grk: akuo czuję-słyszę;u Słowian- czuć =wąchać
a stąd - cuch, cuchnąć i masz "chule".
Chłopak we wczesnych wersjach to obdartus,stajenny, służący (chłop-ak)więc pewnie cuchnął.Dzięki za zabawę.

-
2008/01/20 14:23:45
@Antrim: krótko mówiąc, jeśli zmienię płeć to będę lepiej pachniał?
-
2008/01/20 15:37:13
Jasne! jako kobieta możesz śmiało skrapiać się wyrobami Coco Chanel.