Wydaje siê, ¿e w pewnym szczególe nabra³em siê na
wersjê budowanej legendy. Napisa³em, ¿e projekt Costy
by³ 25-ty i dostarczony w ostatnich 10 minutach, gdy
przyjmowano materia³y. Ale widzê zapis mówi±cy, ¿e
projektów by³o 26 a jego mia³ numer 22. Powiêkszenie
ilo¶ci projektów o jeden to nic, ale dziwnie wygl±da
informacja o numerze 22. W nastêpnych ostatnich paru
minutach wpisuj± siê jeszcze 4 konkurenci, i to maj±c
makiety, rolki itepe? Bo tylko projekt Costy by³ ma³±
broszurk±. W±tpliwe. Wiêc to chyba s³ynna Lust zu
fabulieren. Jak nie wygl±da ³adnie, to nie mo¿e byæ
prawd±. Przepraszam za brak dostatecznego wg³êbienia
siê w drobiazgi.
Wy¶mienicie, ¿e Kwik znalaz³ angielsk± wersjê projektu
Costy (s± tam i inne powi±zane dokumenty), linka stoi
w jego komentarzu do poprzedniego odcinka. To znacznie
powiêksza ilo¶æ potencjalnych polskich czytelników.
O Lucio Costa du¿o by jeszcze gadaæ, bo postaæ to
fascynuj±ca, mo¿e kiedy¶ wrócê do ¶wiata, w którym
kszta³towa³y siê jego idea³y. Marzenia o wielko¶ci
Brazylii, têsknota za b³yszcz±c± przysz³o¶ci±, spajanie
bogatej tradycji z tryskaj±cym w sztukach futuryzmem.
I klimat spo³eczny, mieszaj±cy naiwne wiary w utopie
spo³eczne i coraz gro¼niejsze dyktatorskie zapêdy
prawicy, która mia³a rozkwitn±æ w latach 60-tych.
To wszystko jest d³ug± i z³o¿on± histori±.
Teraz dodam jeszcze, ¿e zimny dreszczyk przechodzi
gdy siê czyta o tym szlachetnym duchu planuj±cym jakie
modele samochodów mia³y byæ wybrane dla taksówek
w przysz³ej stolicy, jak mia³y byæ pomalowane i jakie
ubrania mia³y okrywaæ kierowców. Bardzo to pachnie
pomys³ami z Civitas Solis Campanelli. Ale nie za to
Harvard da³ mu doktorat honoris causa. A mo¿e i za
to, bo tam by³ dziwnie lewicowy nastrój.
A znacz±ce jest tak¿e, ¿e nieczêsto twórca miasta
je odwiedza³. Owszem, choæ konstrukcja budynków
zosta³a oddana Niemeyerowi, Costa zaplanowa³ jeszcze
stercz±c± na Osi Monumentalnej Wie¿ê TV, ale ¿eby
samemu mieszkaæ w swojej utopii... Zreszt± i Niemeyer
wcale nie mieszka w socjalistycznym bloku, wybudowa³
sobie mi³y bur¿uazyjny domek.
Prawie zawsze wraz z Niemeyerem na jednym oddechu
wspominaj± Le Corbusiera. Dziêki uporowi Costy Le
Corbusier zosta³ zaproszony w 30-tych latach na cztery
tygodnie do Brazylii i s³ynny Francuz przekazywa³
swe wizje. Niemeyer to jego najs³ynniejszy uczeñ.
Zastanawia lista jego wielkich projektów: Ko¶ció³
w Pampulhi, Ministerstwo Edukacji i Zdrowia, stadion
w Rio, gmach ONU w Nowym Jorku, Katedra w Brasílii,
Gmach Partii Komunistycznej w Pary¿u, Sambódromo
w Rio. Bez oporów tak dla rz±du, jak dla Partii czy dla
Ko¶cio³a. A najciekawszy jest ten ostatni. Miejsce
najs³ynniejszego karnawa³u to inicjatywa Ligi Szkó³
Samby. To s± wielkie organizmy, których prezydenci
systematycznie a to siedz± w wiêzieniu, a to ich
zastrzelili, a to wo³aj± na przes³uchania zwi±zane
z tonami narkotyków. Ale po wypraniu pieni±dz nie
¶mierdzi, a pralnie s± wy¶mienite, od Isle of Man do
Kajmanów.
Wprawdzie pisz± o jego komunizmie, ale jest on taki,
powiedzia³bym, dekoracyjny. Trochê pachnie, nie daje
owoców, nie zajmuje wiele miejsca. Pisz± w Sieci (to
chyba jego zwolennicy), ¿e jako komunistê (cz³onka
partii od 1945 roku) zmuszono go do wyjazdu z kraju
po puczu z 1964 roku ale w koñcu lat 60-tych wróci³
i dzia³a³ jako wyk³adowca uniwersytecki. To siê kupy
nie trzyma, bo dyktatura nabra³a na ostro¶ci w koñcu
roku 1968, po og³oszeniu Aktu AI-5 przez genera³a
Arthur da Costa e Silva, wchodz±cego w ostr± demencjê.
Wygnany komunista w³a¶nie wtedy wracaj±cy do kraju?
Jak to mówi porzekad³o: nie obra¿ajcie inteligencji
czytelników. Po prostu jest ci±g³a moda na lewicowe
pozowanie, Niemeyer nigdy nie przesta³ byæ ulubionym
symbolem postêpowego ¶wiata, a by³ nim bezkarnie
w³a¶nie dlatego, ¿e nie gryz³. Tak jak Jorge Amado,
komunista, osobisty przyjaciel tak prawicowego
gubernatora stanu Bahia, ¿e przy nim Giertychowie
zdaj± siê trockistami.
Tu kwestie lewicy zawsze by³y mocno skomplikowane
i powiedzia³bym, ¿e dla dobrych przyczyn. Trudno by³o
w peerlelu nie staæ siê antykomunist±, trudno by³o
w Brazylii nie mieæ sk³onno¶ci komunizuj±cych.
A jak te genialne projekty wygl±da³y z poziomu pod³ogi?
Ró¿ne s± punkty widzenia. Blog barwybrazylii ma
wiele piêknych zdjêæ (tak¿e i z innych miast) i ma
wiele sympatii dla prawie wszystkiego. Obawiam siê,
¿e ja du¿o mniej. Superquadras sta³y siê parami
(wspólny wjazd do ka¿dej ich pary) do¶æ oddzielnych
osiedli, 400 m x 400 m ka¿da z nich i jako¶æ bardzo
zale¿y od si³y przebicia mieszkañców. Tam gdzie s±
s³u¿bowe mieszkania pos³ów albo dawnej miejscowej
„arystokracji”, bywa piêknie. Koñcówka
po stronie pó³nocnej ze¶lizguje siê jako¶ci± w stronê
slumsów. A ta arystokracja, to ró¿ne osoby, które tam
¿y³y za dawnych czasów. Mówili mi o kurwach i ich
szefowych, które dochodzi³y do znacz±cych oficjalnych
stanowisk, w uznaniu dla ich wk³adu w budowê stolicy.
Przewa¿a okropno¶æ wymuszona koncepcjami teorii
nowej architektury, czyli palony cement. Maj± to
za piêkno i nie u¿ywaj± tynków. Rozpada siê do po
trosze i straszy wygl±dem, ale z teoriami piêkna nie
nale¿y walczyæ. Nie ma naturalnych centrów osiedlowych
skupiaj±cych ludzi. Wymuszone ¿ycie samochodowe
sprawia, ¿e kto mo¿e spêdza koñce tygodnia do¶æ daleko
od miasta, rolê daczy spe³nia fazenda czy sítio. Jak
fazenda, to jest koñ. Jak sítio to mo¿e byæ i koñ, ale
g³ównie chodzi o drzewa owocowe.
Zalety to ³atwo¶æ lokalizacji mieszkañ, przynajmniej
na Plano Piloto. Gdy przypomnê sobie szukanie budynków
we Wroc³awiu na Kozanowie... O suszeniu koszuli
pisa³em. Kto umie szukaæ pokazów organizowanych przez
ambasady, znajdzie prawie wszystko, co chodzi w kinach
w Europie. Poziom bezpieczeñstwa wy¿szy ni¿ w Rio czy
São Paulo, ale m³odzi a bogaci s± tak rozbestwieni, ¿e
przejechanie po trupie to dla nich drobna pestka. Có¿,
znajdzie siê tam prawie wszystko co jest dobre i co
jest z³e w Brazylii.
Ale Atlantyku tam nie ma.
Cykl zatytu³owa³em: O.N. i inni. Inni to nie tylko
Lucio Costa. Chcia³em mówiæ te¿ o dwóch wspania³ych
postaciach: Frans Krajcberg i Roberto Burle Marx.
Ten pierwszy ¿yje. Kiedy¶ tak mnie wzruszy³, ¿e nawet
wiersz o nim napisa³em. Chyba mój najlepszy w ¿yciu.
Có¿, strasznie siê rozgada³em, wiêc tych dwóch panów
zostanie na inny cykl. Dziêkujê za wytrzymanie do koñca.