|
Blog > Komentarze do wpisu
Lokalny niezbędnik inteligenta
Oczywiście precz Bush i Stany. Dokąd? Może do Indonezji?
No i pełne zaufanie do wszystkiego, co jest „naturalne”. piątek, 25 stycznia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2008/01/25 16:46:24
Różnie te sklepy nazywają: produtos naturais, macrobiótica, produtos dietéticos, suplementos alimentares i parę innych. Jak zwykle, mnogość nazw wskazuje na wielość wewnętrznych potrzeb, dla których ludzie sięgają po portfel. Nie wiem czy tam sprzedają fortificantes masculinos, ale przypuszczam, że dyskretne wyrażenie zainteresowania sprawi, że sprzedawczyni pokaże mnóstwo towarów. Chińskich i tajskich, oczywiście.
Strzyknięte w sklepie pod tytułem Equilíbrio. |
|
No i swojsko brzmi to "fora!";-)
A na drugim zdjeciu to apteka, zielarnia, polki w kuchni?