S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Krystyna Skarbek

Zbieram w sobie odwagê na przedstawienie dwóch tekstów Zygmunta Ka³u¿yñskiego z „Do czytania pod prysznicem”. Ju¿ dawno je zeskanowa³em i próbowa³em wej¶æ w kontakt z wydawnictwem Latarnik, bo lubiê za³atwiaæ poprawnie takie sprawy. Ale ¿e mnie olali...

Wiêc mo¿e niezad³ugo Mistrz tu wróci, ale tym razem tylko krótki cytat z eseju „Jak umieraj± polskie hrabianki” o Krystynie Skarbek. Cytat dotyczy pewnej jej akcji we francuskiej partyzantce w czasie WWII:

Dowiedziawszy siê, ¿e trzej schwytani przez Niemców oficerowie alianccy maj± byæ rozstrzelani, posz³a wprost do komendanta obozu i zapowiedzia³a mu, ¿e bêdzie stracony jako zbrodniarz wojenny, co tak przerazi³o Niemca, ¿e wypu¶ci³ uwiêzionych.

Dopisek z 12/X/2008: tu jest tekst felietonu Z.Ka³u¿yñskiego.

Zaskoczony anegdot± szuka³em w Sieci informacji o tak niebanalnej postaci. Co do epizodu, to wydaje siê, ¿e w rozmowie z Niemcem (nie byle jakim, lokalnym szefem Gestapo) zosta³ u¿yty tak bat jak i marchewka, bowiem zaoferowa³a mu potê¿ny okup, dostarczony z Londynu. I to mnie skierowa³o do zupe³nie innej historii, bo coraz czê¶ciej w lekturach spotyka³em siê z motywem przekupnych gestapowców i ¿o³nierzy regularnej armii, a tego tyle by³o, ¿e chyba to przede wszystkim Niemcy dozbrajali AK. Ale nie wiem czy potrafiê zebraæ tak sensownie dane, by umieæ je tu przedstawiæ, wiêc to tylko uwaga na boku, przy wracaniu do owej bohaterki.

Okaza³o siê, ¿e s± o niej nawet dwie ksi±¿ki, jedna z 1975 roku, wznowiona w 2005, „Christine”, napisana przez Madeleine Masson, a druga du¿o ¶wie¿sza, Marii Nurowskiej „Mi³o¶nica”. Splot sensacyjnych motywów okoliczno¶ci ¶mierci, dzia³añ szpiegowskich (mia³a byæ pierwowzorem Agenta 007, stanowi±c natchnienie bliskiemu jej w pewnym okresie Ianowi Flemingowi) i ojciec hrabia to tematy, które musia³y z³apaæ w swe sid³a jakich¶ pisarzy. Pisarki, jak siê okaza³o.

Ksi±¿ek nie znam, bo... No, bo trzeba czyniæ jakie¶ selekcje. Najpiêkniejsi nawet agenci ustêpuj± u mnie (powiedzmy) Tadeuszowi Nyczkowi. U niego te¿ jest dostatecznie du¿o, jak na moje potrzeby, sensacji. Ale motyw utrzyma³ siê w pamiêci i wracaj±c kiedy¶ do Gombrowicza u¶wiadomi³em sobie, ¿e przecie¿ ju¿ u niego s³ysza³em o tej kobiecie. I pomy¶la³em: czy to, co ten urywek z Gombrowicza mówi o niej, zosta³o spo¿ytkowane w ksi±¿kach i innych (zapewne licznych) opracowaniach? Ciekawszym od okoliczno¶ci ¶mierci wydaje mi siê poznanie si³y, która ni± miota³a tu i tam. Je¶li to by³o uciekanie od siebie, to musia³a przegraæ.

Mo¿e znasz jedn± czy obie z tych ksi±¿ek i potrafisz co¶ tu dopowiedzieæ? Urywek ze „Wspomnieñ Polskich” Gombrowicza jest z zapisku maj±cego datê 30.VIII.61.

Szlachta, arystokracja, ³±czy³a siê z ¯ydami aby poz³ociæ swoje korony, ale nigdy te zwi±zki nie przesta³y zawstydzaæ, nigdy owe nieszczêsne istoty zrodzone z tych maria¿ów nie zosta³y zalegalizowane na terenie salonów. Po prostu – udawa³o siê, ¿e siê o niczym nie wie, dobre wychowanie nakazywa³o wystrzegaæ siê w towarzystwie takiej istoty najl¿ejszej aluzji do ¯ydów, nie mówi³o siê o tym jak o szubienicy w domu powieszonego ... Krysia Skarbek, ¶liczna panna, której bohaterska rola podczas wojny jest znana, tragicznie zmar³a przed paru laty w Londynie, nale¿a³a do tej w³a¶nie kategorii tragicznych mieszañców. Ojciec hrabia, matka Goldfederówna ... Unikano przy niej tematów ¿ydowskich, ona sama, biedaczka, nigdy o tym nie mówi³a, i jako¶ d³ugi czas to siê udawa³o ... a¿ tu pewnego razu nast±pi³a katastrofa. Zdarzy³o siê to bodaj przed hotelem Bristol w Zakopanem.

Ona mieszka³a w tym hotelu i w³a¶nie siedzia³a przy stoliku na werandzie w towarzystwie rozmaitych osób utytu³owanych, gdy wtem przed hotelem stanê³a starsza ju¿ Semitka, gruba i do¶æ krzycz±co ubrana, i – nie widz±c siedz±cej na werandzie Krysi – jê³a wo³aæ na ca³y g³os: – Krysia, Krysia! Towarzystwo struchla³o, a najbardziej nieszczêsna Skarbkówna – zamiast odezwaæ siê, uda³a ¿e nie s³yszy, ¿e to nie o ni± chodzi...

Có¿ kiedy znowu rozleg³o siê i tym razem w sposób nie pozwalaj±cy na ¿adn± w±tpliwo¶æ: – Krysia Skarbek! Krysia Skarbek!

Trzeba by³o widzieæ to grono ludzi, przecie¿ obytych w ¶wiecie: oczy znieruchomia³e, wbite w ziemiê, twarze natê¿one. Wszyscy jak dotkniêci z nag³a parali¿em. Jakim¿ b³ogos³awieñstwem by³oby, gdyby naraz kto¶ siê odezwa³ po prostu:

– Krysiu, nie s³yszysz? To która¶ z twoich ciotek wo³a na ciebie!

Ale tych prostych s³ów nikt nie by³ w stanie wypowiedzieæ. Jak skamieniali, udawali nadal heroicznie, ¿e o niczym nie wiedz±, wbrew tym krzykom rozlegaj±cym siê coraz g³o¶niej ... W tym nie by³o pogardy, ani nienawi¶ci – by³a tylko okropna niezaradno¶æ, nieumiejêtno¶æ przezwyciê¿enia konwenansu, zdobycia siê na styl bardziej nowoczesny...

W takich nag³ych konfrontacjach objawia³a mi siê ca³a niezdarno¶æ tych polskich form z dziada pradziada, nieprzewietrzonych, ich zupe³ne nieprzystosowanie do ¿ycia.

Zaczyna³em powoli dostrzegaæ, ¿e ten ¶wiat ¿ydowski wszczepiony w ¶wiat polski ma niezwyk³e rozsadzaj±ce znaczenie – i ¿e to jedna z najwiêkszych szans naszych na wypracowanie nowego gatunku Polaka o formie nowoczesnej, zdolnej sprostaæ tera¼niejszo¶ci. ¯ydzi byli tym co nas ³±czy³o z najg³êbsz±, najtrudniejsz± problematyk± ¶wiata.

wtorek, 22 stycznia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/01/22 08:22:32
¦wietne jest to ostatnie zdanie cytatu z Gombrowicza. Oczywi¶cie, ka¿dego takiego /bonmota/ mo¿na wzi±wszy za uzdê doprowadziæ na Corso Wy¶miewania [wybaczcie, jest dziwnie wcze¶nie, a po³±czenie g³owy z klawiatur± krête ;)], od /bonmotu/ do osielstwa droga niedaleka. Ale ta my¶l jest jak du¿y czerwony przycisk z napisem ON/OFF: wystarczy go nacisn±æ, a w g³owie zaczynaj± brzêczeæ dziesi±tki reminiscencji. Zw³aszcza gdy (jak ostatnio) wiêkszo¶æ bawi siê zajadle w nadu¿ywanie funkcji OFF.
-
2008/01/22 09:56:25
To ja MEP, ale moj login byl juz zajety w gazeta.pl:)
Czytalam ksiazke Masset. Rozczarowujaca, mimo ze autorce udalo sie zgromadzic wiele informacji biograficznych o K.Skarbek; byla prawdopodobnie i jedyna, i ostatnia osoba, ktora uzyskala swiadectwa od zyjacych jeszcze wtedy uczestnikow zdarzen.
Niestety, poza tym nie zadala sobie wiekszego trudu, by zapoznac sie z historia i materia.
Poszla w kierunku powiesci bondowsko - awanturniczej, z atrakcyjna kobieta-szpieg, ktora zyla mocno i kochala mocno.
Tlo jest zarysowane b.niedbale. Niewiele dowiemy sie o okupacji i konspiracji w Polsce, o internowaniu na Wegrzech, o dzialaniu wywiadu brytyjskiego czy polskiej "dwojki". Szkoda, bo bylaby to wspaniala okazja, by w popularnej nawet formie przyblizyc te kwestie europejskim czytelnikom (dowodem, ze mozna jest chociazby "Kurier z Warszawy").
Zreszta bez tego nie bardzo wiadomo, na czym polegalo bohaterstwo Skarbek i jej towarzyszy. Biegaja po gorach (przekraczajac nielegalnie granice), strzelaja do nich, aresztuja ich. A oni zawsze jakos z tego wychodza. I romansuja. Jak ten Bond...
Spodziewalam sie czegos wiecej. Ale przeczytac mozna, jesli sie ma akurat wolne popoludnie.:)

Ostatni cytat z Gombrowicza - niesamowity.
I duzo mowiacy. Na przyklad o naturze odwagi.
Tak odwazna w czasie wojny kobieta, bohaterka wrecz, w czasie pokoju nie znalazla w sobie tyle odwagi cywilnej, by przyznac sie do swej rodziny.
Tu grozila jej smierc, tam w najgorszym wypadku "niezrecznosc" towarzyska...

-
2008/01/22 19:56:11
Fajny temat poruszy³e¶, postaæ Krysi jest mi do¶æ bliska. Odezwê sie jeszcze, tylko teraz idê do kina. Do przeczytania:)
-
2008/01/22 20:54:15
LIFO (last in, first out): kino, Kabirio? Zrezygnowa³a¶ z chorowania? No to mnie zaciekawi³a ta blisko¶æ, bo z Twoich wpisów doczytywa³em siê pe³nej równowagi psychicznej (nawet je¶li nie biurkowej :) ).

@Mepiwakaina, Nameste: no to¶cie wspólnym wysi³kiem obna¿yli moje niecne intencje. Tak, w kwestii ¿ydowskiej mamy przycisk i najgorsze jest to, ¿e to z daleka musi przybyæ kto¶, kto go czasami wci¶nie. Gdyby to tylko od lokalnych klimatów zale¿a³o, czasami przesadny gest zamawiania piwa do prasy by siê przedar³, ale zasadnicza teza by brzmia³a, ¿e w olimpiadzie Yad Vashem w konkurencji sadzenia drzewek prowadzimy, czyli w sprawie sprawiedliwo¶ci jeste¶my wybranym narodem. Wiêc chwa³a Grossowi po prostu za to, ¿e zajmuje siê nami a nie na przyk³ad wp³ywem ¯ydów na Chiny.

MEP, dziêki za uspokojenie mnie, ¿e nie czytaj±c straci³em tylko krymina³.

To, co mówisz o naturze odwagi, o tym jakich komplikacji i teorii ludzie nie wymy¶laj±, ¿eby nie pokazaæ, ¿e zrobi³o im siê siusiu w majtki, by³o by mi wielk± tajemnic± i przyczyn± do za¶miewania siê, gdybym sam czego¶ takiego nie mia³ w moim ¿yciu. A ¶miaæ siê z samego siebie przykro. Ale (choæ to trochê nie na temat i w oryginale sens jest wrêcz odwrotny) przypomnia³em sobie ¶mieszny komiks z Pilote'a, przysi±dê pó¼niej do skanera i (przynajmniej w czê¶ci) go tu odtworzê.
-
2008/01/25 23:28:08
Andsolu drogi, nawet nie wiem, czy tu zajrzysz (ale postaram siê wypromowaæ ten dopisek;)).
Postaæ Krysi jest mi bliska z dwóch wzglêdów. Zafascynowa³a mnie po artykule J. Lareckiego w "Pomocniku Historycznym" ze stycznie 2007. I nawet nie powiem, ¿ebym odby³a jakie¶ inne lektury, id±c tropem jej postaci. By³a fascynuj±c± kobiet± i jej ¿ycie by³o fascynuj±ce. I pewnie jednak nie zapad³aby mi tak g³êboko w pamiêæ, gdyby nie fakt, ¿e bardzo interesowa³a mnie postaæ jej pradziadka, Fryderyka Skarbka:) To jeden z najwa¿niejszych bohaterów mojego doktoratu, bardzo pomys³owy twórca opieki spo³ecznej w Królestwie Polskim I po³owy XIX w. Pielgrzymowa³ do ró¿nych hospicjów, przytu³ków i innych instytucji dobroczynnych w ca³ej ówczesnej Europie, zostawi³ fascynuj±ce pamiêtniki i mnóstwo innych dzie³ po sobie. Spotyka³ siê z najs³awniejszymi filantropami tamtej epoki, zreformowa³ (czyt. uczyni³ ciut ciut bardziej ludzkim, o ile w ogóle mo¿na u¿yæ takiego sformu³owania;) ówczesne wiêziennictwo... Co¶ ma w sobie ta rodzina Skarbków, bez dwóch zdañ. Je¶li Ciê temat zainteresuje (je¶li:), mogê Ci przes³aæ moj± ksi±¿kê w prezencie;) dla lewaka :) mo¿e byæ interesuj±ce, jak elity XIX wieku wyobra¿a³y sobie sposoby na zmniejszenie ubóstwa i ilo¶ci ¿ebraków na ulicach, w warunkach rosn±cego kapitalizmu, podobnie jak pwóba odtworzenia najwa¿niejszych idea³ów i ikon ruchu filantropi (grubi panowie z cygarami w ustach i panie w sukniach balowych czyni±cy dobro;))...
O "¿ydowskich perypetiach" Krysi nie mia³am pojêcia. I bardzo fajnie, ¿e mog³am o tym u Ciebie przeczytaæ.

Po g³êbszym przemy¶leniu sprawy my¶lê, ¿e nie ma sprzeczno¶ci, któr± piêknie wypunktowa³ MEP ("Tak odwazna w czasie wojny kobieta, bohaterka wrecz, w czasie pokoju nie znalazla w sobie tyle odwagi cywilnej, by przyznac sie do swej rodziny.
Tu grozila jej smierc, tam w najgorszym wypadku "niezrecznosc" towarzyska"). Jest chyba co¶ takiego w ludzkiej psychice, ¿e paradoksalnie ludzie zdobywaj± siê na odwagê w sytuacjach krañcowych, granicznych, wrêcz uzale¿niaj± siê od takich ekstremalnych doznañ. A w sferze ¿ycia przyziemnie codziennego, gdy nonkonformizm musia³by byæ w³a¶nie codzienny, a odwaga ujawniania nie wobec zmitologizowanego, potwornego wroga (typu Niemcy), a wobec ludzi, na opinii których bardzo komu¶ zale¿y, jest to du¿o trudniejsze. I tu najczê¶ciej ludzie nie daj± rady. I to jest strasznie normalne i bardzo ludzkie. Ni, ju¿ przestajê psychologizowaæ.
pozdrawiam
-
2008/01/26 00:05:34
Jeszcze mi siê pomy¶la³o, ¿e je¶li uznasz mój wpis za ordynarn± autopromocjê mojej pisaniny naukowej, to padnê i walnê czo³em o ziemiê na znak pokuty...
ale przecie¿ zapytaæ zawsze mo¿na
-
2008/01/26 00:09:18
i jeszcze raz ja, nie oszala³am, tylko zapominam i muszê w nowym komentarzu;)) by³a w kinie na "Skupie butelek" Svieraka. Andsol, to jest fantastyczny film, jak gdzie¶ dorwiesz, zobacz:)) mo¿na siê naprawdê po¶miaæ. Dawno nie widzia³am tak wnikliwej i sympatycznej w sumie diagnozy ma³¿eñstwa po latach i ludzi, którzy s± za starzy na z³udzenia, a mimo tego nie trac± poczucia humoru. Jak dla mnie, smakowite

no to ju¿ naprawdê koñczê i pozdrawiam, zrównowa¿ona psychicznie ;)
-
2008/01/26 00:54:17
Kabirio, drugi wpis nie by³ konieczny. Tu jako¶ nie zagl±daj± ludzie z rozdêtym ego, nie wiem czy nie pasuje im ¿ó³tawe t³o czy brzd±kanie Telemanna. Aha, ten MEP ma tê sam± p³eæ co i Ty.

Wielkie dziêki za prezent, bêdzie Ci nieco bolesne wysy³anie tego do Brazylii, ale dowiesz siê jak i ja cierpiê, by wiedzieæ co ciekawego wydaj± w Kraju. Gdy my¶lê o czasach gdy rozsy³a³em po ¶wiecie paczki i dostawa³em paczki... Przygotuj siê moralnie na silne uderzenie w kieszeñ od poczty.

To jeste¶ historyczk± trochê z linii Witolda Kuli?

Z filmem bêdzie najtrudniej. Mo¿e tu siê pojawi za rok pod tytu³em „Jak bi³em moj± ¿onê”... Zapamiêtam i bêdê pyta³ znajomych czy nie wrzucono DVD jako dodatku do „Wykroje i wzory” :)

A ów artyku³ Lareckiego, czy warto prosiæ autora o (elektroniczn±) kopiê? Bo skanowanie to okropna praca i okropne czytanie...

Troszkê siê wystraszy³em, ¿e Fryderyk Skarbek jest ulubieñcem polonica.net... Ale s± takie dziwne zawik³ania w ideologiach. Aha, muszê Ci podaæ dane pocztowe, powiedz na andsol at andsol dot org gdzie je podes³aæ.
-
2008/01/26 02:07:55
przygotowa³am siê, luz;)a mo¿esz mi pchn±æ maila na kabiria@gazeta.pl? (czyli przyznajê siê, ¿e nie do koñca wiem, co to andsol at andsol dot org, czy to ten programik pocztowy z boku? zonk, blondynka ze mnie;)
z Polonica.net wystraszy³e¶ mnie ¶miertelnie, a chyba tylko ¿art planowa³e¶...;) Zreszt± sam wiesz, jak czasami przysposabia siê postaci historyczne na u¿ytek propagandy (a to przecie¿ libera³ by³, i na ten przyk³ad jeden z nielicznych obroñców ¯ydów, przynajmniej na tle ówczesnych "o¶wieconych"). My¶lê, ¿e jestem kim¶ w rodzaju takiej historyczki, w bibliografiach rozmaitych bujam siê w charakterze historyka idei, a nawet znajdziesz mnie pod socjologi±;)
artyku³ Lareckiego (Mucha jej Królewskiej Mo¶ci)powinien byæ tu: www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3353721
tyle, ¿e bez zdjêæ, wiêc zawsze mogê Ci wykonaæ kopiê ksero i wsun±æ miêdzy kartki "mojego pierwszego dziecka"
pozdrawiam
-
2008/01/26 02:27:35
Za chwilê, Kabirio, piszê do Ciebie. Blondynka z doktoratem liczy siê za dwie brunetki i jedn± rud±. Artyku³ Lareckiego ju¿ widzê, dziêki. Czy ilustracje s± tak istotne? Zostawiê to Twojemu os±dowi, ale nie trud¼ siê za du¿o, Twoje dzieci s± mniejsze ni¿ moje, wiem jak takie stwory z¿eraj± czas.
O polonica.net niestety nie ¿artowa³em, zobaczê pó¼niej co guru tych ludzi, Koneczny, mia³ do powiedzenia o Skarbku.
-
2008/01/26 09:27:43
Ja tylko w sprawie psychologizowania postawy K.S. Zdarzenie opisane u Gombrowicza daje siê analizowaæ na ciekawsze (wybaczcie, MEP i Kabirio) sposoby, ni¿ polegaj±ce na przeciwstawieniach "odwaga 'wojenna' vs. brak odwagi cywilnej" czy "odwaga okoliczno¶ci nadzwyczajnych [a mo¿e: 'uzale¿niaj±ca adrenalina' w miejsce 'odwagi'] vs. "konformizm w ¿yciu codziennym".

Bo przecie¿ obydwa typy zachowañ, ten wstyd kamieniej±cy na mo¿liwo¶æ "deprecjonuj±cego towarzysko zepchniêcia w ¿ydostwo" jak i "kmicicowanie" [lepszy trop ni¿ powojenny Bond] ¶wiadczyæ mog± o tym samym: o przemo¿nym aspirowaniu Krystyny Skarbek do Formy Narodowey Naszey, Szlacheckiej y Romantyczney. I, w istocie, to zagadnienie Gombrowiczowskie. On tej Gêbie po¶wiêci³ sporo czasu i s³ów.
-
2008/01/26 16:31:18
@Nameste: ale tu chyba nie ma sporu pytañ, a zastanawianie siê nad odmiennymi mechanizmami: 1.dlaczego tak intensywnie poci±gaj± nas ¶wiecide³ka z targowiska pró¿no¶ci, ¿e szukamy siebie w nich, a nie w rzeczywistych dzia³aniach; 2. jak dzia³aj± instynkty samozachowawcze, ¿e staranniej nas chroni± od ran psychicznych ni¿ fizycznych.