S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Jazda w nieznane (2)

W pierwszym odcinku z tej serii w listopadzie pojawi³y siê tu liczby trójk±tne. A potem, od niechcenia czyli poza seri±, dwa razy, tu i tu by³y wystêpy kwadratów czyli liczb kwadratowych. Liczby trójk±tne dosta³y ma³o znany symbol Tn i oznacza on liczbê [n∙(n+1)]/2.
Symbol liczb kwadratowych jest du¿o lepiej znany, to n2 i oznacza liczbê n∙n. Pierwsze s± sumami kolejnych liczb naturalnych, drugie – kolejnych liczb nieparzystych.

Skoro s± liczby trójk±tne i kwadratowe, to normalny cz³owiek (homo fabulorum) zapyta: i co dalej?

Dalej jest. Ale ¿eby wybraæ siê do dalej, trzeba ubiæ grunt dla lepszego odbicia na d³ugi skok. Pocz±tek jest do¶æ prosty, wystarczy przypomnieæ jak to w angielskim na dwa sposoby pytamy „ile”, raz how much a raz how many. Niepoliczalne i policzalne. Niby i u nas jest to odró¿nienie, ile oraz ilu, ale nie jest ono tak jasno zaznaczone. Szkoda, bo dla laika by³by wyra¼niejszy  podzia³ matematyki na dwa nieco odleg³e regiony.

I to z ich powodu chcê powiedzieæ parê s³ów o wydanej przed dwoma laty w Kraju ksi±¿ce Matematyka konkretna, ale bêdzie tu ma³y objazd, bo po drodze jest skandalik. A mo¿e to i dobrze, skandaliki przyci±gaj± uwagê. Wiêc uwaga, uwaga, teraz bêd± brzydkie s³owa, a nawet je¶li ich nie napiszê, to napewno s± brzydkie my¶li.

Ksi±¿ka w oryginale ma tytu³ Concrete Mathematics, co w jawny sposób jest dobrym zagraniem handlowym, a w ukryty sposób jest g³êbokim i inteligentnym ¿artem. Autorów jest trzech: Ronald L. Graham, Donald E. Knuth, Oren Patashnik. Ten po ¶rodku jest najs³ynniejszy, co prawda nie ma Nobla, ale dosta³ nagrodê z Kyoto, wart± w dolarach wiêcej ni¿ Nobel. Ale o nim bêdzie innymi razy, teraz o czwartym autorze, którego pierwsi trzej chyba nie znaj±.

Ksi±¿ka trzech autorów zosta³a przet³umaczona na polski przez czterech t³umaczy i za pomoc± jakiej¶ magii na witrynie Merlina jeden z nich zosta³ czwartym autorem. A nawet pierwszym, w kolejno¶ci alfabetycznej, bo siê nazywa Czumaj.

To mo¿liwe, ¿e do skandaliku nie przy³o¿y³ siê doktor Artur Czumaj i ¿e to wcale nie on jest autorem bredni zamieszczonych w opisie ksi±¿ki, ale moje do¶wiadczenie sugeruje, ¿e od czasu do czasu ka¿dy wrzuca do google'a swoje nazwisko i dziwne by by³o gdyby nikt, ale to nikt doktorowi Czumajowi nie doniós³, ¿e wystawiaj± go na pajaca. Je¶li rzeczywi¶cie jakie¶ straszne trolle z nim to zrobi³y, fakt ten tu odnotujê i trolli napiêtnujê. Teraz bez pewno¶ci kto jest autorem owych wymys³ów, tutaj je przedstawiê. Otó¿ stoi tam taki passus:

"Matematyka konkretna" jest przeciwieñstwem "Matematyki wspó³czesnej", która przybiera postaæ nastêpuj±cych po sobie definicji, twierdzeñ i lematów, jest niezwykle wyrafinowana intelektualnie, ale nie pozwala na rozwijanie umiejêtno¶ci rozwi±zywania problemów praktycznych. W wyk³adzie Knutha nacisk po³o¿ono na konkretne metody i triki rachunkowe, z zupe³nym niemal pominiêciem abstrakcyjnej teorii.

Zauwa¿ê, ¿e skoro trzech autorów jest wymienionych w kolejno¶ci alfabetycznej, to zapewne w ich odczuciu ka¿dy z nich mia³ mniej wiêcej równy wk³ad do ca³o¶ci i odnoszenie siê tylko do najs³awniejszego autora jest dowodem intelektualnego grubiañstwa. Ale to jest  najmniejsze z przewinieñ z owych fraz.

Sugestia, ¿e s± dwa typy matematyki, jedna wype³niona formalizmami i abstrakcyjna, a druga rzeczowa oraz przydatna, jest bardzo g³upia. Czym¶ podobnym by³aby sugestia, ¿e s± dwa rodzaje pisarstwa, jedno znaj±ce gramatykê a drugie codziennym jêzykiem trafiaj±ce do czytelnika. Rzekoma abstrakcja to poziom, na który wspina siê podró¿nik, im wy¿ej wejdzie tym wiêcej bêdzie móg³ powiedzieæ o okolicy. Triki rachunkowe bez teorii s± ¶wietne w tresurze konia w cyrku, o ile koñ nie jest zbyt ambitny.

Ale najgorsze jest to, ¿e (jak siê wydaje) t³umacz nie przeczyta³ nawet wstêpu do t³umaczonej ksi±¿ki, bo je¶li dobrze pamiêtam, autorzy tam wyja¶niaj± sk±d siê bierze wybrany tytu³.

Wspomniane regiony matematyki to matematyka ci±g³a i – no có¿, po polsku ta inna nazywa siê nieci±g³a. Po angielsku continuous oraz discrete. O ile „ci±g³a” nie wymaga d³u¿szych obja¶nieñ (któ¿ nie widzia³ gumy do ¿ucia), o tyle drugie s³owo zdo³a³o zgrabnie ukryæ swoje pochodzenie. Otó¿ discretus to imies³ów przymiotnikowy bierny od discernorozró¿niam, oddzielam. A wiêc matematyka dyskretna to ta, która zajmuje siê obiektami oddzielnymi, osobnymi. Do ci±g³ej zaliczy siê rachunek ró¿niczkowy i ca³kowy, geometriê, systemy dynamiczne – a do dyskretnej algebrê, teoriê grafów, kombinatorykê. A gdzie stoj± teoria grup Liego czy teoria prawdopodobieñstwa? Trochê tu, trochê tam. Teorie osadzone jednocze¶nie w tych dwóch ¶wiatach s± dzi¶ liczne, ale szukanie powi±zañ miêdzy tymi ¶wiatami jest tak stare jak ca³a matematyka. I autorzy ksi±¿ki do tego zrobili w tytule aluzjê: CONtinuous + disCRETE.

(Zarêczam, ¿e ksi±¿ka nadaje siê do ¶ci¶le prowadzonych wyk³adów matematycznych bez dziur formalnych i na tym poziomie abstrakcji, którego wymaga temat.) Jednym z najdawniejszych mostów pomiêdzy dwoma typami matematyki by³o wype³nianie regularnych figur geometrycznych kulkami i liczenie ich. W ten sposób oddzielne obiekty (liczby naturalne) wi±za³y siê z obiektami ci±g³ymi (trójk±tami, kwadratami czy piêciok±tami). Mo¿na zdaæ sobie sprawê z wagi tych starañ widz±c, ¿e w klasyku od arytmetyki, s³u¿±cemu jako podrêcznik przez ponad 1000 lat (mówiê o Wstêpie do arytmetyki Nikomacha z Gerazy), po opanowaniu tabliczki mno¿enia w ksiêdze I, przechodzi siê w³a¶nie do liczb figuralnych i w rodziale XI ksiêgi II pojawia siê tabela podaj±ca liczby figuralne, czyli licz±ce jak s±  nafaszerowane trójk±ty, kwadraty i tak dalej. Poni¿szy rysunek jest ³adniejszy od jego szkiców, ale to jasne, ¿e z komputerem mam pewne u³atwienia, których ko³o roku 150 mu brakowa³o. Nawiasem, u¿ywam przedruku jego dzie³a z XIII tomu serii Great Books of the Western World, ale z pewno¶ci± s± w Sieci jego kopie.

uk³adanie kamyków w figury

Czy te liczby piêciok±tne, sze¶ciok±tne i inne s± tak u¿yteczne jak trójk±tne i kwadraty? I w³a¶ciwie co to za u¿ytki z nich mamy? Wkrótce to siê tu oka¿e.

pi±tek, 04 stycznia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/01/04 15:14:59
Mam nadziejê, ¿e to wkrótce nast±pi wkrótce, bo apetyt zosta³ rozbudzony. A ostatni akapit, niczym w dobrym serialu, pozostawia nierozstrzygniêt± najwa¿niejsz± kwestie, co sprawia, ¿e tym niecierpliwiej czeka siê na ci±g dalszy. :)
BTW: "concrete" to te¿ beton, wiêc my¶la³em z pocz±tku, ¿e byæ mo¿e to co¶ dla mnie. ;D
-
2008/01/04 15:45:04
Z „betonem” to jest jeden z poziomów ich ¿artu. Je¶li chodzi o c.d., to nie wypada autorowi (temu czy któremukolwiek na ¶wiecie) wystêpowaæ z podk³adem ¶cie¿ki d¼wiêkowej „It ain't easy”, ale ³atwo¶æ i prostota wymaga cholernie du¿o zabiegów technicznych, czytaj: czasu. No i przyobieca³em S_m wycieczkê w logikê matematyczn±.

Co do nierzetelnego zagrania z zawieszeniem, przypomnia³o mi siê jak przed laty w gazetce dru¿yny „Makusynów” pisali¶my zespo³ow± powie¶æ w odcinkach i ka¿dy odcinek nieodmiennie koñczy³ siê zwrotem „i wtedy w³a¶nie nast±pi³o”.
-
2008/01/04 20:45:46
Ksi±¿ki Knutha jak "The Art of Computer Programming", czyli "Szuka programowania" oraz czy jego wspó³autorstwa jak "Concrete Mathematics" to wzór tytanicznej pracy, wielkiej erudycji i dowcipu ale te¿ trochê dziwactwa wielkiego mistrza. "Matematykê konkretn±" odbieram jako fantastyczny podrêcznik, który czyta sie z rozdziawion± z zachwytu gêb±, wci±gaj±cy w akcjê tysi±ckrotnie bardziej ni¿ jakie¶ krymina³y i "ludlumy". Jest to te¿ jak s±dzê ksi±¿ka o niema³ym zaciêciu popularyzatorskim. Inna warta wspomnienia w tym miejscu ksi±¿ka to "Matematyka dyskretna" Rossa i Wrighta, mo¿e powa¿niejsza, bo bez dowcipów, ale te¿ zawieraj±ca mnóstwo ciekawych i po¿ytecznych informacji z tych dzia³ów matematyki, o których absolwent liceum ale tak¿e politechniki móg³ nie s³yszeæ.
Jako przyk³ad dok³adno¶ci Knutha mo¿e s³u¿yæ podstrona "Help wanted" na jego domowej stronie: www-cs-faculty.stanford.edu/~knuth/
gdzie poszukuje imion ludzi, którzy wystêpuj± na kartach jego ksi±¿ek. Typowy Knuth-owski dowcip: p³aci 2.56$ (dlaczego akurat tyle - informatycy z pewno¶ci± wiedz±, chocia¿ pewnie lepsze by³oby 25.6$ czy 256$ ;) ka¿demu który pierwszy przeka¿e mu pe³ne imiê i nazwisko wymienionego cz³owieka.
W¶ród wymienionych jest Polak:
"Dobiñski, G. (of Kutno, Poland; was technician on Warsaw--Bromberg Railway in the 1870s; Bromberg is now Bydgoszcz)"
Mo¿e kto¶ z czytelników tego zacnego bloga zdobedzie premiê Knutha?
-
2008/01/05 02:40:33
@FredF: o _matematyce_ z Biblii programowania zamierzam tu kiedy¶ pisaæ; tak¿e o tym, co delikatnie okre¶lasz jako
„trochê dziwactwa”. Ale poniewa¿ widzia³em ju¿ paru geniuszy z bliska wiem, ¿e te rybki maj± bardzo swoiste ruchy p³etw...

Jurek Kocik przykaza³ mi zerkn±æ na recenzje czytelników tej ksi±¿ki u panny Amazon, te najni¿ej j± oceniaj±ce – i widaæ tam, ¿e nie tylko w Polsce kto¶ siê naci±³ brzydko na jej tytu³ :)

A jak wygl±da jej u¿ywanie tutaj? UFSC (jak i inne uniwersytety federalne) to miszmasz, akademia ekonomiczna i medyczna i politechnika... Czê¶æ politechniczna (Centro Tecnológico) ma parê bardzo dobrych wydzia³ów (np. mechaniczny) i w co lepszych kursach u¿ywaj± tam „Matemática Concreta”. Nawiasem, wydano j± w Brazylii ju¿ w 1995r.
-
2008/01/05 15:04:24
Tak mi narobi³e¶ apetytu na tê ksi±¿kê i jej pokrewn±, ¿e... wrzuci³em je do przechowalni w mojej ulubionej ksiêgarni. Bêd± tam czekaæ, a¿ dojrzejê do decyzji o wydaniu 150 z³ na dwie ceg³y maj±ce ³±cznie ponad 1500 stron, na które mo¿e mi nie starczyæ miejsca na pó³ce. :)
-
2008/01/05 15:42:29
@Roman_j: a nie da siê (przynajmniej na pocz±tek) przekonaæ Twojej uczelni, ¿e jej biblioteka bez tego nie ma warto¶ci? Na potanienie raczej nie mo¿na liczyæ, s± takie rzeczy (drukarki matrycowe, ¶redniowieczne z³ote broszki), ¿e mija czas a to wcale nie opada w cenie.

Jest parê ¶licznotek ksi±¿kowych, które od lat mnie kusz±, ale ceny...
-
2008/01/05 16:45:02
Wiesz, nie pomy¶la³em o tym. Zreszt± muszê sprawdziæ, czy przypadkiem nie maj± tego w zbiorach. Je¶li nie, to jest jeszcze kilka przeszkód do pokonania. Ale chyba za rad± Hermana Hessego bêdê my¶la³ o tym sceptycznie, ale dzia³a³ optymistycznie. To znaczy zacznê od rozmowy z szefem naszego wydzia³owego Zak³adu Matematyki i Fizyki. Je¶li jego przekonam, to pos³u¿y mi jako d¼wignia wzmacniaj±ca mój s³aby nacisk. ;)