S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Frenologia

Podtytu³: przeminê³o z wiatrem.

Franz Joseph Gall zachowa³ z dzieciñstwa wra¿enie, i¿ ludzi z wyba³uszonymi oczami znamionuje ¶wietna pamiêæ. Lata pó¼niej, ju¿ jako m³ody lekarz wiedeñski, pomy¶la³, ¿e i inne cechy umys³u mog± mieæ swoje siedliska w mózgu i modelowaæ jego powierzchniê, gdy ulegaj± b±d¶ przerostowi, b±d¼ atrofii. Poniewa¿ za¶ „czaszka obejmuje mózg jak rêkawiczka d³oñ”, te w³a¶nie wypuk³o¶ci lub zag³êbienia mózgu znajduj± w niej swoje odbicie. I twierdzi³, i¿ obmacuj±c ko¶ci czaszki, mo¿na poznaæ umys³owe i moralne znamiona cz³owieka. Okre¶li³ wstêpnie dwadzie¶cia siedem wynios³o¶ci na czaszce, które mia³y odpowiadaæ takim cechom, jak: odwaga, towarzysko¶æ, swarliwo¶æ, duma, pycha, uczucia rodzicielskie, zdolno¶ci artystyczne, sk³onno¶ci z³odziejskie lub metafizyczne i inne. [...]

Teoria Galla, nazwana frenologi±, odnios³a niebywa³y sukces. Rozg³os zyska³a ju¿ w 1807 roku, gdy cesarz austriacki zakaza³ jej praktykowania jako niezgodnej z religi± katolick±. Szerzy³a bowiem przekonanie, i¿ materialno¶æ ¿ycia duchowego zosta³a udowodniona. Gall przeniós³ siê wówczas do Pary¿a, sk±d grono jego wyznawców szybko rozprzestrzeni³o siê po Europie. W 1832 roku w Wielkiej Brytanii dzia³a³o ju¿ dwadzie¶cia dziewiêæ towarzystw frenologicznych, wydaj±cych regularnie kilkana¶cie czasopism. Przede wszystkim jednak frenologia kwit³a na gruncie towarzyskim, gdy¿ wzajemne wykrywanie wynios³o¶ci na czaszce sprzyja³o flirtom. [...]

Z³o¶liwi mówi±, i¿ dzi¶ znowu dajemy unosiæ siê neofrenologicznej fali. Za pomoc± spektrometrii pozytronowej mami nas ona obrazami my¶l±cego mózgu – w fa³szywych kolorach – podsuwaj±c nam przekonanie, i¿ jeste¶my w stanie zrozumieæ techniki obliczeniowe u¿yte przy tworzeniu tych obrazów.

Andrzej Szczeklik, Kore, Znak, Kraków 2007, str. 26-27. Nawiasem, sympatyczna szata graficzna ksi±¿ki u¿ywa dyskretnie a mile kolorów. No dobrze, barw.

 

czwartek, 24 stycznia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/01/25 01:38:31
Szczeklikowi chodzi pewnie o fMRI, funkcjonalny rezonans magnetyczny, bo tak siê bada ostatnio aktywno¶æ mózgu. Ale jego ostatnie zdanie tu cytowane to jednak czysty z³o¶liwy be³kot (i nie mówiê tego bardzo z³o¶liwie).

Nie znam siê na fMRI, ale wiem chocia¿ po co u¿ywa siê fa³szywych kolorów. Bo odró¿niamy zaledwie kilkadziesi±t odcieni szaro¶ci, za to kolorów ca³e mnóstwo. A techniki (nie tylko obliczeniowe) u¿yte do tworzenia tych obrazów te¿ s± znane, przynajmniej ich twórcom.

A porównanie fMRI do frenologii jest nawet w wikipedii:
en.wikipedia.org/wiki/Functional_magnetic_resonance_imaging#Criticisms_leveled_at_fMRI
-
2008/01/25 02:16:38
@Kwik: czyli nie chcia³ przyj±æ do wiadomo¶ci, ¿e „The analogy to phrenology is somewhat misleading”, bo mu podoba³o siê zrobienie pêtli w czasie – i ja siê te¿ przewioz³em na jego sankach... No to jestem bardzo skruszony.
A tak mile to dogryza³o nowym technikom...
-
2008/01/25 10:12:31
Pewnie wiêkszo¶æ b³yskotliwych analogii wiedzie na manowce, b³yszczy siê zawsze kosztem prawdy. Szczeklik zreszt± mia³ na my¶li pozytronow± tomografiê emisyjn± (PET), nie wiem czy jeszcze kto¶ bada tym funkcje mózgu. Ca³kiem mo¿liwe, ¿e dzi¶ Szczeklik ma ju¿ inne zdanie na temat sensu mapowania aktywno¶ci ró¿nych rejonów mózgu.
-
2008/01/25 13:30:04
@Kwik: Twoja pierwsza uwaga od razu mi wywo³uje nazwisko: Derrida :) Co do mo¿liwej ewolucji przekonañ autora, to przecie¿ tak niedawno napisa³ tê ksi±¿kê...
-
2008/01/25 16:23:30
Sam jestem ciekaw, kiedy napisa³. Ksi±¿ki siê pisze d³ugo. A wydaje (w niektórych krajach) jeszcze d³u¿ej. Dla niektórych tematów to bywa zabójcze.