|
Blog > Komentarze do wpisu
Sandwicz i sok oceanami rozdzielone
Najpopularniejszy w Brazylii sandwicz to X-salada.
„Iks” nie odnosi siê do jego tajemniczego sk³adu, wrêcz odwrotnie, wymowa „szis” mówi o cheese, czyli ujawnia siê pochodzenie pomys³u. A salada to tomate, alface, cebola (pomidor, sa³ata, cebula). Drugim (a kto wie czy jednak nie pierwszym) jest jeszcze prostszy queijo quente, „gor±cy ser” – parê plastrów cheddaru i mozzarelli w bia³ym chlebie. Gdyby kto¶ pyta³ mego przyjaciela czy s± Brazylijczycy, którzy tego nie wiedz±, z pewno¶ci± zaklina³by siê, ¿e to niemo¿liwe. Ale pojecha³ kiedy¶ do interioru ¦wiêtej Katarzyny, gdzie ci±gle na codzieñ mówi± po niemiecku, poinformowa³ us³u¿n± kucharkê w hotelu, ¿e na ¶niadanie chce queijo quente, nie rozumia³ czemu to trwa³o pó³ godziny i w³asnym oczom nie wierzy³ gdy pani postawi³a na stole talerz a na nim paruj±cy pó³kilowy blok sera. Przypomnia³em sobie jego opowie¶æ czytaj±c o napoju, który Alexander Stille (ju¿ cytowa³em dwa razy anegdoty z jego ksi±¿ki The Future of the Past) musia³ piæ w Chinach: Trudno by³o poj±æ i orzec co konferencja Cordaro znaczy³a dla chiñskich studentów. Wyg³osi³ j± po w³osku, ale wydawa³o siê, ¿e chiñska t³umaczka mia³a trudno¶ci z rozumieniem tego jêzyka – wiele razy pyta³a co znaczy³o s³owo „nieodwracalny” [...] Otwarcie Chin na Zachód jest tak ¶wie¿e, ¿e tylko nieliczni Chiñczycy podró¿owali za granicê – wiêc ich znajomo¶æ obcych jêzyków jest skrajnie ograniczona. Do zapór jêzykowych dodaj kulturowe i mo¿liwo¶æ nieporozumieñ jest ogromna. Pewnego ranka, w hotelu, w którym mieszkali¶my z Cordaro w X'ian, poprosili¶my o sok pomarañczowy bez lodu (by unikn±æ picia tamtej wody); po paru minutach kelnerka wróci³a z gor±cym sokiem pomarañczowym, podanym jak gdyby by³ herbat±. I przez wiele kolejnych dni przynoszono nam ten sam gor±cy sok. Nie mieli¶my odwagi wyja¶niæ o co prosili¶my, bo nasze wyja¶nienia mog³yby sprowokowaæ jeszcze dziwniejsze wyniki. pi±tek, 21 grudnia 2007, andsol-br
TrackBack
|
|