Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Płaska Ziemia
Miało być wszystko w historycznym porządku, najpierw Eratostenes,
potem ćma a dopiero potem Tomek Łysakowski. Ale poszliśmy do kina
(zresztą wszystkim jak najgoręcej polecam, francusko-włoski z 2006,
La faute à Fidel) i zrobiła się noc. Więc na teraz zostanie tylko
Łysakowski, a reszta będzie jutro.


W wywiadzie dla Życia Warszawy (zacytowanym też na
jego blogu) Tomek Łysakowski, wśród wielu rzeczy,
w których słuszność wierzę, powiedział też pewną,
w którą przestałem przed wielu laty wierzyć:

Niektórzy wierzą jednak w zupełnie absurdalne rzeczy,
np. że Ziemia jest płaska, jak powszechnie uważano
w średniowieczu...


Chodzi mi o ostatnich pięć słów. To rzecz powszechnie
wiadoma, ale chyba jednak nieprawdziwa. Dowiedziałem
się tego kiedyś czytając esej The Myth of the Flat
Earth
(Mit płaskiej Ziemi). Autorem jest teolog
Jeffrey Burton Russell. Jego argumentacja ma dla mnie
pełen sens i dlatego wierzę w rzetelność jego ustaleń
co do autorstwa potwarzy. Rzecze on: sferyczność Ziemi
była oczywista już od czasów Pitagorasa, a dzięki idei
Eratostenesa posiadano już w III w. starej ery do dziś
imponujące dokładnością obliczenia jej promienia. Czy
byli chrześcijańscy pisarze negujący tej tezie? Tak,
było ich kilku ale nie mieli znaczenia w porównaniu
z tysiącami teologów, artystów i naukowców czerpiących
wiedzę z chrześcijańskich przecież uczelni, wiedzących
o kulistości Ziemi. Tak było przez całe Średniowiecze.

Trud Kopernika i Galileusza nie dotyczył obalania
teorii o płaskości Ziemi ale jej uprzywilejowanej
pozycji pępka wszechświata. Chodzilo o zastąpienie
kulki-Ziemi kulką-Słońcem. Z badań Russella wynika, że
podrzuciły tę świnkę Kościołowi (no bo to ładnie się
komponowało, że skoro Kościół był obskurancki to i w
płaskość Ziemi wierzył) prawie jednocześnie dwie osoby
– a było to w czasie ogólnego tworzenia bajek,
np. gdy u nas zrobiono smoka wawelskiego i Wandę, co
miała jakieś uprzedzenia językowe itp. Z jednej strony
Francuz Antoine-Jean Letronne stwierdził to w swoim
opisie idei Kościoła, opublikował dzieło w r.1834.
A z drugiej strony (Atlantyku) Washington Irwing, też
ostro niechętny Kościołowi, w r.1828 wyfantazjował
jak to Kolumb dyskutował z niemądrymi teologami, by
ich przekonać, że Ziemia nie jest płaska. Na te
rewelacje nacięli się tak wpływowy historyk John
Draper jak i słynny ze swego rozdzielającego naukę
i kościół dzieła Andrew Dickson White. No i bzdura
poszła w świat czyli do szkolnych podręczników,
a stamtąd nie tak łatwo jest ją wyrzucić.

Trochę mnie bawi, że działam tu (i nie tylko tu ale
i w mojej belferskich obowiązkach) jako – excusez le
mot
adwokat diabła, ale nie podoba mi się
częsta tendencja do przypisywania diabłu nie tylko
zapachu siarki ale i nieczystego chuchu. Bo ktoś,
kto napotka diabła w barze i zobaczy miłego, dobrze
pachnącego gościa, straci kompletnie do nas zaufanie.

W ciągu wieków wielokrotnie Kościół wyrabiał takie
rzeczy, że przy dzieciach nie da się nawet wspomnieć,
bo spaczy im to raz na zawsze charakter. Ale jak raz
w tej sprawie ząbki miał pięknie wyczyszczone.
niedziela, 02 grudnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/12/02 12:51:23
Biję sie w piersi: faktycznie wtopa. Wywiadu wydrukowanego już nie odkręcę, ale na przyszłość solennie obiecuję bzdury nie powielać!
-
2007/12/02 13:15:30
Aż tak energicznie to bić się nie warto, bo chyba większość wykształconych i myślących ludzi coś podobnego trzyma w głowie. Średniowiecze dla nas to taki śmietnik z Hollywood, bandyci z kasą uciekają do Rio de Janeiro a idiotyzmy do średniowiecza. A takiego George Adamskiego z jego wizytami w UFO to w średniowieczu Kościół by złapał za mordę i kazał odszczekać. Na stosie, rzecz jasna.
-
Gość: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2007/12/02 14:40:55
a ja mysle ze to jednak prawda.

tak, w sredniowieczu POWSZECHNIE UWAŻANO ze ziemia jest plaska!

oczywiscie te kilka procent ludzi WYKSZTAŁCONYCH moglo wiedziec lepiej...
-
2007/12/02 16:52:19
@Sz: z braku funduszy badań polowych nie przeprowadzimy, ale Twoja hipoteza miałaby szansę przetrwać wśród mieszkańców równin. A czemu ktoś z poletkiem na pagórku miałby tak myśleć?

Tak naprawdę Twoja uwaga ma wiele pułapek, w które się wpada jak się zaczyna myśleć co to znaczy „wiedzieć” albo „wykształcony”. Myślę, że tak wtedy jak i dziś wszyscy wiedzieli, że Księżyc JEST, a wiedzę o tym zawdzięcza oglądowi. Bo Ty i ja patrzymy nocką do góry i widzimy go, a np. trójka dzieci w portugalskiej Fatimie popatrzyła i zobaczyła Najświętszą Marię Pannę. Kto ma lepszy wzrok to więcej widzi. Ale jaka część naszego ludu dziś WIE, że on istnieje? Chodzi o jakiś argument, który można przedłożyć mieszkańcom głębokich jaskiń, nigdy stamtąd nie wychodzącym...

Czy wiele osób zadaje sobie choć raz w życiu pytanie czemu ten rogalik nie spada do jeziora? Księżyc im w gruncie rzeczy wisi tak jak i pytanie a gdyby zadać to pytanie, to odpowiedź by brzmiała (zależnie od czasu jego postawienia), że Pan Bóg tak chce, albo że siła grawitacyjna go tam trzyma i oczywiście oba wyjaśnienia są równie głębokie. Wiemy coś, bo pojawi się w nas zainteresowanie (wtedy i dziś rzadki przypadek) albo dlatego, że tak nas poinformowano (i tu chodzi o zapamiętanie nazw a nie o wyobrażenie sobie modelu zjawiska). Dzisiaj przymuszamy większy procent ludu, by się uczył wielu nazw na pamięć, bo nie potrzebujemy ich jako zwierząt transportowych na polu, co więcej, wydłużamy okres szkolny, żeby młodzi ludzie odwalili się od rynku pracy, ale czy procent osób samodzielnie zadających sobie pytania zmienił się tak bardzo?

Wierzących w tzw. postęp uprzejmie informuję, że powyższe uwagi należy konsumować z dużą ilością wody, bo zawierają czynnik prowokacji.
-
2007/12/02 20:54:30
Procent samodzielnie zadających pytania się nie zwiększył, co piszę opierając się na m.in. nauczycielskiej intuicji, czyli nie mam jak tego obronić :)
w każdym razie nader zgrabnie to ująłeś.
Odnośnie głównego tematu, warto wiedzieć, bo też sobie swobodnie tę bzdurkę powielałam. Z tą jedną różnicą liczę się więc do najpopularniejszego grona, że mam świadomość tego, jak wiele zmieniło się na "gorsze" (według dzisiejszego punktu widzenia) w wiekach późniejszych. Choćby palenie czarownic wówczas się dopiero na dobre zaczęło. O refeudalizacji obszarów na wschód od Łaby nie wspominając... Przykłady można mnożyć:)
-
2007/12/02 21:31:50
Kabirio, a ja sobie wyobrażałem, że w średniowieczu mieli brudne ręce i takie paznokcie i bardzo byłem zaskoczony przy czytaniu Barbary Tuchman „A Distant Mirror”. Jakie miałem podstawy do moich brzydkich opinii? Ano, to było dawno i oni byli mniej rozwinięci... Aż wstyd pomyśleć co siedzi człowiekowi w głowie. Ktoś ze znajomych był na odczycie psychologa, który oceniał, że zawartość łba da się podzielić na trzy prawie równe części: co się naprawdę wie, co się wie nie wiadomo skąd – i reszta, którą ma się za wiedzę, a która nie ma ani kropli racjonalnego uzasadnienia. Martwi mnie nie ilość śmiecia ale to, że nie wiem który kawałek informacji w której z tych części leży :)
-
2007/12/02 22:13:53
Ojej, to ja w takim razie też zaczęłam się martwić...
;)
-
2007/12/02 23:26:18
A może ten psycholog wyciągnął teorię z niewłaściwej części głowy? :)
-
2007/12/03 09:43:47
Czy sredniowiecze bylo oswiecone i czyste, czy, jak wiekszosc z nas uwaza, zacofane i brudne. Zapewne i takie i takie.

Dlaczego mialoby byc inaczej. Ja jescze dobrze pamietam widok polskiej wsi w latach 60-zych i 70-tych ubieglego stulecie. Byla strasznie zacofana, prymitywna, biedna, rozpita i brudna. Widok okropny.

A obok wspolczesne oswiecone spoleczenstwo miejskie, uniwersytety, ksiazki madre i oczytani ludzie.

W tym sensie postep moznaby okreslic jako procentowa ilosc osob bioracych w nim udzial. W sredniowieczu oswieconych byla garstka i tym innych masa. Dzisiaj ten stosunek jest troche inny.

A co do plaskiej ziemi, to idea ta pojawia sie znowu, chociaz raczej w znaczeniu ekonomicznym niz astronomicznym. Jak w ksiazce Thomasa Friedmana "A jednak świat jest płaski", o czym pisalem niedawno tutaj: krisgedanken.spaces.live.com/blog/cns!EEAD9FD3C47B8AD3!174.entry
-
2007/12/04 03:15:00
Krzysztofie, trochę niepokoi mnie Twoja definicja postępu, bo w ten sposób wojsko jest agentem postępu, bo tam wiele osób nauczyło się używać latrynę i czyścić buty.

Pomyślę jeszcze czy mam coś sensownego do dodania lub ujęcia, chwilowo podziękuję za ciekawą linkę, do której w inny sposób nie umiałbym chyba dotrzeć.