S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Na wzoryby!

We wczorajszym wpisie Roman_J pisze:

[...] mam niebywa³y talent do dochodzenia do tego, do czego kto¶ ju¿ wcze¶niej doszed³, tylko mnie wcze¶niej nikt o tym nie poinformowa³. W takie "odkrycia" obfitowa³a moja edukacja w szkole podstawowej. Kiedy¶ zauwa¿y³em na przyk³ad, ¿e kolejne kwadraty liczb naturalnych s± od siebie wiêksze o kolejne liczby nieparzyste. Postanowi³em to zapisaæ wzorami, ¿eby u³atwiæ sobie obliczanie kwadratu jakiej¶ liczby, kiedy znam kwadrat liczby od niej o jeden mniejszej. Dumny pokaza³em te wzory mojemu matematykowi, co on skwitowa³, ¿e owszem s± takie wzory i nazywa siê je wzorami skróconego mno¿enia.

(Nastêpn± uwag± z owego wpisu zajmê siê nieco pó¼niej.)

Taka odzywka to bardzo sprawna technika na wygaszanie entuzjazmu. Dobrze, ¿e seksu nie ucz± na lekcji matematyki, bo skoñczyliby¶my siê jako gatunek: „twarz± w twarz? Ju¿ by³o, to siê nazywa pozycja wnuka Adama”.

Je¶li ¿adna religia ani ¿adne tajne ugrupowanie nie oby³o siê bez tajemniczych znaczków, figur i obliczeñ, to w tych zabawach jest potê¿na si³a atrakcji. Ksi±¿ki z odkryciami numerologicznymi i „¶wiêtymi geometriami” sprzedaj± siê du¿o lepiej ni¿ ksi±¿ki z „normalnej” matematyki, a i ona po przemalowaniu na wrzaskliwe barwy staje siê milsza ludowi. (Oczywi¶cie koronnym przyk³adem jest natrêtna ale sympatyczna liczba φ, która by³a cenna dla Greków, ale nie mówili o niej per „moja z³ota proporcjo”, a chyba by siê pop³akali ze ¶miechu s³ysz±c, ¿e u¿ywan± przez dwa tysi±clecia przezwie j± mnich Luca Pacioli jako „bosk± proporcjê”. Przy tym jej traktowaniu uwaga, ¿e trzeba wyeliminowaæ φ w jakim¶ rachunku mo¿e przynie¶æ obrazê uczuæ religijnych w co dziwniejszych sektach...) Jak na to reaguje szkolny matematyk? Obra¿a siê i postanawia wykazaæ, ¿e bez ozdóbek matematyka jest piêkna za to w³a¶nie, ¿e jest nudna i sformalizowana.

Pewne dzieci (powiedzmy: zdolne. A mo¿e mniej zdolne do pi³ki no¿nej i szukaj±ce innych przyjemno¶ci) same wymy¶laj± swoje wzorki. Inne mog³yby byæ naprowadzone na ciekawe dró¿ki takim choæby rysunkiem.

zabawy wymy¶lane przez Galileusza

Rozumiem, ¿e w szkole nie chce siê dowodziæ s³uszno¶ci hipotezy domy¶lnie zawartej w takich obliczeniach:

1³ = 1
2³ = 3 + 5
3³ = 7 + 9 + 11
4³ = 13 + 15 + 17 + 19
5³ = 21 + 23 + 25 + 27 + 29
...

ale czy to jest powód, ¿eby tak ³adne zale¿no¶ci ukrywaæ przed dzieæmi?

Zaiste, powiadam wam: w porównaniu ze spor± czê¶ci± matematyków, lemury zdaj± siê wzorcem rozs±dku.

czwartek, 06 grudnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/12/06 09:06:03
Jestem pod wra¿eniem. Szczególnie tego rysunku z kwadratami. :) No i te zale¿no¶ci dla kolejnych sze¶cianów liczb. Zawsze darzy³em matematykê spor± sympati± (niestety, zwykle bez wzajemno¶ci), ale teraz ¿a³ujê, ¿e nie jestem znów w podstawówce, bo widzê, ¿e nawet ta elementarna matematyka kryje w sobie wiele ciekawostek. :)
BTW: czy istnieje algorytm obliczania pierwiastka trzeciego stopnia z dowolnej liczby? Chodzi mi o algorytm daj±cy rozwi±zanie dok³adne oczywi¶cie przy za³o¿eniu wykonania wszystkich kroków w przypadku, gdy jest to liczba wymierna lub nieskoñczonej liczby w przypadku niewymiernej (jakkolwiek absurdalnie to mo¿e brzmieæ). Znam taki algorytm dla pierwiastka kwadratowego i bardzo go sobie ceniê. :)
-
2007/12/06 10:00:36
Tak, oczywi¶cie istniej± takie algorytmy, np: www.mathpath.org/Algor/cuberoot/algor.cube.root.htm

Ludzie jako¶ sobie radzili w erze przedkomputerowej...
:)
-
Go¶æ: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/12/06 11:10:40
Nie tyle powód co przyczyna.
Czyta³em kiedy¶ analizê tych przyczyn.

Absolwent 'matematyki' z wy¿szej szko³y pedagogicznej nie jest matematykiem bo zbyt ma³o jej umie. Nie umie uczyæ matematyki bo zbyt ma³o czasu po¶wiêca siê na metodykê.
Tylko nieliczni przy usilnym samokszta³ceniu osi±gaj± wyniki ponad przeciêtn±.
Kiedy¶ popisywa³em z m³odym matematykiem 'uniwersyteckim', nauczycielem w liceum. Bola³, ¿e musi uczyæ trygonometrii a nie teorii liczb.
Ja mam z³e do¶wiadczenia z pobieranych nauk. Mimo doktoratu, przedwojennego, nauczyciel matematyki w liceum nie wiele nas nauczy³. Tyle zyskali¶my, ¿e wyrobi³ w nas nawyk samodzielnego uczenia siê przedmiotu. Ale wtedy by³o wiele ksi±¿ek do nauki ka¿dego przedmiotu.
Wiechu.

-
2007/12/06 14:30:18
Gdy cz³owiek ogl±da o¶ takiego to zaczyna wierzyæ, ¿e matematyka jest piêkna. Szkoda, ¿e w szkole funkcjonowa³o na zasadzie "bo tak jest i koniec, naucz siê i nie pytaj"... renifer
-
2007/12/06 14:38:25
@FREDF: Dziêki. :))
-
2007/12/06 16:22:43
@Fredf: mais vous êtes trè au courant...

Chêtnie bym tam widzia³ troszkê ja¶niejszy opis, w wyja¶nianiu czemu to dzia³a...

Przepraszam obu panów za czepialstwo (trochê to konieczne w zawodzie), ale je¶li nie mówi siê, ¿e chcê tyle a tyle dok³adno¶ci, to wola³bym s³yszeæ s³owo „procedura” czy co¶ podobnego, nie „algorytm”. Bo algorytm ze swej definicji ma siê skoñczyæ w _skoñczonej_ ilo¶ci kroków, a jak siê cz³owiek z tym wyci±ganiem trzeciego pierwiastka zapêdzi to wieczno¶æ na tym spêdzi...

Mia³em w szkole drugi pierwiastek (ten¿e, Romanie_J, który kiedy¶ u siebie opisa³e¶ i do którego Marzatela mnie skierowa³a), ale przynajmniej u nas nie by³o trzeciego. Ludzie st±d mówi±, ¿e dawniej tu w dobrych szko³ach (czyli przed puczem wojskowym z 1964) i trzeciego uczyli. Teraz jest wiedza, ¿e to stoi w kalkulatorze, ale je¶li nikt nie wyja¶ni co trzeba nacisn±æ...
-
2007/12/06 17:01:32
Aha, po pierwsze diakrytyki wysz³y a "s" siê zgubi³o.

Po drugie, zagubiony-m w ¶wiecie reniferów. Jest niemiecki, ale to nie ten, bo tamtem jest ~renifer. Jest w³oski z dialogi-renifera.blog.onet.pl/ i ma poro¿e, wiêc to nie mo¿e byæ reniferiada, która czasami u¿ywa formy ¿eñskiej. Czy¿by gazela zrobi³a sobie wyprawkê z ... nie, nie bêdê o tym nawet my¶la³. Aha, w statystych znowu kto¶ chcia³ „rysowaæ renifera krok po kroku”. A ja nie mam talentu!!

Postêp w dydaktyce jest ogólny, podobno ju¿ i fotosyntezy w ten sposób siê uczy w szkole, proces opisany wzorami. Broñ Bo¿e przynosiæ do szko³y jakie¶ listki.

@Wiesiek: co do metodyki i dydaktyki itp to nie raz bêdê do tego wraca³ (tej hydry za jednym zamachem siê nie upupi), ale w ogólnym zarysie to jest tak, ¿e na kursie kelnerów ucz± ¶licznie sztuki podawania, ale kelner miewa mgliste pojêcie co to za papka. Wiêc ¶licznie to nazywa i nawet po francusku i szanta¿e emocjonalne snuje, ale jak trzeba wej¶æ w strukturê sosu to jednak wo³a kucharza. A ten z kolei ma sk³onno¶æ rozwodzenia siê nad tym jak cierpia³ gdy swój sos wymy¶la³ i trzydziesta wersja nie wychodzi³a. Wiêc czasami to cholera wie kto jest gorszy.
-
2007/12/06 21:24:38
@Andsol:
Na podanej przeze mnie stronie jest link do strony z opisem i dowodami...
"Why the long-division-like cube root algorithm works" - ale przyznam siê ¿e nie analizowa³em. Osobi¶cie kiedy¶ "wynalaz³em" co¶ co nazywa siê na tej stronie algorytmem babiloñskim a co wynika z wziêcia 2 najwiêkszych wyrazów w równaniu:
C=(a+b)^3 = a^3 + 3ba^2 + 3ab^2 + b^3 ≈ a^3 + 3ba^2
gdy a>>b, czyli mo¿na utworzyæ taki ci±g przybli¿eñ:
a(n+1)= a(n)+ [C/a(n)^2 +a(n)]/3
a(0) nale¿y tu "odgadn±æ".
Takie "wynalazki" przychodz± do g³owy jak siê cz³owiek trochê matematyki nauczy. Tu siê zgadzam z pogl±dami wyra¿anymi wielokrotnie na tym blogu, ¿e najwa¿niejsze na pocz±tku zachêciæ, zaciekawiæ, nie straszyæ formalizmami reszta przychodzi sama, bo wszystkiego i tak cz³owiek sam siê musi nauczyæ, przetrawiæ, prze³o¿yæ na swój sposób. :)
-
2007/12/06 22:37:13
@Fredf: „jest link do strony z opisem i dowodami” – w³a¶nie o tym piszê, ¿e te wyja¶nienia wola³bym nieco ja¶niejsze. Zamiast podawaæ znowu wyliczenia móg³by opisaæ ideê jêzykiem naturalnym. Przypuszczam, ¿e to musi byæ tak jak to opowiadasz, pierwiastek to liczba go przybli¿aj±ca plus b³±d, podnosimy obie strony do trzecie potêgi i w tej czy innej formie u¿ywamy przekszta³ceñ kosmetycznych na wzorze dwumianowym Newtona.

Przy czytaniu ró¿nych dowodów ksi±¿kowych mam dok³adnie ten sam co i Ty k³opot, czêsto tak mi siê to widzi zawik³ane, ¿e wolê sam to sobie przemy¶leæ od pocz±tku – a potem mam sk³onno¶æ do upierania siê, ¿e moja dró¿ka jest prostsza ... Przynajmniej samemu sobie tak mówiê, a je¶li po pewnym czasie ci±gle tak uwa¿am, to pokazujê i innym osobom.

Chyba ca³y dramat pt. „Edukacja” mie¶ci siê w konflikcie tych nastawieñ:
„prze³o¿yæ na swój sposób” versus „tak stoi napisane”. Pierwsze zbiera mniej oklasków, ale wygrywa w biegu na 3000 m z przeszkodami.
-
2007/12/07 01:00:19
Wy tu o algorytmach i procedurach, a ja o czym¶ podobnym, choæ mniej skomplikowanym + podej¶cie nauczycieli do moich wymys³ów...

Z matematyk± to u mnie bywa³o róznie pod tym wzglêdem, ¿e "wybiera³am" sobie z niej co chcia³am... Pamiêtam jak we wczesnej podstawówce uczyli nas tabliczki mno¿enia i nie wiem czemu wszystkich przera¿³o mno¿enie przez 9... i pamietam jak odkry³am, ¿e wystarczy nauczyæ siê tylko do 5x9, bo potem mo¿na sobie odwracaæ wyniki:
1x9=9
2x9=18
3x9=27
4x9=36
5x9=45
i teraz:
6x9=54
7x9=63
8x9=72
9x9=81
10x9=90

Najpierw posz³am z tym do ojczyma matematyka i on mi da³ przepis jak to dalej rozwi±zaæ... a2=a1+10-1 (no wiem, ale wtedy o ci±gach pojêcia nie mia³am, a dziecku ³atwiej dodaæ sobie 10 i od wyniku odjac jeden... ma³a by³am, no)

Matko, jaka ja by³am dumna wtedy z siebie... posz³am sie podzieliæ swym odkryciem z nauczycielk±, a ona mnie sprowadzi³a do parteru, stwierdzeniem, ¿e leñ jestem i g³upi dzieciak, któremu sie uczyæ nie chce, albo, co gorsza, nie jest w stanie opanowaæ tak prostych rzeczy. Ojczym natomiast dosta³ od niej "naganê" za to, ¿e dziecku w g³owie m±ci i wyrabia z³e nawyki edukacyjne.

No comments...

A krn±brno¶æ matematyczna zosta³a we mnie i tak... Kilka lat pó¼niej rozbi³am (zupe³nie nie¶wiadomie) lekcjê wizytacyjn±, licz±c przy tablicy zadanie "swoim sposobem", którego pani od matematyki... nie zna³a. Chyba nie musze pisac jak siê to skoñczy³o...
-
2007/12/07 02:42:56
Bardzo to smutna historia pt. „jak uziemniaæ w szkole”. A mo¿e optymistyczna, bo nie wykoñczyli Ciê? Ale historie pomy¶lnego oporu i odrzucania nijako¶ci nie s± czêste. Dzieci chc± byæ lubiane, potrzebuj± poparcia nauczycielki i takie zdarzenie mo¿e zwichn±æ ca³e nastawienie do uczenia siê, do bardziej twórczego nastawienia...

Najgorsze jest to, ¿e ro¶nie ponad Rysy ilo¶æ m±drych prac o konstruktywnym i partycypacyjnym i zaanga¿owanym nauczaniu i ca³e morze tego be³kotu pedagogicznego.

A o algorytmach i sposobikach jest takie fajne powiedzonko (George Pólya): „je¶li sposób uda³ siê raz, to jest sztuczka. Je¶li dwa razy, to jest metoda”.

Chyba pisnê co¶ o nim, bo to by³ rzadki typ...
-
2007/12/07 12:15:21
Reniferiada = renifer w³oski, ten od dialogów. (Gazela szczê¶liwie jest wegetariank±!)Zmuszony by³ Renifer login inny wymy¶leæ, bowiem "renifer" ju¿ zaklepany by³, a "renifer 2, 5, 46 ..." Reniferowi nie uchodzi³ ze wzglêdu na jego poczucie wyj±tkowo¶ci. ;)
A co do p³ci, to Renifer "w realu" jest kobiet±, w dialogach mê¿czyzn±, a w komentarzach jak siê zapêdzi.

Pozdrawiam obup³ciowo
Renifer-Reniferiada

ps(dla ¶cis³o¶ci: Reniferiadê stworzy³ ¶p. Przyjaciel Renifera, co w jego zamy¶le mia³o oznaczaæ "Olimpiada Renifera", bowiem Renifer z racji swego zawodu czêsto na scenie siê prezentuje, czyli bierze udzia³ w zawodach(nie sportowych jednakowo¿).
-
2007/12/07 12:53:43
Reniferze, mnie te¿ boli gdy nieznany mi bli¿ej komputer szydzi sobie ze mnie pytaj±c czy chcê byæ andsol844b. Reniferiada jest piêkna. Czy Gazela nie tyka siê te¿ szpinaku? Bo on jest jaki¶ taki miêsisty... Dziêki za wyja¶nienia, nigdy tyle o w³oskich Finach nie dowiedzia³em siê za jednym zamachem.
-
2007/12/07 13:42:46
Wrêcz przeciwnie, Gazela za szpinakiem przepada i to za tym ¶wie¿ym, miêsistym, jak piszesz. Nie prze³knie natomiast tego, czym raczono nas w dzieciñstwie (szpinak mro¿ony = papka szpinakowa bezsmakowa => w buzi mam³anie pod czujnym okiem rodzica => uprzedzenie do warzywa).