Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Łączenie wysiłków
Odwiedziłem dziś blog http://homikus.pl/ – jego autor
stara się wyjaśnić ludziom, że homoseksualista jest takim
samym człowiekiem, jak każdy inny. Kto wie, może warto
utworzyć wspólny blog, homoseksualno-matematyczny.
Bo moje główne przesłanie właśnie głosi, że matematyk
jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny.

Ludzie mi nie wierzą.
niedziela, 09 grudnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/12/09 07:56:14
:) to ja się dołaczę i zrobimy blog homoseksualno - matematyczno - informatyczny :) Ponoc informatycy to też ludzie jak każdy inny ;)
-
2007/12/09 07:59:32
Ojojoj... cóż za składnia...
-
2007/12/09 08:59:41
I tak się nie uda - ludzie nie uwierzą, gdyż swoje i tak wiedzą :)
-
2007/12/09 09:48:47
Homoseksualistą wierzą jeszcze mniej. To już ty masz trochę więcej szans z matematyką niż oni. ;o)
-
2007/12/09 13:17:40
@Szukajmysie: tu sprawa jest bardziej bolesna, matka-matematyka będzie musiała wybaczyć córce-informatyce, że nazwisko zmieniła... Ale czego to się nie robi dla prze,zycia.
-
2007/12/09 16:01:21
Z tą analogią to tak nie do końca. W naszym kochanym kraju nikt jeszcze nie głosi, że ludzi uprawiających matematykę trzeba leczyć, a tymczasem chętnych do leczenia ludzi uprawiających seks z osobnikami tej samej płci jest trochę i są dość głośni. :)
Co więcej, przebąkuje się, że matematyka powinna być przedmiotem obowiązkowym na maturze. Nie muszę chyba dodawać, że seks, nawet heteroseksualny, szans na taką nobilitację nie ma. ;)
No i wreszcie optymistycznie zakładam, że z każdego można zrobić matematyka, ale geja już nie. ;)
-
2007/12/09 16:10:30
Roman hihi --> "...z każdego można zrobić matematyka..." Dobre :) Założenie moze i dobre, ale logika ma na to okreslenie: zdanie fałszywe... ;)
-
2007/12/09 16:58:02
Hm, blog homoseksualno-matematyczny? Ciekawy eksperyment, w internecie z pewnością nie ma jeszcze czegoś takiego.
A i osobiście pomysł taki wywołuje u mnie ciekawe skojarzenie, ponieważ od 10 lat najbliższą mi osobą jest matematyczka. Chodziliśmy do jednej klasy w liceum, teraz studiujemy na jednej uczelni i mieszkamy w związku z tym pod jednym dachem, już czwarty rok. I oboje możemy dać o sobie nawzajem świadectwo, że jesteśmy ludźmi jak wszyscy inni :]

"...że z każdego można zrobić matematyka, ale geja już nie..."
Czy ja wiem, ktoś kiedyś mi powiedział, że nie ma facetów hetero czy homo, są tylko źle poderwani ;) Choć osobiście nie zgadzam się z tą, skądinąd przyjemną, tezą...

"...ludzi uprawiających seks z osobnikami tej samej płci..."
No nie sprowadzajmy, proszę, homoseksualizmu do seksu. To cholernie niesprawiedliwe.
-
2007/12/09 17:38:44
Blog homoseksualno-matematyczno-informatyczno-feministyczny (dołączam się)
-
2007/12/09 17:55:26
"...ludzi uprawiających seks z osobnikami tej samej płci..."
No nie sprowadzajmy, proszę, homoseksualizmu do seksu. To cholernie niesprawiedliwe.

Zgadzam się, bo to jest tak (wedle pewnego skrótu myślowego):

Związek dwojga ludzi, to taki układ, w którym razem się je, kupuje się meble, wychodzi na spacery z psem, zawozi się kota do weterynarza, tłumaczy się dziecku, dlaczego nie wolno pluć z okna i dlaczego trzeba umieć rozwiązywać równania z jedną niewiadomą (jeśli się potomstwo posiada), wyjeżdża się na wakacje, odwiedza się chorych w szpitalu, wypełnia wspólnie PIT-y (lub zanosi się je księgowej), ogląda się zachód słońca, trzaska się talerze, tapetuje się ściany, myje się wannę i wykonuje się milion dwieście dziewięćdziesiąt osiem tysięcy trzysta czterdzieści sześć różnych czynności. A także uprawia się seks, jak to dorośli ludzie czasem robią. Tak jest w przypadku związków heteroseksualnych. A jeśli mówimy o związkach homoseksualnych, to okazuje się, że wspólnej lektury Plutarcha nie ma, nie ma mycia okien, nie ma wymieniania zepsutej żarówki, nie ma zastanawiania się nad modelem samochodu, nie ma wybierania imienia dla chomika (psa, wiewiórki) tylko jest sama ruja i seks.

socjopatycznamalkontentka.blox.pl/2006/06/Dlaczego-polscy-politycy-lubia-zagladac-ludziom.html

-
2007/12/09 19:19:04
Zdaje się, że wszystko już było...
Matematyk, ojciec informatyki, homoseksualista, Alan Turing.
A teraz jeszcze różni dziwacy:
photofile.ru/photo/fishki_net/2477342/45515921.jpg
-
2007/12/09 19:35:11
Zacznę od ostatniego komentarza. S_m, wiem (oj, wiem) ile to roboty ze zrobieniem przyzwoitego archiwum blogowego, ale skoro masz tak wiele trafnych tekstów, a w nich tak wiele bardzo niebanalnych dyskusji (czyli to już nie tylko Twoja praca ale i patrymonium zespołowe), a wiele z nich nie jest z ostatniej chwili, opracowanie tego ma niemniejszy sens niż napisane nowych dobrych tekstów. Proszę Cię, rozważ to.

Osobista pretensja do Romana_J: co to za nieprzyzwoita sugestia, że z każdego można zrobić matematyka?? A z czego wtedy ja będę żył?

Takoż za wyjaśnianie mi różnic między matematyką a homoseksualizmem dostaniesz dwa piwa mniej niż zamierzałem Ci postawić. Przecież w tym urok analogii, że jest aluzja, rym, skojarzenie. A rymy (przynajmniej w naszej poezji) nie polegają na wiernej powtórce ostatnich ośmiu sylab :)

A że wszelkie komunie odrzucanych społeczności zmian natychmiastowych nie wprowadzą (ile to jaskółek padło ze zmęczenia nim wreszcie uczyniły wiosnę), najprościej wyraziła Marzatela. Są tacy, co już wiedzą. Od mamy i ze szkoły. A skoro wiedzą, to po co by mieli czytać o głupich nowinkach. Które muszą być głupie, bo niezgodne z tym, co przed laty mama mówiła.
-
2007/12/09 19:50:36
@Krzysztof: a historyjkę o dwóch Chińczykach nad stawem ze złotymi rybkami pamiętasz? :)

@Homikus: „nie sprowadzajmy, proszę, homoseksualizmu do seksu.” Widzę na ulicy nastolatka, nie zastanawiam się czy już miewa (jak to w szkole moich synów nazywają, lepsze to niż „polucje”) „wilgotne sny”. Idzie dziewczynka, mam lepsze rzeczy do robienia niż zgadywanie kiedy miała pierwszą menstruację. Idą staruszkowie, do głowy mi nie zawita pytanie czy cieszy ich 69. Czemu, do jasnej cholery, widząc parę homoseksualną, tyle zainteresowania ich genitaliami? A może właśnie mają kryzys małżeński i (jak to częste bywa wśród par) od wielu miesięcy nie ma o czym mówić?

@FredF: nie wypominaj Angolom tego przymusowego leczenia, któremu poddawali Turinga. Oni nie lubią o tym myśleć i kto wie czy mu jeszcze nie dadzą pośmiertnego szlachectwa. A co do zdjęcia, rozumiem, ale przecież nasz rodak Gottfried Wilhelm Lubieniecki
nie był gejem a też tytuł wynalazcy komputera po części mu przypada...
-
2007/12/09 21:02:33
Zbiorowo może odpowiem, bo sie kilka wątków przewinęło po moim komentarzu, które oń zahaczały. :)

1. Nadal upieram się się, że z każdego można zrobić matematyka. Ale oczywiście nie z każdego warto... ;)

2. Nie można homoseksualizmu nie sprowadzać do seksu, skoro jest to termin dotyczący sfery seksualnej, a przynajmniej z niej się wywodzący i tak naprawdę tylko w sferze seksu i miłości mamy do czynienia z różnicami, które może są wyolbrzymiane.

No i jeszcze coś nowego. Będę się upierał, że najlepiej dowodzi swojej normalności gej, który nie próbuje dowodzić tego, że jest normalny, bo przyjmuje to za aksjomat, a cudze odmienne zdanie na ten temat zbywa wzruszeniem ramion. Nie podkreśla też tego, że jest gejem, tak jak ludzie zwykle nie podkreślają tego, że mają niebieskie oczy, są lewo- lub praworęczni, czy lubią pomidorówkę. :)
-
2007/12/09 22:47:36
@Roman_J: ależ wyraźnie widzę, że w punkcie 2. używasz (a może nie używasz, ale użyją czytający Ciebie) terminu „seks” w różnych znaczeniach... I mam za zasadne protesty, gdy „sfera seksualna” jest rozumiana we wszelkich, także bardzo wysublimowanych podtekstach, gdy tyczy się heteroseksualnej pary, a interpretacje stają się wręcz biologiczno-mechaniczne gdy się okazuje, że para nie jest heteroseksualna.
-
2007/12/10 00:10:27
To może wyjaśnię, że słowo "seks" rozumiem jako coś więcej niż tylko ruchy posuwisto zwrotne wykonywane przez dwoje (zwykle) osobników w dowolnie przyjętej pozycji i to niezależnie, czy dotyczy to pojęcie par hetero- czy homoseksualnych. Podobnie jak matematyki nie da się sprowadzić li tylko do tabliczki mnożenia, choć niektórzy próbują. ;)
-
2007/12/10 01:16:05
@Roman_J: co do tabliczki. Dziewczę było wykształcone, ciekawe świata, a i z podkładem dobrze było, bo miała nazwisko, które pojawia się w serii „rody uczone”. I gdy społeczne okoliczności szczerość dopuściły, grzecznie mnie zapytała:„a co wy w tej matematyce za badania naukowe robicie? Nowe zadania dla studentów wymyślacie?”

Miała rację, choć nie zdawała sobie sprawy ze skali czasowej. Trzeba jednak odczekać kilkadziesiąt (a czasami kilkaset) lat nim wynik uporczywych rozmyślań tak zostanie uproszczony, że na zadanie szkolne czy uniwersyteckie nadawać się będzie.
-
2007/12/10 10:18:13
Blog homoseksualno-matematyczno-informatyczno-feministyczno-polonistyczno-księgowy.

Jeśli mnie Malkontentka wesprze w tropieniu błędów językowych.
Zgrzytam zębami jak widzę "nie wierzą (ludzie) homoseksualisĄ"

Celownik komu? czemu? nie wierzą, liczba mnoga : homoseksualistOM.
homoseksualistą można być albo nie być w narzędniku liczby pojedynczej.
-
2007/12/10 10:53:10
—> ODWODNIK

Przez jakiś czas zdawało mi się, że groźnym (bo powszechniejącym) błędem jest użycie MI (niekacentowanego) na pozycji akcentowanej (np. na początku zdania, typu: "Mi się wydaje, że...").

Ale końcówka Ą w liczbie mnogiej przebija wszystko. To już jest analfabetyzm, a przynajmniej agramatyzm kompletny. A więc: larum, trwoga i co tam jeszcze trzeba!!!
-
2007/12/10 10:56:11
"2. Nie można homoseksualizmu nie sprowadzać do seksu, skoro jest to termin dotyczący sfery seksualnej, a przynajmniej z niej się wywodzący i tak naprawdę tylko w sferze seksu i miłości mamy do czynienia z różnicami, które może są wyolbrzymiane."

I właśnie dlatego termin ten jest fatalny. Poza tym wziął się z angielskiego, gdzie słowo "sex" niesie ze sobą zupełnie inne podstawowe znaczenie. Jeśli interesują kogoś wywody na ten temat, nie tylko moje, jakiś czas temu nawet skrobnąłem słów kilka w tej materii:
homikus.pl/2007/11/24/lost-in-homophobia/

-
2007/12/11 15:33:47
Jak ten blog tak rozszerzymy, to w końcu "ludzi' zabraknie... ;)
-
2007/12/14 23:21:16
jakby karano ludzi ostracyzmem towarzyskim (co się zdarza) lub jawną pogardą (co też się zdarza) za jedzenie pomidorówki - też stałoby się tak, że amatorzy tej zupy podkreślali by swoje preferencje lub kryli się z miseczkami po bramach...

do bloga dodaję "krótkowidzów". Może być? ;)
-
2007/12/15 01:06:02
Czy „krótkowidz” to mąż piosenkarki w wiecznych rozjazdach?

Trzeba będzie zrobić głosowanie, bo to jednak demokracja. Ale ja jako założyciel wszech-bloga miałbym wątpliwości tylko z przyjmowaniem fanatyków. Ale jest prawdą, że każdy fanatyk (religijny czy anty, lewica czy prawica) jest taki sam jak każdy inny fanatyk.
-
2007/12/15 01:14:03
@Kabiria: To, o czym piszesz, dotykało np. czarnoskórych w USA przez wiele dziesiątków lat. I dziś, kiedy dochodzi do tego już tylko incydentalnie, a nie nagminnie, czarnoskórzy w dużej części nie potrafią się zasymilować z resztą społeczeństwa między innymi dlatego, że nie potrafią wyjść z getta, które sami utworzyli podkreślając swoją odmienność. Ja uważam, że podkreślać trzeba to, co łączy ludzi ze sobą, a nie to, co dzieli lub różni. Może to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie idealny kraj pod względem tolerancji np. dla gejów to taki kraj, gdzie nie ma knajp gejowskich, bo... nie są potrzebne (i nie chodzi bynajmniej o to, że nie ma ludzi o orientacji homoseksualnej). Wiem, że to może wydawać się utopią, ale to chyba lepsze wyjście niż tworzenie własnego getta i wołanie o tolerancję zza jego murów, ale bez zamiaru wychodzenia z niego. :)
-
2007/12/15 01:59:51
@Roman_J: już wyznawałem, że nigdy nie byłem tam. Ale są tacy, co są tylko tam i mi mówią to i owo i dlatego stanowczo bym zaprotestowł przeciwko zwrotowi o getcie, które sami sobie stworzyli. O jakim tworzeniu może być mowa jeśli mieszkasz w ruderze czy w przyczepie i masz na przeżywanie tam, ale ani nie da się pomyśleć o wynajęciu za 1K$ najskromniejszego mieszkanka, żeby wybyć stamtąd... A jaki bank ci da kredyt na kupno czegoś widząc twój kolor skóry i mając w komputerze informację, że 8 lat temu zapłaciłeś grzywnę za nielegalne parkowanie samochodu...
-
2007/12/15 12:29:15
@ roman_j: andsol w zasadzie odpowiedział za mnie. Na pewno tworzenie getta jest procesem złożonym i ma w sobie coś zze zjawiska sprzężenia zwrotnego, ale obarczanie upośledzonych wyłączną winą za ich upośledzenie jest nieporozumieniem.
Myślę, że mnóstwo gejów w tym kraju chciało by po prostu móc bez problemu przejść się po ulicy za rękę. Jak kiedyś więcej jeżdziłam po Europie zachodniej stopem, to widziałam, że sobie swobodnie chodzili. U nas nie chodzą.

@ andsol: krótkowidz w twojej interpretacji - bu cha cha cha ;))