|
Blog > Komentarze do wpisu
(Chińskie) plotki
O czym będzie jutro, Alicjo? To znaczy dzisiaj. Miał być sobota, 15 grudnia 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
acel
2007/12/15 13:36:23
Dzięki . Dzisiaj może nie będę mieć gonitwy. Do Chin bym pojechała zobaczyć mur. Jeśc nic nie będę, Kocham psy i koty. "Cudotwórców" z certyfikatami made in China też u nas niemnożko . Tylko igły im się łamią. Tabletki z jakichś mchów i porostów zapodają pacjentom . Ludzie chodzą do nich i czują się lepiej. Co znaczy wierzyć???? W sieci grywam ale jeszcze nikt mie niezaprosił/ w pokera nie gram/może to tylko o pokera chodzi? A mogłoby mi się życie odmienić . I tylko dzięki komputerowi
2007/12/15 20:17:57
Chiny znam tylko z Malezji; jedyną strawną (i nawet smaczną rzeczą) było świeżo przygotowane mleko sojowe. (poleca się nie wnikać w proces przyrządzania) Do omijania z daleka targ - mój zrównoważony nos nie wytrzymywał tego natężenia doświadczeń węchowych. Jeden chiński mag koleżance łopatkę prostował igłami w podejrzanej dziurze zwanej "studiem", drugi z rąk, kart, gwiazd i oczu przyszłość czytał, a czego się naczytał w tej przyszłości! ha ha ha! A i jeszcze smaczne były smażone banany (ale to już niekoniecznie chińskie).
2007/12/16 01:21:27
Zastanawia mnie, dlaczego nie mozna bylo jesc akurat w tamtejszym McDonaldzie? Moim zdaniem nie mozna jesc w zadnym :).
Bieganie po toaletach i jeczenie po nocach nie ma moim zdaniem zwiazku ani z brudem, ani ze skladem jedzenia (pies, szczur), a ze spotkaniem naszego przewodu pokarmowego z nieznanymi dotychczas bakteriami. Powiedzialabym, ze jest to nieuchronne, gdy podrozuje sie dalej, niz do sasiedniego kraju (o ile nie je sie przywiezionych ze soba puszek lub wylacznie sucharow). Podobne (mniej nasilone, bardziej dlugotrwale) dolegliwosci mialam po przyjezdzie do UK, podobne mial Niemaz po wizycie w Polsce. A dzieci faktycznie nosza spodnie z dziurami. Widzialam to osobiscie prawie 20 lat temu (rowniez zima!) i calkiem niedawno, w jakims wspolczesnym chinskim filmie. Nie ma sie co oburzac. Pomyslcie tylko, jakiej gory pampersow NIE wyrzucaja Chinczycy. 2007/12/16 03:05:07
@Acel: tak, to tylko poker i trzeba zajmować komputer cały czas, a nie dzielić się nim z synem. W czym rzecz z igłami, Polak ma za grubą skórę?
@Reniferiada: skąd podejrzenia co do mleka z soi? Już je robiłem, procedura prosta, oparta na jednym (za przeproszeniem) durszlaku. A co zabiegów stosowanych przez Marco... Miałem spore (przesądne czyli zgórne) wątpliwości co do reiki, ale stosuje je na kłopotliwych dziedziach (a.k.a. młodocianych bandziorach) w jego projekcie pod egidą władz miasta i nauczyciele mówią, że po sesji reiki ci młodzi mają całkiem odmienne zachowania. Rzecz w tym, że potem wracają do swoich domów, pełnych wydarzeń, o których lepiej nie myśleć, do swojej domowej roboty z dystrybucją narkotyków... Na mnie (czy na innych potrzebujących) wiele razy wykazał, że radzi sobie, szczególnie z problemami kręgosłupa, gdzie ortopedzi wysiadają. Ale też nie jest to proste wbicie 40 igiełek, najpierw jest długi masaż związany z węzłami chłonnymi (? "drenagem linfática"), potem ogrzewanie i rozluźnianie muskułów i jeżdżące bańki, potem wbijanie igiełek oraz przepuszczanie prądu, potem wyrywanie głowy i kończyn i trenowanie na kontorcjonistę... Trwa to nie mniej niż godzinę. @Vierablu: myślałem o Twoich chińskich wojażach gdy Marco snuł opowieść. Czy Ty też nie widziałaś tam grubych ludzi? Z bakteriami chyba masz rację. A z MacDonaldem z pewnością. 2007/12/16 11:01:09
Mówiąc o procesie przygotowania mleka sojowego nie wyraziłam się jasno; miałam na myśli "czystość" garnków, w których było gotowane. W domu też sama robiłam (z dodatkiem miodu), ale to chińskie z ulicy to była rewelacja.
Tej mojej koleżance, mimo, że w brudnej dziurze, mag w sumie pomógł. (na kilka miesięcy, potem problemy wróciły, ale trzeba uczciwie oddać, że medycyna zachodnia za jedyne wyjście widziała operację, co oznaczałoby koniec, a przynajmniej dłuuugą przerwę, a po niej niewiadomą co do losów, kariery zawodowej (bo skrzypaczka). Reiki się kiedyś zainteresowałam, długo to nie trwało, bo mi wiary i współczucia brak, a to chyba niezbędne; pozostałam przy refleksologii stosowanej. (na bliskich :) Kiedyś zdarzyło mi się być podmiotem chińskiego masażysto-akupunkturysty i po półtoragodzinnej sesji czułam się jak nowonarodzona. A ten masaż nazywa się po prostu: "masaż limfatyczny". Vierablu z pewnością ma rację z MacDonaldem i z bakteriami też z pewnością. W Indiach tradycyjnie małe dzieciaki biegają w ogóle bez majtek i sikają wprost na podłogę. Pewna matka na uwagę zdegustowanej Europejki odparła: "łatwiej jest wytrzeć podłogę, niż ciągle przebierać dziecko i walczyć z odparzeniami", a poza tym, jak zauważyła słusznie Vierablu, ekologiczne i ekonomiczne to zachowanie. 2007/12/16 13:50:35
Czy gdybym dzieckiem będąc mógł sikać na podłogę, potem byłbym bardziej wyzwolonym i radosnym człowiekiem? A moja pierwsza szkoła w Szczecinie godna była obsiusiania.
2007/12/16 14:46:02
To dla chłopców, dziewczynki są skazane na podlewanie doniczek.
Wykorzystam temat, żeby się pochwalić jak kiedyś ujawniłem mój niewiarogodny poziom głupoty. Miałem już za sobą sporo spacerów z suką mojego przyjaciela, ale dopiero idąc na spacer w trójkę zauważyłem coś dziwnego. Czemu ona nie podnosi nogi jak sika?” spytałem przyjaciela. On popatrzył na mnie jak na idiotę, którym rzeczywiście byłem. Przecież to suka!!” 2007/12/17 00:13:15
Grubi ludzie w Chinach - nie przypominam sobie, zebym zwracala na to uwage. Mysle, ze zauwazamy roznice grubosci tkanki tluszczowej i inne zewnetrzne u nacji, ktore wizytujemy, tylko wtedy, gdy sa jakies roznice pomiedzy tym, co znamy na codzien, a tym, co zastajemy na wycieczce. Mysle, ze srednia warstwa tluszczu na osobe byla i w Polsce i w Chinach w '88 z grubsza taka sama.
Zreszta od czego oni mieli tyc... Kiedys sie zapedzilam do jakiegos baru na posilek w godzinach, w ktorych zdaje sie w Shanghaju sie nie jadalo. Bylo wlasciwie zamkniete, zupelnie pusto, ale panowie mnie wpuscili, cos mi tam przyrzadzili (byla to gora krewetek) i sami zasiedli do posilku, czyli do malej miseczki ryzu (kazdy swojej). Samego ryzu. Do dzis pamietam, jak mi te krewetki staly w gardle - nie moglam ich przelknac, zostawilam polowe i ucieklam. |
|