|
Blog > Komentarze do wpisu
Cantor czyta Euklidesa
Czy znasz kogo¶ kto og³asza: „mam szyjê”? Chyba nie. Ka¿dy z nas ma lepsz± czy gorsz±, ale ma. Jedn±. Wiêc o czym tu mówiæ? Oczywisto¶ci s± niezauwa¿alne. Je¶li kto¶ je zauwa¿a, to w³a¶nie dlatego, ¿e przestaj± byæ oczywisto¶ciami, co¶ z nimi jest nie tak. Zdrowy cz³owiek w praktyce nawet nie wie, ¿e ma nerki, szyjê, dwunastnicê. ¯e oddycha powietrzem. ¯e czuje zapachy. Wiêc co niepokoi³o Euklidesa, skoro o¶wiadczy³ Omne totum est majus sua parte ? Tak, wiem, Euklides nie mówi³ po ³acinie. Ale kto z nas uczy³ siê greki... I po ³acinie m±drzej to brzmi ni¿ po polsku: Podstawowe pojêcie 5. Ca³o¶æ jest wiêksza od czê¶ci. Przecie¿ ka¿de dziecko to wie. Matematycy te¿ to wiedzieli, przynajmniej do okolic roku 1870. Ale parê prac Georga Cantora zmusi³o ich do przemy¶lenia od pocz±tku takich s³ów jak „ilo¶æ”, „wielko¶æ”, „nieskoñczono¶æ”. Okaza³o siê, ¿e dawne rozumienie pojêæ „mniej – wiêcej” dla zbiorów nieskoñczonych prowadzi do sporych k³opotów. Minê³o ju¿ ponad 130 lat i potrafimy radziæ sobie z now± sytuacj±. Uczy siê w szko³ach, ¿e je¶li by „ilo¶æ punktów” odcinka mia³a sens, to trzeba by by³o przyj±æ, ¿e odcinek i jego kawa³ek maj± tyle samo punktów: Promienie wychodz±ce z punktu P wi±¿± ze sob± w pary punkty z ca³ego odcinka i z jego czê¶ci. Tyle punktów w jednym co i w drugim. Trudno uwierzyæ, ¿e tak strasznie prosty szkic ma tak strasznie g³êbokie konsekwencje. Po u¶wiadomieniu sobie tego ³atwo ju¿ pogodziæ siê, ¿e tyle jest punktów na odcinku co i na ca³ej prostej, kto w szkole nie rysowa³ grafiku funkcji tangens – a ona w³a¶nie przenosi punkty z odcinka na punkty prostej i mo¿na wróciæ tam, sk±d siê wysz³o... Czyli mo¿na zakodowaæ prost± odcinkiem. A potem ten wynik o liczbach naturalnych i wymiernych. Pozornie ilo¶ci zupe³nie odmienne. Naturalne s± wzorem godnej kolejki, jedna po drugiej w sta³ej odleg³o¶ci. A wymierne (pieszczotliwie zwane u³amkami, okay o ile my¶limy o dzieleniu liczb ca³kowitych) rozsmarowane s± w bardzo nieporz±dny sposób na prostej, wszêdzie, w ka¿dym jej kawa³ku, jest ich nieskoñczenie wiele... Aha, proszê nie mówiæ o nieskoñczonej liczbie czego¶ tam. Nie ma nieskoñczonych liczb. Chodzi zapewne o nieskoñczon± ilo¶æ. Czyli tak± ilo¶æ, której nie wyra¿a ¿adna liczba. No, chyba, ¿e by wyrazi³a, ale lepiej, ¿eby takie co¶ nie nazywa³o siê liczb±, bo jak siê zmienia bez zapowiedzi sens s³ów to robi siê tylko potworny ba³agan. Nie, ja wcale nie robiê aluzji do ¶wi±tymi opatrzno¶ci i centrum kultury, ja mówiê, ¿e ró¿ne nieskoñczono¶ci bêd± opisywane przez liczby kardynalne. Liczba kardynalna to nie liczba, tak samo jak ¶winka morska to nie ¶winka, prezydent honorowy to nie prezydent a szynka drobiowa to nie szynka. Tak samo jak mo¿na po³±czyæ w pary punkty odcinka d³u¿szego i krótszego, mo¿na ustawiæ w kolejce (czyli po³±czyæ w pary z liczbami naturalnymi) wszystkie dodatnie liczby wymierne. Prosty pomys³: najpierw ustawiamy je w (niekoñcz±cej siê) tabelce, numer wiersza daje licznik, numer kolumny daje mianownik. Potem wyrzucamy te zapisy, które maj± wiêkszy od jedynki wspólny dzielnik licznika i mianownika (czyli licznik i mianownik nie s± wzglêdnie pierwsze) a potem biegamy wed³ug planu pokazanego na tym szkicu i te liczby, które zosta³y, nanizujemy na liniê. Wiêc ka¿da wymierna bêdzie mia³a (jeden i tylko jeden) numer i ka¿dy numer bêdzie kodowa³ (jedn± i tylko) jedn± liczbê wymiern±. I fajne to jest w teorii ale niezgrabne w praktyce. Bo gdyby kto¶ siê zawzi±³ i powa¿nie potraktowa³ to kodowanie to sporo by siê napracowa³ nim by odkry³ która liczba wymierna stoi w kolejce z numerkiem trzy miliony. I dlatego przyjemnie jest opowiedzieæ o idei, któr± przedstawi³ w paru linijkach w roku 1989 Yoram Sagher (American Mathematical Monthly, 96, p.823). Kto potrzebuje wo³aæ, ¿e nasi gór±, mo¿e zacz±æ siê cieszyæ. Wprawdzie on nie jest polskim ¯ydem, ale pisa³ doktorat w Stanach u Antoniego Zygmunda. Parulinijkowy artykulik nazywa siê „Counting the rationals” (Licz±c liczby wymierne) i u¿ywa dwa proste fakty. Pierwszy to roz³o¿enie (wzglêdnie pierwszych) licznika i mianownika na iloczyny potêg liczb pierwszych. Dowcip w tym, ¿e liczby pierwsze z licznika nie pojawi± siê w mianowniku i na odwrót. Drugi to ten, ¿e dwa typy liczb (licznik – mianownik) mo¿emy skojarzyæ z dwoma typami wyk³adników (parzyste – nieparzyste). Je¶li wszystkie wyk³adniki z licznika podwoimy (wiêc bêd± parzyste) a wszystkie z mianownika podwoimy i pomniejszymy o jeden (stan± siê nieparzyste), bêdziemy mogli wymno¿yæ tê bandê liczb i odkodowanie tej (sporawej) liczby naturalnej, by odkryæ jaka liczba wymierna zosta³a tak zapisana, nie przynosi ¿adnej trudno¶ci. Przyk³ad jest tu (TU! W innych wypadkach zazwyczaj przyk³ady niewiele daj±) tak dobry jak formalny zapis ogólnego przypadku. Wiêc we¼my 1400/3267. Rozk³ad licznika: 1400 = 235271. Zakodowanie licznika: 22×352×272×1 = 265472. Rozk³ad mianownika: 3267 = 33112. Zakodowanie mianownika: 32×3 - 1112×2 - 1 = 35113. Zakodowanie u³amka: 1400/3267 ---> 26355472113. A wiêc liczba 1400/3267 ma numerek 633928680000. czwartek, 27 grudnia 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
andsol-br
2007/12/27 12:44:35
Efekty nocnego pisania: fraza wszystkie z mianownika podwoimy i pomniejszymy o jeden” przez parê godzin brzmia³a powiêkszymy o jeden” i zgodnie ze z³ym przepisem rachunek by³ niew³a¶ciwy. Je¶li by³e¶ jedn± z osób, które w owym czasie czyta³y to i analizowa³y, bardzo Ciê przepraszam za wprowadzanie w b³±d. Ale ju¿ wszystko jest poprawione.
2007/12/28 08:18:48
Je¿eli dobrze widzê to na rysunku z tabel± Cantora 4/6 te¿ powinno byæ na jasnym polu...
Wstyd sie przyznaæ ale nie zna³em tego uporz±dkowania! I od razu mi sie to spodoba³o (tzn. to uporz±dkowanie a nie moja niewiedza :). W zasadzie wystarczy³o by ponumerowanie dolnej po³owy tej "macierzy" bo jest symetryczna. Co do pozdrowieñ i logiczno¶ci czy stanowczo¶ci matematyków to moim zdaniem s± oni, jak wszyscy ludzie, "elastyczni" z pewnym wyj±tkiem: s± stanowczy i do bólu logiczni je¿eli chodzi o matematykê. 2007/12/28 13:57:57
@FredF: oj, dziêkujê, ju¿ pod¶wietlê tê liczbê. Jak widaæ, powinno byæ zabronione robienie matematycznych rysunków noc± po czwartej butelce armaniaku :)
Symetryczna macierz jest, ale czê¶æ dolna (pod g³ówn± i wyrzucon± natychmiast przek±tn±) opisuje tylko liczby wymierne z odcinka (0,1). Ciekawe, to bardzo cenna uwaga, dziêki Ci za ni±, bo to mi³y wizualny argument o równej mocy zbioru dodatnich liczb wymiernych do 1 i powy¿ej 1 i wydaje mi siê, ¿e nie wykorzystywany w pedagogicznych tekstach. Niby nic, ¿e funkcja y=1/x wymienia te dwa zbiory, ale rzucenie dodatkowego ¶wiate³ka zawsze ma sens. 2007/12/28 16:27:16
Poniewa¿ zajmujê siê "upychaniem" macierzy dosyæ czêsto sprawdzanie czy "co¶" nadaje sie do ³atwego upakowania jest dla mnie jedn± z pierwszych czynno¶ci.
Armaniac te¿ bardzo lubiê :), niestety ostatni kupiony w Amiens ju¿ "wyszed³" a u nas nie sprzedaj± tego w ka¿dym sklepie. 2007/12/29 11:44:26
Bardzo fajny sposób numerowania. Ale nasunê³o mi siê pytanie, czy s± takie numerki, które nie maj± przypisanych liczb wymiernych? Mo¿e po jakim¶ d³u¿szym namy¶le sam bym sobie odpowiedzia³ na to pytanie, ale by³a by to pewnie odpowied¼ oparta na intuicji, a nie na jakich¶ pewnych podstawach. :)
*** W trakcie pisania tego komentarza zrobi³em sobie ma³± przerwê i na przyk³adowej liczbie przeprowadzi³em operacjê odwrotn± tzn. roz³o¿y³em j± na potêgi liczb pierwszych, przerzuci³em nieparzyste na dó³, a parzyste do góry, "odkodowa³em" i doszed³em do wniosku, ¿e ka¿dej liczbie naturalnej da siê w ten sposób przyporz±dkowaæ liczbê wymiern±. Ale to nie rozwiewa moich w±tpliwo¶ci, bo teraz zastanawiam siê, czy nie jest tak, ¿e jedna liczba wymierna ma kilka "numerków". Ale teraz ju¿ chyba tylko intuicyjnie odpowiadam sobie, ¿e nie, bo wracaj±c do algorytmu kodowania liczby wymiernej, to on daje zawsze tylko jeden numerek w wyniku. I tym sposobem samoobs³ugowo odpowiedzia³em sobie na drêcz±ce mnie pytania. :) Tylko nie pytaj, po co u licha w takim razie ten komentarz? Skoro ju¿ go napisa³em, to go wrzucam. Po co ma siê zmarnowaæ? ;) Zreszt± mo¿e doszed³em jednak do b³êdnych wniosków i w takim przypadku bêdzie to mo¿na sprostowaæ. :) 2007/12/29 14:44:45
@Romaj_J: komentarz dowodzi wielu rzeczy.
1. Autor nie napisa³ wszystkiego dok³adnie. Czyli z³y dydaktyk. Dobry to taki, ¿e tak posieka miêsko w papkê, ¿e jedz±cy nic ¿uæ nie musi, wiêcej powiem, w niezauwa¿alny dla organizmu sposób prze³yka b±d¼ to sztukamiês, b±d¼ to makaron w bia³ym sosie. 2. Dowiod³e¶, ¿e my¶li siê w odcinkach i ¿e ka¿dy odcinek wymaga fizycznych eksperymentów. Oczywi¶cie by³oby szybsze przeczytanie w tek¶cie przej¶cie od wymiernych dodatnich do naturalnych dodatnich jest bijekcj±”, ale nie by³oby to Twoim znaleziskiem. A tak to jest. 3. Czytelnikowi patrz±cemu na tekst raczej biernie doda³e¶ otuchy, ¿e je¶li zrobi sobie w³asne eksperymenty to te¿ sam wszystko zrozumie. Czyli kto¶ mo¿e zacz±æ podejrzewaæ, ¿e my¶my siê zmówili i rozpisali sobie kwestie na dwa g³osy :) 2007/12/29 23:51:58
Ja wolê co¶ sam pogry¼æ ni¿ dostaæ w formie gotowej papki. Tak siê przyjemniej konsumuje. Natomiast podejrzewam, ¿e gdybym przeczyta³ w tek¶cie: "przej¶cie od wymiernych dodatnich do naturalnych dodatnich jest bijekcj±" to bym uciek³, gdzie pieprz ro¶nie. ;)
|
|