Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Sądowe obyczaje
To było dwa i pół roku temu. „Wszyscy pójdą do więzienia” oznajmił pan sędzia Robert Restaino ludziom siedzącym w sali sądowej. Komórka którejś z nich zadzwoniła, a przecież stało napisane jak byk, że nie wolno. Zbrodnia.

Brawo, kochany. Jak gdzieś w stanie Bahia w szkole okazało się, że czyjaś komórka znikła, nauczycielka wzięła tych kilkaset osób obecnych, rozdzieliła wedle płci i nakazała rozebrać się do rosołu. Było jasne, że komórki nie połkną, więc gdzieś się ujawni.

Stany są bardziej uczulone na nagość, rozbierać ludzi z sali sądowej nie da się. Ale zapeklować do ciupy, czemu nie.

„Wszyscy, co do osoby na tej sali sądowej pójdą do więzienia jeśli nie dostanę teraz tego aparatu.”

Odwrotnie do znanej żarówki marki Osram, zagroził i groźbę spełnił. Gdyby nie wścibski dziennikarz, może by spędzili w więzieniu resztę życia. Ale by byli żywi. A jak taki stróż w Sobralu, w stanie Ceará zatrzymał sędziego w drzwiach, używając tak błahego pretekstu, że supermarket był już zamykany, to ten sędzia (i nie byle jaki sędzia, desembargador czyli z sądu apelacyjnego) wyciągnął pistolet i zastrzelił stróża. Nigdy więcej nie zatrzyma sędziego w drzwiach.

Biedactwo z sędziego z Niagara Falls, odwołują go i straci swoją pensję 114 tysięcy dolarów rocznie. A wszystko dlatego, że był zestressowany z rodzinnych przyczyn.

Zaraz, jak ten biedak wyrabiał z taką pensją przy ichnich cenach? Tu sędzia tylko z oficjanych wypłat więcej ma. A jak na delegację wyjedzie...

Ważne, że za te dwa i pół roku nikt mu nie każe oddać drobiazgu, 300 tysięcy dolarów. A z pewnością były ciężko zarobione.

Jednorazowy wybryk? Chwileczkę. Końcówka mowy sędziego do tłumu, który był bandą niechybnych aresztantów, brzmiała: „jeśli ktoś tu myśli, że żartuję, to spytajcie kogoś kto tu spędził już trochę czasu.”

Czyli całe otoczenie wiedziało, że furiat prowadzi rozprawy? No ale to nie powód, żeby reagować tak za nic. Jak mówi polskie przysłowie prawnicze, kruk krukowi łba nie urwie.

Chłoptyś, jeden z tych, którzy spalili kiedyś żywcem Indianina śpiącego na ławce na przystanku autobusowym w Brasílii, był synem wysoko postawionego sędziego. Tak wysoko, że po paru latach synalek dostał posadę w sądownictwie, z godnym a niewyobrażalnym gdzie indziej zarobkiem – i kiedyś się jeszcze wybije a może i sobie odbije, że nim w prasie pomiatano nieco. W wypadku synów sędziowych w Stanach nie ma potrzeby palić Indian, przodkowie już to załatwili. Ani też strzelać do stróży, a mało to Irakijczyków na świecie?
piątek, 30 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/11/30 07:14:19
podoba mi sie twoja lewacko-anarchiczna antysystemowa postawa ;)))
-
2007/11/30 11:16:44
>> KRZYSZTOF NAWRATEK
bardzo przepraszam, że się 'wtrancam', ale co w tym wpisie było lewacko-anarchicznie sntysytemowego?
jakoś nie łapię
-
2007/11/30 11:38:22
Lewo-prawo to mi luźno lata, bo już widziałem przekręcanie drogowskazów, ale zdrowej pestki (żeby nie powiedzieć: anarchizmu) nikt mi nie odbierze.

Ale mogę sprzedać.
-
2007/11/30 16:22:23
kuszelas0: a tak sobie zartuje z ansol-br.
lewacki byl np ten fragment:
"Chłoptyś, jeden z tych, którzy spalili kiedyś żywcem Indianina śpiącego na ławce na przystanku autobusowym
w Brasílii, był synem wysoko postawionego sędziego.
Tak wysoko, że po paru latach synalek dostał posadę w sądownictwie, z godnym a niewyobrażalnym gdzie indziej zarobkiem – i kiedyś się jeszcze wybije
a może i sobie odbije, że nim w prasie pomiatanonieco. W wypadku synów sędziowych w Stanach nie ma potrzeby palić Indian, przodkowie już to załatwili." i to jeszcze z mocny anty-kolonialnym smaczkiem.
do anarchizmu sie autor sam przyznal :)

andsol-br: no wlasnie Twoja niechec do przyznawania ze masz lewicowe poglady, ktore co rusz wychodza w Twoich wpisach mnie prowokuje ;)
co Ci ta lewica zrobila?! :D
-
2007/11/30 16:51:45
Lewica? A bo w niej pływają jakieś zielone kluchy...
-
2007/11/30 19:45:31
andsol-br: aha. no to rozumiem teraz. ja, jak bylem mlodszy nie jadalem szpinaku, a teraz lubie - wiec moze i Tobie przejdzie ;)
choc w niej plywaja tez takie krwiste kawalki, ktore mnie do lewicy zniechecaja... ale da sie je lyzka wylowic.
-
2007/11/30 20:39:02
Chyba potrzebuję tu nie czasu a dobrego instruktora. Kogoś, kto mi wytłumaczy co jest lewe a co jest prawe. Na przykład czy gen.Jaruzelski(w rozkwicie czyli w latach 80) to lewica? A Dom Helder (ten, któremu JPII zamknął dziób) też? A Dunajec?

Wiesz, czasami mnie pytają czy chcę herbaty. Mówię, że tak i dostaję napar miętowo-wiśniowy. No to w takim wypadku wolę herbatę z kawy.

-
2007/11/30 23:06:44
to ja sobie pozwole...
msoa.blog.onet.pl/2,ID227883136,index.html
choc moze to znasz - socjo_ sie na ten wpis powolywala...

gen. Jaruzelski w latach 80tych to oczywista prawica - zatrzymal przeciez robotnicza, demokratyczna (lekko trockistowska) rewolucje, czyz nie?
ale prawica modernistyczna - Wilczek/Rakowski to prekursorzy neoliberalizmu...
zreszta, jak sie czyta Naomi Klein najnowsza (poki co przeczytalem tylko rozdzial o Polsce), to rzad Mazowieckiego jawi sie jako czysta kontynuacja Stanu Wojennego... ta sama pogarda dla robotnikow, ta sama wiara, ze "w imie wyzszej koniecznosci" nalezy...

ja wole napar wisniowo - mietowy. kawy nie lubie.
cale szczescie, za rozne smaki nikt jeszcze nie skazuje na stos...
-
2007/11/30 23:48:37
ostro:)

ale trochę lepiej zaczynam rozumieć, dlaczego nieco gdzie indziej położone Ciudad Juarez tak źle traktuje swoje kobiety i tak strasznie przymyka na to ludobójstwo oczy... Bo boi się, że zostaną wyłupione
-
2007/12/01 02:30:26
Kabirio, chyba odpowiem Ci w formie wpisu blogowego, bo dużo gadania na to małe pudełko...