S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Quintana, znowu

Czwarty raz pojawia siê tu Mario Quintana. Te utwory s± ze zbiorku Barwa
niewidzialno¶ci
. Poprzednie wpisy z jego utworami to 4 wiersze, nastêpnie
2 utwory proz± i ostatnio miniatury.

 

DZI¦ JEST INNY DZIEÑ

Gdy codziennie otwieram okno w moim pokoju
To jakbym otwiera³ tê sam± ksi±¿kê
Na nowej stronie...

PORTRET

Twoje wielkie oczy, okr±g³e i czarne
Potem na d³ugo by³y do nas przyszyte
Jak guziki...


WIOSNA

¦miej± siê wody jak dziewczynki
W zielono-b³êkitnym cieniu paproci!

WEWNÊTRZNY OGRÓD

Wszystkie ogrody powinny byæ otoczone
Wysokimi murami wyblak³ej szaro¶ci,
gdzie ¼ród³o
mog³oby ¶piewaæ
samo
w¶ród czerwieni go¼dzików.
Ogród nie umiera
od nieobecno¶ci
czy od zaniedbania...
Ogród umiera od pustego spojrzenia
kogo¶ krocz±cego obok nich bezwiednie.
HAI-KAI

Noc w ciszy
Nie gdacz±c
Sk³ada jajko ksiê¿yca...



DIALOG

– Co robi³ Bóg przed Stworzeniem?
– Spa³.
– A potem?
– Spa³ znowu.
– A czy On nie musia³ dbaæ o ¶wiat?
– On ¶ni ¶wiat; nawet ¶ni sobie nas jak rozmawiamy...
– O rany! Zamknij siê!
– Mów ciszej...

TUNEL

Czasami
W d³ugim tunelu snu ¶wiec± tylko
zielone oczy zjaw...
DZIENNIK PODRÓ¯Y

Poetê widzia³a rzeka
i drzewo
i droga...


HAI-KAI

Po¶ród piszczeli
Mruga³a do mnie czaszka...
(W ¶rodku by³ ¶wietlik.)



S.O.S.

Wiersz to butelka rozbitka rzucona do morza.
Kto j± znajdzie
Ratuje siebie samego...

OSTATNI PODRÓ¯NIK

By³a ¶cie¿ka, dziewczyno, tak stara,
¿e ani ju¿ wiedzia³a dok±d prowadzi³a...
By³a ¶cie¿ka
stareñka,
zagubiona...
Nie by³o ¶ladów
kroków tego dnia
gdy j± przypadkiem odkry³em:
kamienie i wrzosy ca³± j± wy¶cie³a³y.
¦cie¿ka ginê³a, zamiera³a
samotnie...
Widzia³em...
Bo to kroki w³a¶nie tworz± ¶cie¿ki!
sobota, 24 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/11/24 09:23:15
¦liczne :) T³umaczenie oczywi¶cie Twoje ?
Jestem pe³na podziwu dla Twoich talentów. Prawdziwy cz³owiek renesansu ....
-
2007/11/24 11:37:53
Tak, Marzatelo, moje, ale nadzieja w tym, ¿e bêd± ka¿dego Polaka, który zechce je przeczytaæ.

Czy „cz³owiek renesansu” to taki, co stukniêty d¼wiêczy g³ucho? Ach,nie, pomiesza³o mi siê z rezonansem. Moja specjalno¶æ, pochwalê Ci siê, to mielone. Nawet je¶li wype³niê nimi miskê, znikaj± w parê minut.
-
2007/11/24 11:59:55
Nie bêdê siê powtarzaæ . A co do mielonych to siê nie zgadzam. Ja robiê lepsze .a to ma plusI toby by³a tylko jedna rzecz do porównañ. Wiersze s± odlotowe jak obecnie mówi± u nas ma³olaty. I krótkie........
-
2007/11/24 12:28:54
Kotlet kotletowi wilkiem?

Gdyby ¶cisn±æ kilkadziesi±t tomików Quintany bez wolnych linii, wysz³aby jedna ksi±¿eczka z ca³ego ¿ycia...
-
2007/11/24 12:55:48
Moje mielone to nie jest szczyt sztuki kulinarnej. Szczerze mówi±c - kuchni a to w ogóle nie jest moje królestwo.
Ale kaczkê z jab³kami i do tego kluchy na parze - robiê najlepsze na ¶wiecie :)
-
Go¶æ: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/24 15:10:44
@ andsol:
"Gdyby ¶cisn±æ kilkadziesi±t tomików Quintany bez wolnych linii, wysz³aby jedna ksi±¿eczka z ca³ego ¿ycia..."

Rorzutny czy zapobiegliwy o tantiemy ?

Wiechu.

PS. Nawi±zuj±c do Ptolemeusza, gdzie i kiedy bêdzie mo¿na zobaczyæ dowód p.J.Kocika o Ptolemeuszu ? A i Twój bym chêtnie ogladn±³ w jakim¶ czasopi¶mie.
W.

-
2007/11/25 11:05:47
     WEWNÊTRZNY OGRÓD

     Wszystkie ogrody powinny byæ otoczone
     wysokimi murami wyblak³ej szaro¶ci,
     gdzie ¼ród³o
     mog³oby ¶piewaæ
     samo
     w¶ród czerwieni go¼dzików.
     
Niepokoi mnie to "gdzie". Za murami? To raczej "za którymi". W (wewn±trz) szaro¶ci? Ale to by znaczy³o wewn±trz murów samych (w "cegle muru"), a nie w ich obrêbie. Mo¿e te¿ warto pomin±æ kwantyfikator ogólny, który i tak obowi±zuje ;). Dora¼nie (w sensie u¿ytych czasów) brzmi "powinny byæ otoczone", "otoczyæ" jest mocno aktywne, sugeruje podjêcie konkretnej czynno¶ci na rzecz zmiany stanu rzeczy (braku otaczaj±cych murów), a mniej – zasadê uniwersaln±, niezale¿n± od modalno¶ci czasownika. Przepisujê:

     Ogrody powinny byæ skryte
     za wysokimi murami wyblak³ej szaro¶ci,
     gdzie ¼ród³o
     mog³oby ¶piewaæ
     samo
     w¶ród czerwieni go¼dzików.
     
Mam te¿ w±tpliwo¶ci do "wyblak³ej", ale tu – bez orygina³u, z którego wynika³aby wyra¼niej intencja – zg³aszam tylko, niekonstruktywnie.

     Ogród nie umiera
     od nieobecno¶ci
     czy od zaniedbania...
     Ogród umiera od pustego spojrzenia
     kogo¶ krocz±cego obok nich bezwiednie.
     
Tu jest niezgodno¶æ liczby. Ten (pojedynczy) ogród umiera od XYZ... krocz±cego obok NICH (ogrodów). "Bezwiednie" (kroczyæ) to znaczy "i¶æ, nie zdaj±c sobie sprawy, ¿e siê idzie" (chyba nie o to sz³o). "Kroczenie" brzmi zbyt ceremonialnie, archaicznie i sztucznie; odsy³a do podejrzeñ o "dostojeñstwo" ;) lub sztywn± powolno¶æ, lecz ¿adnych ku temu przes³anek. Wreszcie, jedno nadmiarowe "od", lepiej bez niego (i tak zostaj± a¿ dwie sztuki w tym samym u¿yciu sk³adniowym). Przepisujê:

     Ogród nie umiera
     od nieobecno¶ci
     czy zaniedbania...
     Ogród umiera od pustych oczu
     nie dostrzegaj±cych go przechodniów.
     
Jeszcze siê wyt³umaczê z zamiany "pustego spojrzenia" na "puste oczy". Po pierwsze, "spojrzenie", gdy puste, znamionuje pewien brak we wnêtrzu patrz±cego ("jego puste spojrzenie znamionowa³o g³upotê, niewra¿liwo¶æ etc."). "Puste oczy" ciut wyra¼niej odsy³a do oka jako urz±dzenia magazynuj±cego widoki, zalet± tego sformu³owania jest te¿ fakt, i¿ nie jest to utarty zwi±zek frazeologiczny, jakim jest "puste spojrzenie". Drugi zysk taki, ¿e "go" z ostatniego wersu ju¿ z ca³± pewno¶ci± dotyczy ogrodu (a nie – "spojrzenia").

     OSTATNI PODRÓ¯NIK

     By³a ¶cie¿ka, dziewczyno, tak stara,
     ¿e ani ju¿ wiedzia³a dok±d prowadzi³a...

Ten kawa³ek niezbyt mi siê podoba, jaki¶ taki mêtny. Niemniej, chyba lepiej bêdzie uspokoiæ czasowniki:

     ¿e ani ju¿ wiedzia³a dok±d prowadzi...
-
2007/11/25 12:48:16
Wie¶ku, o Ptolemeuszu bêdzie przy innej okazji. Pisania dla wierszówek na pewno nie da siê zarzuciæ temu poecie – przygotowujê (powoli) wpis o nim, bêdzie tam nieco o jego finansach i o odbiorze jego utworów w Brazylii...
-
2007/11/25 13:43:15
Nameste, wielkie dziêki. Spo¿ytkowanie Twoich komentarzy bêdzie w dwóch odcinkach. Najpierw ogród. Dla lektury tej jako¶ci niezbêdny jest oryginal.

JARDIM INTERIOR

Todos os jardins deviam ser fechados,
Com altos muros de um cinza muito pálido,
onde uma fonte
pudesse cantar
sozinha
entre o vermelho dos cravos.
O que mata um jardim não é mesmo
alguma ausência
nem o abandono...
O que mata um jardim é esse olhar vazio
de quem por eles passa indiferente.

„One” (eles) z ostatniej linijki to go¼dziki. Istotne: to kwiat-imigrant. Przyjecha³ do Brazylii nieca³e 100 lat temu. Obojêtno¶æ wzglêdem niego jest obraz± dla ogrodu.

Linijki

Ogród umiera od pustego spojrzenia
kogo¶ krocz±cego obok nich bezwiednie

prosz±, ¿eby co¶ z nimi zrobiæ. Spojrzenie czy wzrok? Ale pusty wzrok to nie to. „Passar por eles” to te¿ pomin±æ je. Obojêtnie? Wola³em bezwiednie, bo wydaje mi siê, ¿e przechodz±cy po prostu nie zauwa¿a, nie wie obok czego przechodzi.

Oczywi¶ci unikam galicyzmów, dobrze osadzonych w portugalskim, ze sk³adni± „co zabija ... to jest....”, choæ
manifestacje tej choroby coraz czê¶ciej widzê u nas w druku.

Gdyby Quintana ¿y³, zapyta³bym czy mówi±c o „fonte” widzia³ tam ¼ród³o czy fontannê.

„Cinza” to popió³, ale nie robi siê muru z popio³u, który zreszt± tu jest rodzaju ¿eñskiego. Tak jak i „cor”, kolor. Wiêc w „um cinza muito pálido” odczytujê schowany rzeczownik „ton”, ton barwy. Ton popielaty bardzo wyblak³y? Ale polski popielaty idzie nieco w stronê be¿u, a tu chodzi o szaro¶æ...

Wiêc liczê teraz na Twoj± „pomoc II”...

-
2007/11/25 14:24:50
Oj. Ortografia portugalska. Skoro ton jest w cudzys³owie czyli po tutejszemu, to pisze siê go tom. Albo tonalidade.
-
2007/11/25 15:50:55
Poddajê siê. Melodia (której nawet nie potrafiê dobrze "odtworzyæ") orygina³u. Skojarzenia. I w ogóle. T³umaczenie powinno siêgaæ "ducha", nie tylko "litery"; nie potrafiê pomóc. Zostawiam Ciê zatem w trudzie Quintañskim :), ¿egnaj±c siê swobodn± parafraz±:

     Wszystkie ogrody powinno siê skrywaæ
     wysokim murem gasn±cej szaro¶ci,
     za nim fontanna ¶piewa³aby czysto
     otoczona p³omieniem go¼dzików.
     Nie brak odwiedzaj±cych zabija ogrody
     i nie ogrodnika niedba³o¶æ.
     Ogród umiera od pustych oczu
     ludzi, którzy go mijaj± nie widz±c.
-
2007/11/25 18:17:06
To chyba by³a historia o Haydnie, któremu odegrano jego symfoniê, ale w innej tonacji. „£adne” powiedzia³ „a czyje to?” No wiêc Quintana by siê zdziwi³. £adne. Jego i nie jego. Twój sam siê ustoi, na wierszem Quintany popracujê jeszcze. O drugim wierszu pó¼niej.

Dosta³ on przymiotnik „ wymy¶li³a go s³ynna Cecília Meireles: quintanar, czyli w stylu jego poezji.
-
2007/11/25 19:12:04
Przymiotnik znik³. Dziwne. Quintanar.