S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Quintana – miniatury

Mario Quintana, z tomiku „Za rogiem”.


cz³owiek, który nie znosi³ ceremonii

– Znienacka nie wytrzyma³ i parskn±³ ¶miechem
w samym ¶rodku mszy pogrzebowej.
– Kto niby?
– Jak to kto, zmar³y...


przyjació³ka


Przyszed³ do baru blady i trzês±c siê. Usiad³.

– Chwilowo nic – przeprosi³ kelnera. – Czekam na
przyjació³kê.

Po dwóch minutach nie ¿y³.

Co do kelnera, który go obs³ugiwa³, uwielbia³ on
opowiadaæ tê historiê, lecz zawsze naiwnie dodawa³:

– No i do dzisiaj ta „wielka przyjació³ka” nie przysz³a!

 


pani sfinks

Na rogu ulicy spotka³em j±. Skamienia³em. Wtedy ona
powiedzia³a patrz±c mi w oczy:

– Albo po¿resz mnie albo ciê rozszyfrujê!

 

biografia

Mia³ wielkie nazwisko, bez w±tpienia. Prawdziwa
chwa³a. Pewnego dnia zachorowa³, umar³, sta³ siê
ulic±... I nadal po nim deptali.

 

stary cz³owiek i przypadek

Stary ¿ebrak znajduje w¶ród z³omu lampê Aladyna
– tak zgniecion± i zardzewia³± i wygl±daj±c± tak
dziwnie – wiêc zostawia j± i zamiast niej bierze
przydatny czajnik. Czajnik bez pokrywki, dodam, dla
tych, co ceni± szczegó³y. I nie pierwszy to raz, ¿e w ten
niewinny sposób przypadek psuje piêkn± historiê.

 


imiê & nowo¶æ

Gdy w koñcu Odra¿aj±cy Cz³owiek ¦niegu pojawi³ siê
jad±c na Potworze z Loch Ness, by³o za pó¼no. Dobrze
im tak! Kto im kaza³ byæ a¿ tak tajemniczymi? My¶leli,
¿e s± nowo¶ci±... Nic z tego, byli zaledwie s³awni.

 

wiara

Jednym z motywów, sk³aniaj±cych mnie do wiary w nasze
pozaziemskie pochodzenie jest to, ¿e cz³owiek jest
jedynym zwierzêciem lubi±cym ogl±daæ po¿ary.

 

koniec

I nadejdzie chwila gdy wojskowi wynajd± tak doskona³y
pocisk, ale to tak doskona³y, ¿e obleci on ca³y ¶wiat
i dorwie ich od ty³u.

 

niebieska opowie¶æ

– Twoje oczy to dwa klejnoty – powiedzia³
dziewczynce
Ksi±¿ê Drakula.

W istocie, by³y dwoma klejnotami: b³êkitna niewinno¶æ,
a¿ wydawa³o siê, ¿e to przez nie niebo patrza³o na
ludzi... Ksi±¿ê westchn±³ i po¿egna³ ¶liczne dziewczê
przyja¼nie j± poklepuj±c.

– Jak mo¿na – wyja¶nia³ tej nocy swemu przyjacielowi
Frankensteinowi – jak mo¿na by by³o tylko z jednej
pary oczu zrobiæ parê spinek?

 

niepoprawny

Zjawa to po¶miertny ekshibicjonista.

 

wielka katastrofa

Na pocz±tku by³o S³owo. S³owo Byæ. Odmienia³o siê
tylko w bezokoliczniku. Byæ i ju¿.

Bezwarunkowo nieprzechodnie.

To by³o na pocz±tku. Potem posz³o na kompromisy. Wiele
ich. Tryby, czasy i osoby. Nawet lepiej nie wiedzieæ
co to
za osoby: ja, ty, on, my, wy, oni...

Szczególnie oni!

I zwa¿ywszy to ¿a³osne rozproszenie, tê prawdziw±
eksplozjê BYCIA w byty, do dzi¶ anio³owie naiwnie siê
pytaj± czemu rzeczone osoby nazywaj± to
STWORZENIEM...

 

opró¿nienie

Wielkie miasto: dni bez ptaków, noce bez gwiazd.

 

nokturn

Zaledwie tu i tam okienko w drapaczu chmur...
Zagubione... A z g³êbi ostatniego zaro¶niêtego terenu
¶wierszcz nastaje, by przekazywaæ swymi cichymi
szklistymi sygna³ami Morse'a nie wiadomo jakie
tajemnicze pos³anie nieobecnym gwiazdom.

 

urywek listu

Pospolite zwroty, drogi profesorze, nie maj± znaczenia.
Pojawiaj± siê i wkrótce znikaj±.

Gorsze s± te pospolite idee...

 

niech tam bêdzie

Rozwi±zywanie krzy¿ówek to spokojna forma rozpaczy.

 

nieszczê¶cie

Najbardziej dra¿ni± zawiejê ci na³ogowi poeci, co jej
do rymu dok³adaj± beznadziejê.

 

o ksi±¿kach

S± dwa gatunki ksi±¿ek: z nak³adem wyczerpanym oraz
z czytelnikiem wyczerpanym.

¶roda, 14 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/11/14 09:15:43
re: przyjació³ka

"Co do kelnera, który go obs³u¿y³, uwielbia³ on opowiadaæ tê historiê, lecz zawsze naiwnie dodawa³:"

Raczej: "obs³ugiwa³" (bo przecie¿ "osb³u¿enie" polega³o wy³±cznie na wys³uchaniu odpowiedzi "chwilowo nic")

re: pani sfinks

"Wtedy ona mi powiedzia³a patrz±c mi w oczy:"

Za du¿o tych "mi".

re: koniec

"I nadejdzie chwila gdy wojskowi wynajd± tak doskona³y pocisk, ale to tak doskona³y, ¿e obleci on ca³y ¶wiat i z³apie ich z ty³u."

"Z³apie"? Poszed³bym mo¿e na kolokwializm – "dorwie"?

re: niech tam bêdzie

"Rozwi±zywaæ krzy¿ówki to spokojna forma rozpaczy."

Bezokolicznik? Raczej "rozwi±zywanie krzy¿ówek".
-
2007/11/14 12:12:04
Nameste, poprawki naniesione, odpowiem Ci jak Arthur Rubinstein prezydentowi Fordowi: "I am delightful".

Szczególnie ten pierwszy po¶lizg, wiedzia³em, ¿e co¶ nie tak ale nie odnajdywa³em wyj¶cia w synonimach... A to trzeba by³o wygi±æ czasownik!
-
2007/11/14 12:13:40
Dla mnie te miniatury s± super . Poza t± o krzy¿ówkach bo dotycz± mnie bezpo¶rednio. Ale nie jest to forma rozpaczy.
-
2007/11/14 12:21:14
>Raczej: "obs³ugiwa³" (bo przecie¿ "osb³u¿enie" polega³o wy³±cznie na wys³uchaniu odpowiedzi "chwilowo nic")

A mo¿e po prostu "trafi" albo "zaskoczy"
W koñcu to ma byæ niespodzianka dla wynalazcy
-
2007/11/14 12:55:29
@Acel: a niektóre zjawy mog³yby siê obruszyæ, ¿e maj± misjê a nie egocentryzm... Lecz gdyby poeta na pocz±tku ka¿dego aforyzmu dodawa³ „bywa, ¿e” to by sta³ siê biurokrat±. Wiêc wybacz mu niesprawiedliwo¶æ.

@Hycuhycu: chyba my¶lisz o powiedzonku dotycz±cym pocisku, prawda? W oryginale: „...e os pegará por trás.” „Pegar” to „chwytaæ, ³apaæ”, nieco odleg³e od trafiania. Gdyby to nie by³ pocisk a jaka¶ plaga, któr± wymy¶laj±, ¶wietnie by siê nada³o znaczenie „przylepiaæ (siê)”, by³oby mo¿liwe: „i przylepi im siê do ty³ka”, „ty³ek” to „traseiro”.
-
2007/11/14 13:06:34
Ach, jeszcze z tym pociskiem. Wiem, ¿e to pójdzie w stronê lekkiego "overloadingu" semantycznego, ale mo¿e:

dorwie ich OD ty³u

co bêdzie dodatkowo przykrym zaskoczeniem dla tych macho-fighters ;)

PS Przypomina mi siê ta rymowanka, ¶piewana na melodiê "Lekkiej kawalerii" przez wstrêtne ch³opaczyska, obserwuj±ce z do³u przeczo³giwanie siê po desce miêdzy oknami nad w±wozem ulice pewnej pó³nagiej pani ["Gra w klasy", Cortazar]:

Od ty³u zaszli j±, od ty³u zaszli j±
i wsadziliprostowdupêki—ja

Szkoda babki, szkoda babki,
ca³azewstydusiêzwi–ja

(cytujê z pamiêci, z w³asn± prozodi± ;)
-
2007/11/14 13:38:10
Nameste, ma³a rzecz a cieszy. Zaraz podmieniê mini-s³ówko. Nie bêdzie wymuszonego ¿arciku, bo u Quintany w tym miejscu jest lekka insynuacja, owe „pegará por trás” mo¿e siê kojarzyæ z tym czy z tamtym, ale najlepiej z tamtym :)