S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Praca i choroba

Czê¶æ 3 cyklu „Jayme Landmann”. Poprzednie to:
1. kto to by³ Landmann; urywek wywiadu (Biblia a medycyna)
2. o chorobach psychicznych i homoseksualizmie (definiowanie choroby)
oraz 2+: o CEME (centrala lekarstw)

Powtórzê jeszcze raz: wybitny specjalista, mia³
uznanie, s³awê, pozycjê i pieni±dze. Przeszczepy,
dyrekcja wa¿nego szpitala (klinika uniwersytecka),
profesor medycyny. ¯y³ w sta³ym konflikcie z ruchami
strajkowymi i dogmatykami lewicowymi.

Ca³o¶ci ksi±¿ki Medicina não é saúde (Medycyna to nie
zdrowie
) nie przet³umaczê. Muszê wybraæ ¶cie¿kê gdzie
przeskakuje siê po wiêkszych kamykach.

[str.13] W du¿ej mierze tak w³asna wiara jak warto¶ci
zwi±zane z pojêciami zdrowia i choroby s± wyznaczone
spo³ecznie... [str.14] Mniejszo¶ci etniczne mog± daæ
odmienne, a nawet ponadnaturalne, interpretacje
pojawiaj±cym siê symptomom. Ka¿dy przecie¿ inaczej
interpretuje co czuje, zgodnie ze swoim do¶wiadczeniem
i ze spo³ecznym uk³adem, w którym ¿yje, i dlatego
biologiczna normalno¶æ ró¿ni siê niepomiernie miêdzy
osobami i miêdzy spo³ecznymi grupami.


Na Zachodzie, je¶li osoba nie chce pracowaæ, pierwsz±
hipotez± jest jej choroba. Ale nie ma tego w Sri Lanka,
tam chêæ, by nie pracowaæ nie jest sygna³em choroby.

[str.15] Nieprecyzyjno¶æ pojêcia choroby w¶ród laików
podkre¶laj± opracowania pokazuj±ce rozbie¿no¶æ miêdzy
pojawianiem siê symptomów a szukaniem lekarskiej
pomocy.
[...] Odpowied¼ z pewnej ankiety [...]:
„Chcia³abym wiedzieæ co to znaczy byæ chora. Czasami
czujê siê tak ¼le, ¿e wydaje mi siê, ¿e umieram, ale
muszê nadal opiekowaæ siê dzieæmi i poza tym nie mamy
pieniêdzy, ¿eby wydawaæ na lekarza. Jak ja mogê byæ
chora? Sk±d kto¶ wie czy jest chory? Niektórzy k³ad±
siê od czegokolwiek, ale wiêkszo¶æ z nas nie mo¿e
chorowaæ, nawet gdy potrzebuje.”


[str.16] Zdrowie jako narzêdzie pracy

Na ogó³ panuje idea, ¿e wiêkszo¶æ osób nie szukaj±cych
s³u¿by zdrowia czuje siê dobrze. Lecz badania osób
rzekomo zdrowych – przedsiêbiorców, studentów,
robotników, nauczycieli – poddanych wstêpnym czy
okresowym badaniom ujawniaj±, ¿e rzadko spotyka siê
kogo¶ bez przynajmniej jednego k³opotu czy choroby,
któr± da³oby siê leczyæ. Maj±c to na widoku mo¿na
wyci±gn±æ wniosek, ¿e w ¿yciu osoby musi nast±piæ co¶
krytycznego, by sk³oniæ j± do szukania pomocy lekarskiej
i ¿e ze statystycznego punktu widzenia czêst± norm±
jest opó¼nianie (niekiedy nieskoñczon± ilo¶æ razy)
szukania ratunku.

Niedok³adno¶æ laików przypisuje siê brakom specyficznej
wiedzy i dlatego jest naturalnym, ¿e spo³eczeñstwo
szuka grupy bieg³ych, kszta³conych i wyspecjalizowanych
w chorobach, lekarzy, by zdefiniowaæ, podaæ diagnozê
i leczyæ choroby.

Ta troska zorganizowanego spo³eczeñstwa t³umaczy siê
nie tylko dbaniem o interesy swych cz³onków ale, przede
wszystkim, swoim w³asnym interesem, jako ¿e choroba
bezpo¶rednio wp³ywa na globaln± produkcjê, a wiêc na
narodowe bogactwo, od której zale¿y byt Narodu.

Analizuj±c pojmowanie zdrowia i choroby w¶ród
pracuj±cych w Recife, Lucia Souza podkre¶la, ¿e w¶ród
ubo¿szych, którzy bezpo¶rednio zale¿± od swojej si³y
roboczej dla prze¿ycia, choroba jest podwójn± gro¼b±,
bo cia³o jest widziane tak jako symbol organicznej
ca³o¶ci jak g³ównie narzêdzie zarobkowe.


[str.17] Jednostka jest w istocie funkcjonalnym
modulem
, si³± wytwórcz±.
[...]

Dlatego klasa bieg³ych, lekarzy, jest podpor± tego
pojêcia i to jest jedna z g³ównych, a mo¿e g³ówna
przyczyna, ¿e Pañstwo przejmuje coraz wiêksz±
odpowiedzialno¶æ za s³u¿bê zdrowia.
[...]

Jednym z najwa¿niejszych celów tej s³u¿by jest unikanie
czêstych absencji, zwolnieñ chorobowych, bowiem maj±
one wp³yw na produkcjê. Dlatego z jednej strony jest
konieczne, by si³a fizyczna pracowników by³a utrzymana
na zadowalaj±cym poziomie, a z drugiej, by by³a si³a
kontroluj±ca, eliminuj±ca zbêdne nieobecno¶ci.
[...]

[str.18] Poniewa¿ spo³eczeñstwo da³o lekarzowi monopol
definiowania co jest chorob±, oznajmiania pacjentowi
czy ma chorobê uzasadniaj±c± nieobecno¶æ w pracy oraz
decydowania jakie kroki powiniem podj±æ, by odzyskaæ
zdrowie, sta³o siê naturalne, ¿e spo³eczeñstwo wymog³o,
by lekarz podporz±dkowa³ siê interesom, które ono ma
za podstawowe.

[Nastêpuje opis historii wprowadzania w Brazylii Kas
Chorych od lat 20-tych i danych dotycz±cych dzia³ania
INAMPS (Narodowego Instytutu Pomocy Lekarskiej
i Opieki Spo³ecznej)
, kulminacj± jest poni¿sza uwaga.]

[...] pomimo setek milionów wizyt i badañ lekarskich
[...] medycyna nie przyczyni³a siê istotnie do
zmiejszenia absencji.


[str.20] Obecna medyczno-spo³eczna struktura stworzy³a
symbiozê medycyny i spo³eczeñstwa, która dzia³a dla
wytwórczo¶ci i du¿o bardziej w interesie samej klasy
lekarzy ni¿ dla dobra pacjenta.

Chorym staje siê ten, kto czasowo jest niezdolny do
produkowania. Jest w tej definicji choroby nota
optymizmu, bo tymczasowa kondycja prowadzi do dwóch
powinno¶ci: chorego, by siê stara³ wyleczyæ i lekarza
czy medycyny, by go leczy³.

Gdy nie ma nadziei na odzyskanie zdrowia, w przypadku
¶lepoty czy parali¿u czy te¿ u nosicieli chorób
chronicznych i rozwijaj±cych siê, chory przestaje byæ
chorym i staje siê inwalid±. Na rynku pracy traci sw±
warto¶æ. Jest czekiem czy wekslem, który straci³ sw±
wa¿no¶æ, wypada z cyrkulacji.

Gdy jakikolwiek pracownik, z powodu fizycznego czy
mentalnego przemêczenia czy z powodu innego typu
symptomów chce zagwarantowaæ swoje prze¿ycie, swoje
zarobki czy swoje zatrudnienie i jednocze¶nie odpocz±æ,
musi to uczyniæ za pomoc± choroby.

niedziela, 11 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2007/11/11 14:08:46
bo socjalizm to taka odmiana niewolnictwa, cz³owiek nie jest w³a¶cicielem siebie samego, nale¿y do pañstwa.

oczywi¶cie przesadzam. to nie jest dos³ownie niewolnictwo. z tego co wiem, niewolnik w Rzymie mia³ prawo zachowania wiêkszej czê¶ci wypracowanego maj±tku ni¿ to co nam zostaje po opodatkowaniu. no i jego w³a¶ciciel musia³ go karmiæ i zapewniæ dach nad g³ow±...

tak wiec, obywatelu, pamiêtaj! niszcz±c swoje zdrowie niszczysz mienie spo³eczne! st±d zakazy palenia, ograniczenia w stosowaniu niektórych t³uszczów w gastronomii (wkrótce w UE), obowi±zek zapinania pasów, obowi±zkowe ubezpieczenia, itd, itd...
-
2007/11/11 15:42:11
@Sz: c'est ça. Do „itd, itd” wejdzie p³acenie grzywny za próbê samobójstwa, karanie rodziców za psucie skórki przysz³ego pracownika, ba, sama reprodukcja... I zauwa¿a siê jak wiele odmiennych motywacji prowadzi do tego samego skutku: ujednolicenie naszych zachowañ i praw (spo³ecznych) nami rz±dz±cych. I doza spojrzenia ewolucyjnego
ka¿e w³±czyæ dzwonek alarmowy, biologia woli ró¿norodno¶æ.

Najwiêkszy mój zysk przy czytaniu go to
odsentymentalizowanie tematu. To jest oczywiste przy egzaminach wstêpnych na medycynê, dyskurs oficjalny (uwielbiam pomagaæ ludziom) i „ma³± gêb±” (po specjalizacji wyci±gnê x miesiêcznie)...
Mo¿e on móg³ spokojnie pisaæ o drugim sk³adniku zjawiska, bo jemu nie by³o jak przypi±æ komunistycznej motywacji.
-
2007/11/11 17:56:50
no ja w tym cytacie nie widze jakiegos ataku na socjalizm - a dokladnie przeciwnie...
w zasadzie, to bym powiedzial ze to napisal marksista :)

drogi sz: jesli uwazasz, ze socjalizm to niewolnictwo, to czym wedlug ciebie jest kapitalizm? w kapitalizmie jestes jedynie "funkcjonalnym modulem, si³± wytwórcz±".
gdzie tu jest miejsce na wolnosc? gdzie miejsce na bycie Czlowiekiem?
-
2007/11/11 18:56:19
My¶lê, Krzysztofie, ¿e Sz. raczej podkpiwa sobie ile jest w rzeczonym kapitalizmie podej¶cia do jednostki, które zwykli¶my byli przypisywaæ socjalizmowi. Landmann mówi o jak najbardziej kapitalistycznej Brazylii.

Stara³em siê podkre¶liæ pozycjê Landmanna, by unikn±æ przerzucania siê ma³o wyja¶niaj±cymi etykietkami. On nie startowa³ z ideologicznych wytycznych ale z wysoko postawionego w medycznej hierarchii wra¿liwego cz³owieka, który zacz±³ siê pytaæ „co to jest i co ja tu robiê”. Miej cierpliwo¶æ, proszê. Urywki, które przyjd±, brzmi± bardziej rewolucyjnie (tak w stosunku do profesji jak i spo³eczno¶ci) ni¿ deklaracje z barykad. I dlatego warto nie spieszyæ siê z nalepkami...
-
2007/11/11 20:04:18
oh, ja sie nie spiesze - raczej reaguje alergicznie (czyli masz racje - nadreaguje;)) na zbitki socjalizm-zniewolenia, kapitalizm-wolnosc.

z przyjemnoscia poczekam na nastepne fragmenty.
-
2007/11/12 01:33:12
malutkie ad vocem tego fragmentu "Jednym z najwa¿niejszych celów tej s³u¿by jest unikanie
czêstych absencji, zwolnieñ chorobowych, bowiem maj±
one wp³yw na produkcjê. Dlatego z jednej strony jest
konieczne, by si³a fizyczna pracowników by³a utrzymana
na zadowalaj±cym poziomie, a z drugiej, by by³a si³a
kontroluj±ca, eliminuj±ca zbêdne nieobecno¶ci". Ciekawe, ¿e podobn± motywacjê mo¿na spotkaæ, gdy spojrzeæ szerzej na dzieje pomocy ludziom ubogim, dzia³alno¶ci filantropijnej i tworzenia siê systemu pañstwowego zabezpieczenia. Wszêdzie w tle by³a podobna manipulacja: pomóc na tyle tylko, abu ¿ebractwo nie kwit³o na ulicach i nie rozprzestrzenia³y siê popularne w biednej opulacji choroby. Pomóc, nawet ubezpieczyæ obowi±zkowo od chrób i nieszczê¶liwych wypadków, po to, aby nie wybuch³a rewolucja. Bo robotnicy to "classe dangereuse". Wszystkie pañstwowe programy pomocy socjalnej (Niemcy lata 80., Wielka Brytania - pocz. XX w.) mia³y to na uwadze, a filantropi - przez ca³y XIX w.
-
2007/11/12 01:44:51
Kabirio, to chyba odmienne wariacje na ten sam odwieczny temat: „dajmy im co¶ do zjedzenia, ¿eby nas nie zagry¼li”. Bill Gates odpalaj±cy kilkadziesi±t milionów z kilkudziesiêciu miliardów.

On i ten temat, który podajesz, rozwija i to w bardzo jasnych s³owach. My¶lê, ¿e dotrê do przekazania tu jego wywodów...
-
Go¶æ: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2007/11/12 03:25:49
krzysztofie - masz oczywiscie troche racji, nie mozna powiedziec ze kapitalizm to raj na ziemi, zwlaszcza ze raj tradycyjnie to blogosc, zabawa, same przyjemnosci. i kapitalizm i socjalizm mozna zrealizowac na rozne sposoby, lepsze i gorsze. tak wiec ocena nie moze byc tu jednoznaczna.
z drugiej strony, kraje ktore nazywalismy kapitalistycznymi ("¼li" niemcy z RFN) to teraz socjaldemokracje, natomiast w chinach ludowych pleni siê dziki kapitalizm... i na kim tu siê oprzeæ? :-P

chyba zostaje nam tylko stara definicja: kapitalizm to wyzysk cz³owieka przez cz³owieka - a socjalizm na odwrót! ;-)