|
Blog > Komentarze do wpisu
Pięciokąt wraca
Powrót pięciokąta foremnego czyli pentagonu wywołany jest dopiskiem sprzed paru dni do mego wpisu, w którym podaję konstrukcję tej figury. Bezimienny gość pisze:
Jak zrobić konstrukcję w okręgu? Bardzo dziękuję, Gościu, za to pytanie i proszę, byś przeczytał co tu napiszę. Używam słów „dziękuję” oraz „proszę”, bo myślę, że Ci sprawią przyjemność i w ten sposób odkryjesz, że przydają się one i w matematyce. Spróbujmy najpierw zrozumieć czemu podana konstrukcja Ci nie odpowiada. Zacząłem tam od podanego boku, który ma długość 2a, wiedziałem już (a skąd?), że przekątna pięciokąta będzie mierzyła ϕ razy więcej, czyli wiedziałem to, co wiedzieli Grecy, że iloraz długości przekątnej i boku wynosi Wtedy zatoczywszy dwa łuki – z jednego wierzchołka używając promienia dającego przekątną, a z drugiego o promieniu równym bokowi, miałem na płaszczyźnie trzeci punkt i pozostałe dostawałem powtarzając ten przepis. Oczywiście mogłem nakreślić dla dwóch boków ich symetralne (prostopadłe, przechodzące przez ich środki) i ich miejsce spotkania dawało centrum okręgu, w którym pięciobok jest wpisany. Ten okrąg ma jakiś promień r, ta liczba zależy od a ale nie była mi do niczego potrzebna wiedza o tym jak zależy, więc ani okręgu ani wzoru typu r=r(a) nie było tam. Odpowiadając na pytanie: „jak skonstruować” szedłem najkrótszą możliwą drogą.ϕ=(√5 + 1)/2. Twoje pytanie opisuje inną sytuację. Ty masz już okrąg i dla niego chcesz znaleźć pięciokąt. Myślę, że masz jakieś powody, by odrzucić najprostszy zabieg: skoro mamy Twój okrąg i mój pięciokąt z moim okręgiem, namawiamy oba okręgi, by się podzieliły tym samym centrum, z niego prowadzimy promienie do wierzchołków mojego pięciokąta. Tam gdzie promienie przetną Twój okrąg będą wierzchołki nowego pięciokąta. Oczywiście nie jest przypadkiem, że przepis kuchennypodaję po polsku a nie w barwnych ilustracjach, bo choć drugi sposób wydaje się łatwiejszy, niesie pewne niebezpieczeństwo: skłania do cenienia sobie bardziej pojmowania niż rozumienia. Nie, wcale nie nastawiam na Ciebie pułapki z filozofią Jaspersa, bo nawet nie czytając go pojmiesz i zrozumiesz różnicę między pojmowaniem i rozumieniem. Na przykład gdy widzisz ziewającego pojmujesz co się dzieje, choć nie musisz wcale rozumieć co spowodowało to zachowanie. Ach, zaczynasz ziewać? To zostaw te rozważania, idźmy do pięciokąta. Ale aż szkoda. Bo jak się rozumie dlaczego odkrycie związane z ową liczbą ϕ spowodowało, że Hippasusa z Metapontum wypadnięto za burtę do morza (czy wiedziałeś, że za rozgłaszanie prawd matematycznych można było zamordować kogoś?), wnioski mogą dziś być użyteczne nie tylko przy myśleniu o religii Pitagorasa. A jak się chce tylko skonstruować pentagon, to nie ma czegoś prostszego jak użycie kalkulatora przy znajomości twierdzenia sinusów. To twierdzenie mówi, że boki trójkąta wpisanego w okrąg o średnicy 1 (powtarzam: średnicy o długości 1) są sinusami kątów leżących naprzeciwko nich. Popatrz na ten rudy trójkąt:
poniedziałek, 19 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2007/11/19 13:58:03
Kiedyś się zwierzyłam na blogasku, że chciałabym się czegoś o matematyce dowiedzieć, od jakiegoś profesjonalisty. I jak tu nie wierzyć we wrożki, takie brazylijskie?
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/19 14:04:43
Wiedząc o tym, z innego twierdzenia, (Andrzej ,jak masz go pod ręką to wklep w odpowiedzi albo pod oddzielnym odcinkiem serialu o geometrii ), że ten trójkąt o bokach co są przyprostokątnymi "a" i "fi" ma przeciwprostokątną 2r, to reszta konstrukcji jest prosta jak przysłowiowy drut.
A "fi" jest konstruowalne po platońsku na różne sposoby. ( Andsol pokazał taką "w trzech ruchach", ). Nie potrzeba nawet posługiwać się sinusami. Wystarcza nieśmiertelny "Pitagoras". Brrrr.... częściej liniał i cyrkiel pozwalaja na piękniejsze konstrukcje niż tablice funkcji w kalkulatorze pomieszczone. A ma ktoś jeszcze tablice tych brrrr.. co 10 sekund ? Wiechu.
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/19 19:01:24
Oczywista miałem na myśli ( Andsol mnie przywoła do porządku :-) ) 1/2 (fi).
Wiechu.
Gość: JP, host-86-63-136-28.pronet.lublin.pl
2007/11/19 19:36:05
Zgadzam się z Wiechem, podejście z kalkulatorem i sinusem (w konsekwencji sumowanie jakiegoś szeregu) trochę mniej eleganckie. Jeżeli już dopuszczamy przybliżone rachunki to sprytniejsze wydaje mi się wzięcie ilorazu np. 13-tej i 12-tej liczby Fibonacciego czyli 233/144 co daje ϕ=1.6180555...czyli dokładne do 4-go miejsca dziesiętnego. A takie rachunki to nawet "na piechotę" można wykonać! :)
JP 2007/11/19 22:20:23
@Aniagra13: no nie, gdyby one były moje, to by się nazywały andsoliki a nie sinusy.
Ale trafiasz w sedno, gdyby te cholery nazywały się jak za czasów Ptolomeusza półstrunami”, odrzucałoby mniej przy patrzeniu na nie. Daj im jeszcze jedną szansę, poczekaj na prawo Snella, naprawdę jest ciekawe. @S_m: Lady, I'm your man. 2007/11/19 23:00:12
@JP: gdyby można było sprawić, by między bokami Pentagonu skakały króliki zamiast poprzebieranych mięśniaków, nauczyłbym się śpiewać Te Deum laudamus.
Ale tu raczej nie dopatrywałbym się głębszych powiązań, bo to trochę jak z igłą Buffona: pojawia się tam oraz w kole liczba π ale wymuszanie powiązań między obu obiektami nie doprowadzi daleko. @Wiesiek: dziękuję za reklamę (to chyba Ty mi mówiłeś, że moja konstrukcja ϕ stoi na witrynie Jurka Kocika? nigdy nie znajduję czasu, by to posłać do jakiegoś matematycznego Świerszczyka). Chyba lepiej wspomnianą przez Ciebie konstrukcję zrobić w osobnym wpisie... Tak, tablice logarytmów i funkcji trygonometrycznych zanikły - a była to księga, która wypierała w XVII wieku w niektórych drukarniach samą Biblię, taki był popyt... @JP: zgadzam się, że ciąg Fibonacciego jest świetny do łatwych, ładnych i dobrych przybliżeń złotego podziału, ale jest drobny kłopot: trzeba udowodnić, że granicą ilorazów jest właśnie ϕ. Skoro trzeba zainwestować nieco wysiłku, może ciekawsza droga wiedzie przez ułamki ciągłe - dla pierwiastków kwadratowych ładnie się liczy kolejne przybliżenia... Aha, to all whom it may concern: pisanie liter greckich i znaków matematycznych w Sieci to nie kłopot, proszę zerknąć na www.alanwood.net/unicode/greek.html
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/19 23:46:23
Czeka jeszcze na swoja kolejkę Ptolemeusz.
Nie zapomnij o nim i Twoim dowodzie na ten temat. Ja mam bardziej zamotany, bo na prostokątach, coś jak euklidesowe dowodzenie "różnicy kwadratów" bo nie chciałem użyć tego sławnego punktu K na cięciwie, ( robie sobie tu reklamę).Ale Twój jest smakowity. Wiechu. 2007/11/20 01:29:41
A właśnie, zabita matematyczka: Hypatia/ Hypacja. Tak dopowiadam jeszcze w kwestii Hipassusa.
2007/11/20 01:32:09
Tak, nie narzekam na mój, bo ma prostą cechę: interpretuje geometrycznie sumę dwóch składników jako mierzenie dwóch złożonych odcinków. Jeszcze nigdzie nie wysłałem, chcę zebrać te różne drobiazgi w małą paczuszkę i gdzieś opublikować razem. Ale nie będzie to najlepszy istniejący dowód, bo widząc mój, Jurek Kocik zawziął się i wymyślił całkiem inny i moim zdanien najzgrabniejszy możliwy. Myślę, że ten jego ma szanse stać się standardem książkowym. Już posłał do druku”, ściślej mówiąc do jakiegoś pisma elektronicznego.
Co do Twojego dowodu, jak Ci się uda dopiąć szczegóły to się ucieszę, nawet by było zabawnie, że przez kilkaset lat nie wymyślono nowego, prostszego podejścia a tu znienacka, w małych odstępach czasowych trzech Polaków wpada na trzy odmienne, a prostsze od uprzednich pomysły... 2007/11/20 01:46:30
@S_m: uwaga bardzo na miejscu, myślę, że wielu mężczyzn gardłujących o miejscu kobiety w kuchni i na sali położniczej nawet dziś, po 1600 latach, miałoby trudności ze zrozumieniem jej wywodów i sensu jej wynalazków. Ale wykończyli ją nie za specyficzne informacje matematyczne a za skupienie w jednej osobie zbyt wielu zalet, i to właśnie w ciele kobiety. A Hippasusa wykończyli za zdradzenie tajemnicy wykładającej ich religię, że liczba ϕ dotycząca ich najświętszego symbolu nie była wymierna.
Ale choć oddzielała ich płeć i 800 lat, wychodziło na to samo, bo co za różnica za co hołota zabija wykształciucha...
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/20 08:17:37
Hypatia, pierwsza i śliczna kobieta w matematyce. I ci 'cyrylice z metodami' .
Wiechu.
Gość: JP, host-86-63-136-28.pronet.lublin.pl
2007/11/20 19:01:49
Ładną stronę na temat liczb zrobiły panie Renata Suchanek i Halina Walatek-Kaznocha studiujące na Uniwersytecie Śląskim. Znaleźć tam można i historię Hippasusa, pięciokąty, złoty podział i inne ciekawe historie, anegdoty i zadadki: www.math.us.edu.pl/prace/liczba/index.html
JP 2007/11/20 19:25:56
Nie wiem czy tak natychmiast podzielę z Tobą entuzjazm. Na wejściu jest cytat:
"WSZYSTKO JEST LICZBĄ." (Pitagorejczycy) i tekst zaczyna się słowami Jeśli potraktować całkiem serio maksymę Pitagorejczyków...” Użycie tego wyrażenia sugeruje, że nie dotarły do sensu tego wyrażenia. Pitagorejczycy nie byli numerologami, przypisującymi obiektom liczby. Szło o ideę dużo delikatniejszą, która do dziś wraca w różnych wydaniach w holistycznych filozofiach. W owym czasie pojęcie liczby jako bytu abstrakcyjnego w naszym sensie nie istniało i zawsze mieli na myśli pewną jednostkę. I mówili, że np. relacja między pewnymi obszarami jest taka jak relacja między potrojeniem owej jednostki a nią samą. Więc ich bojowe hasło, że wszystkie związki można opisać liczbowe mówiło: między każdą parą obiektów na świecie jest taki sam związek jak między jakąś parą liczb wyrażających ilość jednostek, więc szło im o porównanie wszelkich relacji do relacji między parami liczb naturalnych. Dlatego właśnie odkrycie nieistnienia takich liczb dla powiązania przekątnej i boku ich pięciokąta, czyli niewymierności proporcji mierzącej ϕ, roztrąbionej światu przez Hippasusa, wykończyło ich religię.
Gość: JP, host-86-63-136-28.pronet.lublin.pl
2007/11/20 20:10:35
Tak, zgadzam się z Tobą, to nie jest zbyt głębokie ale też nie wymagał bym na poziomie (chyba) gimnazjum tak poważnego podejścia do skomplikowanych abstrakcyjnych pojęć.
Pozdrawiam raz jeszcze... i teraz polecam coś zupełnie abstrakcyjnego: muzykę liczb, www.research.att.com/~njas/sequences/table?a=45&fmt=6 To moje "ulubione" liczby Fibonacciego tak brzmią, ale można posłuchać także innych, bo od jakiegoś czasu znana encyklopedia szeregów liczbowych umożliwia odsłuchanie sekwencji liczb całkowitych jako dźwięków. :) JP
Gość: JP, host-86-63-136-28.pronet.lublin.pl
2007/11/20 22:00:54
Czy jest coś podobnego na www.couperin.org/
??? 2007/11/20 22:16:13
Oj, nie, tu słyszę dźwięk pieniędzy, a mi raczej zabrzmiał François Couperin :)
Gość: JP, host-86-63-136-28.pronet.lublin.pl
2007/11/21 07:17:32
Domyślam się! Dość kiepski żart mi wyszedł... Ale odsłuchanie niektórych sekwencji sprawia niekiedy wrażenie, że "skomponował" to jakiś współczesny kompozytor. Fibonacci np. przypomina mi fragmenty Koncertu Fortepianowego Stefana Kisielewskiego. A Couperina bardzo lubię :)
JP 2007/11/21 10:56:17
@JP: żart był całkiem dobry, to ja miałem jakieś wieczorne przyćmienie umysłu. Myślałem, że mam poczucie humoru, widzę, że jedynie miewam.
A co do analogii, to chyba nie jest przypadkowa, chyba spora część muzyki XX wieku była komponowana wedle zasad” czy prawidłowości”. Teraz te ich eksperymenty można wygenerować krótkim programem w jakiejś odmianie Cobola...
Gość: JP, 212.182.19.10*
2007/11/21 16:27:28
Oj, Cobol to do tego się mało nadaje...
Ostatnio czytałem (może przypomnę sobie gdzie to znalazłem), że młodym programistom mówi sie teraz (w Twoim Wrocławiu, w Instytucie Informatyki!) o programujących w Cobolu że to starzy, grubi i łysi faceci. Więc Cobol jest u "młodych wilków" polskiej informatyki, tych zwycięzców TopCodera (Czajka, Cygan) absolutnie passe. Teraz tylko C i C++, już mój ulubiony Pascal jest traktowany jak absolutny przeżytek (lub język "faszystowski" bo nic w nim nie wolno ponad to co Wirth pozwala), Fortranu, ulubionego języka fizyków i inżynierów nie tykają bo większość z nich prawie o nim nie słyszała. JP 2007/11/21 18:14:33
Niespodziewanie fajna dyskusja, nieco odbiegająca od tematu, się tu zrobiła...
2007/11/21 18:45:05
@Fredf: skoro nie odrzuca, to dorzucę parę słów. JP, Cobol (a nie Fortran czy C) przyszedł mi do głowy chyba z dwóch przyczyn. Po pierwsze, znajoma koordynująca pracę olbrzymiej grupy programistów (to chyba tak łatwa robota jak robienie defilady anarchistów) mówiła mi, że ciągle większość programów handlowych opiera się na Cobolu. Po drugie, mam wielki sentyment dla Icon (R.I.P.), który wywodzi się ze Scobola i Cobola i nie znam czegoś z tak krótkimi, powiedziałbym: aforystycznymi programami. No ale czemu miłe i dobre miałoby w dodatku wygrać?
2007/11/21 19:43:55
Rozpoczyna sie bardzo niebezpieczna dyskusja, bo temat, który język lepszy to od dawna powód do skakania sobie to oczu, podobnie jak Mac vs PC czy Linux vs Win vs MacOS :)
Aha, przypomniałem sobie, że mam stare konto pocztowe na "gazecie", które jak widać pozwala zalogować się na bloxa, więc nie będę więcej głowy zawracał jako GośćJP . Jeszcze raz pozdrawiam i do następnego wpisu na tematy ścisłe... Fred PS. Tych wspomnień Steinhausa nie znałem. 2007/11/21 20:01:11
@Fredf: nie, poza wyrażenie niemotywowanych technicznie sympatii nie wychodzę. Lubię i już. A z takim Windowsem to nawet nie to, że nie lubię, a po prostu
bardzo mało znam. Od początku stoi Linux. Steinhausa zeskanowałem kiedyś sporo, ale potem dowiedziałem się, że wyszło krajowe wydanie i nie chciałbym urazić posiadaczy copyrighta, spróbuję dotrzeć do nich. A póki co to czasami pchnę jego drobny kawałek. Dla niespecjalisty całość (tak jak leci) jest prawie nieczytelna, groch z kapustą w jednym paragrafie.
Gość: geniusz, host-81-190-77-164.gdynia.mm.pl
2008/09/15 19:39:03
jestes jakis idiotom co wszystko miesza...akurat tu matematyke z przepisami kuchennymi. Wolałabym czytać jakis beznadziejny brukowiec niz te bzdury co ty piszesz. na takich jak ty szkoda słów. ;//
2008/09/15 19:58:58
Drogi Geniuszu, poprawna pisownia Twojego pierwszego zdania jest taka: jesteś jakimś idiotą, a potem idzie przecinek, bo "co" jest równoważnikiem słowa "który", więc zaczynasz tu zdanie podrzędne. Odpisuję Ci, bo myślę, że nawet geniuszom czasami warto poświęcić parę słów.
Powodzenia i postępów w ortografii. |
|
Pozdrawiam :), JP