Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Nadciśnienie

Część 4 cyklu „Jayme Landmann”. Poprzednie to:
1. kto to był Landmann; urywek wywiadu (Biblia a medycyna)
2. o chorobach psychicznych i homoseksualizmie (definiowanie choroby)
2+: o CEME (centrala lekarstw)
3: Praca i choroba

Książka Medycyna to nie zdrowie, rozdział Pojęcie zdrowia i choroby, podrozdział Koszty i przyczyny nadciśnienia.

W dziedzinie chorób sercowo-krążeniowych bardzo się rozprzestrzeniła nalepka nadciśnienia. Skłaniają do niej kampanie prewencyjne, w których laicy, studenci i lekarze mobilizują się, by w publicznych miejscach śledzić ciśnienie tętniczne populacji. Towarzyszy temu kampania środków przekazu, alarmująca i strasząca społeczeństwo poważnym znaczeniem nadciśnienia i jego związków z zawałem i wylewami mózgu.

Kampanie te mają oparcie w wezwaniach ogłaszanych przez stowarzyszenia lekarzy i pisma medyczne, które nakłaniają do intensywnego leczenia nawet przypadków nieznacznego nadciśnienia. I w końcu, rzecz bardzo podejrzana, kampanie te wspierają firmy farmaceutyczne wytwarzające leki przeciwciśnieniowe. Prowadzą one fantastyczną i nader drogą działalność reklamową, używającą nawet telewizji satelitarnej, by powielać ze Stanów Zjednoczonych na cały świat swe ogłoszenia.

Wielu z pacjentów opisanych jako nadciśnieniowcy są bezsymptomowi. Diagnoza nie jest oparta na ujawnionych symptomach ale wykrywając nadciśnienie w trakcie kampanii „zapobiegawczej”. Czyli biomedyczne pojęcie choroby jest pojęciem statystycznego ryzyka czy niebezpieczeństwa.

Fakt, że ryzyko chorób sercowo-krążeniowych jest większe przy nadciśnieniu, jest niezaprzeczalny. Ale nie jest jasne jaki jest poziom ciśnienia, począwszy od którego ryzyko jest znaczące. Nieznane też jest ryzyko związane z podniesieniem poziomu ciśnienia. Nawet nie ma definicji liczb określających normalne i nienormalne ciśnienie tętniczne. Co więcej, przypadkowe pomiary ciśnienia z łatwością mogą być uznane za nienormalne, bowiem ciśnienie zmienia się z chwili na chwilę, zależąc od niepokoju i podnosząc się z powodu lęku, że jest możliwość podwyższonego stanu.

Jak i w przypadku innych chorób, zindentyfikowanie i zaobrączkowanie pacjenta jako nadciśnieniowca może poważnie odmienić jego życie, uzależniając go od lekarstw i lekarzy i stwarzając neurozy, które z kolei zaostrzają nadciśnienie. U starszych osób takie leki jak metyldopa i furosemid mogą stworzyć więcej problemów niż ciśnienie pozostawione bez leczenia. Często się zdarza, że starsza osoba żyje bez kłopotów dopóki diagnoza nadciśnienia nie skłoni jej do używania leków, które przynoszą depresję, omdlenia i wytrącenie z organizmu sodu, prowadząc do życia pełnego niepokojów i ograniczeń.

W dodatku są dowody, że absencja pracowników jest dwa razy wyższa u pacientów, których zidentyfikowano jako nadciśnieniowców, co sugeruje, że niepokój i strach głęboko odmienia ich życie.

piątek, 23 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: sz, fhost-97.mtm-info.pl
2007/11/23 03:14:01
nadciśnienie jest już passe... teraz modny jest rak szyjki macicy.
3% ankietowanych mężczyzn odpowiedziało że chciałoby się zaszczepić przeciw niemu - oto siła reklamy!

a przy okazji: zawsze da się wprowadzić nowy lepszy lek, nowe obowiązkowe badania kontrolne, zabiegi, szczepionki, lepszy standard opieki i tak dalej. ideałem do którego dążymy (my - szalone społeczeństwo) jest sytuacja gdzie 100% dochodu obywatela jest przeznaczane na służbę zdrowia (oczywiście darmową :-D). niestety wtedy też nie dla wszyscy załapią się na drogie operacje, ale przynajmniej będą umierać z ulgą że ten kierat już się skończył...
-
2007/11/23 03:41:00
@Sz: ładnie mówisz. I obawiam się, że proroczo. Landmann ćwierć wieku temu nie przewidział późniejszych mód, ale linia jego myśli jest aktualna. Porusza mnie wspomnienie laików badających ciśnienie
(u mnie na deptaku czyli rua Felipe Schmidt), wiąże się to z uwagami Postmana o roli technologii, że przedtem trzeba było być medykiem a teraz operatorem aparatu.

Mam zamiar w następnych dniach wstawić opis histerii wykrywania guzów piersi – a potem tekst innego autora, Kałużyńskiego, pokazujący, że te nastawienia to efekt co najmniej stuletniego procesu...
-
2007/11/23 12:50:54
Gratuluję. Znasz moją mamę? Ona nic niechce wiedzieć tylo jakie ma ciśnienie. Odtego zależy czy będzie się czuć dobrze czy nie. Wobec tego aparat poszedł w kąt . Musi się czuć dziwnie bo nie zna RR. To samo jest z cukrzycą. Nie mierzę poziomu cukru. Jednorazowe pomiary są bez sensu. Ale proszę tego nie powielać , bo to moja metoda i tylko dotyczy mojej mamy. Taki typ charakteru. Kocha być chorą i jeść duże ilości leków. Zastosowałam embargo na pomiary i leki i jest lepiej.A w kieszeni zostaje więcej pieniędzy . Korzysci dwojakie.
-
2007/11/23 13:17:20
Uciekinierka z Demokratycznej Republiki Medycyny?