Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Jezuskowa opowieść

O autorze nie dowiedziałem się niczego z Internetu.
Ilustracje sugerują znajomość Disneyowskiej Śnieżki
i bardzo żałuję, że nie ma obrazka z Jezuskiem wraz
z trzema krasnalami. Główny morał z opowiastki jest
całkiem banalny: rodzice powinni jednak czytać to,
co dają swoim dzieciom. Moim rodzicom już nie mogę
zrobić tej wymówki, więc może w innych rodzinach
ta mądrość się do czegoś przyda.

Dane techniczne nie zawierają roku (choć domyślam
się, że to 1947) ani nakładu (choć domyślam się, że
autor zrobił na tym drobny majątek). Ponadto:
Wydawnictwo Książek Popularnych w Krakowie
(wydanie drugie, drukarnia P.P.R., Opole, Szpitalna 1)
Seria: Czytajcie Kolorowe Książeczki).

Jedno ch w kwadratowym nawiasie to naprawienie błędu
drukarskiego. A czterokropki to brak tekstu z powodu
jakiegoś stworzenia, które mi zżarło pół strony.



Władysław Ziemnicki

Jezuskowa Opowieść




W przepięknym rajskim ogrodzie,
gdzie złoto słońca wciąż świeci,
Dzieciątko Jezus odbiera
codziennie listy od dzieci.

Niesie skrzydlaty listonosz
te listy pisane łzami:
„O święte Dziecię! – tak piszą –
przyjdź do nas! ... Zamieszkaj z nami!

Taka jest nędza na ziemi
i tyle krzywdy i troski –
przyjdź nas pocieszyć – tak piszą –
uśmiechem dobroci boskiej!”

Więc postanowił Jezusek
wysłuchać modlitew dziecka,
opuścić słoneczny ogród,
aby na ziemi zamieszkać.

Na lśniących skrzydłach promieni
przebył wędrówkę bezkresną
i oto idzie już ziemią
nieznaną drożyną leśną.

Jesień spadała pochmurna
na pola puste i zżęte
gdy ziemską drogą dążyło
w nieznany cel Dziecię święte.

Z daleka domy i cha......
i rzeka i tyle dróg –
którą z nich dojdzie .....
z niebiańskiej krainy .....

I nagle u skraju lasu
ujrzał domeczek malutki
wyprowadziły się z niego
niedawno trzy krasnoludki.

[?Zamieszk]ał w pustym tym domku
..... wraz z kotkiem burym –
..... nadeszła zima
.....e ciągnąca chmury.

Kiedy ujrzały krasnalki,
że światło z domku przebłyska
wysłały jednego z kolegów,
by sprawę tę zbadał zbliska.

Puk-puk – zapukał krasnalek,
więc drzwi Dzieciątko otwiera –
jak w raju było ubrane
w długą koszulkę i teraz.

Kiedy odkryły krasnalki,
kto światło w domku tym świeci,
pobiegły zaraz do wioski,
by biedne sprowadzić dzieci.



Oto gość pierwszy przybywa,
mały sierotka-pastuszek –
gościnnie go podejmuje
w snach przezeń śniony Jezusek.




Wieść cudna obiega lotem –
codzień gromada radosna
przybywa do domku w lesie –
aż wreszcie nadeszła wiosna.

Wiejskie sieroty, biedoty,
maleństwa i dzieci szkolne
spędzają w domku pod lasem
codziennie godziny wolne.

Od rana aż do wieczora
zmieniają się goście mali,
a takich jeszcze nie było,
którzyby nic nie dostali.

Obiady czy podwieczorek,
pierniczki albo jabłuszka
dostają przy odwiedzinach
razem z uśmiechem Jezuska.



Miło mijają im chwile,
gdy Jezus do stołu prosi,
a kucharz skrzydlaty, aniołek,
jedzenie z kuchni przynosi.

W rozmowach śmiałych, serdecznych
mówią te dzieci od miedzy
wszystko, co serca ich czują,
jak do kolegi koledzy.

I Jezus poznaje dokładnie
myśli, pragnienia i chęci,
o których ni aniołowie
ni w raju nie wiedzą święci.

I wszystkie ludzkie tęsknoty
i wszystkie żale sieroce
budzą go nieraz i dręczą
w pachnące księżycem noce.


Więc we dnie kładzie się czasem
pod dużym i starym świerkiem,
ażeby zgubioną w nocy
snu teraz rozżarzyć iskierkę.

Lecz zawsze w śnie powracają
te myśli trapiące we dnie,
zmartwienia i troski dzieci
i ich życzenia powszednie.

Ach, gdyby można ze wszystkich
łzy otrzeć oczu dziecięcych
i uśmiech na nich rozpalić,
by nigdy nie łkały więcej!

Ach, gdyby można darować
troszkę im szczęścia na ziemi
odpędzić gorycz jak kamień
na sercach ciążący niemy!



Więc wieczór, gdy gwiazdy w chmurach
pieśń ciszy zapala drżąca
modli się mały Jezusek
do swego boskiego Ojca...

Modli się: „Ojcze! Niech wojna
nie szarpie światem okrutnie!
nie[ch] oczy małych sierotek
nie patrzą rozpacznie i smutnie!

Niech drobne się spełnią pragnienia!
dziecięcych wysłuchaj życzeń!
niech małych nie będzie żebraków!
niech bladych nie będzie twarzyczek!

Niech nędzy więcej nie będzie,
głodu ni chłodu ni trwóg!
uśmiechnij się – chociaż dzieciom!
Ojcze mój! przecież Tyś Bóg!
niedziela, 18 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/11/18 15:42:36
Nic nie rozumiem.Podobno w tamtych czasach nie wolno było wolno wydawać "takich" rzeczy . A tu oficyna legalna nie drugi obieg więc kto kłamie? Chyba Ci którzy twierdzą ,że komunizm był okrutny nie wiem niepamiętam. Akurat w 1947 r urodziłam się. Podobno do śmierci Stalina było strasznie. Potem odwilż??????????
-
2007/11/18 16:13:47
Nikt nie kłamie :) Acel, masz tu świetny przykład na to, że prawda bez szczegółów niewiele jest warta. (Dane do książki „Obława” będą we wpisie, który wstawię za parę godzin, tam jest świetna dokumentacja z datami.) Harcerstwo w „starym stylu” zlikwidowano w 1949. Wtedy też zaczęło się wycofywanie „niepodchodzącej” literatury dziecięcej. Ale np. dom wydawniczy Gebethner i Wolff istniał do 1957, choć nie wiem jak bardzo był pod koniec prywatny. Od razu po wojnie przecież mieliśmy (na niby, oczywiście) różne partie polityczne...
-
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/18 21:34:33
Bo te lata były tak "ciekawe", że nawet B.Bierut chodził w procesji Bożego Ciała pod baldachimem podtrzymując ramię (nie pamiętam już kogo, ale fotografię mam "przed oczami") niosącego monstrancję.
Wiechu.
-
2007/11/18 22:33:40
Rewelacyjna ... no co, nowinka, to nie jest, więc rewelacyjna starzynka, Wieśku. Chętnie bym się zakurzył w jakiejś bibliotece przeglądając pisma z kolejnych świąt Bożego Ciała, żeby ujrzeć takie zdjęcie.
-
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/18 22:48:52
Nie będzie tego wiele. Roczniki 45-47, no góra 48-y. Jakaś gazeta warszawska.
Wiechu.
-
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/18 22:56:36
Że nie "łżę" to można poczytać tu"
www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200324&nr=228
...............
Także w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej (1945-48) w warszawskiej procesji prymasowi towarzyszyli przedstawiciele komunistycznych władz, np. Bolesław Bierut, Piotr Jaroszewicz, chcący w ten sposób zyskać uznanie społeczeństwa.
............
Wiechu.
-
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/19 00:01:34
Uściślamy :
Zdarzało się także, że "elita rządowa” uczestniczyła w uroczystych celebracjach liturgicznych, tak jak na przykład 14 kwietnia 1946 roku w Szczecinie. Bolesław Bierut, Michał Rola-Żymierski, Edward Osóbka-Morawski i Stanisław Mikołajczyk wzięli wówczas udział we mszy św. przy okazji ogólnopolskiego zlotu "Trzymamy straż nad Odrą”. Również w 1946 roku przedstawiciele władz uczestniczyli w uroczystej procesji z okazji Bożego Ciała w Warszawie.
www.kiosk24.pl/czytelnia.html?art=124
Zatem było to w roku 1946-tym.

Cholera! Jak długo pamiętam obrazki i co tam jeszcze!

Wiechu.
-
2007/11/19 01:35:39
No, takie obrazki mają prawo uczepić się pamięci na dobre...