Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Freud wyjaśni

Wyjątkowo trafna uwaga Daniela Passenta w dzisiejszym
wpisie do jego bloga:

Przegrać wybory mając znakomitą koniunkturę
gospodarczą, życzliwość Kościoła oraz wszystkie media
publiczne i znaczną część prywatnych – to sztuka nie
lada. Grudniowy kongres PiS będzie miał o czym
dyskutować (jeśli dyskutanci nie zostaną uprzednio
wywaleni z partii).

sobota, 24 listopada 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/11/24 20:35:37
Dobranoc.Jutro przeczytam bo juz sie klade spac.
-
2007/11/24 21:17:05
Chciałbym nauczyć się sztuki chodzenia spać przed północą. Gratuluję.
-
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/11/24 21:33:51
Koniunktura za dobra dla elektoratu który coś zaczął podejrzewać.
Życzliwość przedobrzona okazała się być podejrzanym interesem.
Media tak słodziły, że słodkość wylewała się z telewizora brudząc dekoracje i dywany.
Przez to stały sie podejrzane w ocenie sukcesów.

Ale i bez tego mieli przegwizdane.
Za tanie okazało się to państwo dla władzy, za drogie dla wyborcy. Ot, konflikt interesów.
Przedobrzyli .

Wiechu.
-
2007/11/24 22:16:04
Jarosław Kaczyński chyba naprawdę uwierzył, że wychodzi naprzeciw oczekiwaniom wszystkich prawdziwych Polaków, a przeciwko niemu są tylko brzydcy przedstawicieli UKŁADU.
Trafnie pdsumował to Niesiołowski: ktoś, kto przegrał - nie powinien doradzać kontynuacji :)
-
2007/11/25 02:57:19
Wieśku, Twoje uwagi sugerują, że ten sam wyborca stawiał przedtem na PiS, rozczarował się i zmienił opcję. Ale wygląda na to, że przesunięcia były tylko wewnątrz skrajnej prawicy i jej siła nawet
powiększyła się. A obojętni zdali sobie sprawę, że ta obojętność wyjdzie im bokiem i zapewne bez entuzjazmu postawiło na PO. Więc naród jest bardziej rozwarstwiony (co już nie jest dobre) i to na dwie prawice
(to już jest dużo gorsze) i to takie, że obustronne przejścia między nimi nie zaskakują nikogo (a to już jest spora tragedia). I stworzenie tego stanu rzeczy nie wymaga mądrych wyborców, a może i wręcz odwrotnie.

Marzatelo, trzymam się mego zdania: to dla psychiatry zadanie, ale pacjent twierdzi, że jest zdrowy i prześladowany przez przebranych ZOMO-wców.