Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Pieśń dla ciebie

Bolało go widzieć jak ona gaśnie. Lekarze już nie
mówili o szansach lecz o tygodniach. Siedząc przy
jej łóżku w szpitalu podjął swoją najodważniejszą
decyzję:

Napiszę poemat na Twoją cześć. O tym jak jesteś
cudna i jak Cię kocham
.

Drgnięcie jej palców mówiło, że szybko dotarło do
niej znaczenie obietnicy.

Przecież nigdy nie pisałeś wierszy...

Ale teraz napiszę. I nie będzie byle jaki.

Wrócisz jutro?

Wrócił. Jej oddech rwał się bardziej ale słuchała
uważnie gdy mówił o planie i układzie strof. Miał
oddać dziełu cały wolny czas.

Czy możesz pisać tutaj, przy mnie – spytała
z wahaniem. Ale z jego miny zrozumiała, że to nie
byłoby łatwe – nie, to niedobry pomysł, tu nie ma
nawet dobrej lampki.


Po tygodniu poemat był gotów. Ostatnie tknięcie
pióra umieściło na pierwszej stronie tyłuł „Pieśń dla
ciebie”
gdy zadzwonił telefon. Jej rodzina, tak mu
niechętna, teraz powiadamiała, że przyszedł kres.

Nie chciał widzieć jej odmienionej twarzy ani tłumu,
przed którym przybierałby pozy i dobierał słowa. Te
słowa, które mówiły wszystko, były w „Pieśni”.

Parę tygodni później „Pieśń” pojawiła się na
trzeciej stronie w znanym tygodniku literackim. Nie
było wątpliwości – oznajmiał w redakcyjnej stopce
krytyk – to jeden z najpiękniejszych hołdów w naszym
języku dla kobiety i miłości. Nasza kultura żyje!

Ból odejścia ukochanej cięły na urywki telefony
z pism, zaproszenia do jury konkursów poetyckich,
prośby o recenzje i sesje zdjęć. Nowy cykl wierszy
miał nie mniej entuzjastyczne przyjęcie i wysławiano
go za głębię i za refleksję o ludzkiej kondycji.

Konsekracja przyszła w formie prośby kompozytora
znanego z pięknych a popularnych utworów, by
wolno mu było użyć tekstu „Pieśni” do kantaty.
Nazwisko pieśniarki skłonnej odtworzyć nieistniejącą
jeszcze muzykę wręcz oszałamiało.

Słowo rozeszło się po redakcjach i pojawił się
reporter pisma, zamierzający opowiedzieć piękną
historię od samego początku. Spytał czy redakcja
może posłać z poetą na cmentarz fotoreportera
i czy poeta miał stare zdjęcia ukochanej.

Nagła bladość poety uzmysłowiła dziennikarzowi
obcesowość jego próśb. Zgodził się, że zdjęcia na
cmentarzu zostaną na później, gdy poeta odzyska
równowagę ducha.

niedziela, 21 października 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: