Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Nie czytać tego dzieciom!
Nawet dorosły powinien zastanowić się czy ma odwagę
na przebrnięcie przez tekst tak się zaczynający:

Ankilostomoza, czyli tęgoryjec dwunastnicy.

Tęgoryjec jest robaczkiem długości igiełki od gramofonu,
a grubości nitki. Ten robak zabójca przyczepia się
haczykami swemi do wnętrza kiszek człowieka, gdzie
gryzie, szarpie i przeżuwa błonę śluzową, wytwarzając
w ten sposób w kiszkach ranki wielkości główki od
szpilki. Z ranek tych sączy się krew, a naokoło powstaje
zapalenie błony śluzowej kiszek. Jednocześnie robaki te
wydzielają truciznę, podobną do tej, którą wydziela
żmija. Trucizna ta rozwadnia krew i niszczy barwnik,
który nadaje krwi kolor czerwony.


Oczywiście jeśli jest zwierzątko, które robi z nami
brzydkie rzeczy, to trzeba to szczerze opowiedzieć,
ale wydaje mi się, że w powyższym opisie sadystyczna
szczerość przeważyła nad bardziej dydaktycznym
doborem zwrotów. A tekst pojawił się w roku 1931
w wydanej w Brazylii „Książce dla klasy czwartej”,
czyli na użytek jedenastolatków.

Bardzo się zmieniają czasy. Zapytałem V. co wie na
temat stworzonka, czy znała kogoś, kto padł jego
ofiarą. Nie, zna to tylko ze studiów (biologii). Więc
dawne potworki poszły sobie hen, żeby zrobić miejsce
dla nowych. A po drugie, to jednak język szkolny jest
nieco inny dzisiaj. To może za 75 lat bardzo źle będą
mówić o dzisiejszych czytankach?

W zasadzie długi tekst prowadzi do happy endu:

Rzecz tak prosta, jak porządne utrzymanie ustępu,
może nas uchronić od jednej z najstraszniejszych, bo
powszechnych, chorób w Brazylji.

Choroba ta nie jest trudna do wyleczenia. W każdej
aptece można dostać lekarstwo przeciw ankilostomozie.

Lepiej jednak dbać o higjenę i nie dopuszczać do tego,
żeby nasze ciało żarły bez przerwy setki tęgoryjców.

Dr. Eugenja Miszke


Ale wyraźnie widzę tu sadystyczne nastawienie, przebija
ono w ostatnim (i jedynym nie dotyczącym gramatyki)
ćwiczeniu umieszczonym po wykładzie:

3. Opisz przebieg choroby na ankilostomozę u kogoś
sobie znanego. Jeżeli nie znasz takiego wypadku,
opisz przebieg innej choroby.
środa, 26 września 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/09/26 09:14:51
Wydaje mi się że w dziecinstwie musiałam przeczytać równie sadystyczny opis przebiegu włośnicy. Pamiętam, że żyłam w strachu, iż w moich mięśniach rozwijają się larwy pasożyta. Niewiele trzeba aby podatną wyobraźnię dziecka zatruć przerażającymi wizjami! Cieszę się że nikt nie powiedział mi wtedy o tęgoryjcu ;)
-
2007/09/26 12:42:06
Chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, wedle mnie najgorsza była fasciola hepatica (motylica wątrobowa). Równie intensywne doznania, przy czytaniu o jej cyklu życiowym.
-
2007/09/26 18:25:27
Podejrzewałem, że taka dawka informacji może pchnąć zdolne dziewczyny ku literaturze. Nie miałem z robalami kłopotów, bo się nie uczyłem i widzę, że warto było dostawać owe dwójki. Ale to nie znaczy, że miałem dzieciństwo bez zmór. Pamiętam, że gdy miałem zapalenie płuc i z jakichś przyczyn nie wolno mi było czytać (nie pamiętam jak oczy są związane z płucami), mama mi na głos czytała kolejny odcinek Potopu. Właśnie było nabijanie Babicza na pal. Gdybym sam czytał, przeleciałbym wzrokiem i nic by mi to nie zrobiło. Dziś szlag mnie trafia, że tyle się przez tego Babicza nacierpiałem a teraz słyszę, że pod Częstochową nie było jednego jedynego cholernego Szweda.