|
Blog > Komentarze do wpisu
NYT i prawie prawda
Gdy nadchodzi Dzieñ Szalonej Krowy, odczuwamy silnie
to zdarzenie, bo rozumiemy co siê dzieje: blokady na drogach, zabijanie i palenie zwierz±t, tu kto¶ straci³ stado, tam w kim¶ rozwinê³a siê choroba. Telewizja pokazuje i ostrzega. Ale gdy pojawia siê Dzieñ Szalonego Komputera, prawie wszyscy dbaj±cy o niego milcz± jak najintensywniej, a zapytani wprost, minimizuj± zdarzenie i zwalaj± winê na jak±¶ pche³kê, która robi wra¿enie, ¿e wysz³a z dzieciêcej bajki. Mo¿e przypomnê, ¿e pche³ka by³a w istocie karaluchem, który podgryza³ co umia³ od ¶rodka w maszynie, a to co siê teraz dzieje jest tak niebezpieczne w skutkach, ¿e nie bez przyczyny spisek tych wszystkich, którzy tr±bi±, ¿e nie ma spisków, wt³amsza ludom do g³owy, ¿e problem jest pod kontrol± i za parê godzin wszystko bêdzie w porz±dku. Jak dotychczas udaje siê unikn±æ paniki, ale doprowadzono nasz± zale¿no¶æ od komputerów do tego stopnia, ¿e ryzyko o wiele potê¿niejszych strat ni¿ z powodu Szalonej Krowy wisi nad wielu instytucjami nieomal dziennie. Najpro¶ciej oswajaæ spo³eczeñstwo z t± my¶l± mówi±c na pocz±tku o komputerach jakich¶ pierwotnych ludów, wiadomo, ¿e Boliwia, Brazylia czy Burkina Fasso nie ma tego co my mamy, wiêc u nich przez b³êdy obs³ugi samoloty ¼le lataj±, lodówki ¼le zamra¿aj± a w bankach s± kolejki. Oczywi¶cie zainteresowani mogliby zapytaæ kogo¶ takiego jak ja czy to prawda – i dowiedzieliby siê, ¿e nie ca³kiem, ¿e elektroniczne g³osowanie tutaj odbywa siê od wielu lat, od tak wielu, ¿e przypadki drapów i skrobów z wyborów z USA by³y w Brazylii tematem nieustannych drwin; ¿e ma³o kto spêdza tyle czasu w Internecie co Brazylijczyk; ¿e w³asnej produkcji programy dzia³aj± i lokalne technologie produkuj± taki samolot jak Bandeirante i olbrzymie rolnictwo jest skomputeryzowane, tak jak tutejsze giganty przemys³owe. Ale zainteresowanych nie jest wielu, wrêcz przeciwnie, wielu jest zainteresowanych w malowaniu odmiennego obrazka, odwracaj±cego uwagê od w³asnych k³opotów. Ale czasami trzeba o nich wspomnieæ. Je¶li na wiele godzin wysiada administracja lotów w Los Angeles, rwie siê dostawa pr±du w Nowym Jorku czy odwo³uje siê loty NASA, wtedy nie ma jak prze¶miewaæ siê z zacofanych krajów i trzeba powiedzieæ co¶ bliskiego prawdy. Nast±pi³o to w zesz³ym tygodniu, gdy NYT wydrukowa³ artyku³ zatytu³owany Kto potrzebuje hackerów? Przes³anie jasne i dobitne: nie trzeba nam hackerów, ¿eby rozwaliæ system, nasze programy s± tak z³o¿one, ¿e same to robi±. I nie by³oby tu niczego do dodania gdyby nie trzy literki, których od dawna ju¿ nie widzia³em w prasie. Y2K. Od samej nazwy ju¿ jest to bzdur±, bo 2K to 2048 a Y czyli year mia³ symbolizowaæ rok 2000. Ale przed komentarzem przeka¿ê kawa³ek tekstu, w t³umaczeniu takim na jakie mnie w tej chwili staæ. Mówi Peter G. Neumann. Nawo³ywanie dr Neumanna od lat 1960 o stabilno¶æ sieci nigdy nie przebi³o siê. Naciski, by ³adowaæ szybko programy i maszyny i obni¿aæ koszty, dzia³a³y przeciw systemom solidniejszym i bezpieczniejszym. [...] Najlepiej budowaæ komputery, które od pocz±tku s± bezpieczne i stabilne. Maj±c mniej wad zniechêca hackerów. Je¶li od razu projektuje siê w³a¶ciwie, jest zaufanie, bezpieczeñstwo, system toleruje braki i b³êdy ludzkie. I jest ku temu technologia gdyby kto¶ chcia³ podj±æ siê tego wysi³ku. By³ on kiedy¶ w ekipie tworz±cej system sieciowy Multics, ale owe wysi³ki przegra³y z systemami, którym lepiej siê powiod³o komercjalnie. Dr Neumann przypomina, ¿e twórcy Multicsa byli dostatecznie przewiduj±cy, by unikn±æ problemu „roku 2000”, który trzeba by³o naprawiæ w innych komputerach. Ten b³±d, znany jako Y2K, spowodowa³ z³e dzia³anie pewnych maszyn gdy stwierdza³y one pojawienie siê daty 1 stycznia 2000 roku. Trzeba by³o wydaæ miliardy dolarów by zapobiec k³opotom. Otó¿ NYT dojecha³ tak blisko jak potrafi³ bez ryzyka rozprawy s±dowej do powiedzenia, ¿e wypuszczono spo³eczeñstwo w maliny wciskaj±c mu maszyny z zainstalowanym czym¶ zwanym Windows. Trzeba tu bardzo jasno powiedzieæ, ¿e to nie jest zaproszenie do flame war. Wiem, ¿e Windows potrafi robiæ wspania³e rzeczy, ale nie dziêki temu, ¿e to taki dobry system operacyjny, lecz dlatego, ¿e jest najpopularniejszy. W konsekwencji ktokolwiek maj±c dobry pomys³ i chc±c zarobiæ pieni±dze pisze program, który bêdzie dzia³a³ na tej platformie i by mieæ zgodno¶æ kodów musi siê w³±czyæ (choæby czê¶ciowo i czasowo) do ekipy. I tysi±ce tych zdolnych i pracowitych ludzi sprawi³o, ¿e jako¶ to dzia³a, ale oryginalne problemy: administrowania pamiêci i dostêpu do podbrzusza, nigdy nie zosta³y rozwi±zane. Problem Y2K wynalaz³a ekipa handlowa, tak naprawdê nigdy nie istnia³ – owe miliardy dolarów przy naprawie b³êdu komputera wydawano na... nowe komputery. Pamiêtam jak Tomasz K³oczko i inni z czo³ówki polskiego Linuxa nabijali siê z ogólnej paranoi, ale trzeba by³o elementarnego wykszta³cenia komputerowego, ¿eby rozumieæ dowcip z M$. Multics nie rozwin±³ siê, bo powa¿ne przedsiêwziêcie nie mia³o wielu szans w ¶wiecie blichtru i hucpy. I tak dobrze, ¿e zostawi³ ró¿nych bratanków w formie ró¿nych wersji Unixa - od FreeBSD i Linuxa poprzez BeOS i inne. Systemów operacyjnych s± setki, nie bêdê cytowa³ tu wielu imion dla sprawienia przyjemno¶ci w³a¶cicielom Maca czy czego¶ innego. Wa¿ne jest, ¿e czasami wydobywa siê na ¶wiat jaka¶ aluzja: Windows to nie komputer, to jeden z systemów operacyjnych – i do dzi¶ jeszcze nikt nie odwa¿y³ siê za¿artowaæ, ¿e to ten najlepszy. Có¿, je¶li hamburger MacDonald uchodzi za jedzenie, Harry Potter za przyjaciela dzieci, Coca-Cola za napój, Barbie za kobietê, babcine szepty przez telefon za podniecaj±cy seks a szko³y zarz±dzania i byznesu za edukacjê, normalne jest przekonanie, ¿e Windows to komputer. Ale przemy¶lenie zdarzeñ z ostatnich 20 lat mo¿e przynie¶æ inn± wizjê o postêpie i jego hamowaniu i o tym kto i kiedy jest zagro¿eniem organizacji spo³ecznej. Dlatego (po napisaniu tego) z du¿± ulg± us³ysza³em z BBC o s±dowym podtrzymaniu pozycji Europy w kwestii panoszenia siê Microsoftu w naszym ¶wiecie. wtorek, 18 wrze¶nia 2007, andsol-br
TrackBack
|
|