S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Mierz si³y itede

Dzieci mieszaj± prawo i lewo, a jak maj± s³ab± pamiêæ to mieszaj± a¿ do koñca. Mam to z si³ami i zamiarami, nigdy tego nie rozumia³em. Ale mam wra¿enie, ¿e Alfred hrabia Korzybski czego¶ tam nie mierzy³ a co¶ innego mierzy³ no i pope³ni³ takie dzie³o:
Science and Sanity
W ¶rodku jest parê sympatycznych mi my¶li, dotycz±cych  jêzyka, którego z³y u¿ytek wybija z normalno¶ci. Czêsto widzê, ¿e ludzie ¿yj± jak wariaci, bo bior± opis zdarzeñ za zdarzenia. No, wchodz± do restauracji i jedz± jad³ospis zamiast dañ.

Ale czemu mówiæ to na 800 stronach?!

Nie potrafiê przebrn±æ nawet przez dwa rodzia³y  o matematyce, bo s± mieszank± rzeczy oczywistych i jakich¶, o których nie wiem nawet czy co¶ znacz±.

W tym wszystkim najlepsza jest strona przed tytu³em.
Ta czê¶æ mówi o czym¶, co istnieje:

in preparation

Hayakawa stoi u mnie na pó³ce, wiêc istnieje. Wydaje mi siê, ¿e studiuj± „Jêzyk w my¶li i w dzia³aniu”
jako  jedn± z pierwszych ksi±¿ek o oszukiwaniu jêzykiem na przemys³ow± skalê, czyli w polityce i ogólniej, w ¿yciu  spo³ecznym, ale wolê krótsze a bardziej wyraziste szkice Orwella. To przez Orwella ob¶miewam mówi±cych przy mnie ¿e co¶ tam „nie jest niczym innym ni¿...” albo  zaczynaj±cych od „nie powiem, ¿e zawsze umiem...” Ale nie powiem, ¿e zawsze umiem tego unikn±æ.

(Ciekawostka, Hayakawa walczy³, by angielski sta³ siê jêzykiem oficjalnym USA. No w³a¶nie, ów kraj nie ma takiego zwierzêcia. Ciekaw jestem co by wszechpolacy wyrabiali, gdyby w Polsce polski nie by³ oficjalnym jêzykiem.)

Stara³em siê kiedy¶ znale¼æ w Sieci wie¶ci o ksi±¿ce Olivera L. Reisera, dowiedzia³em siê tylko, ¿e by³  chyba jeszcze bardziej skomplikowany ni¿ Korzybski. Pe³en mistyk i holistyk. Czy go kto¶ czyta?

W Biuletynie Ogólnej Semantyki w r.1983 Charlotte Schuchardt Read ma za sukces, ¿e w ci±gu 50 lat od pierwszego wydania sprzedano 50 tysiêcy egzemplarzy ksi±¿ki Korzybskiego. Du¿o czy ma³o? Nie wiem. Chyba to dzie³o nigdy nie pobije popularno¶ci± „Przeminê³o z wiatrem” pomimo pesymistycznego tytu³u drugiej ksi±¿ki. Ale nie zawsze ilo¶æ czytelników ma znaczenie. Grothendiecka prawie nikt nie czyta – ale to on zmieni³ bieg wspó³czesnej matematyki.

A najmniej czytaj± to, czego nie napisano. Pani Read potwierdza, ¿e (poza ksi±¿k± Hayakawy) nic nie wysz³o, ani z zapowiedzianych jako „w przygotowaniu” ani te¿ zamierzonych na pó¼niej, których tytu³y po czê¶ci da siê z tego nienajlepszego skanu odczytaæ:

zamiary

pi±tek, 28 wrze¶nia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: