Kto to pisa³, ¿e choæby jeden wzór odrzuca co pi±tego
czytelnika? Brzmi to niedobrze, wiêc chyba jest prawd±.
A jak bez wzorów mówiæ o trygonometrii?
Mo¿e przypominaj±c, ¿e niechlujstwo pewnego t³umacza
przy spacerach z arabskiego do ³aciny zamieni³o po³owê
struny (wyliczon± dla wielkiej obfito¶ci k±tów przez
pana Ptolomeusza w II w.) na zatokê czyli sinus. Przez
to od prawie 900 lat dzieci mówi± „rozumiem” gdy my¶l±
„nie rozumiem”.

Oczywi¶cie dziêki twierdzeniu Talesa nie musimy siê
przejmowaæ wymiarem promienia okrêgu – nic nam nie
zabrania przyj±æ, ¿e mierzy on po prostu 1.
Dzielenie przez siebie na wszelkie sposoby boków
trójk±ta prostok±tnego (czyli obliczanie sze¶ciu
funkcji trygonometrycznych) jest ³atwe dla paru k±tów:
30, 45, 60 (wszystko w stopniach). Do tego nauczyciele
dodaj± w szkole liczenie ich dla jeszcze dwóch k±tów,
które dobrze mieszcz± siê w tym towarzystwie: 15 i 75.
W ten sposób kolejne skoki co 15 stopni s± za³atwione.
Tyle tylko, ¿e prawie zawsze robi± to u¿ywaj±c wzorów
dla sinusa, cosinusa i tangensa sumy i ró¿nicy k±tów.
To bardzo ciekawa metoda. Tak ciekawa jak wyprawa
samochodem po bu³eczki do piekarni wyci±gaj±c go
z gara¿u i jad±c tam – gdy piekarnia jest za rogiem.
Poni¿sze szkice pokazuj±, ¿e wszystkie (powtórzê to:
wszystkie) potrzebne informacje mo¿na dostaæ z paru
rysunków kwadratów i kó³ek i z twierdzenia Pitagorasa.
(Kto go nie zna, wk³ada w to wiele wysi³ku, bo pojawia
siê ono w tysi±cach sytuacji.)




Po wyliczeniu tych d³ugo¶ci odcinków tabelki podaj±ce
warto¶ci funkcji trygonometrycznych same siê uk³adaj±.
Jako bonus jest tu przyjemno¶æ nieoczekiwanych danych
mieszcz±cych siê w (pozornie) tak ¶wietnie znanym
kwadracie. Tylko cyniczne, zgorzknia³e i przedwcze¶nie
postarza³e dziecko nie ucieszy siê widz±c, ¿e kwadrat
maj±cy bok 2 mo¿na roz³o¿yæ na trójk±ty z podanymi
polami.

Wiechu.