Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Bez Nobla, poza Polską

Wikipedia o Kazimierzu Fajansie:

Ten wybitny fizykochemik polskiego pochodzenia był
o włos od Nagrody Nobla. W roku 1924 jego kandydatura
– zarówno do nagrody z chemii, jak i fizyki – została
zaproponowana Komitetowi Noblowskiemu. Uważany był
za najpoważniejszego kandydata zarówno w dziedzinie
chemii, jak i fizyki. Zazwyczaj dobrze poinformowany
dziennik szwedzki „Svenska Dagbladet” kilka dni przed
ogłoszeniem decyzji zwrócił się do Fajansa z prośbą
o przesłanie fotografii, żeby móc ją opublikować
wraz z decyzją o przyznaniu nagrody. W przededniu
ogłoszenia decyzji akademii dzienniki szwedzkie już
jawnie napisały, że laureatem zostanie właśnie Fajans.
Nazajutrz jednak Komitet Noblowski zakomunikował, że
w tym roku nikomu nie przyznano nagrody ani z fizyki,
ani z chemii. Akademia chciała w ten sposób ukarać
prasę za niedyskrecję. Kandydaturę Fajansa
proponowano jeszcze dwa razy, jednak bez skutku.


Hugo Steinhaus, „Wspomnienia i zapiski” (str.141-142):

W owym czasie zawakowała u nas katedra chemii; nie
mieliśmy żadnego poważnego kandydata z wyjątkiem
Kazimierza Fajansa z Warszawy, wówczas profesora
Uniwersytetu w Monachium. Zagrożony ustawami
norymberskimi byłby chętnie przyszedł do Lwowa. Był
on (wraz z Soddym) twórcą teorii izotopów, jednego
z większych odkryć chemii fizycznej. Zarzucono mu, że
dopiero teraz stara się o katedrę w Polsce, ale kto
trochę znał stosunki, mógł zrozumieć obłudę tego
zarzutu. Fajans przyjechał do Lwowa i zamieszkał
u prof. Parnasa, swojego kuzyna. Gdy wyjeżdżał
stamtąd do Warszawy, znalazł się młodzieniec, który
rzucił w niego jajkiem w chwili, gdy wsiadał do auta.

Rada Wydziału uchwaliła powołanie na katedrę chemii
prof. Romana Małachowskiego. Głosował on przeciw
Fajansowi, gdyż: „Żydzi są wrogami narodu polskiego”
i proponował powołanie... rodowitego Niemca z Królewca!
[...] Tym sposobem jajkobol ocalił życie Fajansowi,
który przyjął zaproszenie do Ann Arbor w stanie
Michigan w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej

(*) Sam Roman Małachowski zginął w 1944 roku,
zamordowany przez hitlerowców.

(**) Senat Uniwersytetu Lwowskiego odrzucił wniosek
Rady Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego
o mianowanie Kazimierza Fajansa profesorem
(30 stycznia 1936 r.).

poniedziałek, 17 września 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: sz, 80.54.177.6*
2007/09/17 02:08:19
no prosze prosze... co za historia!

(ale młodzież wszechpolska chyba nie żałuje, wystarczy nam jeden podejrzany ideologicznie noblista)
-
2007/09/17 02:11:02
A kto dla nich nie jest podejrzany...
-
Gość: Jo_Anna, 217.96.19.25*
2007/09/17 09:06:34
Smutne...
-
2007/09/17 18:09:43
Niby tak, ale dzięki temu Steinhaus mógł spotkać w 1961 małżeństwo Fajansów w Nowym Jorku.

Ciekawe, że w innych sprawach prof. Małachowski ładniej wypada, Zofia Jerzmanowska ciepło mówi o poparciu dla niej w świecie akademickim zdecydowanie antyfeministycznym.