|
Blog > Komentarze do wpisu
Wektory sił
Po 800-metrowym moście we Floripie, 4 pasy, wszystkie
z wyspy „na kontynent”, jak to tu mówią, goni duża ciężarówka z mocnym stalowym oboczem, wyładowana zaprawą murarską. Nie znam wszystkich detali, kierowca chyba nie trzymał się przepisowej 80-tki, prawie nikt tego nie robi. Nie ma kłopotu w dni bez mocnego ostrego wiatru nad cieśniną. I jeśli kierowca nie szyje (skocz na lewy pas, skocz na prawy, na lewy, na prawy). Ale temu spieszyło się. Najwolniejszy pas, po prawej, był pusty, więc zjechał nań i szybko naprostował kierunek jazdy. Samochód był posłuszny. Ładunek nie. Parę ton zaprawy uderzyło w prawą boczną burtę. Gdyby bok był z drzewa, zaprawa (pęd równa się masa razy prędkość) rozwaliłaby ją i poleciała do morza. Ale burta wytrzymała i do morza poleciała ciężarówka. Kierowca został pod wodą w zmiażdżonej kabinie. Dla tych na powierzchni została praktyczna powtórka z fizyki, którą mało kto będzie pamiętał. Ileż razy trzeba przypominać ludziom, że „dojechać” i „dojechać szybko” są bardzo odmiennymi planami życia? Albo i końca życia... Tak, było wyjaśnienie psychologiczne. Brat kierowcy powiedział dziennikarzom, że to drugie nieszczęście, że przed tygodniem stracili ojca. O tym też wszyscy wiedzą: jeśli dotknęło cię nieszczęście, powinieneś mieć warunki, by dojść do siebie. Organizm wytwarza substancje, które robią z ciebie kogoś zupełnie innego, zmieniają się reakcje i odbiór rzeczywistości. W tutejszej służbie publicznej po zgonie osoby z bliskiej rodziny (rodzice, mąż, rodzeństwo) dostaje się tydzień wolnego. Gdzie indziej zależy to od dobrej woli szefa. A gdy człowiek jest własnym szefem, wolne dni są często dla niego luksusem nie do pomyślenia. Czas na leczenie psychicznych ran? Dla niewielu. Widziane z góry cztery pasma pędzących samochodów tworzą imponującą wizję przemysłowej cywilizacji. Z poziomu mostu czasami widać, że to ciągle jest niewolnictwo. środa, 22 sierpnia 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2007/08/22 11:04:30
No, jeżeli ktoś jest własnym szefem, to w przypadku przepracowania nie możemy chyba mówić o niewolnictwie. Jeden z właścicieli i jednocześnie pracowników naszej firmy jest takim przypadkiem. Nieustannie go wszyscy błagają, żeby mniej pracował, a on nic sobie z naszych błagań nie robi. Cenę za to już zapłacił parę tygodni temu.
Co do kierowców to niestety w wielu krajach są wykorzystywani. Widziałam paru takich (Polaków) tłumaczących się na ekranach tv brytyjskiej policji: "przecież nie powiem szefowi, że nie pojadę tym rzęchem, bo mnie wyrzuci", "wiem, że wolno mi jechać tylko 6 godzin, ale jak nie wrócę na czas to szef mnie wyrzuci z roboty". 2007/08/22 13:30:54
Naukowcy powinni jak najszybciej wynaleźć kieszonkowy aparacik do mierzenia zmian chemicznych w tym lab zwanym homo sapiens i podawania na bieżąco takich zleceń jak drzemka wskazana, nie kieruj pojazdem itp
Ale znając tego sapiensa wątpię czy wiele osób słuchałoby takiego komórkowego anioła stróża. :-( 2007/08/22 13:55:55
Bardzo często ludzie w sytuacjach stresowych (tu śmierć bliskiej osoby) chcą pracować, żeby nie myśleć. Zakopują się w pracy, nie zdając sobie sprawy, że umysł ludzki ma wiele pokładów. A w nich zakopane mogą być chwile nieuwagi, "wyłączenie się" itp. Jeśli ktoś pracuje przy komputerze, to jedynie będzie siedział, jak króliczek Duracela z wyłączonymi bateriami, a jesli jest kierowcą to...
2007/08/22 18:06:00
@Marzatela: W węższym sensie (bez konotacji filozoficznych) moi synowie określają to zwrotem: wyprzedził nas, żeby być pierwszy na czerwonym świetle”.
@Vierablu: masz rację, nie powinienem używać terminu niewolnictwo” gdy decyzję podejmuje sama ofiara. Nie wiem jak określić taki typ zniewolenia... Co do jazdy wrakami, niestety jestem i ja takim dziobakiem. Powinienem zawiadomić Wydział, że nie będę prowadził zajęć w salach matematyki (nadających się na wyburzenie od lat), bo pleśń psuje zdrowie tym, którzy mają czulsze drogi oddechowe - i instalacja elektryczna jest tam bardzo podejrzana, cościk po deszczach tam pachnie. Wiem, że sal nie ma i ociągam się przed postawieniem ich w sytuacji bez wyjścia. Ale chyba będę musiał to zrobić. @Antrim: w gruncie rzeczy mamy taki aparacik i już (bez elektroniki) nie chcemy go używać. Ale ja używam, nigdy nie dyskutuję z moim Aniołem Stróżem (tak, obojętniki mogą je mieć) i może dlatego ciągle żyję. Jak on mi mówi: coś tu nie tak” to zupełnie bez przyczyn boję się jak cholera i jadę jakbym wiózł nitroglicerynę. Albo nie jadę. @S_m: króliczek Duracela? Brzmi fajnie. To chyba jakaś reklama z tv, ale Ty przecież nie oglądasz? A na poważnie: powinni robić jakiś eksperyment przy prawie jazdy, który by uświadomił przyszłym kierowcom to, o czym mówisz. Ludzie myslą, że chwytają cały film i nawet nie podejrzewają jak dużo urywków im zanika... 2007/08/22 18:33:41
@ ANTRIM
Ostatnio w telewizji widziałam fragmenty programu, w którym pokazywano samochód (japoński), wyposażony w czujniki typu pomiar alkoholu w wydychanym powietrzu, a także - analizę soczewki oka. Samochód reagował w ten sposób, że w pewnym momencie odzywał się głos: "zjedź z drogi, stań w bezpiecznym miejscu". Nie wiem, jakie były eskalacje na brak reakcji. |
|
A życie nam ucieka ....