Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Wektory sił
Po 800-metrowym moście we Floripie, 4 pasy, wszystkie
z wyspy „na kontynent”, jak to tu mówią, goni duża
ciężarówka z mocnym stalowym oboczem, wyładowana
zaprawą murarską. Nie znam wszystkich detali, kierowca
chyba nie trzymał się przepisowej 80-tki, prawie
nikt tego nie robi. Nie ma kłopotu w dni bez mocnego
ostrego wiatru nad cieśniną. I jeśli kierowca nie
szyje (skocz na lewy pas, skocz na prawy, na lewy, na
prawy). Ale temu spieszyło się. Najwolniejszy pas,
po prawej, był pusty, więc zjechał nań i szybko
naprostował kierunek jazdy. Samochód był posłuszny.
Ładunek nie. Parę ton zaprawy uderzyło w prawą
boczną burtę. Gdyby bok był z drzewa, zaprawa (pęd
równa się masa razy prędkość)
rozwaliłaby ją i poleciała
do morza. Ale burta wytrzymała i do morza poleciała
ciężarówka. Kierowca został pod wodą w zmiażdżonej
kabinie. Dla tych na powierzchni została praktyczna
powtórka z fizyki, którą mało kto będzie pamiętał.

Ileż razy trzeba przypominać ludziom, że „dojechać”
i „dojechać szybko” są bardzo odmiennymi planami
życia? Albo i końca życia...

Tak, było wyjaśnienie psychologiczne. Brat kierowcy
powiedział dziennikarzom, że to drugie nieszczęście,
że przed tygodniem stracili ojca. O tym też wszyscy
wiedzą: jeśli dotknęło cię nieszczęście, powinieneś
mieć warunki, by dojść do siebie. Organizm wytwarza
substancje, które robią z ciebie kogoś zupełnie
innego, zmieniają się reakcje i odbiór rzeczywistości.
W tutejszej służbie publicznej po zgonie osoby
z bliskiej rodziny (rodzice, mąż, rodzeństwo) dostaje
się tydzień wolnego. Gdzie indziej zależy to od dobrej
woli szefa. A gdy człowiek jest własnym szefem, wolne
dni są często dla niego luksusem nie do pomyślenia.
Czas na leczenie psychicznych ran? Dla niewielu.

Widziane z góry cztery pasma pędzących samochodów
tworzą imponującą wizję przemysłowej cywilizacji.
Z poziomu mostu czasami widać, że to ciągle jest
niewolnictwo.
środa, 22 sierpnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/08/22 08:25:02
Często jest tak, że pędzimy,aby zaoszczędzić kilka minut,a potem tracimy czas na byle co.
A życie nam ucieka ....
-
2007/08/22 11:04:30
No, jeżeli ktoś jest własnym szefem, to w przypadku przepracowania nie możemy chyba mówić o niewolnictwie. Jeden z właścicieli i jednocześnie pracowników naszej firmy jest takim przypadkiem. Nieustannie go wszyscy błagają, żeby mniej pracował, a on nic sobie z naszych błagań nie robi. Cenę za to już zapłacił parę tygodni temu.
Co do kierowców to niestety w wielu krajach są wykorzystywani. Widziałam paru takich (Polaków) tłumaczących się na ekranach tv brytyjskiej policji: "przecież nie powiem szefowi, że nie pojadę tym rzęchem, bo mnie wyrzuci", "wiem, że wolno mi jechać tylko 6 godzin, ale jak nie wrócę na czas to szef mnie wyrzuci z roboty".
-
2007/08/22 13:30:54
Naukowcy powinni jak najszybciej wynaleźć kieszonkowy aparacik do mierzenia zmian chemicznych w tym lab zwanym homo sapiens i podawania na bieżąco takich zleceń jak drzemka wskazana, nie kieruj pojazdem itp
Ale znając tego sapiensa wątpię czy wiele osób słuchałoby takiego komórkowego anioła stróża. :-(
-
2007/08/22 13:55:55
Bardzo często ludzie w sytuacjach stresowych (tu śmierć bliskiej osoby) chcą pracować, żeby nie myśleć. Zakopują się w pracy, nie zdając sobie sprawy, że umysł ludzki ma wiele pokładów. A w nich zakopane mogą być chwile nieuwagi, "wyłączenie się" itp. Jeśli ktoś pracuje przy komputerze, to jedynie będzie siedział, jak króliczek Duracela z wyłączonymi bateriami, a jesli jest kierowcą to...
-
2007/08/22 18:06:00
@Marzatela: W węższym sensie (bez konotacji filozoficznych) moi synowie określają to zwrotem: „wyprzedził nas, żeby być pierwszy na czerwonym świetle”.

@Vierablu: masz rację, nie powinienem używać terminu „niewolnictwo” gdy decyzję podejmuje sama ofiara. Nie wiem jak określić taki typ zniewolenia...
Co do jazdy wrakami, niestety jestem i ja takim dziobakiem. Powinienem zawiadomić Wydział, że nie będę prowadził zajęć w salach matematyki (nadających się na wyburzenie od lat), bo pleśń psuje zdrowie tym, którzy mają czulsze drogi oddechowe - i instalacja elektryczna jest tam bardzo podejrzana, cościk po deszczach tam pachnie. Wiem, że sal nie ma i ociągam się przed postawieniem ich w sytuacji bez wyjścia. Ale chyba będę musiał to zrobić.

@Antrim: w gruncie rzeczy mamy taki aparacik i już (bez elektroniki) nie chcemy go używać. Ale ja używam, nigdy nie dyskutuję z moim Aniołem Stróżem (tak, obojętniki mogą je mieć) i może dlatego ciągle żyję. Jak on mi mówi: „coś tu nie tak” to zupełnie bez przyczyn boję się jak cholera i jadę jakbym wiózł nitroglicerynę. Albo nie jadę.

@S_m: króliczek Duracela? Brzmi fajnie. To chyba jakaś reklama z tv, ale Ty przecież nie oglądasz? A na poważnie: powinni robić jakiś eksperyment przy prawie jazdy, który by uświadomił przyszłym kierowcom to, o czym mówisz.
Ludzie myslą, że chwytają cały film i nawet nie podejrzewają jak dużo urywków im zanika...
-
2007/08/22 18:33:41
@ ANTRIM
Ostatnio w telewizji widziałam fragmenty programu, w którym pokazywano samochód (japoński), wyposażony w czujniki typu pomiar alkoholu w wydychanym powietrzu, a także - analizę soczewki oka. Samochód reagował w ten sposób, że w pewnym momencie odzywał się głos: "zjedź z drogi, stań w bezpiecznym miejscu". Nie wiem, jakie były eskalacje na brak reakcji.