S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Przeczekiwanie

Gard³owe s± my¶li Indian z interioru
Ich kobiety maj± dwie piersi i gotuj± maniok.
Pytaj± czy mszê zawsze tañczymy powoli.
Do ¿ony mówi± narzeczem innym ni¿ do wroga.
Nie mo¿na ich t³umaczyæ, bo ¿yj± w gêstwinie.

Og³aszaj± ze ¶miechem: „S³ychaæ jutro. Jest wiatrem”.
Maj± wielu bogów, gasn±cych o zmierzchu
Gdy przychodz± mniejsi. Do tych modl± siê ca³±
Noc przed huka-huka. Walka trwa trzy sekundy
I na rok przysz³y wstyd przynosi – lub s³awê.

 

PS. Wiersz pojawia siê tu dwa razy, u góry i u do³u. U góry jest
poprawiony dziêki s³uchowi i dobrym chêciom Nameste (vide
rozmowa w komentarzach). U do³u móg³by znikn±æ i znikn±æ
powinien, ale wtedy nie by³o by jak doceniæ jako¶ci poprawek,
co by charakteryzowa³o czarn± niewdziêczno¶æ. Pierwotna wersja
tak wygl±da³a:

Gard³owe s± my¶li Indian z interioru
Ich kobiety maj± dwie piersi i gotuj± maniok.
Pytaj± czy zawsze tañczymy mszê powoli.
Do ¿ony mówi± narzeczem innym ni¿ do wroga.
Nie mo¿na ich t³umaczyæ, bo ¿yj± w gêstwinie.

Og³aszaj± ze ¶miechem: „S³yszê jutro. Jest wiatrem”.
Maj± wielu bogów, którzy gasn± o zmierzchu
Gdy przychodz± mniejsi. Do tych modl± siê noc ca³±
Przed walk± huka-huka. Ona trwa trzy sekundy
I na przysz³y rok przynosi wstyd lub s³awê.

pi±tek, 24 sierpnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/08/24 18:18:01
Czyje to? (ca³kiem /nice/, choæ rytmowi przyda³oby siê)

PS Bardzo siê spó¼ni³em, ale by³em jednak ponownie pod Wysockim, w sprawie Galicza. Gdyby¶ przegapi³ :)
-
2007/08/24 18:41:41
no, jak nie podpisane to moje... Pomy¶lê o wziêciu lekcji na bongo.

Nie, nie przegapiam, bo blox powiadamia o nowych komentarzach, go³±bek przynosi w dzióbku wiadomo¶æ do domu. U Was, w Salonie, nie ma tak wymy¶lnycyh obyczajów?
-
2007/08/24 20:05:40
Wola³em siê upewniæ, bo z autorem inaczej siê (z trwog±!) rozmawia (za to: mo¿na, podczas gdy z cytowaczem wymienia siê tylko opinie; a mo¿e odwrotnie?). W sprawie rytmu – na próbê przeczyta³em nieco inaczej (ni¿ej); je¶li jeste¶ uczulony na takie praktyki, wywal, proszê, tylko komentarz (a nie czytelnika).

Gard³owe s± my¶li Indian z interioru
Ich kobiety maj± dwie piersi i gotuj± maniok.
Pytaj± czy mszê zawsze tañczymy powoli.
Do ¿ony mówi± narzeczem innym ni¿ do wroga.
Nie mo¿na ich t³umaczyæ, bo ¿yj± w gêstwinie.

Og³aszaj± ze ¶miechem: „S³ychaæ jutro. Jest wiatrem”.
Maj± wielu bogów, gasn±cych o zmierzchu
Gdy przychodz± mniejsi. Do tych modl± siê ca³±
Noc przed huka-huka. Walka trwa trzy sekundy
I na rok przysz³y wstyd przynosi lub s³awê.

Tak czy inaczej /nice/. A co do "naszych" salonowych (piszê w cudzys³owie, bo, cholera, mam problem z poczuciem przynale¿no¶ci ;) – to¿ to dzicz (techniczna) jest. I, co wiêcej, podejrzewamy, ¿e dzicz utrzymywana ¶wiadomie (przez adminicjê), aby u¿ytkownicy nie stali siê zbyt niezale¿ni i selektywni.
-
2007/08/24 21:53:26
„Tak czy inaczej”? Stanowczo inaczej. Mo¿e s± tacy, którzy nie lubi± pomocy, ale to przecie¿ przejaw przyjaznych nastawieñ - i tylko cieszyæ siê, ¿e chcia³o Ci siê poprawiaæ moje linie zamiast tworzyæ ca³kiem nowe swoje.

Umówmy siê tak, jesli kiedy¶ poprawisz tyle, ¿e to a¿ wstyd gadaæ to (jak to bywa w przypadku "referees") jeste¶ dopisany jako autor, ok?

A tak ca³kiem powa¿nie, powiedz jak to rozwi±zaæ technicznie. Bo pó¼niej wstawiê to na moj± witrynê do mini-kolekcji wierszy w poprawionej przez Ciebie formie, ale co tutaj zrobiæ? Je¶li poprawiê w tek¶cie, czytelnik komentarzy nie zrozumie czemu przepisa³e¶ wiersz? Mo¿e w³a¶nie jest dobrze tak jak jest - usi³owanie i poprawka? Podsuñ Tw± sugestiê a stanie siê ona rzeczywisto¶ci±. Bardzo serdecznie dziêki.

Co do ograniczeñ z „Waszego” (technicznie mówi±c) Salonu, to przecie¿ jest to boski atrybut: daj± jab³oñ, ale o jab³kach nie ma mowy.
-
2007/08/24 22:31:30
"Poprawiaæ"? – nie, zasugerowa³em trochê kosmetyki o charakterze *redakcyjnym*, co mo¿na poznaæ po intensywnym & wiernym (wierno¶æ sensowi) trzymaniu siê orygina³u. Je¶li ta redakcja Ci podchodzi, to ¶wietnie :). W niczym te¿ (na ile siê znam na procedurach edytorskich) nie zmniejsza Twojego autorstwa, co ew. czytelnik niniejszego w±tku ma obowi±zek rozpoznaæ. Jak natomiast rozwi±zaæ *tutaj* problem? Przede wszystkim, problemu nie ma :). Gwoli porz±dku natomiast, rozwi±zanie nasuwa mi siê takie: wstaw akceptowan± przez siebie wersjê do najsamgórnego wpisu, a oryginaln± przed-redakcyjn± wersjê w przypisie, w komentarzu. Czy jako¶ tak :)
-
2007/08/25 01:03:29
Tak, co¶ bardzo podobnego przysz³o i mi do g³owy, ale pó¼niej (przy patrzeniu w supermarkiecie na ementaler). Jeszcze raz dziêki i ka¿da (Twoja) krytyka jest niekoniecznie mile, ale z wdziêczno¶ci± widziana.
-
2007/08/25 06:34:18
W takim razie pozwolê sobie jeszcze na s³owo komentarza. Wiersz jest bardzo zwarty tre¶ciowo, utrzymany w konwencji suchej, niby bezosobowej relacji (to pozór: rozwa¿enie choæby zwrotu "ich kobiety" prowadzi do wniosku, ¿e relacjonuj±cym jest patriarchalny konkwistador lub jego [kulturowy] potomek ;), spodziewaj±cy siê nadto, ¿e w interiorze ¿yj± raczej monstra ni¿ ludzie [jak piêknie odnotowane zdziwienie: "maj± dwie piersi"!]). Forma zdyscyplinowana, zwodniczo prosta.

I dlatego przerzutnia "ca³± / Noc" jest niejakim zaburzeniem regularno¶ci i prostoty formy (a tak¿e sposobu, w jaki *nawarstwia* siê narracja). Ka¿da redakcja tego dystychu:

Gdy przychodz± mniejsi. Do tych modl± siê ca³±
Noc przed huka-huka. Walka trwa trzy sekundy

napotyka na trudno¶æ. Z jednej strony, niekorzystne oddzia³ywanie przerzutni. Z drugiej, s³owo "ca³a" wydaje siê istotne: uzmys³awia "solenno¶æ" przedkonfrontacyjnego wysi³ku modlitewnego ;). "Ca³a noc" to solidny wysi³ek (nie tak jak byle jakie, zakoñczone *ju¿* przed 5 nad ranem, nocne czytanie w Sejmie ;). Mo¿na sobie wyobraziæ bardziej zwarte sformu³owania unikaj±ce przerzutni, ale trudno w nich ocaliæ przymiotnik "ca³±". Byæ mo¿e trzeba tu jeszcze ciut popracowaæ (?).

Pierwotna "walka huka-huka" ma same zalety: t³umaczy bez zbêdnych zawijasów, czym jest "huka-huka"; czytelnik nie odczuwa braku przypisów etnograficzno-antropologicznych. Je¶li jednak stawia siê na rytm, trzeba szukaæ skrótów. Z drugiej strony, rozwi±zanie "Noc przed huka-huka. Walka trwa (...)" te¿ ma swoje zalety: uruchamia czytelnika, który musi poruszaæ nieco organem interpretuj±cym, by rozwi±zaæ znaczenie zaskakuj±cego pojawienia siê egzotycznego terminu huka-huka. Wszystkie przes³anki prowadz± do uznania, ¿e to "walka", zapewne o charakterze rytualnym, zapewne jest to rytua³ cykliczny (coroczny). Pozostaje jednak ziarnko tajemnicy ("czy na pewno"?!), te¿ nie do pogardzenia; takie ziarnko pociesza nieco po stracie ¶wietnego przez swoj± prostotê wprowadzenia sensu ("walka huka-huka").

Sorry za rozgadanie siê.
-
2007/08/25 15:21:50
Zaskoczenie ryby, ¿e mo¿na ciekawie mówiæ o jej ruchach p³etw± (tak, kopiujê tu s³awn± ichtiologiczn± uwagê Andrieja Amalrika). To nie jest rozgadanie siê. W pracce, któr± niedawno wykoñczyli¶my z Jurkiem Kocikiem (a ona nas te¿) sz³y ostre skype'owe spory o pozycjê zdañ, o u¿ycie warto¶ciuj±cego przymiotnika - tam umia³em argumentowaæ technicznie, bo rozumiem otoczkê i strukturê tkaniny. Tu mogê tylko s³uchaæ lekko zaskoczony, ¿e w³a¶ciwie bez udzia³u ¶wiadomo¶ci uda³o mi siê powiedzieæ co¶ o szacunku dla pewnej kultury. Kto wie, mo¿e czytaj±c to kto¶ zechce dotrzeæ do dawnego filmu dokumentarnego "Kuarup" z nieistniej±cej ju¿ tv Manchete o Indianach z Alto Xingu
(by³ te¿ film fabularny o tym imieniu, nie widzia³em go).

Wiesz, wiêcej czytam poezji ni¿ _o_ poezji. Gdyby by³o do czytania wiêcej takich esejów jak Nyczka o Szymborskiej, to bym je czyta³. Ale wygl±da na to, ¿e ostatnio czê¶ciej rodz± siê poeci ni¿ krytycy.
-
2007/08/25 19:16:10
To problem skali (nie mówiê, ¿e tylko). Krytycy poezji rzadko schodz± poni¿ej poziomu ca³ego tomiku. Tropi± postawy, "dykcje", poetyki, pokolenia, "szko³y". Nieliczni (ba, ca³kiem wyj±tkowi) s± ci, którzy nie traktuj± pojedynczego wiersza jako jeszcze jedno trofeum z polowania na tezy, trofeum przewa¿nie zredukowanego do poro¿a cytowanej frazy, wyznania, swoisto¶ci jêzykowej.

Sam termin "poezja" jest jakby /oveloaded/, przeci±¿ony mo¿liwo¶ciami (i patosem). Mnie (wyznam) interesuj± wiersze – wypowiedzi, konstrukcje, "kawa³ki jêzyka w akcji". Faktem jest jednak, ¿e o wierszach (por. wy¿ej) ma³o kto pisze, wiêc trudno o nich poczytaæ ;). Trzeba pisaæ. Zreszt±, zabawa *w czytanie* jest zabaw± ¶wietn±, gdy tylko nie musi byæ zabaw± *milcz±c±*.

Odrêbnie bêd± omówione ocea^W inne ryby.
-
2007/08/25 20:46:55
Ucho ju¿ czeka i strzy¿e.