S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Pozycja obronna (2)
Czary-mary

 

magia i gnoza
kwitnie jak nigdy

sztuczne raje
sztuczne piek³a
sprzedawanie s± na rogu ulicy

(Zbigniew Herbert – Pan Cogito o magii)


Tomik „Pan Cogito” ju¿ wydano i czytano gdy w Pary¿u zafascynowa³a mnie zachêta afrykañskiego czarownika:

ulotka

„Oddalcie od was, czy tych, których kochacie, spojrzenie Diab³a...” Mistrz Pascal nie by³ jezuit± B³a¿ejem, raczej na odwrót. Dziwny, dziwny to by³ ¶wiat, o ile bogatszy g³êbi± magii od mizernych iluzji z „Trybuny Ludu”, odgrywanych bez przekonania. Nie uwierzy³bym wówczas, ¿e szybko mi siê przeje ten ¶wiat czarów, bo taka jego gêsta ma¼ rozleje siê po ¶wiecie.

Ca³e szczê¶cie, ¿e nie zanosi siê na powo³anie Komitetu Centralnego od czarów, bo ka¿dy od³am magów czy cudotwórców jest lepszy od innego. Skoro wiêc ze zrz±dzenia prasy, tv i oddolnej g³upoty zalew magii jest nieuchronny, jestem entuzjast± jej ró¿norodno¶ci i wolnego rozkwitu. Mo¿e w amoku zaklêæ i odklêæ te fakcje wzajemnie siê wykoñcz± i da siê spokojniej ¿yæ w magicznym pobojowisku. Ale niestety na polu bitwy pojawia siê Wielki Racjonalista i po rozgromieniu Wszystkich Religii zabiera siê do Magii i Przes±dów. Panie i Panowie, enter Richard Dawkins.

S± dwa sposoby patrzenia na ¶wiat: poprzez wiarê w przes±dy (faith of superstition) lub przez wymogi logiki, obserwacji i dowodów. Poprzez rozs±dek.

Najpierw by³a krucjata przeciw Wierze (Faith) uto¿samianej ze „zorganizowan± religi±”. Teraz s³owo „wiara” odnosi siê do ufania temu, co chêtnie (i na ogó³ s³usznie) nazywamy przes±dami.

W tym krótkim kawa³ku wyjêtym z jego wprowadzenia jest zapowied¼ dalszych b³êdów logicznych. Nie zrobi ¼le wyszczególniæ je:

– u¿ywanie tego samego terminu w odmiennych sytuacjach przenosi klimat uczuciowy, nie warto¶ci my¶lowe;

– próba powi±zania wierzeñ i zorganizowanej religii z epidemi± przes±dów jest b³êdem rzeczowym –  tak w okresie Renesansu jak i teraz zanik znaczenia  Ko¶cio³ów jest ¼ród³em zalewu zabobonami;

– nie ma roz³±cznych i ca³kiem odmiennych dwóch sposobów widzenia ¶wiata, to odgrzewanie bojowego has³a „kto nie z nami ten przeciw nam”;

– przypisywanie rozs±dkowi (w domy¶le: nauce) cech nieod³±cznych od tworzenia nauki tworzy wra¿enie (ca³kiem b³êdne, ju¿ by³a tu o tym mowa), ¿e tylko racjonalne my¶lenie s³u¿y do docierania do prawd. I ¿e tylko niewierz±cy s± dobrymi uczonymi. Miesza siê tu proces tworzenia i rozpowszechniania wiedzy i nauki;

– czêsto nie ma rozdzia³u na typ my¶lenia w kwestiach wiary i nauki. Istotne ró¿nice jawi± siê w traktowaniu postulatów. Dlatego nauka, która siê upiera przy jakich¶ postulatach niewiele siê ró¿ni od wiary.

A bij±c w tambory jak umie przeciw przes±dom odwraca Dawkins uwagê od wiêkszego z³a. Potêga Ko¶cio³a od dawna nie jest czym¶, czym kiedy¶ by³a. To istotny gracz, ale wierzyæ w jego wszechmoc to odmiana wiary w Protoko³y Mêdrców Syjonu. I to, co pozosta³o z jego potêgi ma mandat demokratyczny. Do Radia Maryja nie zapêdza ukaz Kaczyñskiego, ludzie sami z w³asnej woli je w³±czaj±. Natomiast wielk± i coraz bardziej  niebezpieczn± konspiracj± s± dzia³ania wielkich konglomeratów, które oczywi¶cie wpieraj± nam, ¿e konspiracje nie istniej± i wiara w nie to przes±d, ale s± w stanie nieznacznymi stukniêciami palców w klawiatury komputera wprowadzaæ zmiany, które  zmieniaj± dietê, powierzchniê mieszkañ i mo¿liwo¶ci podró¿owania setek milionów ludzi.

Dawkins obiektywnym agentem imperializmu? Dawkins ignorantem? Oczywi¶cie nie. M±dry cz³owiek. Wielki popularyzator nauki. Robi ¶wietn± robotê. Ale zapêdzi³ siê w k±t przez jednostronno¶æ i przesadê.

Mo¿e tak trzeba czyniæ, by dotrzeæ do mas. Ale je¶li to prawda, to rodzi siê we mnie pytanie: po co w ten sposób docieraæ do mas? Przecie¿ one ju¿ maj± jakie¶ wiary, które im lepiej czy gorzej organizuj± ¿ycie...

Aha, tu jest koniec odcinka, ale nie argumentu, ani tematu. W jedn± niedzielê nie da siê napisaæ ca³ego traktatu. Szczególnie, je¶li nie ma byæ jednostronny.

niedziela, 19 sierpnia 2007, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/08/20 18:58:24
Brawo!
Wreszcie kto¶ skrytykowa³ Dawkinsa z jego w³asnych pozycji: logiki i naukowego my¶lenia. Bardzo mi tego brakowa³o.

-
2007/08/20 19:01:17
"po co w ten sposób docieraæ do mas? Przecie¿ one ju¿ maj± jakie¶ wiary, które im lepiej czy gorzej organizuj± ¿ycie..."

...¯eby zaszczepiæ im inne, "lepsze" wierzenia. Ludzie pokroju Dawkinsa irytuj± mnie. Zwalczaj± zabobony w³asnymi "lepszymi" zabobonami.
-
2007/08/20 22:32:33
Niestety cudzys³owy przy 'lepszym' zas³u¿one. Sztandar z has³ami logiki i rozs±dku oraz zas³ugi w badaniach z jakiej¶ dziedziny to za ma³o, by byæ trybunem ludu naukowego. Bolesnym przyk³adem jest Hans Jürgen Eysenck, któremu s³awa w psychologii i niedouczenie w statystyce sta³y siê trampolin± do kariery w astrologii. Oby Dawkins nie sta³ siê g³ow± i ikon± nowej scientologii...

Przy okazji, wyrazy uznania i wdziêczno¶ci za kompetentne wyja¶nienie na Twoim blogu podszewki zdjêcia z „okiem Boga”. To jak drewniany ko³ek do zakoñczenia kariery wampira. Ten ju¿ wiêcej nie ruszy siê.
-
2007/08/25 00:45:12
Mi³o mi.

Co do Dawkinsa i jemu podobnych "trybunów ludowych": Ojciec J.M. Bocheñski - logik zreszt± (a mo¿e raczej przede wszystkim) - w ksi±¿ce "100 zabobonów" wymieni³ piêkny okaz zabobonu, którym jest wiara, ¿e specjalista w jednej dziedzinie jest autorytetem i w innych dziedzinach.
-
2007/08/25 01:39:34
Twoje przypomnienie tej ksi±¿ki (ju¿ mi o niej mówiono) chyba popchnie mnie do kupienia jej. Mam jego tylko „Wspó³czesn± filozofiê zachodni±” i doceni³em jego klasê rzeczowej krytyki gdy przejecha³ siê po moim ulubionym (jako autor) Russellu: „[...] filozofia B. Russella, neopozytywizm i materializm dialektyczny. Choæ te systemy nie mia³y wielkiego znaczenia jako filozofie w ¶cis³ym sensie, wywieraj± jednak w ró¿nych krêgach wp³yw przekraczaj±cy wp³ywy wszystkich innych dzisiejszych kierunków filozoficznych. £atwo zrozumieæ ten nadzwyczajny efekt: w owych systemach od¿ywaj± idee, które mia³y w³asny sens filozoficzny przed stu laty, a na ogó³ 'szerokie krêgi' maj± zwyczaj ¶ledziæ z wiekowym opó¼nieniem rozwój filozofii naukowej.”
-
2007/08/25 22:17:33
Bocheñski mia³ swoje dziwactwa. W której¶ ze swoich ksi±¿ek, po¶wiêconej historii filozofii, twierdzi³, ¿e po Tomaszu z Akwinu w zasadzie nic ju¿ m±drego w filozofii nie wymy¶lono. Tomizm to by³ dla niego jaki¶ idea³. Takie przegiêcie u logika mo¿e nawet tak bardzo nie dziwi.

No ale jest to przyk³ad problemu, o którym wy¿ej. Najlepiej Bocheñski siê sprawdza³ chyba w³a¶nie jako logik. Nie by³ natomiast autorytetem odno¶nie _ca³ej_ filozofii.
-
2007/08/25 23:42:59
„Medice, cura te ipsum”?
-
2007/08/26 13:34:22
Ano.