|
Blog > Komentarze do wpisu
I bądź tu kurą
Wymiar rodziny mnie zadawala (4 + pies), ale szkoła wymusiła powiększenie jej, przynajmniej na tydzień. Przez ileś dni syn chodził do szkoły ze skrzyneczką, w której rzekomo wylęgał się kurczak. Ja w takich warunkach bym się zbuczył i to chyba nastąpiło. Ale dziś szkoła wymieniła wszystkie jajka na gotowe pisklęta i przez tydzień należy je dokarmiać oraz ogrzewać. Na stopień. Nie, nie z religii. Educação para vida. A jeśli po tygodniu kurczak bardzo się przywiąże i nie będzie chciał wracać? Bardzo niesentymentalne wychowanie. W domu chłodno, bo zima, ale w kraju tropikalnym nie ma ogrzewania. W swetrze idzie wytrzymać, ale nie mamy swetrów dla piskląt. Włączyliśmy grzejnik olejowy. Pisklę wyskoczyło z pudełka do butów i poszło dogrzać się. Ciekawe: w klasie syna parę dziewczynek histerycznie zareagowało na myśl o zostaniu zastępczymi kwokami. Jedna się zapłakała i zrezygnowała ze stopnia, inne bały się swoich podopiecznych, któraś szybko zrobiła z pisklęcia przechodni podarunek. Wniosek: dziewczynki nie lubią żółci. Aha, hałaśliwy zwierz. Ale przynajmniej elektronika odpoczywa. I tylko ja (i pies) zachowujemy się normalnie. Reszta rodziny ma przypływy czułości. P.S. Odpowiedź na komentarz Vierablu jest obrazkowa, więc nie wejdzie do tekstowej klateczki. Poniższy obrazek może być zatytułowany: „gotowanie Rosoła” (ale nie: rosołu). poniedziałek, 27 sierpnia 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2007/08/27 23:59:50
@Wiesiek: tak brutalne cięcie, a myślałem, że wyrosną teorie psychologiczne...
@S_m: nie, nie miałbym odwagi, by to przetłumaczyć synowi. Oni już nawiązali więź duchową. Nawiasem, szkoła nie przemyślała dobrze szczegółów, nie zrobili z rodzicami kursu dbania o kurczątka. Jak się taki przeziębi i przeniesie do Krainy Wiecznego Dziobania to dziecku będzie dziwnie w środku. 2007/08/28 05:44:32
A wiesz, ze może to wcale nie taki głupi pomysł ? Uzmysłowić dzieciom, że trzeba się kimś opiekować, troszczyć o niego ? I nie jest to tomagotchi, gdzie kazdą wpadkę można zatuszować resetem ?
2007/08/28 09:28:50
Jak mu zimno, to zloz go do pudelka i postaw tuz pod lampa (chociaz moze lepiej nie pod ta pod sufitem). Moja Babcia miala specjalne lampy w kurniku, ktorymi ogrzewala kurczeta.
Jezeli ten Rosol nie wyrosl jeszcze z wieku 'cieplarnianego' to oznacza chyba, ze szkola nie zachowuje sie zbyt odpowiedzialnie. Delikatnie mowiac. Nawet biorac pod uwage, ze ten kurczak ma u Ciebie w domu lepiej, niz niejeden kurczak na farmie i to nawet, jezeli nie jest mu zbyt cieplo.
Gość: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/08/28 13:40:27
Jak o psychologie rzecz idzie, to jest to jeden z najglupszych pomysłów jakie mogła wymyśleć ta szkoła.
Dzieci o delikatnej z natury psychice, ktoregoś dnia będą musiały pozbyć się "Rosoła" i to na rosół. Jak przeżyją takie rozstanie będąc świadome tego, że ich ulubieńca ktoś zarżnął,oskubał, ugotował, ..., a może ten rosół co mama podaje to z tego "Rosoła"? Cena za pomniejszenie klientów farm wydaje się, mnie, za wysoka. Wiechu. 2007/08/28 14:03:33
@Wiesiek: może niedostatecznie jasno to powiedziałem (choć w drugiej linii): rodzina jest powiększona tylko na tydzień. W następny poniedziałek podtuczone pisklęta (a po tygodniu to już kurczaki...) wracają do szkoły. Jeśli skłoni to dzieci do pomyślenia: i co dalej” to świetnie, powinny się kiedyś dowiedzieć, że udka nie pochodzą z maszyn MacDonalda. A skubanie kury jako dziecko pamiętam, nie było mi to miłe, bo to się źle wyrywało i dotyk tej ciepłej skórki nie był przyjemny, ale to chyba nie tu mi wichrowano psychikę :)
@Vierablu: jak na dołączonym zdjęciu widać, kurczaka ani widu (i na szczęście nie słychu). Wieczorem przypomniliśmy sobie o tych lampkach (zawiesić Rosoła pod sufitem? A skąd u Ciebie i u S_m te przypływy czarnego humoru?) i coś tam zmontowałem, a z rana zobaczyłem, że nocą V. go jeszcze okryła. @Marzatela: nie myślałem o tym, może właśnie ich wychowawczyni (nie wiem czy to ona wymyśliła eksperyment) myślała. Mam chwilowo lekkie zamieszanie odczuć w stosunku do tej akcji, z pewnością ma sensowne elementy (dla wielu dzieci to był pierwszy w życiu kontakt z kurą w takim wymiarze) i także z pewnością zbyt wiele w tym improwizacji, np. my w sklepie żywności dla zwierzątek dowiedzieliśmy się czym to karmić. Może jakieś dziecko nafaszeruje pisklę Ovomaltiną?
Gość: Jo-Anna, 217.96.19.25*
2007/08/29 09:09:55
Będąc w wieku Twojego syna też miałam podobną przygodę z kurczakiem, ale z własnej woli i nie nastopień. Kurczaka odrzuciła kwoka bo był czarny (tak mówili ludzie na wsi). Kurczak powędrował do koszyka pod kocyk, a na noc na ciepły podpiecek. Po pewnym czasie kurczak zachowywał sie jak pies, ale nie szczekał. Miał imię (nie pamiętam jakie), na które reagował.Krótko mówiąc kurczek bardzo się przywiązał do człowieka i za nic nie chciał wrócić do kurnika. Ja wróciłam do domu, a kurczak dalej łaził za gospodynią po kuchni. Potem jakoś go przekonali,że nie jest człowiekiem.
2007/08/29 13:33:16
Czarny humor? To proste. W czasach licealnych dorabiałam na farmie kurzej.
|
|
@Andsol:
" Wniosek:
dziewczynki nie lubią żółci."
Nie, one nie chcą być kwokami.
Wiechu.