|
Blog > Komentarze do wpisu
Duch z balastem źle lata
Łatwo udawać mądrego i poinformowanego mając paru takich przyjaciół. Kuzynie Pawle, wybacz porównanie, ale myślę, że żadna świnka nie wywącha pod ziemią trufli tak jak Ty wyszukujesz zdumiewające rzeczy w Sieci. Uczyniwszy ten głęboki ukłon mam drugą ważną rzecz do zrobienia. Refleksja nad kosztem wielkich odkryć. Wchodzi na scenę geniusz, siada na fotelu i pracuje. Starannie przyśrubowany do swego miejsca siedzi tam pięć albo trzydzieści pięć lat i puf!! ogłasza swój wynik. Ze swojej dziedziny. Może mieć powiązania z innymi, ale nie jest kamieniem filozoficznym. Coś do zrobienia zostaje dla geniuszów z innych poletek. Jeśli ktoś chwyta za wielokolorową pisankę, pracuje uczciwie ale nie tak bardzo długo i oznajmia, że właśnie wysiedział WszechKurczaka, to pitoli. Mój werdykt może być pomyłką, ale jeśli w ciągu paru tysięcy lat żademu z geniuszy nie udało się wykluć go, to niewiele ryzykuję mocno trzymając się mojej opinii. To nastawienie oszczędza mi czasu gdy po drodze napatoczy się konspiracyjna teoria: omijam ją bez uśmiechu. Nie dlatego, bym nie wierzył w wielkie konspiracje, ale dlatego, że teorie o nich rozwiązują wszystko, więc z pewnością są zbukami. Autorzy Ducha Czasu (Zeitgeist, the Movie, tylko te słowa podsunąć google'owi i film powie dzień dobry) mocno przedobrzyli. To, co przed miesiącem pojawiło się w Internecie, jest kompilacją trzech tworów plus fajerwerkowy wstęp na błyski i hałasy. Dzięki temu filmowa kobyła ma 1h 56' i tyle czasu przed monitorem nie widząc ładnych twarzy i pośladków trudno znieść (uprzejmie proszę zauważyć, że działam jako equal opportunity provider i nie decyduję do jakiej płci pośladki mają należeć). Uwertura na dziewięć i pół minuty (czemu wybrali właśnie 9 1/2?) to rzeczone błyski. Po niej od momentu 9:33 do 35:55 idzie film, który ma już dwa lata i nazywał się pierwotnie Bóg, którego nie było. Potem zaczyna się część II na temat dwóch liczb, które sumują się do 20 i jest to jeden z licznych, dobrze zrobionych zastrzyków wątpliwości, które na temat wydarzeń z roku 2001 można znaleźć w Sieci. Winę rządu mają autorzy za dowiedzioną, ale procedura nie jest sądowa, nie ma przypisania faktów osobom, jest gromadzenie sugestii, że to niemożliwe, by rząd miał czyste ręce. Więc miejsce, w którym warto wołać prokuratora, ale nie ławników. Ta część kończy się w pozycji 1h 11' i zaczyna się nieźle przedstawiona teoria kolejnych konspiracji, które miały doprowadzić do WWI, WWII, Wietnamu i ostatnio Afganistanu i Iraku. Mocnym podkładem jest historia likwidacji i odżycia centralnego banku w USA oraz systemu podatkowego. Ostatnie 12 minut ma znowu artystyczny smak, gdzie barwy i dźwięki straszą nas czipami. Może i słusznie, ale straszą, zamiast rozumować. To wszystko jest bardzo ciekawe, ale nie na jeden raz i nie w tym zestawieniu. Przylepianie do współczesnych historii pekuniarnych części pierwszej dotyczącej Pogańskich Misteriów jest amatorszczyzną i agitką. Gdyby użyli lepszego kleju, może bym pomyślał czy to ma uzasadnienie. Ale pierwsza część, po odklejeniu od reszty, godna jest uwagi. Najpierw przedstawię parę klatek z filmu, by wyjaśnić czemu zachęcam do obejrzenia go. Na otwarcie dwa krótkie wyciągi z życiorysów Horusa z Egiptu i Mithrasa z Persji (pojawił się on niedawno na tym blogu). Solstice to przesilenie, po polsku tych Trzech Królów (Magów) nazywamy Orionem (ciekawostka: w Brazylii konstalacja jest widoczna chyba bezustannie i nazywa się Três Marias, Trzy Marie). Ustawienie 4 gwiazd w linii pojawia się 25 grudnia, przy przesileniu. Przez trzy dni Słońce nie obniża się już, zamarło, po przesileniu zaczyna się wznosić, odwracając „kierunek marszu”. Choć o Pogańskich Misteriach już trochę czytałem, tej astronomicznej interpretacji (jak i zodiakowej reszty) nie znałem. Aha, Bóg to Słońce. Po pierwsze, już dwa lata temu wykazano autorowi, że nadmiernie namnożył podobnych do Jezusa bogów. Paru mieści się dobrze, jak ich jest za wielu, robi się tłok. Zdaje się sporo jest tam błędów rzeczowych. A w tak poważnych tematach za retuszowanie detali biją mocno po łapach. Po drugie, wykazanie, że większość elementów religii chrześcijańskiej to pożyczki (czego od paruset lat dowodzą religioznawcy) nie znaczy, że to musi być bez sensu. Inny sens to niekoniecznie bezsens. Czy mogę tu przypomnieć, żem obojętnik i ani mi w głowie szukać sensów religii do przyjęcia przez kogoś? To nie dla mnie robota, po prostu zauważam, że jeśli odrzuci się dosłowne (i na ogół drażniąco głupie) interpretacje, zostaje czyste pole dla wielości innych. A w dobrze prowadzonej metafizyce hulaj dusza, jest miejsce dla wszystkich. Oprócz takich jak ja, których nawet teoria strun nudzi. Po trzecie, przyjęcie, że Flawiusz Józef był fałszowany (co mam za prawie pewne) nie dowodzi, że żadna postać o pewnych cechach przypisywanych Jezusowi nie istniała. Zbawicieli świata każda trudna epoka ma do woli, a jak człowiek za bardzo się zapędzi to dowiedzie, że Piłat też nie istniał. Czyli przedobrzy. Po czwarte, stwierdzenie, że pewna interpretacja została użyta do niecnych celów (a mam nadzieję, że czytający mnie katolik przyzna, że wypalanie wszelkich innych świątyń wraz z wiernymi oraz wycieczki do Klondike zwane wyprawami krzyżowymi były niecnymi celami) nie znaczy, że postawa czy teoria już przez to jest zdezawuowana. Na przykład, idee socjalistyczne (choć niekoniecznie w takim ponurym wydaniu jak je Igor Szafarewicz widział) przewijały się przez wieki, dorosły w XIX wieku i wyrosły na zbirów w wieku XX. Ale to wcale nie znaczy, że stały się bezwartościowe. Gdyby wycofać wszelkie socjalistyczne odruchy ze współczesnej mysli politycznej, myślący człowiek musiałby sobie na drzewie chatynkę zbudować i z małpiakami się zaprzyjaźnić, bo życie społeczne byłoby nie do zniesienia. Więc smacznego, ale trzeba przeżuwać to z uwagą i od czasu do czasu jakiś kąs dyskretnie wypluć. Bardzo przepraszam za nieestetyczne zachęty, ale nie chciałbym czuć się winny czyjegoś zatrucia. I jeszcze raz ukłon dla Kuzyna Pawła. Roger and over. piątek, 03 sierpnia 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
daria_nowak
2007/08/03 07:49:42
Jestem zaintrygowana. Chyba muszę znaleźć chwilę wolnego czasu:)
Gość: sz, 80.54.177.6*
2007/08/03 10:19:21
fajne!
ale z tym ustawieniem 4 gwiazd to bajeczka, przeciez gwiazdy sie nie przesuwaja wzgledem siebie. 2007/08/03 13:02:43
Czarownico, cieszę się, że śpiewam jak dobra syrena i odwodzę uczciwych ludzi od
porządnej pracy :) Gościu Sz, ja to zrozumiałem tak, że w pewnym miejscu w pewnym dniu tak to widziano - ale taki ogląd musi być ograniczony do tej samej szerokości geograficznej, poza nią ta linia prosta się wypaczy. Dlatego może mieć sens porównywanie map nieba i kalendarzy religijnych Egiptu, Persji i części Indii, ale włączanie do obrazka kultur z południa Azji czy z Grecji wydaje się przesadą.
Gość: Wojciech Kubalewski, smtp.vector-polska.pl
2007/08/03 13:25:13
Linia prosta sie "wypaczy". I to było widać gołym okiem parę tysięcy lat temu? Skłonny jestem przystać do obozu 'sz' - w różnych miejscach na Ziemi widać różne gwiazdy, ale te, względem siebie, są nieruchome (o ile nie siąść i nie obserwować ich przez sto tysięcy lat, ale kto ma tyle czasu wolnego? Widzę, że się nie wymówię nawałem pracy i przyjdzie dzieło obejrzeć. Ale zanim co - czym mogę się jednak wykupić? Jest nadzieja, że autor da się skorumpować.
Wojciech Kubalewski 2007/08/03 13:57:36
Było widać. Wyznam, że największe ciągotki ku kosmitom miałem gdy się zastanawiałem ile to trzeba było roboczogodzin, żeby stworzyć kalendarz. Ale potem porównałem sobie Babilonię z przed-chińskim Tybetem, w którym 1/3 mężczyzn stawała się mnichami i wyszło mi, że społeczność przeznaczająca znaczną część swojej energii na naukę mogła otrzymać w ciągu kilkuset lat tak fenomenalne osiągnięcia. Fantazja i pracowitość mogą nieźle zastąpić brakujące aparaty pomiarowe.
A czemu społeczeństwo miałoby tak sobie ustalić priorytety? A bo żyli w świecie bez smogu. I kto ogląda gwiazdy nieuchronnie pomyśli jakie one są wspaniałe i ważne. Ech, wygnać by tych wszystkich telewidzów gwiezdną nocą do lasu...
Gość: Wojciech Kubalewski, chello062179095077.chello.pl
2007/08/04 11:09:05
Znam i cenię walory gwiezdnych nocy w lesie. Ciągle jeszcze nie czuję się poważnie potraktowany z moim pytaniem o "wypaczoną linię prostą"? Czy to coś podobnego do "moralności socjalistycznej"? Żarty na bok.
Andrzeju, jeden z szacownych komentatorów poddał w wątpliwość ("z tym ustawieniem 4 gwiazd to bajeczka") i ja też to czynię, aby na nieboskłonie gwiazda Suriusz jeden raz do roku leżała na wspólnej prostej z trzema innymi gwiazdami z gwiazdozbioru Oriona (Alnitak, Alnilam i Mintaka, zwanymi czasem pasem Oriona lub drabina Jakuba), a przez resztę roku pozostawała poza ta prostą. Możliwe, że słowa "Ustawienie 4 gwiazd w linii pojawia się 25 grudnia, przy przesileniu" oznaczają raczej, że czwarta z nich staje się tego dnia widoczna nad horyzontem. Nie wiem, ale chętnie docieknę. Niewątpliwie nie leżą one jednak na jednej linii (wykluczam z tej kategorii "linie wypaczone", bo z pomocą "linii wypaczonej" wszystkie gwiazdy legną na "jednej linii"). W zimie na niebie półkuli północnej staje się widoczny tzw. "zimowy trójkąt" złożony z gwiazd Syriusz, Prokyon i Beteigeuze. Może zatem "wypaczona linia" to ten równoramienny trójkąt? Wspominasz kalendarz. Rzeczywiście oparto go o obserwację nieba, w tym gwiazd. Ten wynalazek w przypadku gwiazd ciągle zmieniających swoja pozycję byłby dużo trudniejszy, jeśli w ogóle możliwy. Niebiańskie ukłony, Wojciech 2007/08/04 13:37:22
Z linią prostą nie ma żartów, podstawą jest obserwacja Hugona Steinhausa: przez każde trzy punkty przechodzi linia prosta, o ile jest dostatecznie gruba”. A gdzieś Ty się tych ładnych nazw tak wyuczył, na tej Waszej oceanografii? Nie znałem określenia drabina Jakuba”. Ale pomysł, że czwarta gwiazda przez parę godzin (niekoniecznie przez całą noc) _wydaje_ się ustawiona na linii Oriona, która dotyka horyzontu właśnie tam, gdzie Pan Słońce się pojawi, teoretycznie jest prosty. A praktycznie musiałbym przelecieć się w końcu grudnia w tamte strony, żeby sprawdzić, ale wolałbym za te pieniądze lecieć do Wietnamu i przetestować wszystkie dziwne owoce, którym Dorota i Michał kiedyś dali entuzjastyczne recenzje. Może zwalimy tę robotę na kogoś znajomego w Izraelu czy w Iranie?
Gość: kuba, bvw135.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/22 16:50:15
Prównanie Józefa i Jezusa nie jest niestety wcale godne uwagi. Józef był jednym z dwunastu braci, a nie miał dwunastu braci. Za dużo w tym filmie takich oczywistych przekłamań żeby nie wierzyć, ze argumenty nie były robione pod tezę.
2008/02/22 17:16:15
@Kuba: tak, niestety tezy przyjęte przed przemyśleniem są bardzo częste przy takich wywodach i służą tylko i wyłącznie globalnemu zwalczeniu absolutnie wszystkiego, co ma z wiarą związek. Myślę, że dużo mądrzejsze jest przemyślenie czemu pewne motywy powtarzały się w tak wielu kulturach, jakie z naszych potrzeb to zaspakajało itd. Ale do tego trzeba trochę szacunku dla ludzi mających odmienne poglądy... Trudniejsze od wykazywania sprzeczności jest zrozumienie metafor leżących pod spodem.
|
|