|
Blog > Komentarze do wpisu
A walka kultur trwa
Ani mi w g³owie wychwalanie „Niesamowitej s³owiañszczyzny” Marii Janion. W takie co¶ mo¿e wdaæ siê samobójca – albo specjalista. Nie jestem ¿adnym z nich. Specjalistk± jest Dorota Babilas – i powiedzia³a parê s³ów o ksi±¿ce, m±drze i rzeczowo. Kto inne ¶cie¿ki na codzieñ wydeptuje a komentowaæ zechce m±drze, ryzykuje, ¿e wypadnie g³upio. A wykrzykniki „ale fajne” mówi± co¶ o krzycz±cym, nie o obiekcie zachwytów. Jedynym inteligentym wyj¶ciem jest milczeæ. Albo krytykowaæ, bo do tego nie trzeba byæ specjalist±, a krytyka zawsze w¶ród rodaków znajdzie sympatyków. Droga do nabycia ksi±¿ki wiod³a przez „Barbarzyñsk± Europê” Karola Modzelewskiego. Zacz±tki rozumienia struktury prawnej wczesnego ¶redniowiecza prowadzi³y do pytania: a Polska, co o niej mo¿na siê dowiedzieæ, co wystaje poza prowadz±ce pod Grunwald i do Rygi historyjki o naszych korzeniach i ple-ple? Znajomi, którzy spotkali ju¿ p.Janion zarêczali, ¿e wizja i uczciwo¶æ intelektualna i niedogmatyczno¶æ i wyrozumia³o¶æ – wiêc ¶wietnie, czytajmy. „Co ma warto¶æ, ma cenê”. Babcia mia³a pe³n± racjê i by³em przygotowany na dozê trudno¶ci w lekturze. Je¶li chcê zrozumieæ co¶ o romantyzmie, czego nawet nie wspomniano w szkole, droga nie mo¿e byæ bardzo krótka ani p³aska. I uk³adaj± siê sensownie dziwad³a, które mnie przedtem zaskakiwa³y. Ot, na przyk³ad, ile razy chcia³em znale¼æ co¶ o religii dawnych S³owian, dociera³em do stron internetowych zawieraj±cych tak¿e tak± kupê rasistowskiego ³ajna, ¿e a¿ odwraca³em nos od komputera i my¶la³em: a co ja zawini³em, ¿eby to ogl±daæ? Teraz ju¿ wiem, ¿e nic. To naturalny szlak, który od w³asnych bogów prowadzi do w³asnych mitów narodowych – i do ksenofobii i rasizmu ju¿ jest tylko pó³ kroku. Wiêc wszystko by by³o cudownie, gdyby ... Momencik, czemu ju¿ na str.10, czyli na czwartej stronie tekstu dostajê kopniaka? Profesor Modzelewski te¿ nie u³atwia³ mi ¿ycia, traktowa³ mnie jak kogo¶, kto zna starogermañski, starocerkiewn± s³owiañszczyznê, grekê i ³acinê i nie zamierza³ mi t³umaczyæ tekstów na polski. Popracowa³em nad s³ownikami (czêsto z sieci) i jako¶ tam by³o. Wiêc nie chodzi o to, ¿e poziom wymogów zawy¿ony, ale o co¶, co mo¿na zrozumieæ czytaj±c ten urywek: Edward W. Said za³o¿y³ podstawy metodologii i praktyki badawczej krytyki postkolonialnej. W Orientalizmie analizuje „Orient” na wpó³ mityczny, przedstawia procedery podporz±dkowania nie-zachodniej nie-historii Orientu kanonowi zachodnich fabu³ i schematów. Norman Davis trafnie zwraca uwagê, ¿e powstaj±ce na Zachodzie studia na temat Europy Wschodniej podlegaj± czêsto podobnym do „Orientu” uprzedzeniom i wypaczeniom. Czy do opowie¶ci o S³owiañszczy¼nie i o Polsce mo¿na wykorzystaæ kategorie krytyki postkolonialnej?. Oto pytanie, które stawiam przed sob±. Warto tu uwydatniæ, ¿e Said okre¶li³ zasady swego prze³omowego dzie³a Orientalizm jako humanistyczn± krytykê i humanizm. Humanizm to historyczne i racjonalne zrozumienie, podtrzymuj±ce poczucie wspólnoty z innymi komentatorami, spo³eczeñstwami i epokami. Wychodzi ono z Vikiañskiego jeszcze, a interpretowanego antyesencjalistycznie za³o¿enia, ¿e „¶wiecki ¶wiat to ¶wiat historii tworzonej przez ludzi”, ¿e „ludzk± historiê tworz± ludzie”. Podstawê humanistycznej krytyki za¶, wed³ug Saida, stanowi filologia porównawcza, uprawiana pod auspicjami Goethego, Humboldta, Diltheya, Nietzschego, Gadamera, Ericha Auerbacha, Spitzera i Curtiusa. Filologia to „najbardziej podstawowa i twórcza z nauk obja¶niaj±cych”. Filologia porównawcza interpretuje tekst konkretnie, wra¿liwie i intuicyjnie, zag³êbiaj±c siê w jego ¿ycie – widziane z perspektywy czasu jego powstania i jego autora oraz odbioru. Said powo³uje siê nawet na dawne Diltheyowskie okre¶lenie einfühlen – wczuwaæ siê. Tak rozumiane humanistyczne wykszta³cenie nie jest „jakim¶ sentymentalnym i pe³nym hipokryzji nakazem powrotu do tradycyjnych warto¶ci czy klasyki, ale rzeczywist± praktyk± ¶wiatowego, ¶wieckiego i racjonalnego dyskursu”. Wspó³czesne techniki mog± umniejszaæ to humanistyczne wykszta³cenie. „Zamiast czytaæ w prawdziwym sensie tego s³owa, dzisiejsi studenci s± czêsto dekoncentrowani przez fragmentaryczn± wiedzê przekazywan± przez media i internet”. Trzeba zatem wróciæ do studiów nad klasykami filologii i nad tekstami kultury. Choæ mój chwilowy i bardzo nieudany prezydent wmawia mi, ¿e nie jestem inteligentem, wiem, ¿e nie ma on racji. Jestem, nie dla dyplomów i ksiêgozbioru, ale dla postawy, której on nie ma: staram siê my¶leæ nim co¶ powiem. Wiêc chyba jestem w gronie, do którego zamierza³a dotrzeæ p. Janion. W takim razie co ma znaczyæ to zasypywanie mnie erudycj±, nazwiskami, rozwa¿aniami metodologicznymi, i to na samym pocz±tku? Chce mnie uziemniæ? Nie tak ³atwo. Z tych jedenastu nazwisk trzy ju¿ przedtem zna³em, jednego z tych autorów czytujê, jednego mia³em w szkolnych lekturach, których szczê¶liwie dla mojego rozwoju unika³em. Mimo tego nie zamierzam zap³akaæ: ach, jaki ze mnie g³upiutki inteligencik - bo choæ jest to prawd±, liczy siê moja zdolno¶æ rozumienia wywodów, a te bardzo nikle wymagaj± owego podk³adu. Owszem, mo¿e byæ ten spis istotny dla twórcy tez, ale nie dla ich odbiorcy. No i niestety co¶, co byæ mo¿e zosta³o zamierzone jako skromne wyznaczenie swojej (czyli autorskiej) zale¿no¶ci od innych my¶licieli, nabra³o barw wynios³o¶ci i zarozumialstwa. (Aha, co to za ¿art, ¿e „Filologia porównawcza interpretuje tekst konkretnie, wra¿liwie i intuicyjnie, zag³êbiaj±c siê w jego ¿ycie”?? Czy mo¿e autorka naprawdê my¶li, ¿e to zdanie ma tre¶æ?) Powie kto¶: a czemu nie przeskoczy³e¶ przez ten wywód, jak gdyby by³ nudnym opisem przyrody? Odpowiem: czytam ca³y tekst i dziêki temu nie straci³em nie znanej mi pere³ki Mro¿ka, z urywka, który stoi nieco ni¿ej: Miêdzy Zachodem ³aciñskim a Wschodem greckim, miêdzy Rzymem a Bizancjum zaczê³a przebiegaæ przed tysi±cem lat linia podzia³u religijno-kulturalnego, która bywa uznawana „za najtrwalsz± granicê kulturaln± kontynentu europejskiego”. Jakie pogl±dy ujawniaj± siê w polskim spojrzeniu na to tak brzemienne w skutki rozgraniczenie? Polska znalaz³a siê w po³o¿eniu zachodnio-wschodnim; jak to okre¶la ironicznie S³awomir Mro¿ek: na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu. Usi³owa³a jednak najczê¶ciej – my¶l± swych intelektualistów i potocznym wyobra¿eniem – przewa¿yæ szalê na rzecz „Zachodu” i odci±æ siê od „Wschodu”. Wiêc w sumie jestem nieco poni¿ony, ale wygrany. Mimo tego, zastanawiam siê: je¶li to kulturalna i mi³a pani, co oznacza ten zdumiewaj±cy ci±g zdañ? Najprostsze wyja¶nienie jest chyba poprawne, ale te¿ czê¶ciowe: autor po czê¶ci pisze dla czytelnika, ale patrzy te¿ na kolegów, wydawców, zawodowych krytyków, ca³± tê bandê, która mo¿e po prostu nie dopu¶ciæ tekstu do druku – a wydrukowany ukatrupiæ. I to prowadzi do lekkiej schizofrenii, od której najbardziej cierpi prawdziwy czytelnik, czyli kto¶ taki jak ja. To zjawisko pojawia siê te¿ w podrêcznikach szkolnych czy uniwersyteckich, a dotar³o do mnie, ¿e nawet i w tomikach poezji, które nie s± pisane do czytania ale do nagrody Nike. Jednak wa¿niejszym wyja¶nieniem wydaje mi siê ujrzenie zjawiska jako jeszcze jednej potyczki w niekoñcz±cej siê walce dwóch kultur. 40 lat po entuzjastycznym odczytaniu ksi±¿ki „The Two Cultures” humanisty, ¶cis³owca i polityka w jednej osobie, C.P.Snowa, walka trwa jak gdyby nigdy nic, choæ jego teza wci±¿ jest oklaskiwana. Aha, dla m³odszych czytelników, którzy nie spotkali tej postaci w¶ród pokémonów, mo¿na by z grubsza tak przedstawiæ tê tezê: my¶l±cy ludzie w naszej cywilizacji zajmuj± pozycje w dwóch grupach, nazywanych humanistami i ¶cis³owcami i u¿ywaj± swych ponadprzeciêtnych mózgów do wykazywania kto tu jest m±drzejszy i wa¿niejszy, a w tym czasie ¶wiat cierpi z g³odu, brudu i niesprawiedliwo¶ci. To prawda, ¿e imponuj±ce intelektualnie monografie z nauk ¶cis³ych zaczynaj± siê tak nieczytelnie, ¿e nawet specjali¶ci przy pierwszym podej¶ciu brn± tylko przez streszczenia. Ale nie zawsze tak by³o, nawet w XIX wieku i pocz±tku XX wieku dzie³a genialnych specjalistów mia³y pierwsze strony zrozumia³e dla laika z dobrymi intencjami. To kultura wydawnicza, ze ¼le rozumian± tendencj± do skrótowo¶ci, sk³oni³a autorów do porzucenia dobrych obyczajów. A ¿e „humanities” sta³y siê te¿ „science”, choroba opad³a na dzie³a, które mog³y by byæ pisane po ludzku. Niestety, naukowo¶æ daje wiêcej honorów, pozycji, pieniêdzy. Wystawiono czytelnika do wiatru. Naukowo¶ci. Proszê zauwa¿yæ te¿ wa¿ne skrzywienie siê autorki gdy wspomina internet. Ojej. Ka¿da technologia ma swoich wrogów. Wrogami klasycznych ksi±¿ek by³y korniki, termity, szczury, roztocza, nudziarze, krytycy, plagiatorzy. Wrogami artyku³ów sieciowych s± ortografia sms-ów, myszka, brak ostatecznej wersji, trolle, szybko¶æ kopiowania przekraczaj±ca szybko¶æ my¶lenia. Ale ka¿da technologia mo¿e byæ przyjacielem my¶l±cego cz³owieka. Czemu wiêc tu grymas? Ano mo¿e dlatego, ¿e choæ nie brak tzw. humanistów cudownie sobie radz±cych w ¶wiecie komputerów, to jednak ta ich frakcja, co komputera siê boi i go satanizuje, jest nieporównanie wiêksza ni¿ w¶ród tzw. ¶cis³owców. Ale to temat na d³u¿sz± rozmowê, wiêc mo¿e go na tym zostawiê. Przypomnê tylko za Snowem: nikt nie rodzi siê matematykiem, geografem, literatem czy fizykiem. Czas by by³, by przestaæ opowiadaæ owe dyrdyma³ki o humanistach czy technikach. By nie wydawaæ siê nadmiernie radykalnym przyznam, ¿e na ogó³ w chwili urodzenia jeste¶my dziewczynk± lub ch³opcem, ale to nic nie mówi o naszych przysz³ych zawodach. pi±tek, 31 sierpnia 2007, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2007/08/31 20:04:43
Bior±c pod uwagê, ¿e prof. Janion jest ¿yw± legend± (a dla niektórych oczywi¶cie "anty-legend±") polskiej filologii, nie podejrzewa³abym jej o mizdrzenie siê do wydawców i kolegów po fachu.
Z pewn± przykro¶ci± muszê jednak stwierdziæ, ¿e zawi³y styl jej ksi±¿ek nie jest szczególnie wyj±tkowy. W¶ród uczonych bowiem, zw³aszcza zajmuj±cych siê humanistyk±, tej maniery pisania nabiera siê bardzo prêdko. Zaczyna siê na studiach - bo w koñcu piszê siê dla promotora i recenzentów. Do czasu, kiedy m³ody uczony osi±gnie wzglêdn± niezale¿no¶æ (raczej po ni¿ przed doktoratem), styl wiecznych odwo³añ i zastrze¿eñ ma ju¿ we krwi do tego stopnia, ¿e raczej siê go nie pozbêdzie. W jakim¶ stopniu broni± siê przed tym naukowcy z zaciêciem publicystycznym. Czyli - przepraszam za wyra¿enie - czytelnik wirtualny jednak ma jaki¶ wp³yw. Niestety, prof. Janion nie zacznie ju¿ raczej pisaæ dla zwyk³ych ludzi, czyli tych spoza ¿argonu i ¶cis³ego pola zainteresowañ. Czy to dobrze, czy ¼le? Chyba przede wszystkim szkoda, bo oznacza to, ¿e nie czuje potrzeby kontaktu z tymi "spoza". 2007/08/31 20:28:14
@Wiesiek: prawdê mówi±c, r±czki wiêdn±, jêzyk opada. Bo dwa wypracowania to ju¿ sporo, gorzej jak zas³ug± dla siêgniêcia po tytu³ humanisty jest niechêæ do zrozumienia prawa Boyle'a-Mariotte'a.
@Golfstrom: z pewno¶ci± ¼le. Politycy zlekcewa¿yli zwyk³ego cz³owieka”, to go ³atwo by³o wyprowadziæ na grzyby. Intelektuali¶ci nie chc± z nim rozmawiaæ, to idzie czytaæ horoskopy i jasno napisane dzie³o Naród, M³odzie¿, Idea” my¶liciela Wierzejskiego. 2007/08/31 20:53:23
"Zaczyna siê na studiach - bo w koñcu piszê siê dla promotora i recenzentów"
Jesli tak pisa³e¶, Twój problem Golfstrom :) "styl wiecznych odwo³añ i zastrze¿eñ ma ju¿ we krwi do tego stopnia, ¿e raczej siê go nie pozbêdzie" Czy masz na my¶li filologiczn± akrybiê, czy asekuranctwo :) "Niestety, prof. Janion nie zacznie ju¿ raczej pisaæ dla zwyk³ych ludzi" Profesor Janion jest jedn± z tych historyczek literatury, której styl ci±gle siê zmienia. Wystarczy porównaæ "Gor±czkê romantyczn±" z "Niesamowit± s³owiañszczyzn±" by to zauwa¿yæ. Wydaje mi siê, ¿e na przyk³ad "Kobiety i duch inno¶ci", czy "Zycie po¶miertne Konrada Wallenroda" mo¿e przeczytaæ ka¿dy. Fakt, nie czyta siê tego jak ³atwego felietoniku. Furorê, w³asnie w¶ród nie-filologów zrobi³a jej ksi±zka o wampirze. Udzielanie siê Pani Profesor (do dzi¶) na odczytach, manifach, wywiady w prasie "niefachowej" itp. ¶wiadcz± raczej o tym, ¿e czuje potrzebê kontaktu tymi "spoza". Tyle z mojej perspektywy.
Go¶æ: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/08/31 20:56:12
"prawdê mówi±c, r±czki wiêdn±, jêzyk opada."
Czy¿by to co napisa³em by³o tego powodem? Usprawiedliwieniem nie rozró¿niania boylera od marrioty jest, s±, te dwa wypracowania i opinia pani od polskiego (innego pewnie te¿), ¿e oto mamy humanistê a nie ¶cis³owca. Zatem oko trzeba przymru¿yæ na ten brak znajomo¶ci z Pitagorasem. A jak on piêknie recytuje Inwokacjê ! Wiechu. 2007/08/31 21:00:36
Wiesz, Wiechu, nie przysz³oby mi do g³owy mówiæ o kim¶ "wykszta³conym inaczej" - lekarzu, in¿ynierze, stolarzu, optykaczu mchem - z takim lekcewa¿eniem, jak mówisz o humanistach. Jak mam dyskutowaæ, skoro a priori zak³adasz, ¿e nie wiem nic o Mo¶cickim, Banachu, itp? Skoro wiesz, co ja wiem... to gadaj sam ze sob± :) do lustra.
2007/08/31 21:39:39
A propos humanistów za pan brat z komputerami:
Czy ju¿ s³ysza³e¶ najnowsz± nowinê? Pan premier powiedzia³, ¿e ma komputerowy model Uk³adu. Naprawdê. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4450061.html
Go¶æ: , dvg78.internetdsl.tpnet.pl
2007/08/31 22:09:25
@socjopatyczna_malkontentka.
Jedna jaskólka wiosny nie czyni, tak jak jeden bocian co polecia³ na po³udnie nie zwiastuje jesieni. Ja nie mówiê z lekcewa¿eniem. Napisa³em jak robi siê hymanistów w szko³ach. Nie jest to tylko moje odosobnione zdanie. Przed laty pisa³ co¶ na ten temat w kilku felietonach S.Bratkowski. Skoro wiesz, co ja wiem... to gadaj sam ze sob± :) do lustra. Omal ka¿dy wie co wie a czego nie wie. Czê¶ciej nie wie co inni wiedz±. A tak± propozycjê mo¿e mi zapodaæ Autor. Nie wypada sobie uzurpowywaæ praw nie nale¿nych. Wiechu. 2007/08/31 22:22:03
@Wiesiek: nie, to nie do Ciebie, a do tych mam, które wyja¶niaj± humanizmem latoro¶li jej nieodrobienie lekcji z fizyki.
Do wszystkich obecnych o przysz³ych rozmówców w tym temacie: kochani, najgorsza rzecz jak± mo¿emy zrobiæ to zacz±æ walkê miêdzy sob±. Kultura jest jedna i albo tak j± wspólnie bêdziemy pojmowali albo nas wspólnie zmiot± do przypisu w Dzie³ach zebranych” profesora Rydzyka. Naprawdê to nie jest dobrze wybrana godzina, by¶my zaczêli intensywnie broniæ wa³ów naszych posiad³o¶ci. Tylko wa³y na tym by zyska³y. Problem istnieje i ma³o kto jest tu tak ca³kiem bez winy. Wiêc tak s³odko jak potrafiê proszê Was wszystkich: nie uno¶cie siê i unikajcie tego, co kto¶ mo¿e zrozumieæ jako kopniêcie w kostkê. S_m, techniczna relacja Wie¶ka o wie¿y Eiffela ju¿ doczeka³a siê oklasków za jako¶æ poetyck± opisu (a nie rezygnowa³ tam z walorów in¿ynierskich), wiêc na pewno ma swoje zas³ugi w budowie mostów miêdzy dwoma stronami kultury. Wie¶ku, poogl±daj archiwa bloga S_m, upewnisz siê, ¿e taki zakres zainteresowañ nie jest codzienny w¶ród specjalistów od literatury. Co do pisania prac dla (czy pod) recenzentów, nie jest to cech± dobrych prac, ale spróbujmy zrobiæ jakie¶ wyceny ilo¶ciowe, jak wiele jest tych dobrych prac? Przykre to, ale prawdziwe dla wszelakich typów prac naukawych. Zacytowa³em w moim wpisie urywek ksi±¿ki w³a¶nie dla ilustrowania zjawiska konkretami a nie papk± resentymentów - i konkret jest bolesny. Ja jestem w zasadzie twardziel, ale ilu to potencjalnych czytelników nie zosta³o prawdziwymi czytelnikami z powodu tak marginalnego w koñcu problemu? Jeszcze raz: to nasz wspólny k³opot a nie ¶winka do podrzucenia na drug± po³owê pola. @Anuszka, tak, ju¿ czyta³em. Czy to jest znane prawo natury, ¿e im wiêksza g³upota tym szybciej oblatuje ¶wiat? W³a¶nie redagujê moje z³o¶liwo¶ci na ten temat. 2007/08/31 22:28:35
Wiesiek, u¿y³am tej ikonki :) wiêc siê tak strasznie serio nie napinaj, bo uznam, ¿e "¶ci¶laki" nie maj± poczucia humoru (to te¿ jest ¿art)
2007/08/31 22:30:50
PS. Skoro Wiesiek buduje mosty (poetyckie), to jest niby Ralph Modjeski, syn naszej XIX-to wiecznej aktorki, który zas³yn±³ w USA, w³a¶nie jako twórca ró¿nych budowli.
Go¶æ: , tor.crelm.de
2007/09/02 02:24:52
Do Goscia Wiecha ktory byl napisal:
"Napisa³em jak robi siê hymanistów w szko³ach". Czy piszac "hymanisci" chciales napisac "hymenisci"? I jak sie ich robi w szkolach to sie dba o to by oni, ci hymenisci, dbali o zachowanie cnoty, czy tez wrecz przeciwnie - walczyli z dziewictwem? 2007/09/02 02:45:33
Drogi Tor, ¿arcik zrozumia³em i doceni³em, ale proszê Ciê, powiedz: wpisujesz komentarz w pude³eczku, które nie ma ¿adnego edytora, zerkasz, jest ok, wysy³asz. Potem widzisz literówkê. Co robisz, czekasz na kpinki innych?
Czasami zdarza mi siê b³±d czy literówka w komentarzu we w³asnym blogu, wtedy nie jestem bezbronny, blox umo¿liwia administrowanie wpisów, wyrzucam mój w³asny i wpisujê w poprawnej wersji. Ale Wiesiek nie ma tej opcji, prawda?
Go¶æ: , ns.km10530.keymachine.de
2007/09/03 01:22:50
Drogi Andsol, nie przypuszczalem, ze
drobny zarcik w ktorym nie bylo nawet cienia kpiny spowoduje taka reakcje. Wiechu nie potrzebuje posiadac tej opcji, wystarczy jesli przeczyta i sie usmiechnie Prawda? Pozdrowka dla Ciebie i Wiecha. Tor. 2007/09/03 01:32:59
Drogi Tor, cieszê siê bardzo gdy to czytam. Tak, Wiesiek ma ¶wietne poczucie humoru, chocia¿ in¿ynierskie. Ja te¿ jakie¶ miewam. Ale ruszamy siê tu w bardzo gêstej d¿ungli gdzie ³upi± czym siê da, wiêc nie szkodzi na pocz±tek sprawdziæ czy to czas na wyci±gniêcie karabeli czy raczej koszyka z po¶wiêconym jajeczkiem. Wiêc wybacz i czuj siê tu dobrze, rzecze ca³kiem rozbrojony andsol.
Go¶æ: , tf-consult.com
2007/09/03 01:53:59
Drogi Andsol, serdecznie za zaproszenie
dziekuje tylko mnie troche niepokoi, ze nie wysunales w moja strone niczego innego poza karabela i jajeczkami w koszyczku. Jesli mialbym lub musialbym z tych dwoch wybierac to juz wole karabelle niz jajeczka - szczegolnie swiecone. Tor. 2007/09/03 02:41:59
Caipirinha brzmi lepiej? Pinga, nie ¿adna tam wódka, z normalnej trzciny cukrowej. Czy teraz lepiej? (Przek±ski te¿ stoj± i czekaj±.)
Go¶æ: , tor-exit-node-for.all.de
2007/09/03 03:33:28
Brzmi zdecydowanie lepiej, nawet wiecej,
brzmi swietnie. A przekaski czekaja na swoim miejscu, zgodnie z powiedzonkiem ktore wlasnie mi przypomniales: "Gosc w dom, zakaski na szafe". Tor. |
|
"Czas by by³, by przestaæ opowiadaæ owe
dyrdyma³ki o humanistach czy technikach."
Powiedz to pani od polskiego, albo tym co sk³adj± has³a do encyklopdii.
Dwa wypracowania i humanista.
Pó³ tuzina wieszyków, sze¶æ wierszy w encyklopedii.
A o Bryle, Jakimiuku czy Kierbedziu albo Wendzie omal nikt i nic nie wie.
Mo¶cicki, Ignacy, prezydent II RP, tak. Ale ¿e chemik z wieloma patentami, a to ju¿ wiedz± omal tylko in¿ynierowie chemicy .
Wiechu.