Od m³odzika wiedzia³em, ¿e ¿ycie t³umacza nie jest
³atwe. Jako nastolatek czyta³em „Buszuj±cego w zbo¿u”
i choæ dobrych s³owników mi nie brakowa³o, nie mog³em
zrozumieæ sensu d³u¿szego zdania. W bibliotece znajoma
obieca³a, ¿e gdy ¶wie¿o wydana wtedy ksi±¿ka wróci,
zatrzyma j± dla mnie na dzieñ, wiêc codziennie j±
odwiedza³em nosz±c mój egzemplarz. Gdy doczeka³em
siê, odnalaz³em w³a¶ciw± stronê, w³a¶ciw± liniê, ale nie
odnalaz³em w³a¶ciwego zdania – polski t³umacz
wyrzuci³ je w ca³o¶ci. Mo¿e to przez takie drobiazgi
cz³owiek rezygnuje z anglistyki?
Ca³e moje szczê¶cie, ¿e nie t³umaczê z portugalskiego
jakiego¶ haiku ze s³owem grilagem, bo by³by pierwszy
w ¶wiecie przypadek ¶mierci od haiku. Otó¿ kto uczy³
siê ³aciny w szkole, ³atwo poradzi sobie z grilo, bo
w nim rozpozna grillus czyli ¶wierszcza. Ale co mo¿e
znaczyæ grilagem de terra, ¶wierszczowanie ziemi??
Mo¿e jaki¶ s³ownik wyja¶nia, ¿e grilagem to fa³szowanie
tytu³ów posiad³o¶ci terenów. Czytaj±cemu to proponujê
trzy linijki odstêpu na zrobienie testu czy ma umys³
prawdziwego fa³szerza. Bowiem jak mawia³ mój szkolny
przyjaciel, wys³any na zielonogórsk± prowincjê
warszawski cwaniak i z³odziej, Krzysztof H., „prawdziwy
z³odziej chodzi po ¶wiecie i zawsze my¶li: co by tu
ukra¶æ?” Oczywi¶cie Krzychu mia³ racjê, przed nim
ju¿ Euklides t³umaczy³ Ptolemeuszowi, ¿e nie ma
królewskiej drogi do sukcesu, kto chce byæ mistrzem
musi kra¶æ du¿o i czêsto. Wiêc test polega na odkryciu
zwi±zku miêdzy ¶wierszczem a fa³szerstwem a ja w tym
czasie robiê trzylinijkowy tematyczny haiku.
¦wierszcz szczebrzeszyñski
– Poczucie zagubienia
Co w¶ród nich robiê?
No to jak, mogê podaæ odpowied¼? O, gratulujê, tak,
w³a¶nie o to idzie. Sporz±dzamy po¿±dany dokument,
wsadzamy do szuflady ze ¶wierszczami, one tupi±,
nadgryzaj± i innymi procesami przydaj± br±zowawych
cieni i dokument osi±ga oczekiwan± wielowieczno¶æ.
Przypomnia³y mi siê ¶wierszcze, bo ostatnio znalaz³em
w antykwariacie dwujêzyczne (en-pt) wydanie
wierszy Emily Dickinson. Nawiasem, daje ona robotê
t³umaczom i wydawcom! Z ka¿dego wiersza mo¿na
zrobiæ parê, zale¿nie od w³asnych przekonañ co do
interpunkcji. No bo ona mia³a tylko jeden znak,
przyznam, ¿e stosowny w poezji: bardzo d³ugi my¶lnik.
I proszê pomy¶leæ ile ciekawych wersji mo¿na dostaæ
z takiego kawa³ka wiersza:
The Brain — is wider than the Sky —
For — put them side by side —
The one the other will contain
With ease — and You — beside —
Co ma Dickinson wspólnego ze ¶wierszczami? W istocie,
gdyby moja ¿ona nie by³a ewangeliczk±, kiedy¶ mog³aby
zostaæ ¶wiêt±. Ona to ze mn± znosi na codzieñ. Ale
czytelnik nie musi i mo¿e uciec, wiêc ju¿ wyja¶niam:
Powi±zanie ma nazwê „The Poet and the Murderer”,
autorem jest Simon Worrall i czas by³by siê pozbyæ tej
ksi±¿ki, ¿eby mieæ miejsce na nowe. Kto pierwszy
wpisze do pude³eczka komentarzy, ¿e j± chce, dostanie
ode mnie list, w którym zapytam na jaki adres j±
wys³aæ. Oczywi¶cie, ¿e za darmo. Gdy Jurek mi j±
przys³a³ przed paru laty te¿ nie wystawi³ mi faktury.
Wydanie z 2003 roku i nie wierzy³em oczom gdy
czyta³em. Uprzednio o aferze nic nie s³ysza³em, wiêc
pierwotnie my¶la³em, ¿e to dobrze napisany „krymina³”
bez zwi±zków z rzeczywisto¶ci±. Ale gdy dotar³em do
stron gdzie jasno i wyra¼nie stoi, ¿e wielkie i s³awne
firmy od drogich staroci, Sotheby's oraz Christie's
sprzedawa³y fa³szerstwa, choæ mia³y wszelkie powody,
by podwa¿yæ autentyczno¶æ materia³ów, wiedzia³em,
¿e to nie wymys³ a rzeczowa i dobrze sprawdzona
relacja. Gdyby by³o inaczej, wydawca by³by zmuszony
s±dowym wyrokiem do sprzedania ostatniej koszuli,
¿eby siê wyp³aciæ s³awnym firmom, a autor zacz±³by
ju¿ odsiadywaæ swoje 300 lat wiêzienia.
Opisy technik, którymi fa³szerz przechytrza³ testy z C14
i solidno¶æ studiów nad obiektami, które klonowa³ czy
te¿ dorabia³ im nieistniej±cych uprzednio kuzynów,
zas³uguj± na tyle uwagi co i opis ¶rodowisk, gdzie
fa³szerstwa otrzymywa³y atestaty autentyczno¶ci. Jak
w ka¿dym wypadku drogowym, jest mieszanka g³upoty
i niedoskona³o¶ci techniki. Ale najbardziej mnie
zafascynowa³a inna kwestia: jak to siê sta³o, ¿e
Ko¶ció³ Mormonów prze¿y³ potê¿ne ciosy, które mu
zada³ ów fa³szerz, Mark Hofmann.
Otó¿ tworzy³ on nie tylko nowe wiersze Emily Dickinson,
ale i stare druki oraz dokumenty dotycz±ce Mormonów.
Te ostatnie fa³szerstwa nie by³y bezinteresowne, ale
nie sz³o Hofmannowi tylko o pieni±dze. To by³a jego
prywatna wojna ze znienawidzon± religi± i jej
dygnitarzami. Uda³o mu siê wygraæ niewiarogodne
batalie, ale to on skoñczy³ w wiêzieniu a religia
pozosta³a nietkniêta. I przepiêknie siê rozwija.
Ta historia lepiej ni¿ cokolwiek innego dowodzi jak
bardzo bez sensu s± próby dowodzenia czegokolwiek
o wierze. Wierz±, bo wierzyæ chc±, gdyby rozwa¿ano
dowody i fakty, po aferze Hofmanna Mormoni byliby
skoñczeni. Materia³y z Sieci sugeruj±, ¿e maj± siê
dobrze i kto wie czy nie staj± siê jedn± z religii
o najwiêkszym wp³ywie na bieg ¶wiata.
Widowiskowo-kryminaln± czê¶æ historii mo¿na znale¼æ
w Sieci. Nie, s³owo „mo¿na” sugeruje ³atwo¶æ, ale
to nie jest ³atwe. Nie mam pojêcia w jaki sposób
Micha³ Babilas odszuka³ tê stronê, gdzie autorka
u¿y³a wielu ¼róde³, ale ksi±¿ka Worralla wydaje siê
podstaw± jej opracowania. Niestety, reszta jest tylko
w ksi±¿ce, a bardzo bym chcia³ pokazaæ przynajmniej
jeden jej rozdzia³, mówi±cy o Mormonach i o motywach
Hofmanna. Nie mia³em wielu mo¿liwo¶ci, zosta³em (jak
to tu mówi±) „wlejkowany” w przeskanowanie
tego. Kto zna angielski, ma jak znalaz³, kto nie zna,
ma jeszcze jeden powód, by siê go nauczyæ – bo nie
spotka³em innego równie dobrego tekstu o tej religii.
Programy OCR s± imponuj±ce ale nie robi± cudów. Moje
oczy te¿ nie, wiêc z pewno¶ci± pozosta³o wiele b³êdów.
Je¶li pobrawszy ten plik w formacie html zauwa¿ysz je,
proszê, powiadom mnie listem na mój e-mail, zapewne
poprawiê. (Niektóre b³êdy fajnie jest zostawiæ, bo
je¶li gdzie¶ pojawi siê ten sam materia³, u³atwi to
sprawdzenie czy to przypadek czy wrêcz odwrotnie.)
Jakiekolwiek skojarzenia czegokolwiek z czymkolwiek
poczynione przez kogokolwiek dotycz± kogokolwiek.
Ni¿ej podpisany (a w³a¶ciwie niepodpisany) podsuwa
do czytania materia³y, ale czyta czytelnik i robi to
tak jak chce.
Wzorcowo¶æ za¶ polega na tym, ¿e przy zygzaku DobrzeWij±cymSiê nie mamy bladego pojêcia, dok±d by³o owo "dok±d¶". No, dobrze, przesadzi³em. *Blade* pojêcie mamy :)
PS Nie wolno tak. Haiku z tak± semantyczn± dobitk± w trzecim? Tak wielk± krop± nad i, ¿e literê przes³ania? Haiku nie znosi dos³owno¶ci i dydaktyki, "haiku" to nie "¶wierszczyku" ;)