Jestem ¯ydem, ale mogê to wyja¶niæ.
Woody Allen
Po wczorajszych zawijasach chcia³bym napisaæ co¶
prostego i tak samo siê rozumiej±cego, ¿e a¿ ¶miech.
I znalaz³em tekst, ale jak zacz±³em robiæ wyja¶nienia
i przypisy to siê za g³owê z³apa³em, bo okazuje siê, ¿e
wszystko znaczy co¶ zupe³nie innego ni¿ siê wydaje
i potem bêdzie na mnie a nie na rzeczywisto¶æ.
A ja ca³e ¿ycie staram siê byæ prosty i ³atwy. No,
prawdê mówi±c czasami by³em za ³atwy, ale to ju¿
dawno temu.
Oto tekst, a raczej jego t³umaczenie.
[Matematyk]... inwestuje wiele swej szarej masy na
badanie tematów, które nie wydaj± siê nikomu do
czego¶ przydatne. Choæby i przypuszczenie Goldbacha,
wedle którego ka¿da liczba parzysta ma byæ sum± dwóch
liczb pierwszych. Przyczyna, dla której wspó³czesne
spo³eczeñstwa chêtnie finansuj± takie fanaberie jest
taka, ¿e kosztuje to ma³o i ¿e zazwyczaj przynosz±
one uboczne wnioski bardzo u¿yteczne dla ludzko¶ci.
Mário Henrique Simonsen w recenzji t³umaczenia
pewnej ksi±¿ki o matematyce, æwieræ wieku temu.
Jak wyja¶niaæ, to od pocz±tku. Co do liczb pierwszych,
czy mogê prosiæ o chwilkê powrotu do tabliczki
mno¿enia? By³a tam mowa o liczbach kwadratowych –
ale wydaje siê jasne, ¿e da siê te¿ mówiæ o liczbach
prostok±tnych; je¶li ustawiê 18 ma³ych kwadratów
w sze¶ciu rz±dkach i trzech kolumnach to zrobi³em
prostok±t „sze¶æ na trzy” i co w tym ciekawego?
Ano nic. Stara zabawa grecka i wydaje siê, ¿e ka¿da
liczba jest prostok±tna. Ale chwileczkê, co to za
prostok±t co ma tylko jedn± liniê? Jaki¶ wybrakowany.
Nie da siê zrobiæ niczego ciekawszego z liczb 3, 5, 7
– albo co gorsza 17 czy 19. Chudzielce. I to s±
w³a¶nie liczby pierwsze, takie, których nie da siê
rozbiæ na iloczyn dwóch „porz±dnych”, czyli
wiêkszych ni¿ 1.
Z hipotez± Goldbacha jest ten k³opot, ¿e wydaje siê
oczywista, bo 20=17+3 a 100=71+29 i mo¿na sprawdziæ
do miliona albo do stu milionów na komputerze, ¿e to
prawda, ale takie gadanie ma³o jest warte. Mogê
og³osiæ moje podejrzenie (i chêtnie podzielê siê nim
z jakim¶ s³awnym mecenasem, nazwê je na przyk³ad
hipotez± wiceministra Orzechowskiego, bo nie takie
on ju¿ hipotezy stawia³), ¿e wszystkie na ¶wiecie
liczby naturalne s± mniejsze od kwadryliona. I ca³e
lata eksperymentów komputerowych bêd± potwierdza³y
racjê hipotezy Orzechowskiego (jeden to mniej ni¿
kwadrylion, dwa to mniej ni¿ kwadrylion) a przecie¿
jakikolwiek humanista potrafi pokazaæ, ¿e to bzdura.
Tu trzeba pokazaæ, ¿e co¶ zawsze jest tak, i ju¿ od
265 lat te typy (czyli matematycy) próbuj± to pokazaæ
i co¶ ¶rednio im to idzie. Wiêc to nie dla po¿ytku
a z przerostu ambicji. Kopn±³e¶ drzwi do szopy sto
razy a one siê nie zamykaj±. Jaki zysk praktyczny
z nastêpnego kopniaka? Ale prawdziwy mê¿czyzna
nie podda siê i przechodz±c nastêpnym razem ko³o
szopy znowu kopnie te drzwi.
Z kolei, zastanawia, ¿e mówca da³ konkretny przyk³ad
nieu¿yteczny, a nie da³ konkretnego przyk³adu
niezmiernych u¿ytków. Wiêc nie wzi±³ siê do zadania
zbyt technicznie, czyli zaglêdzi³ tak, jak móg³by
ktokolwiek. Dlaczego wiêc jego s³owa zapamiêtano,
a gdybym ja (albo ten kandydat z Bia³egostoku)
takiego kaczana zasadzi³, to tylko w ku³ak by siê
¶miano? A, bo wa¿ne jest nie CO ale KTO mówi. Gdy
Putin mówi, ¿e jest prawdziwym demokrat±, ¶wiat siê
wzrusza. A kim by³ pan Simonsen?
Wspó³w³a¶ciciel wielkiego banku. Minister Gospodarki.
A g³ówne jego dzia³ania by³y za czasów dyktatury.
Niepospolicie utalentowany, ekonomista, profesor.
A co on do matematyki? Otó¿ nawet po wyj¶ciu z rz±du
mia³ katedrê w IMPA, s³awnym w Ameryce Po³udniowej
Instytucie Matematyki Czystej i Stosowanej.
Nie jest powszechn± wiedz±, ¿e gdy ten instytut
utworzono, nie podlega³ wcale Ministerstu Edukacji,
a wprost i bezpo¶rednio ... Prezydencji Republiki.
Zaczyna byæ ciekawe? Powinno. Otó¿ troszkê dalej
wchodz±c w historiê odkrywa cz³owiek, ¿e by³a to
matematyka bardzo szczególnie stosowana. To by³
czas gdy Angra 1 ju¿ dawa³a nieco energii, a Angra 2
obiecywa³a (w istocie, ju¿ 20 lat pó¼niej to uczyni³a),
a ca³a ta in¿nieria nuklearna by³a od Siemensa.
Do dok³adnych danych nie ma doj¶æ, ale podobno to
kosztowa³o ponad 30 miliardów dolarów, plus odsetki
dla banków. Pokojowe zaklêcia Brazylii i Argentyny,
¿e zajmuj± siê energi± nuklearn± li tylko z mi³o¶ci
dla ¿aróweczek da siê zrozumieæ jedynie czytaj±c
Lema o Trurlu i Klapaucjuszu. A ró¿nymi manewrami
finansowymi oraz naukowymi nie zajmowa³y siê wcale
wystawione na widok i inspekcje instytuty wojskowe,
a ma³a i niewinna agencja, która sw± czysto¶æ ju¿
nazw± gwarantowa³a. I apel w niewinnej recenzji
wydaje siê mówiæ: „a przestañcie wy parskaæ
i prychaæ, borsuki i krety, to wcale nie jest drogo,
ale za to u¿ytecznie...” A co tam naprawdê robi³
profesor Simonsen? Pyta³em wiele osób, nikt nie
umia³ mi czego¶ sensownego powiedzieæ. A ¿e ju¿
zmar³, to kiedy¶ siê cz³owiek o tym dowie. Zapewne
ju¿ za 100 lat.
A tu bym doda³a: Siemens...