Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane.
Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość.
Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy.
Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Kiedyś czytałem reportaż o badaniu agresywności oraz późniejszych negocjacji przywracających pokój i chodziło o różnice między płciami. A żeby było śmieszniej przebadano te zjawiska także u dzieci. Pytano (o ile pamiętam) norweskie przedszkolaki, które pokłóciły się z koleżkami, jak długo będą obrażone na to drugie dziecko. Chłopcy mówili „przynajmniej dzień” albo „dwa dni” - a dziewczynki „na zawsze”.
Opowiedziałem żonie o tym artykule i pożałowałem. „No właśnie, ty wszystkim wybaczasz, nawet temu Frankowi.” „No nie, Frank nie miał więcej do nas wstępu.” „Ale gdyby ci zaczął jęczeć, że ma dziecko chore...” „ Jak dotychczas to nie zapomniałem co nam narozrabiał.” „Ale łatwo byś zapomniał...”
Minęła godzina, ja przy zmywaniu naczyń, ona bierze ścierkę do naczyń i nieoczekiwanie wraca do tematu: „kiedy to było? Gdy się poznaliśmy? Więc z tamtą pielęgniarką nie rozmawiam prawie 16 lat. A ta, z którą mieszkałam razem, wiesz, co ona mi zrobiła, to nie chcę o niej wiedzieć już ponad 20 lat...”